Growy Przegląd Maniaka

Subiektywnie o graniu, konsolach, rynku okołogrowym i technologicznym. Dyskusyjnie, ale kulturalnie.

Matthias Matthias 07.12.2015, 01:48
Dobra, hejtujemy PS4, ale Sony nie wszystko robi źle.
532V

Dobra, hejtujemy PS4, ale Sony nie wszystko robi źle.

Po wczorajszej konferencji na PlayStation Experience, cały internet zalała fala hejtu i oburzenia w związku z brakiem potężnych zapowiedzi. Ludzie liczyli na pokazy ogromnych hitów AAA, skończyło się jednak zupełnie inaczej. Ale czy to źle? Trzeba wziąć pod uwagę kilka faktów, bo Sony może i święte nie jest, ale kilka rzeczy wychodzi im naprawdę świetnie.

Do tej pory w moich notkach częściej hejtowałem PS4 i postępowanie Sony, bo uważam, że niektóre z ich działań wołają o pomstę do nieba i konkurencja robi to lepiej. Ale nie wszystko jest przecież takie złe. Muszę też pamiętać o rzeczach dobrych i za taką uważam cały event PlayStation Experience. Zanim go jednak omówię, zacznę od samego początku.

Sony stworzyło ogromne wydarzenie zapowiadające nową konsolę. Zaprosiło na scenę Blizzarda dla przykładu, który z konsolami nie chciał mieć niczego wspólnego. Rozpaliło nadzieje, pokazało mnóstwo gier i skupiło się wokół nich. Mark Cerny z pasją i przekonaniem mówił, jak współpracują z developerami, jak pytają ich o zdanie, jak dobierali komponenty, by konsola miała odpowiednią moc. Wreszcie też, jak ich wszystkich zaskoczył dorzucając dodatkowe 4GB RAM. Hasła #4ThePlayers czy reklamy obrazujące potęgę tego sprzętu były bardzo sugestywne. Microsoft w maju, podczas prezentacji Xboxa One popełnił szereg błędów - skupił się na telewizji, na usługach multimedialnych, na stałym podpięciu do internetu, a gwóźdź do trumny wbił Don Mattrick, który stwierdził, że dla graczy nie mających dostępu do sieci mają Xboxa 360.

To rozpętało w internecie prawdziwą wojnę, powstawały petycje proszące, by Microsoft wycofał się z tej idiotycznej polityki, by zaprzestał takich praktyk. Na targach E3 2013 Sony pokazało wygląd urządzenia i uderzyło w najczulszy, najbardziej wrażliwy punkt amerykańskiej korporacji. Jack Tretton oznajmił, że PS4 wspiera gry używane, nie wymaga stałego dostępu do internetu i nie będzie co 24 godziny sprawdzać naszych działań. Microsoft dodatkowo ogłosił cenę 499$ za Xboxa One (który wtedy sprzedawany był z obowiązkowym Kinectem), a Sony uderzyło z kwotą 399$. Za sprzęt mocniejszy i "normalny". Oklaskom i wiwatom nie było końca. Amerykanie zaczęli wycofywać się ze swoich planów, Mattrick wyleciał, na jego miejsce wskoczył Spencer który dostał zadanie ogarnięcia całego tego bałaganu.

Sony rozszerzyło swoją strategię. Zaczęło promować liczbę 1080p, chwalić się mocą konsoli, udowadniać grami na wyłączność, że tej mocy rzeczywiście nie brakuje. Cała kampania reklamowa przebiegła wręcz wzorowo, co widać po wynikach sprzedaży. PS4 przekroczyło niedawno barierę 30 mln sprzedanych egzemplarzy. I dalej sprzedaje się jak szalone. Po tragicznych wpadkach z pierwszych prezentacji PS3, japońska korporacja poszła po rozum do głowy. To odróżniało tę firmę od pazernych na pieniądze amerykanów. Kiedy Kinect osiągnął niebywały sukces, Mattrick planował zaaplikować go w każdym egzemplarzu i oprzeć wokół niego strategię marketingową (w polskiej telewizji widoczną do dziś). Kontrolery ruchowe są już passé, a Spencer musiał to wszystko odkręcać. Niestety na zmianę wizerunku było za późno.

