Pijane treści

pisane bez alkoholu
drunkparis drunkparis 15.02.2018, 14:06
Piękniejsza Strona
459V

Piękniejsza Strona

Hipnotyzują uśmiechem, powalają urodą, uwodzą charyzmą i robią to od lat ze stu procentową skutecznością. Potraktujcie ten wpis jako moją subiektywną opinię o wirtualnych kobietach, które zostały w mej głowie po dzień dzisiejszy.

Czym byłby świat bez kobiet? To pytanie z pewnością pozostanie bez odpowiedzi do końca naszych dni, jednak z całą pewnością nie byłby tak urokliwy i pociągający jak obecnie. [Tych, którzy twierdzą inaczej na chwilę obecną, zostawmy w spokoju.] Żadną tajemnicą nie będzie, jeśli napiszę, że to właśnie płeć piękna najczęściej bywa dodatkowym atutem podczas promocji konkretnego produktu. Tak było kiedyś, tak jest obecnie i przypuszczam, że taki stan szybko nie ulegnie zmianie. Nie inaczej jest z grami wideo, bo nic tak nie upiększa wygenerowanego świata, jak kobiece kształty.

A tych w naszej growej branży nie brakuje. Ba! Z roku na rok przybywa ich coraz więcej. Mimo, że główne skrzypce zazwyczaj odgrywają panowie, to ten stosunek z tytułu na tytuł nie jest już tak bardzo wyraźny (chociażby z mojego punktu widzenia). Jeśli prześledzić przynajmniej w połowie historię wydanych już gier, bez wątpienia znajdziemy bohaterki, które nie tylko wykazały się wielkim duchem walki, ale także charyzmą czy odpowiednią gracją podczas toczonych pojedynków, wszak każda kobieta ma coś z damy. Łatwo więc podsumować, że w wirtualnym świecie na pewno nie są gorsze od mężczyzn, a śmiem stwierdzić, że w wielu sytuacjach radzą sobie zdecydowanie lepiej. W gruncie rzeczy, jeśli miałbym wybierać te najlepsze, byłby to sporej wielkości orzech do zgryzienia. Dlatego postanowiłem, że opisze te bohaterki, które najbardziej utkwiły w mej pamięci i z chęcią zobaczę je ponownie. Przechodząc do sedna tego bloga, nadmienię, tylko że kolejność nie ma tutaj żadnego znaczenia i nie jest wyznacznikiem tej najlepszej czy ulubionej. Z tej reguły wyłamuje się tylko jedna, LC. 

A więc, skoro już wywołałem do tablicy najbardziej rozpoznawalną pannę w elektronicznej rozrywce watro, choć w kilku słowach coś napisać.

