Blog użytkownika SajmonLDZ

SajmonLDZ SajmonLDZ 14.01.2018, 15:48
Irytujące momenty w grach
216V

Irytujące momenty w grach

To mój pierwszy blog a do napisania go skłoniła mnie jedna płytka i istne katusze które przeżywam z zawartością kodu który się na niej znajduje. Chodzi o Kolekcje Ezio i archaizmy które się tam znajdują ale mało tego przed oczami stanęły mi wszystkie momenty w grach które mnie irytowały, obojętne czy chodzi o mechanizmy czy pomysły twórców i tak właśnie wpadłem na pomysł aby przelać na monitor najgorsze momenty z tej generacji.

1. Assassins Credd: the ezio collection

Główny bohater i powód powstania tego bloga czyli "remaster" trylogii Ezio, bohatera trzech części jednej z popularniejszych marek ostatnich lat. Nie miałem dużej styczności z serią i cały hype na nią przeszedł obok mnie ale, że kiedyś za niewielkie pieniądze trafiła w moje ręce płytka, to po ograniu paru gier z kupki wstydu- przyszedł czas na przygody Ezio. Przechodząc do sedna i bez owijania w bawełnę PARKOUR! Wiem, że to poprzednia generacja, ale główny bohater dosłownie wskakuje gdzie chce i czasem wspięcie się na jakąś budowle powoduje istną frustracje. Gałka w prawo, a protagonista skacze w tył i z powodu dużej wysokości następuje zgon na miejscu. Przemieszczanie się po dachach trwa wieczność, bo co chwila ezio spada na budynek, który jest niższy, aby za chwilę znowu wspinać się w żółwim tempie na wyższą budowle. Następnym punktem jest walka, która jest nudna jak flaki, a jak z każdą kolejną częścią dochodzą nowe ciosy czy możliwości robi się coraz bardziej chaotyczna. A najbardziej skutecznym sposobem są kontry, czyli czekanie na cios przeciwnika aby wcisnąć jeden przycisk i tak w kółko. Pomijam fakt braku skradania się przez naszego asasyna w misjach, gdzie mamy nie zauważeni dostać się gdzieś, lub chodzenie chodem po ulicy z wciśniętym "x", który odpowiada też za kradzież kieszonkową i nasz bohater po prostu kradnie drobniaki, mimo, że wcale byśmy tego nie chcieli. Ukończyłem AC2 i postaram się dokończyć dwie następne części, bo nie lubię mieć gier których nie skończyłem. Nie będzie to łatwe zadanie..

2. Need for speed

Tutaj na dzień dobry witają nas niskobudżetowe cutscenki z "ziomami", co już na samym początku może kogoś zniechęcić. Ale przymknąłem oko na "elo" ziomków, którzy w barze piją napoje z kubeczków kojarzących się z imprezowymi kubkami prosto z american pie. To co mnie zirytowało od samego początku to... Ciągła noc! Rozumiem, że nielegalne wyścigi itp. ale jakieś urozmaicenie przydałoby się. To co spowodowało odstawienie gry na bok to drifty, w strasznie ciasnych uliczkach, gdzie naprawdę ciężko się zmieścić. Każde uderzenie powoduje wyzerowanie punktów driftu a SI zawsze dostaje "syndromu mistrza" i magicznym sposobem zawsze osiąga większą sumę punktów niż my. Nastawiłem się na arcade wyścigi aby się odprężyć, a niestety system driftów spowodował, że gra poszła na bok. Wielu pewnie powie, że to wina skilla ale to moje subiektywne odczucie.

3. Mafia III

Tutaj mamy do czynienia od samego początku z ciekawą fabułą, która może zainteresować. Gra rozkręca się całkiem fajnie, poznajemy fajne postacie i nagle staje się coś złego, dostajemy masę misji, gdzie każde wygląda dokładnie to samo. Każde zadanie polega na "idź, zabij, powtórz", a jakby tego było mało powtarzają się miejsca gdzie trzeba wykonać tą samą misje w tych samych miejscach. Nie da się popchnąć całkiem ciekawej fabuły która zostaje rozmyta przez straszną monotonie i wykonywanie tych samych czynności. Gdyby wyciąć 60% gry byłaby ona o wiele lepsza a ten kto wpadł na pomysł "urozmaicenia" głównej historii powinien szybko opuścić swoje stanowisko. Gra sprawia wrażenie niedokończonej i wydanej na szybko, gdzie przydałby się jeszcze spokojnie rok czasu na dopracowanie grafiki i zaludnienie miasta, które jest wyjątkowo puste. Udało mi się grę dokończyć ale monotonia to największa wada tej gry i wykonywanie po raz dwudziesty tej samej misji irytuje bardzo mocno.

