Pijane treści

pisane bez alkoholu
drunkparis drunkparis 07.03.2018, 11:46
New games we trust #1
213V

New games we trust #1

To zabawne, że gdy planujesz sobie wolny czas na granie i wybierasz konkretny tytuł do zabawy, to prawie zawsze gdzieś za rogiem chowa się ona, ozdobiona przezroczystą folią z kuszącym głosem, wołając: Hej kolego, wybierz dzisiaj mnie, a nie będziesz tego żałował!

Cóż... wybrałem i naprawdę nie żałuję.

Mimo że początkowo moje plany miał urozmaicać Horizon Zero Dawn z rudowłosą Aloy na czele, to górę jednak wzięła zupełnie inna gra. Ba, gra zupełnie innego kalibru i to takiego, którego nie umiem i żem lama. Bo jak tutaj nazwać gościa, który ostatni raz mordo-klepkę ogrywał przy okazji zakupu Tekkena 3 na pierwsze PlayStation? Na szczęście mimo mojej kiepskiej znajomości bijatyk instalacja Injustice 2 była przysłowiowym gwoździem. Ta gra to istny pożeracz czasu, a lepki i złocisty miód wylewający się spod konsoli tylko to udowodni. 

Jak już wspomniałem, nie jestem wielkim zapaleńcem bijatyk, ale z racji, iż bardzo lubię Detective Comics nie mogłem sobie darować tego tytułu. Początkowo miałem spore obawy, bo ten gatunek nie był zbyt łaskawy co do mojej osoby i starałem się szeroko omijać tego typu gry - ok, czasem sprawdziłem nowego Mortal Kombat, ale jakoś nie potrafiłem go przełknąć i rzucałem w kąt, aż wyparował z mej pamięci. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z nowym tworem NetherRealm, który chodził za mną już jakiś czas, chcąc wypełnić jakąś pustkę gatunku, a przede wszystkim zanurkować w świecie DC. Nim jednak zdecydowałem się na zakup, przefiltrowałem większość recenzji, z każdą kolejną nabierając coraz większego „smaka”, który potęgował jeszcze bardziej podczas oglądanych zapowiedzi czy gameplay-ów. Dłużej czekać nie mogłem i w końcu nowy egzemplarz wylądował na moim biurku, puszczając co chwila oczko w kierunku konsoli.

Nie będę opisywał aspektów technicznych ani tym bardziej informacji kiedy, gdzie i dlaczego, gdyż nie jest to recenzja (choć może ją przypominać), a coś w rodzaju osobistych wrażeń z gry. Po uporaniu się z wszelkimi formalnościami zasiadłem wygodnie przed TV czekając na pierwsze uruchomienie gry. Zanim jednak zabrałem się za główny kąsek, musiałem stoczyć kilka sparingowych pojedynków w celu zaznajomienia się z mechaniką gry i przede wszystkim ruchów postaci. Tych nie brakuje, poza podstawowym wachlarzem poruszania się mamy do dyspozycji uniki, ataki specjalne oraz nie mniej efektowne kombosy. Każda nowa postać to rzecz jasna nowe kombinacje, a więc jest co szlifować i kuć na pamięć. Opanowanie wszystkich ruchów nie jest wyjątkowo trudne, ale wprowadzanie ich w trakcie pojedynków wymaga sporej wprawy. Dla kogoś, kto porywa się na ten gatunek gry po dłuższej przerwie, jest nieco ciężko, ale spokojnie da się to ogarnąć po serii treningów. Gdy poznałem podstawowe mechaniki rozgrywki, przyszedł czas by zatańczyć ze sztuczną inteligencją. Pierwsze skrzypce odegrał Batman na średnim poziomie trudności, a chłopcem do bicia został losowo wybrany Flash. Walka okazała się srogim laniem i stwierdzeniem: ej, przecież ja nie mam wystarczająco dużo czasu na reakcję! Naprawdę start bez większego doświadczenia w Injustice 2 może okazać się cholernie przykry. Tutaj, aby coś zwojować, musisz szybko myśleć i jeszcze szybciej wprowadzać serię ciosów, bo chwila nieuwagi może skutkować ubytkiem cennego paska życia lub w najgorszym wypadku zbyt szybkie zakończenie walki. Nie dałem za wygraną, poziom trudności pozostał ten sam, a ja dalej obrywałem przysłowiowe bęcki od praktycznie każdej postaci, z jaką walczyłem. Taki obrót wydarzeń był ujmą na honorze, więc szczegółowo zabrałem się raz jeszcze za lekturę ciosów i kombinacji, ukończyłem również samouczek, który wprowadził mnie szerzej w temat. Romansując tylko z jedną postacią spędzałem kolejne godziny na treningu, aż w końcu zaczęło coś trybić. To był dobry moment, aby wykonać kolejny krok dalej. Uruchamiając główny tryb dla pojedynczego gracza czułem się jak Rocky powracający na ring :D Po serii ciężkich treningów i litrów wylanego potu byłem gotowy... a przynajmniej tak sądziłem.