Machina ruszyła, po PS4 ustawiały się kolejki chętnych, ludzie wpadali do sklepów jak szaleni, biegli ile sił w nogach, a w internecie można zobaczyć dziesiątki filmów dokumentujących szaleńczą walkę o jedną sztukę konsoli. Takiego szału nie było w naszej branży od dawna. Pisał o tym każdy, sukces zaskoczył nawet Sony, a PS4 okazało się wybawicielem, który wyciągnął tę firmę z dużego kryzysu. Szybkie, świetne menu, czasy instalacji gier z kosmosu, ciekawy, nowoczesny wygląd, zmodyfikowany kontroler i poczucie posiadania nowoczesnego sprzętu kolejnej generacji. To był jeden z filarów sukcesu.

Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia i z czasem wszyscy zaczęli od Sony wymagać co raz więcej i więcej. Targi E3 2014 były marne, ale pod koniec ubiegłego roku zorganizowano pierwszy PlayStation Experience z okazji dwudziestolecia istnienia marki PlayStation. Ludzie spodziewali się wskrzeszenia starych, wspaniałych gier takich jak Medievil czy Crash Bandicoot, oczekiwali ogromnych ogłoszeń, lecz od samego początku PlayStation Experience nie miało temu służyć.

W tym roku było jednak zupełnie inaczej, a zaczęło się solidnym trzęsieniem ziemi podczas E3 2015. Japończycy poszli o krok dalej i pokazali konferencję w kinach w USA czy w Nowym Jorku w najbardziej medialnym i rozpoznawalnym miejscu na świecie - Times Square. Kiedy na samym początku odpalono legendarne The Last Guardian, ludzie piszczeli z radości, a to był dopiero początek wielkiego kataklizmu. Kolejne pokazy remake'u FFVII czy Shenmue III wywołały gigantyczne zachwyty w całym internecie, a ludzie ze łzami w oczach nagrywali filmy przedstawiające reakcje. Sony uderzyło w najgłębiej zakorzenione emocje, rozpaliło marzenia. Zapewniło sobie na wyłączność promocje dla takich gier jak Black Ops III czy Battlefront, a wszystkie konsolowe turnieje e-sportowe tej pierwszej produkcji muszą być rozgrywane na PS4. Prezentacja Horizon była epicka, a pokaz Uncharted 4 wywołał ogromne opady szczęki i sam, po tym co widziałem, długo nie mogłem się pozbierać. Nadeszła nowa generacja - animacje, grafika, fizyka, błoto, dym, oświetlenie... szok.

Później przywitaliśmy Tokyo Games Show, gdzie zaprezentowano m.in. wspaniale wyglądające Ni-Oh od twórców Ninja Gaiden, a także Danganronpe 3, świetny dodatek do Bloodborne, Yakuze 6 czy Gravity Rush 2. Sony sypało grami z rękawa, ogłaszając dodatkowo obniżkę ceny sprzętu w Japonii. Yoshida mówił jednak, że odpuszczając Gamescom, zamierzają pokazać szereg nowych produkcji na tegorocznym Paris Games Week. Słowa dotrzymał, bo do Paryża przyjechały kolejne hity. Zobaczyliśmy m.in. nową grę od Quantic Dream - Detroit, było też Matterfall od twórców znakomitego Dead Nation. Widzieliśmy Tekkena 7, kapitalne NIER: Automata, Gran Turismo Sport, Driveclub: Bikes czy pokaz Wild. Zaprezentowano kilka nieogłoszonych tytułów na PS VR, w tym dzieło Cryteka - Robinson: The Journey.

