SKLEP

Blog użytkownika +kwa

+kwa +kwa 17.12.2018, 12:17
10 (niekoniecznie) najlepszych gier 2018
1988V

10 (niekoniecznie) najlepszych gier 2018

Ile waży słoń Trąbalski? Jak daleko jest stąd do przyszłości? Czy można karmić kota psim żarciem i psa kocim żarciem? Czy Bojan Kokosowy to bardziej piwo czy kokos? Na te i więcej pytań nie ma odpowiedzi w środku!

Zasady zestawienia są proste. W te gierki grałem w 2018, te najmocniej zapadły mi w pamięć albo z jakiegoś powodu najmocniej przykuły moją uwagę, a do tego wcale niekoniecznie wyszły w 2018. Proste wybory pokroju God of War, Spider-Man czy Red Dead sobie daruje. Kolejność losowa. Lecimy!

10. Donut County
Dziury w ziemi, szopy i pączki, czyli takie trochę Katamari z durnowatą fabułą. Bardzo relaksująca mała produkcja Bena Esposito na którą czekałem od dawna. Nie sposób się przy niej nie uśmiechnąć, a to moim zdaniem najlepsza rekomendacja jaką może dostać jakakolwiek gierka. Etapy są króciutkie, więc zagrać można w bardzo krótkich sesjach i bez żalu odłożyć ciąg dalszy na inny dzień, a dodatkowo pobawić się można "bestiariuszem", który opisuje dosłownie każdy przedmiot jaki wciągniemy do dziury. Gra jest na pecetach, macbookach, konsolach, telefonach (na tych ostatnich za jakieś 20 zł), więc możliwości wyboru własnej platformy docelowej jest sporo. A na pewno warto.

9. The Messenger
Kolejny plaformer, tym razem z twistem. Początkowo śmigamy po 8-bitowym, liniowym świecie, a twist polega na tym, że w dalszej części gry przenosimy się "w czasie" pomiędzy trybem 16-bitowym i 8-bitowym i gierka okazuje się mieć metroidalną budowę! Tytuł ten co prawda z czasem zamienia się w fetch quest i nie zawsze jasne jest w którą część świata się wybrać, ale nie przeszkadzało mi to wcale, bo bieganie i chlastanie daje masę frajdy. Muzyczka pryma sort, tight controls, kilkanaście godzin grania z wielkim bananem na ryju i ogromny garnek miodku.

8. Ion Maiden
Gra co prawda jest w early access i autorzy udostępnili wycinek na jakąś godzinkę-dwie grania, a było to wiosną i pełnej gry dalej nie ma, to i tak zdążyłem się zajarać tą gierką mega mocno. To trochę jak granie w Duke Nukem 3D, ale trochę nie. Jeśli mnie bania nie myli, to Ion Maiden również powstaje na silniku Build albo przynajmniej na czymś co bardzo zręcznie go udaje. Na tego typu gierkach wyrosłem, więc bardzo dobrze pobudza ona mój retro ośrodek mózgowy.

7. Burnout Paradise Remastered
Na dziesięciolecie tej pysznej open-worldowej ścigałki wyszedł ten oto remaster, który sprawdził się doskonale jako tania gierka na lato. 60 klatek, miodny soundtrack (po wyłączeniu muzyki klasycznej i innych pierdoletów wepchanych na siłę), proste zasady, wiatr we włosach, DLCekowa dodatkowa wyspa w zestawie, zimny drineczek i nic więcej nie potrzeba. No i polski Nathan Drake robi za DJa!

6. Guacamelee 2

Kto grał w "jedynkę" te pięć lat temu, ten poczuje się jak w domu. Tutaj dostajemy więcej tego samego, więcej klepania po ryjach, więcej zręcznościowych zagwozdek, więcej kurczaków i więcej tego świetnego, kreskówkowego klimatu. Do boju i na ratunek Mexiverse!

5. Shantae Half-Genie Hero
Po poprzedniej odsłonie, Pirate's Curse, został w mojej pamięci już mały ślad, bo trochę minęło od jej premiery, ale z ratunkiem przybyło kolejne dziełko WayForward, czyli Half-Genie Hero, które może trochę irytuje backtrackingiem, ale nadrabia to wszystkim innym. Gameplay super, graficzka jak cukierek, soundtrack w kreskówkowym klimacie, trudno pominąć taki przysmak.