4. Mad Max

Pierwsze wrażenie jest naprawdę niezłe, czuć klimat brudnego postapo świata, gdzie człowiek znaczy mniej niż zwierze. Poznajemy ciekawą postać, która będzie wspomagać tytułowego Maxa ale gra szybko sprowadza nas na ziemie, a raczej poniżej jego poziomu. Mamy znowu do czynienia z sandboxem, który mimo, że jest klimatyczny nie ma na siebie w ogóle pomysłu. Tak jak Mafia III miała ciekawą historię, tak w Mad Maxie szybko ta fabuła po prostu przestaje istnieć. Ciekawszą historię ma ulotka lokalnej pizzeri niż Mad Max, gdzie gra polega na ciągłym jeżdżeniu zajmowania fortec wroga. Sama walka przypomina tą z batmana. Sterowanie potrafi zirytować. Kiedy nawet gramy samą postacią to przyciski są tak ustawione, jakbyśmy cały czas siedzieli w aucie. Bieg pod r2! Strzelanie pod kółkiem? Nieraz to dziwaczne sterowanie potrafi sprawić psikusa bo lata przyzwyczajeń robią swoje. Zacisnąłem zęby i skupiłem się na ulepszeniu auta wokół którego kręci się cała gra i szło całkiem nieźle aż w końcu jedna misja fabularna przelała czarę goryczy. Pojawił się wyścig gdzie wszystkie ulepszenia, zebrane części nie mają znaczenia bo gra narzuca nam jakimi autami mamy jeździć! Tak zwane "archanioły" to jedyne dostępne modele a to, że zbierałeś części, obalałeś fortece i czyściłeś tereny to kto by się tym przejmował. Skazany na auto pozbawione wszystkich, na które pracowałem z żalem i irytacją patrzyłem jak ślizga się po piachu jak po lodzie i w ten sposób Max poleciał z dysku.

5. Śródziemie: Cień Mordoru

Nigdy nie byłem fanem Władcy Pierścienia i miałem obawy czy się odnajdę. Postacie jak Sauron czy Golum znałem tylko z wyglądu, a ich historie były dla mnie owiane tajemnicą. Pozytywne recenzje skusiły mnie aby sięgnąć po ten tytuł i znajomy system "batmanowej" walki szybko przypadł mi do gustu. Szybko przekonałem się, że nasza postać jest dosyć słaba z początku a na mapie zaroiło się od orkowych przywódców, więc aby dojść do wprawy i wzmocnić postać zacząłem wybierać tych najsłabszych poznając oczywiście wcześniej ich wady aby dobrze przygotować się do walki. Po dotarciu do naszego przeciwnika rzuca on w naszym kierunku standardowe hasła, że nas połamie, zje i inne tego typu tekstu, które orki kierują w stronę ludzi.  Zaczyna się walka, gdzie przeciwnik w towarzystwie innych orków rzucają się na nas a my zaczynamy batmanowy taniec i wtedy nagle pojawia się kolejny orkowy przywódca i zamiast skupić się na jednym wrogu mamy ich dwóch a a zwykłe orki zaczynają się mnożyć jak króliki. Przeciwnicy okrązają nas z każdej strony a w tym momencie pojawia się trzeci przywódca orków i zaczyna się irytujące bieganie po mapie aby w końcu uciec tej orkowej fali. Bo zamiast walki z wrogiem, do którego się przygotowaliśmy to miejsce gdzie toczymy bój jest jak magnes dla innych przywódców i zamiast fajnej walki, mamy irytujące uciekanie po całej lokacji bo nasz niskolevelovy protagonista nic nie może zrobić w walce z armią pięćdziesięciu orków. Na szczęście z czasem armie orków przestają sprawiać problemy. Początek gry i towarzyszący jej  chaos, sprawił, że byłem skłonny  usunąć grę z dysku twardego ale ciesze się, że udało mi się przebrnąć przez pierwszy etap bo potem jest już z górki.

 

Te produkcje jako pierwsze przyszły mi do głowy, kiedy pomyślałem o irytujących grach ale wcale nie znaczy to, że wszystkie te gry są złe. Gdybym miał sięgnąć pamięcią wstecz, to na pewno dodałbym do listy jedną z moich ulubionych gier czyli pierwszą część Mafii i pamiętne zadanie z wyścigiem który na szczęście twórcy po jakimś czasie zmienili a produkcja została ponadczasowym klasykiem i moim top 5. Oczywiście moje odczucia są subiektywne i nikt nie musi się z nimi zgadzać i chętnie dowiem się jakie gry lub mechanizmy w nich wydają się dla Was irytujące i doprowadziły do porzucenia ich lub ukończenia w małych lub dużych bólach.

 

Tagi: assassin's creed irytacja mafia Middle-earth: Shadow of Mordor need for speed

Oceń notkę
+ +2 -

2019 rokiem Death Stranding
Oceń profil
+ +32 -
SajmonLDZ
Ranking: 108 Poziom: 64
PD: 33931
REPUTACJA: 17329