Okazało się, że nie byłem.

Samo wprowadzenie do gry kopie zady jak obecny mróz za oknem. Mimo że grę da się zrozumieć bez konieczności ogrywania Gods Among Us, to jednak początkowo ma się wrażenie, że coś ucieka, choć w niewielkim stopniu, bo wydarzenia z pierwszej części fachowo streszcza Bruce Wayne. To, co przykuwa sporą część uwagi podczas filmów fabularnych, to mimika twarzy postaci. Dawno nie widziałem tak świetnie animowanych emocji bohaterów (ostatnio chyba w L.A. Noire). Jaką to robi robotę trudno wyrazić słowami, ale w ruchu wygląda cudownie nakazując szukać szczęki między kolanami. Mógłbym tak jeszcze długo zachwycać się warstwą fabularną, bo jest niewątpliwe angażująca i bardzo dobrze przemyślana. Zresztą samo oglądanie tego, co dzieje się na ekranie daje poczucie konkretnie sklejonego filmu w świecie DC. Nie byłem przygotowany na tak fenomenalną zabawę z trybem fabularnym, który okazał się bardzo miłą niespodzianką i wywarł na mnie bardzo pozytywne odczucia. Sekwencje filmowe niekiedy są dłuższe niż czas trwania walki pomiędzy nimi, ale wykonanie jest tak rewelacyjne, że można uznać je za nagrodę. Myślę, że jest to o wiele lepsze rozwiązanie, niż standardowe wieże gdzie trzeba było wyciąć sporą ilość przeciwników stojących nam na drodze, by w końcu zobaczyć jakiś zalążek fabuły konkretnego bohatera. Pod tym względem Injustice 2 zwyczajnie mnie zniszczył. Głównego trybu jeszcze nie ukończyłem, ale bardzo fajnie wyglądają wprowadzone rozdziały, gdzie każdy rozdział to inna grywalna postać. Na starcie może wydać się to wszystko nieco chaotyczne, gdyż trzeba ponownie uczyć się listy ciosów do konkretnej postaci, ale jako całość bardzo dobrze się ze sobą łączy. Tutaj pewnie sporą rolę odgrywa moja niewiedza odnośnie do tego typu gier, ale tak to już jest, gdy wcześniej ma się wbity na amen pewien schemat, który powiela się przy każdej bijatyce. 

Gra dostarcza mnóstwo satysfakcji, szczególnie po wykonaniu jakiegoś trudniejszego kombosa, czy po zwycięstwie w zaciętej i zażartej potyczce. Animacje ruchów to najwyższa półka (choć zdarzają się czasem dziwne błędy w tym aspekcie), kreatywność ciosów jest nieziemska i  często wywołuje efekt wow :) Nawet mimo powtarzających się ataków specjalnych podczas gry nie odczuwałem znużenia, choć przypuszczam, że po przegraniu solidnej liczby godzin moje zdanie ulegnie zmianie. Jednak gdy widzi się je po raz pierwszy, to człowiek łapie się za głowę, jak to kapitalnie wygląda. Areny są szczegółowe i pozwalają na ciekawe „przejścia” między kolejnymi (wielopoziomowe). Możemy również wykorzystać obiekty otoczenia jako dodatkową broń, co w końcowym efekcie jest bardzo widowiskowe. W zasadzie cała gra taka jest. Pełna dynamiki i akcji, ale to chyba normalne w tym gatunku.