Oczywiście do tego szereg gier od studiów niezależnych. Sony dalej na tym nie poprzestało i pomimo takiej nawałnicy gier, gdzie jeszcze dochodzi Street Fighter V, No Man's Sky, Dreams, Rigs czy Firewatch, na PlayStation Experience dalej dorzuciło do pieca. No i tutaj chciałbym przejść do sedna tego artykułu. Niektórzy dalece odpłynęli z wymaganiami dot. wspomnianej imprezy, sugerując gigantyczne zapowiedzi i niezwykłe ogłoszenia. Od tego są targi E3. Sony organizuje PSE dla fanów marki, zabiera ze sobą ponad setkę gier i skupia się głównie na grach niezależnych i partnerach, o których nie ma większego rozgłosu podczas innych wydarzeń. No bo gdzie? Na TGS, Gamescomie, E3? To inne targety, inne oczekiwania i wymagania. Najbardziej z PSE korzystają ludzie, którzy kupią tam bilet wejściowy. Zobaczą wszystkie największe produkcje zmierzające na sprzęty Sony i spędzą czas pośród społeczności fanów. Sony nie musi organizować PSE, nie ma sztucznego hajpowania tej imprezy, to wszystko kreują media.

Mimo tego, japończycy i tak zabrali tam kilka niespodzianek. Pierwszą z nich były fragmenty gameplayu z remake'u FFVII których nikt się nie spodziewał. Zaprezentowano Ni No Kuni II, pokazano też Ace Combat 7 i ogłoszono kilka gier z konsolową wyłącznością, w tym Paragon od Epic Games - MOBĘ, która wygląda bardzo intrygująco. Fani baseballu z kolei ściągali spodnie na widok MLB The Show 16. Otrzymaliśmy dwa genialne fragmenty z Uncharted 4, zobaczyliśmy wskrzeszonego REZa na PS VR, który może gwarantować świetną zabawę, a także dostaliśmy wieści o wypuszczeniu Yakuzy 0 na rynek zachodni (niestety póki co tylko dla USA), co oznacza angielskie tłumaczenie. Wreszcie! Dobrze, że PS4 nie ma blokady regionalnej. Prezentacja samego PS VR wypadła za to fatalnie, ale to temat na odrębny artykuł.

Samych indyków nie zliczę, świetnie wyglądał Hob od twórców Torchlight, pojawiło się też The King of Fighters XIV, ale zabrakło ogromnego kopa na koniec. Fani pytają - gdzie nowy God of War? Gra od Sony Bend? Nowe Gran Turismo? Gdzie Crash? Gdzie jakieś wielkie gry? Mało Wam gier Sony zapowiedziało w ciągu całego roku? Bo moja lista zakupowa jest tak bardzo po brzegi wypchana grami, że aż nie sposób mi tego w ogóle okiełznać, a przecież nie tylko PS4 jest dostępne na rynku.

Sony pokazuje mnóstwo nowych produkcji, zachęca fanów dobrze zrealizowanymi reklamami, wydaje remastery najlepszych tytułów z PS3, bo kto je opuścił na zeszłej generacji, teraz ma możliwość ograć. Ja czekam do marca na zbiorcze wydanie Beyond: Dwie Dusze/Heavy Rain, które na PS3 mnie ominęły i które chciałbym ograć przed premierą Detroit, by trochę się wkręcić w ten gatunek. Dodatkowo zapowiada wsteczną kompatybilność z PS2. Na start oferuje m.in. świetną część Twisted Metal, fenomenalne Rogue Galaxy czy GTA III, Vice City oraz San Andreas. Szczególnie dla tych trzech ostatnich gigantów skorzystam z tej oferty. Ale podbita do 1080p rozdzielczość, dodane trofea i wsparcie funkcji z PS4 nie tłumaczy tak wysokich cen. Aż 63 zł za jedną grę to o dużo za dużo.

Na forach wywołało to prawdziwą lawinę porównań do oferty Microsoftu i wstecznej kompatybilności na Xboxie One. Rzeczywiście, gigant z Redmond zrobił to lepiej, umożliwił wsadzenie swojej gry z Xboxa 360 do napędu nowej konsoli, pogranie za pomocą emulacji w te grę, ze wsparciem wszelkich udogodnień dostępnych na Xone. Sony postawiło na zbijanie kabzy. Kto będzie chciał ten kupi, kto nie, no to przecież nikt go siłą do tego nie zmusza.