Ten pierwszy raz, gdy poznałem Larę, odbył się przy zakupie PlayStation One, gdzie gratisowo otrzymałem okleinę w tematyce trzeciej części Tomb Raidera. Pisałem nieco o tym przy popełnieniu pierwszego bloga, dlatego tym razem pominę dokładne szczegóły. W zasadzie, o czym bym nie wspomniał na temat Croftówny, nie okaże się wielkim odkryciem. Jej popularność jest tak duża, że nawet osoby spoza branży kojarzą, kim jest i czym się zajmuję słynna Lara Croft. Postać, która w bardzo szybkim tempie stała się ikoną popkultury. Jednak z biegiem czasu tak jak zmieniał się Tomb Raider, tak zmieniała się główna bohaterka, mam tutaj na myśli głównie wygląd, bo charakter pozostawał bez zmian. Przynajmniej w pierwszych siedmiu częściach. Nowa LC to zupełnie inna para kaloszy różniących się od siebie nie tylko kolorem czy kształem. Trudno doszukać się smukłej wręcz nierealistycznej talii, zadziornego charakteru czy rzecz jasna podobieństw w wyglądzie. Nie oznacza to, że zaprojektowana nowa postać jest gorsza względem klasycznej. Z pewnością ma swoich zwolenników, jak i grono przeciwników. Sam często narzekam, że brakuje jej wyrazistej charyzmy i momentami jest zbyt dziewczęco usposobiona, jednak wystarczy spojrzeć na nowy „krój” z innej perspektywy, by stwierdzić, że nie jest tak koszmarnie. Obecnie bohaterka odziewa się w bardziej realistyczne kształty, gdzie próżno było ich szukać w klasycznej wersji. Twarz wygląda bardziej naturalnie, co też nie powinno nikogo dziwić, ponieważ wzorem była amerykańska modelka Megan Farquhar (czego właściwie w ogóle nie widać w grze), czy jest lepiej? To już kwestia gustu. Biust w końcu wygląda przyzwoicie, przybrał normalny rozmiar i nie jest czynnikiem, który tak bardzo wyróżniał tę postać pośród innych kobiet. Gdzie nie spojrzeć na nową Larę, tam widać więcej realizmu w jej fizjonomii, co akurat można uznać za spory plus. Nie, żebym narzekał na aparycje klasycznej Croftówny, ale im bardziej realna postać, tym lepiej się z nią utożsamić. Atutem jest także jej nowy głos zapożyczony od Camilli Luddington i może nie jest tak bardzo brytyjski, jak w poprzednich częściach, to przyznaję, że bardzo mi się podoba. Pominę biografię opisywanej bohaterki, bo ta potrafiła zmieniać się jak skarpetki na zimę. Gry opisywały miss Croft zupełnie inaczej niż komiksy, te zaś jeszcze inaczej względem filmów, filmy tworzyły inną historię w stosunku do gier itd. Nie ma sensu tego na nowo roztrząsać, bo nawet autorzy się gubią. Grunt, że w całym tym zamieszaniu data urodzin pozostała bez zmian i ciągle są to walentynki. Mój numer un od dobrych kilku lat.

 

W całej trylogii Mass Effect znajduje się spora liczba wyróżniających się postaci, czy głównych bohaterów. I nie mam tutaj na myśli, tylko tych reprezentujący gatunek ludzki, bo gra oferuje sporą różnorodność - choć wiadomo, że ludzie odgrywają tutaj kluczową rolę. Jedną z takich postaci jest właśnie Miranda Lawson. Pierwszy raz brunetkę spotykamy w drugiej części gry, gdzie walka ze zbieraczami zaczyna nabierać rumieńców. Widok ten z całą pewnością pozostanie długo w pamięci. Kobieta idealna? Pewnie wielu z was aprobuję taką opinię, ale jak tu nie być ideałem skoro jest się tworem genetyki. Piękne ciało, niebagatelna uroda i wysoki iloraz inteligencji w normalnym życiu rzadko chodzą parami, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby taka kobieta mogła znaleźć się w grze komputerowej i zaczeła odgrywać istotną rolę w fabule. Niestety w niebieskooką piękność nie jest nam dane się wcielić bezpośrednio (da się za pomocą modów, ale to nie to samo), jednakże w dalszym ciągu gra pozwala nam na dość bliskie relacje z tą postacią. Miranda w mniejszym bądź większym stopniu urodę zawdzięcza dzięki australijskiej aktorce Yvonne Strahovski, która rzekomo ma również polskie korzenie. Właściwie, jeśli być dokładniejszym, to nie tylko urodę, a także barwę głosu. W polskiej wersji językowej odpowiedzialną osobą za Mirandę jest Anna Sztejner i pisząc szczerze, nie polecam wam w ten sposób ogrywać tego tytułu, chyba że chcecie sobie obrzydzić postać Mirandy. Do sedna. Stwórca i ojciec w jednym nie umilał życia Lawson, do tego stopnia, że ta ostatecznie postanowiła uciec z egoistycznego domu, by wpaść w ręce Człowieka Iluzji, który zagwarantował ochronę i poczucie bezpieczeństwa. Przez kolejne dwa lata bohaterka była odpowiedzialna za Projekt Łazarz, który okazał się bardzo istotny w kwestiach fabularnych nie tylko drugiego Mass Effect. Tak w szybkim skrócie można uogólnić historię Mirandy, nie odkrywając zbyt wielu kart z jej życia, tym samym nie spoilerować dalszych losów postaci. Jak wspomniałem nieco wyżej druga część trylogii pozwala graczowi romansować z Lawson, o ile oczywiście gramy męskim odpowiednikiem Sheparda (jeśli jest inaczej, musimy obejść się smakiem - ewentualnie mody). Nie są to pikantne sceny, ale fani Mirandy z pewnością będą zadowoleni.