4. Mafia II
Ani to nowe, ani też nie ogrywałem pierwszy raz, ale wciągnąłem się na tyle, że warto wspomnieć o tej perełce. Niby open world, ale malutki, za to mocno story driven, ciekawa, podzielona na 15 czapterów historia neptka, który wrócił z wojny i wkręcił się w mafijne porachunki. Gierka nie przytłacza ogromem możliwości, skupia się na tym, co ma do pokazania i nie każe chodzić do lasu nazbierać patyków czy zebrać kilka skór bobra żeby dostać pochwę na kamyki, jak każdy współczesny tytuł z wielkim światem. Takich nierozdmuchanych gierek AA czy AAA teraz brakuje, dlatego tym bardziej doceniam tą małą wycieczkę do poprzedniej generacji.

3. Bomb Chicken
Kurczak drepta, gdacze i sadza bomby. Oto cała mechanika tej gry. Prosta, ale za to wykorzystana w dziesiątkach przeróżnych sytuacji, w których trzeba mieć szybkie palce, bo często zabawa rozbija się o timing. Kilkadziesiąt leveli, z których każdy zajmie od kilku do kilkunastu minut, wszystko w stylowej, pikselowej oprawie i zrobione z, hehe, jajem.

2. Yoku's Island Express
Połączenie pinballa z metroidem rozgrywające się na bajecznej wyspie, w której jesteś robakiem-listonoszem, to nie mogło się nie udać! Sterowanie ma co prawda znamiona losowości z powodu pinballowych mechanik, ale albo się taką konwencję łyka, albo idzie do domu. Ja wsiąkłem na parę dobrych godzin, po których zadowolony oglądałem creditsy. Wartościowa świeżynka.

1. Alwa's Awakening
Jako platformówkowy świr nie mogłem przepuścić takiej perełki. Metroidopodobny 8-bitowy twór z pięknym, piskliwym soundtrackiem, równie uroczą graficzką, masą sekretów do odkrycia, a dla ułatwienia poruszania się po tym świecie do odkrycia jest kilka warp pointów. Save pointy z kolei może nie są specjalnie pomocne, ale niecierpliwi leszcze mojego pokroju mogą grać w trybie, gdzie save odbywa się na każdym ekranie, więc nie ma tak źle. Godna gierka na kilka dobrych godzin.

Honourable Mentions

Na koniec szybka rundka po kolejnych 10 gierkach wartych uwagi. I to wcale nie gorszych od tych powyżej! Mają rozmach, skurdwisyny.

Bloodstained: Curse of the Moon - trochę jak stare Castlevanie, ale bardziej przystępna, a do tego soundtrack nie-ziem-ski! Tania, dobra, na jeden wieczór.

Maui Mallard in Cold Shadow - wygrzeb ze SNESa z Kaczorem Donaldem, który wciela się w rolę detektywa Mallarda, który z kolei czasem też jest zamaskowanym wojownikiem z opaską na oczach.  No dziwy kosmiczne tu się odstawiają. Platformówkowa lekcja historii.

Postal 2 - bo nie ma to jak wbić komuś na chatę, okraść ze wszystkiego, nasiurać do ryja, kopnąć z buta i podpalić, a potem zrobić rampage z shotgunem na ulicy. Głupie, ale bawi.

A Way Out - jeden z jaśniejszych punktów E3 2017. Krótka przygoda na jeden wieczór nastawiona na co-op only, przyjemna historia, dużo współpracy, pobocznych przeszkadzajek, niezły twist na koniec, czego chcieć więcej? Nawet mi nie przeszkadzało to, że w końcowej fazie zamienia się w prostą strzelankę, było to wręcz fajną odmianą. No i cena 99 zł. Potrzebujemy więcej takich premierowo tanich i mniejszych gierek na sklepowych półkach.

Axiom Verge - gierka brzydka jak noc listopadowa, zrobiona przez jednego typa, ale ma swój urok i jest solidnym metroidem.

Chuchel - śmieszne klikadełko od Amanita Design z humorem w stylu Tom & Jerry pełne durnych scenek i z podziałem na szereg małych leveli.

Batman: Arkham City - najbardziej mi zapadł w pamięć z całej tej serii, to i ograłem znowu po latach. To dalej bardzo dobra naparzanka.

Cat Quest - prosty i przyjemny miniRPG pełen kocich akcentów i walk ze smokami. Wesołe, krótkie, tanie.

Darksiders 3 - ma swoje problemy techniczne, stworzył ją mniejszy zespół, nie jest tak długa jak poprzedniczki, ale co się ubawiłem przy niej, to moje.

Painkiller: Hell and Damnation - może i jest to krótka kompilacja paru mapek z poprzednich gier z serii, ale ta cała masowa rąbanina dalej dobrze bawi.

Tagi: najlepszość w grach

Oceń notkę
+ +37 -

Oceń profil
+ +27 -
+kwa
Ranking: 421 Poziom: 49
PD: 15499
REPUTACJA: 4166
Miesięcznik PSX Extreme