Graficznie jest bardzo ładnie i aż dziw, że gra hula na silniku Unreal Engine 3. Twarze bohaterów zostały bardzo dokładnie ozdobione detalami, czego niestety nie można powiedzieć o ich ubiorze. Miejscami widać wyraźnie słabszej jakości tekstury, choć w ferworze walki, to i sroka tego nie dostrzeże. Na siłę doczepić się można do zaprojektowanych miast, gdzie budynki wyglądają jak duże kartonowe pudełka. HDR robi tutaj kolosalne wrażenie, a w szczególności na ciemniejszych arenach - bajka.

Poza główną kampanią interesująco wypadł tryb Multiwersum. Jeśli ktoś nie lubi się z multi, to tutaj z całą pewnością po ukończeniu fabularnych rozterek spędzi sporo godzin. Całość polega na walce z wyznaczoną liczbą przeciwników z różnych wymiarów (tak, możemy spotkać jako naszego przeciwnika tę samą postać, w którą obecnie się wcielamy). Nasze trudy gra wynagradza w postaci skrzynek, znajdziemy w nich głównie sprzęt do ulepszania bohaterów. Te zaś nie są tylko kosmetycznym badziewiem, ponieważ mają wpływ na siłę postaci. Dobieramy więc paski, buty, rękawice, peleryny czy broń i przyznaje, że większość tych dodatkowych „ulepszaczy” całkiem nieźle prezentuje się na danym wojaku, nie odbiegając zbytnio od nakreślonego charakteru. Obawiałem się, że może to mieć spory wpływ na popularne ostatnio mikrotransakcje i chyba moje obawy nie były bezpodstawne. Aby zdobyć najlepszy kostium, gracz musi uzbierać odpowiednią ilość waluty, jak się dobrze domyślacie najszybciej jest to zrobić poprzez wydawanie realnych pieniędzy... Teoretycznie autorzy gry twierdzą, że wszystko da się zdobyć bez konieczności inwestowania ponownie w tytuł i być może tak jest, sam nie miałem jeszcze okazji dłużej posiedzieć przy Multiwersum. Przypuszczam jednak, że najlepszy sprzęt będzie wymagał sporej ilości godzin na jego zdobycie. Jednak gra jest tak wciągająca, że trudno określić ten element minusem.

Produkt oferuje 28 postaci łącznie z Darkseidem, który jest dodatkiem w przypadku zamówień przedpremierowych (nie liczę DLC). Wybór jest naprawdę spory, jednak mam wrażenie, że balans bohaterów nie do końca jest uczciwy. Grając Green Arrow, męczyłem się strasznie, gdy naprzeciwko mnie stanęła Kobieta-kot. Ten sam pojedynek, ale ze zmianą postaci był zdecydowanie łatwiejszy - może to mój brak ogrania, lub złudne wrażenie, lub coś w tym jest.

Nie ruszałem jeszcze multiplayera i szczerze trochę się go obawiam. Spodziewam się porządnego lania od większości weteranów, czy bardziej zaawansowanych w temacie graczy, chyba wolę dalej się szkolić. Zawartości dla pojedynczego gracza jest tutaj tak wiele, że z pewnością na nudę narzekać mi nie przyjdzie. Po jakimś czasie pewnie go sprawdzę z czystej ciekawości i gdy uznam, że coś tam umiem.

Injustice 2 w mojej ocenie to jedna z lepszych gier w swoim gatunku i z czystym sumieniem mogę polecić tytuł praktycznie każdej osobie, która lubi ciekawą opowieść, a także odrobinę rywalizacji. Sam odnalazłem się całkiem przyzwoicie pomimo mojego upośledzenia do tego typu gier. Od pierwszego uruchomienia gry w zasadzie gram tylko w ten tytuł i nie potrafię się oderwać starając się maksować kilka postaci w multiwersum oraz rzecz jasna popychając fabułę do przodu w głównym trybie zabawy.

Tagi: injustice 2 new game we trust pijane treści

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ +40 -
drunkparis
Ranking: 292 Poziom: 54
PD: 20555
REPUTACJA: 3549