Przyznaje się, że nigdy nie planowałem zakupu tej gry, a nawet napiszę więcej, nie miałem zielonego pojęcia o jej istnieniu. Swoją kopię otrzymałem w prezencie podczas wymiany kilku gier na PlayStation 2 od przemiłego starszego pana, który prowadził mały sklepik z automatami oraz trudnił się wymianą gier na konsole. Miło wspominam ten sklepik, bo miał w sobie niesamowity klimat retro i żałuję, że nie przetrwał próby czasu. Cóż... chyba tak to już bywa w tej branży. Wróćmy jednak do głównej bohaterki. Anya jest jedną z najlepszych złodziejek w futurystycznej metropolii Forge City, nie brakuje jej odwagi, sprytu czy gibkiego ciała. Poza wrodzonymi zdolnościami wspomaga się nowoczesną technologią oraz komunikacją z Louie Palmerem, który pełni rolę eksperta komputerowego. Pierwsze zadanie, jakie będzie musiała wykonać Romanov, to infiltracja muzeum o zaostrzonym poziomie bezpieczeństwa. Jak przystało na solidnego złodzieja, bohaterka będzie musiała przywłaszczyć sobie kilka cennych rarytasów z wspomnianego miejsca. Pierwsze zadanie nie sprawia żadnych problemów, Anya bezpiecznie wraca z fantami do kryjówki, skąd dowiaduje się, iż stała się główną podejrzaną w sprawie niedawno popełnionego morderstwa. Tak, nasz postać jest oczywiście niewinna i musi oczyścić się z zarzucanych jej zarzutów. Fabuła gry nie jest zbyt oryginalna ani tym bardziej zaskakująca. Mamy tutaj złą korporację, skorumpowanego polityka oraz jego przydupasa w postaci kobiety-ninja zwaną Breeze. Brzmi to wszystko nieco naiwnie i w gruncie rzeczy takie właśnie jest. Tytuł nie odniósł wielkiego sukcesu, a pojawiające się recenzje sugerowały, że mamy do czynienia z pospolitym średniakiem. Jednak po zagłębieniu się w szczegóły gra potrafi cieszyć, tym bardziej że należy do gatunków stealth, a więc jednego z moich ulubionych. Podczas całej rozgrywki nie zabijemy ani jednej osoby. Anya ma dość interesujący kodeks moralny, który nie pozwala jej wyprawić kogokolwiek na tamten świat. Całość gry skupia się na skradaniu i eliminowaniu przeciwników na krótką chwilę za pomocą pistoletu ze strzałkami usypiającymi, do dyspozycji otrzymujemy także gogle noktowizyjne. Gra to faktycznie mocny średniak (została wydana w 2005 roku), ale z dobrze zarysowaną główną bohaterką i mimo wszystko ciekawym podejściem do skradania. Nie mam pojęcia, dlaczego ten tytuł tak bardzo wrył się w moją pamięć. Zastanawiam się, czy była to sprawka Romanov, czy może sentyment do otrzymanego podarunku.