Ostatnie miesiące nie są dla Sony zbyt łaskawe na polskich forach. Nie do końca rozumiem aż taką falę hejtu, bo japońska firma w ogólnym rozrachunku oferuje prawdziwy ogrom atrakcji dla graczy. Walczy o czasowe dodatki dla multiplatform, zapowiada trzy worki gier, rozwija usługę sieciową (od aktualizacji 3.0 PSN wyraźnie przyspieszyło), pyta fanów czego mogą oczekiwać od przyszłych aktualizacji systemu, wykreowało nawet specjalną #TheBuildingList na której, po pytaniach do społeczności, zebrano szereg najbardziej oczekiwanych tytułów. Jestem pewien, że ten Crash przewijający się tu i ówdzie w końcu na PS4 nadejdzie. Ciekawe tylko w jakiej postaci. Poza tym Sony ciągle poprawia swój model konsoli, dostarcza wymienne panele, wspiera niezależnych twórców, tworzy szereg eventów w marketach w różnych krajach i oferuje co chwilę jakieś przeceny i obniżki w swoim sklepie internetowym.

To trzeba docenić. Wiele rzeczy Sony robi w sposób tragiczny i nieprzemyślany (vide ostatnia prezentacja PS VR, mistrzowski pokaz jak nie należy reklamować nowego sprzętu), ale mają swoje dobre momenty. Bo chociaż u Microsoftu potrafię wyszczególnić mnóstwo pozytywnych zmian, odkąd Spencer przejął stery, to Sony nie jest tym złym. Gier na ten sprzęt wyjdzie 3x tyle, co na Xboxa One, a już za pół roku kolejne targi E3, na których dostaniemy kolejne zapowiedzi.
A gdzie tu ograć to wszystko? Z gier na konsolową wyłączność PS4, w styczniu Amplitude, w lutym Shadow of The Beast, The Witness, Street Fighter V, Star Ocean 5 czy Firewatch, w marcu Alienation i Uncharted 4, w kwietniu Ratchet&Clank... A tutaj dochodzą multiplatformy jeszcze w tym okresie, takie jak Far Cry Primal, Dark Souls III, Overwatch, nowy Hitman czy Trackmania Turbo albo The Division. No i oczywiście dodatek do Wiedźmina 3: Krew i Wino. Dlaczego ludzie mówią, że nie ma w co grać? Na Xboxie One pojawi się choćby Quantum Break.

PC nie uwzględniam w tej rozpisce, ale i ta platforma dostanie swoje gry na wyłączność. Jest tego mnóstwo! Ja nie mam jeszcze za sobą wszystkich tegorocznych tytułów, a 2016 nadciąga wielkimi krokami. Mam nadzieję, że za rok zobaczymy kolejne PlayStation Experience, bo jego obecna forma mi odpowiada i chociaż sam w głębi duszy liczyłem na pokaz nowego God of War, czy w ogóle nowej gry od Sony Santa Monica, to przecież nikt mi tego nie obiecywał. Hype wykreowały media i sami gracze. A PSE nigdy nie miało temu służyć. Od takich rzeczy mamy targi E3. I tego się trzymajmy, bo dzięki temu są one tak wyjątkowe i tak emocjonujące. Największe działa, najmocniejsze petardy? Tylko tam. Ciekawe co Sony wskrzesi w przyszłym roku. Są jakieś gry, które z chęcią ujrzelibyście na PS4? Legendarne produkcje, jak Shenmue III? Ja chciałbym Twisted Metal z prawdziwego zdarzenia, nowego Wipeouta albo Rollcage (chociaż tutaj z Kickstartera coś się klei). O Crashu nie wspominam, bo to jedna z ukochanych gier mojego dzieciństwa i remake byłby trudny do realizacji. Może nowy Ape Escape? Albo Ridge Racer? Możliwości jest całe mnóstwo. Ale bym zobaczył jakiegoś next-genowego Monster Huntera...

Tagi: 2016 ace combat 7 gry ni no kuni ii playstation experience ps2 ps4 Sony uncharted 4 wsteczna kompatybilność

Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ +27 -
Matthias
Ranking: 1728 Poziom: 40
PD: 8961
REPUTACJA: 3382