W mojej opinii Barbara, to jedyna słuszna kobieta-nietoperz, tym bardziej że w tę postać wcieliła się jako pierwsza w całej historii Batmana. Już od najmłodszych lat Barbara pragnęła zostać znaną superbohaterką. Poświęcała swój każdy wolny czas w celu projekcji takich tożsamości, z pomocą najlepszej koleżanki, Marcy. W wieku 13 lat przeżyła swoje pierwsze tragiczne wydarzenie. Na skutek alkoholizmu ojca, rodzice Barbary zginęli w śmiertelnym wypadku samochodowym. Wówczas adopcją zajął się jej wujek Jim Gordon, który pełnił funkcję komisarza w Gotham. To właśnie tutaj młoda Grodonówna dowiedziała się o istnieniu mrocznego rycerza. Jej zauroczenie postacią Batmana w końcu stało się obsesją i starała się dowiedzieć wszystkiego, czego mogła. Jako że sama pragnęła być kimś więcej niż tylko szarą myszką, postanowiła zapisać się na lekcje sztuk walki. Mimo że Jim Grodon nie był początkowo zadowolony z tej decyzji, w końcu uznał, że samoobrona może się jej przydać w tak niebezpiecznym mieście. Barbara nie ograniczała się tylko do sprawności fizycznej, ale również rozwijała swój umysł stając się najlepszą uczennicą Gotham Heights High School, a także w późniejszym czasie Gotham State University, kończąc naukę z wyróżnieniem. Gdy departament policji Gotham zorganizował bal maskowy, na którym pojawić się mieli największe szychy miasta (w tym także Bruce Wayne), dla Barbary był to idealny moment, aby odgryźć się na zastępczym ojcu za brak wsparcia, gdy ta próbowała wstąpić do akademii policyjnej. Wykorzystują projekty z dziecinnych lat własnoręcznie uszyła stylowy kostium Batgirl w którym oczywiście zawitała na bal. W tym samym czasie impreza przybrała dość dramatyczne chwile. Bruce Wayne stał się zakładnikiem Killer Moth'a, który planował napad od dłuższego czasu, aby wyłudzić setki tysięcy dolarów od najbogatszych osób w Gotham. Barbara w kobiecym kostiumie kobiety-nietoperza bez chwili namysłu postanowiła uwolnić Bruce’a. Wayne wykorzystał tę pomoc, aby szybko zrzucić z siebie formalne ubranie i przybrać postać Batmana. Zanim Batman oraz Robin pojawili się ponownie na „głównej scenie” przestępcy zdążyli już uciec. Batman nie był z tego faktu zadowolony i zrugał Barbarę za jej nieprzemyślane wybryki. Mimo sporej krytyki od osoby, którą tak bardzo podziwiała, Barb nie ugięła się i dalej próbowała podążać wybraną drogą. Bruce jednak dojrzał spory potencjał w córce Grodona i przy pomocy Dicka Graysona (Robina i późniejszego chłopaka Barbary) przesłał jej własne batrangi, a w późniejszym czasie ujawnił jej także własną tożsamość.

Protagonistką gry jest kobieta o imieniu Julie, główną inspiracją wirtualnej postaci była amerykańska aktorka filmów b-klasy (w szufladzie ma także kilka ról w erotykach) - Julie Strain (Psycho Cop Returns, Bikini Squad, Virtual Desire, Day of the Warrior). Osobiście żadnego filmu z wyżej wymienioną panną nigdy nie oglądałem, więc trudno mi oceniać podobieństwo głównej bohaterki. Jednak z tego, co wyczytałem, wygląd był zbliżony do oryginału na tyle, ile było to możliwe. Rzecz jasna Julie Strain również użyczyła głosu swojej wirtualnej odpowiedniczce. Po premierze gry, która zresztą zgarnęła nagrodę za najładniejszą grafikę w 200 roku, często mówiono, że Julie to prawdziwa konkurencja dla Lary Croft. Jednak według mnie główna postać Heavy Metal: F.A.K.K.² to zupełnie inny typ kobiety niż wspomniana przed momentem Croftówna. Silna, muskularna i nie mniej charyzmatyczna od samej Lary. Zapytacie, która z nich prezentuje się lepiej? Tak naprawdę, to głównie gusta i upodobania. Lara jak Julie pochodzą z innego „tła”, nie mają tych samych upodobań i dość wyraźnie różnią się charakterem. Julie preferuje broń białą oraz porządną tarczę do defensywnego stylu walki. Nasza bohaterka może również zostać wyposażona bez żadnego problemu i w broń palną, jednak najczęściej korzystać będziemy z wszelakiej maści ostrzy. Można kombinować i łączyć różne warianty, bo możliwości jest sporo. Dwa miecze, tarcza i spluwa itd. Pod tym względem Heavy Metal znacznie przewyższa przygody LC. Przyznaję, że gra skusiła mnie z racji niskiej ceny i przyciągającej okładki. Długo męczyłem F.A.K.K.², zanim grę udało mi się ukończyć. Ciężkie brzmienie ścieżki audio z biegiem czasu bywało uciążliwe. Całe szczęście, że wspomniana muzyka pojawiała się w najważniejszych, kluczowych momentach i jakoś dało się to przełknąć. Samo udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie i jeśli ktoś lubi tego rodzaju muzykę, to z pewnością będzie zadowolony. Dzisiaj tytuł wydaje się być mocno archaiczny, ale warto zagłębić się w główną fabułę choćby dla samej Julie, która niestety w wersji komputerowej została w znaczący sposób ugrzeczniona.

Nie mam słabości do blondynek, a nawet pójdę o krok dalej i przyznam się, że zdecydowanie wolę te ciemniejsze, jeśli chodzi o kolor włosów... z drobnym wyjątkami. Zabrzmi to głupio, ale Aya należy właśnie do takich wyjątków. Mimo iż jest to postać wirtualna i fikcyjna, ma w sobie coś, co potrafi przyciągać wzrok. Inteligentna, uczciwa, łagodna, to tylko niektóre cechy głównej bohaterki gry Parasite Eve. Poza specyficzną urodą Aya posiada dość uparty sposób życia, co w znaczącym stopniu da się zauważyć ogrywając ten tytuł (IMHO, jej charakter dało się bardziej wyczuć w drugiej części gry). Młoda dziewczyna pełni rolę funkcjonariusza nowojorskiej policji i podczas Wigilijnej wizyty w operze jest świadkiem masowego samozapłonu wszystkich osób znajdujących się w budynku. W ten sposób rozpoczyna się fabularna część pierwszego Parasite Eve. Nie chciałbym za wiele zdradzić, bo gra ma kilka fajnych zwrotów, o których nie powinienem tutaj pisać, aby nie popsuć niespodzianki graczom, którzy jeszcze nie mieli styczności z tym tytułem - dlatego ograniczam się do wspomnianego początku historii. Oczywiście miło i sympatycznie nie będzie, główna postać zostaje rzucona na dość głębokie wody, gdzie całkiem nieźle sobie radzi, tam też odkrywa kolejne tajemnice (m.in. o mitochondriach) także te, dotyczące jej samej. Zdradzę tylko, że protagonistka gry wcale nie będzie tą jedyną najważniejszą postacią w grze z racji nieźle pokierowanej fabuły. Parasite Eve posiada jak na tamte czasy świetne wstawki FMV, które wówczas robiły wrażenie i  może nie ma ich zbyt wiele, to jednak nadal trzymają poziom. Sama gra często określana jest jako RPG, ale szczerze mówiąc nie jest to typowa gra z tego gatunku i tak naprawdę mamy bardzo niewielki wpływ na rozwój postaci. Polecam, bo fabuła i główna postać robią tutaj robotę.

Najlepsze duo w erze pierwszego PlayStation, tego jestem pewien w stu procentach. Obie panny potrafiły kusić nie tylko wyglądem, czy dwuznacznymi propozycjami, ale także niecodziennym słownictwem. Zacznijmy od Hany Tsu-Vachel, która początkowo jest tajemniczą postacią, mimo iż odgrywa jedną z głównych ról w Fear Effect. Z czasem jednak zrzuci przed nami własne ciuszki prywatnego życia. W połowie francuska w drugiej Chinka - pracująca jako wolny strzelec. W przeszłości nastoletnia prostytutka. Należała także (i to dosłownie) do ogromniej przestępczej organizacji o nazwie Triada. Obecnie stara się przyjmować niewykonalne zlecenia Jina (pracodawca Hany, który sprzedał ją Triadzie po śmierci jej rodziców) w celu spłacenia swojego kontraktu wobec wspomnianej organizacji. Posługuje się biegle sześcioma językami, bywa sarkastyczna i mało ufna. Spędziła sporą część swojego życia we francuskiej armii, lecz większość umiejętności nabyła podczas pobytu w Triadzie. Wielu mężczyzn pragnie spędzić z nią najlepsze chwile, ale ci, którzy próbują, kończą zazwyczaj w plastikowych workach. Potrafi być bezwzględna i kusząca w tym samym czasie. Z kolei Rain Qin pełni rolę eksperta w dziale technologii, zgrabnie posługując się wszelakim sprzętem do hakowania. Niestety nie pamięta swojej przeszłości, stąd jest jeszcze bardziej owiana tajemnicą niż opisywana przed momentem partnerka. Czuje ogromną więź z Haną i stara się jej pomagać na wszelkie możliwe sposoby oraz chronić za każdą możliwą cenę. Obie panny łączy nie tylko wspólna profesja, ale także coś, coś znacznie więcej. W swoich przygodach nie raz usłyszymy sprośne teksty zarówno od Hany, jak i Rain, a nawet będziemy świadkami małych kontrowersji. Kto nie ograł, niech nadrabia, bo takich gier już nie ma.

Kobieta-kot, któż jej nie zna? W świecie gier z tą postacią bywało różnie i nie zawsze było czym się chwalić. Można napisać, że dopiero przygody Batmana od Rocksteady sprawiły, że kocica w końcu zaczęła wyglądać tak jak powinna. Jeśli mam być szczery to wersja z Arkham Knight przemawia do mnie bardziej niż ta z Arkham City, jednak obie są naprawdę porządne i to tylko kwestia gustu, jeśli chodzi o wygląd Seliny. Dom przyszłej kobiety-kot nie był zbyt idealny. Matka wolała zajmować się wszystkim poza dziećmi, a ojciec romansował z procentami. Opieka nad siostrą była wówczas głównym zadaniem naszej bohaterki. Po śmierci rodziców Selina, aby przeżyć, musiała kraść. Im dłużej pozostawała na ulicy, tym coraz lepiej radziła sobie w złodziejskim fachu. Żeby zarobić więcej, zaczeła trudnić się także prostytucją. Wykorzystywała swoją niebanalną urodę w zdobywaniu informacji od najbogatszych, a później zwyczajnie ich okradała. Oczywiście w międzyczasie Selina zdążyła poznać kilka osób, które pomogły jej ukształtować niemałe już zdolności. Ted Grant szkolił młodą złodziejkę boksowania, natomiast Sensei - mistrz sztuk walki, wtajemniczył dziewczynę jak radzić sobie z zagrożeniem. Kobietą-kot stała się tak naprawdę głównie dzięki matce (w pewnym sensie). Po pierwszym spotkaniu z Bruce’em Wayne uznała, że przydałby się jej jakiś kostium, który będzie jej symboliką. Jako że matka Seliny zawsze zajmowała się kotami, wybór był łatwy. Własnoręcznie wykonany kostium sprawił, że od tego momentu bohaterka stała się słynną Catwoman. Perypetie tej postaci są ciekawe i dość obszerne, ale nie będę opisywał jej dalszych losów. Zajmie to sporo miejsca, a pewnie większość i tak je, już zna. Kończąc warto dodać, że Selina, jak i Bruce zawsze mieli się ku sobie, a przynajmniej mocno się o to starali z różnymi efektami. Ciekawą sprawą są również uniformy Kobiety-kot zawarte w DLC do Arkham Knight. Można tam znaleźć starsze wersje kostiumów kocicy, które swoim wyglądem z całą pewnością nie ustępują współczesnej wersji.

Tak na dobrą sprawę tych postaci mogłoby się znaleźć nieco więcej, bo kobiece role często zapadają w pamięć, jednak te opisane wyżej chyba najbardziej przykuły moją uwagę. Pominąłem kilka fajnych tożsamości, które również miały większy lub mniejszy wpływ na gry, które później sięgałem, ale to będzie dobra furtka do kolejnego bloga ;)

 

Credits:
*tytułowy obrazek - Kunoichi221 [deviantart]
Lara Croft - Steven Carson [deviantart]
Miranda Lawson - MadSpike [deviantart]
Anya Romanov - oficjalna okładka.
Julie - oficjalna okładka.
Aya Brea - oficjalny plakat 3rd Birthday.
Hana i Rain - FearEffectInferno [deviantart]
Catwoman - Darkslayer092 [deviantart]
Batgirl - oficjalny promocyjny plakat.

Tagi: #niemacycków #piwosięrozlało kobiety pijane treści

Oceń notkę
+ +18 -

Oceń profil
+ +40 -
drunkparis
Ranking: 292 Poziom: 54
PD: 20548
REPUTACJA: 3549