Pijane treści

pisane bez alkoholu

drunkparis drunkparis 17.06.2021, 09:11
Play MORE #45
1063V

Play MORE #45

Ponad cztery lata produkcji i sporo obietnic. Najnowszy a zarazem debiutancki projekt szwedzkiego studia jest dobrym przykładem na to, że wielkie ambicje developerów nie zawsze idą w parze z jakością.

W swej istocie Biomutant to typowa gra z otwartym światem, zawierająca dużą mapę obdarzoną podstawowymi celami, ciekawymi miejscami i różnymi biomami środowiskowymi, gdzie między nimi znajduje się dziwaczna przyroda. Pomimo postapokaliptycznych założeń, tętniący życiem świat jest pełen kolorów i dobrze się uzupełnia z ruinami współczesnej cywilizacji. Antropomorficzna postać i projekty potworów to urocze połączenie dziwnych, zabawnych, a czasem niepokojących projektów.


Fabuła tytułu opowiada przebieg zdarzeń odnoszący się do korporacji Toksanol, która przez dłuższy czas bezmyślnie zanieczyszczała środowisko, tym samym doprowadzając do ucieczki ludzkiej rasy z ziemskiej planety. Natura pozostawiona sama sobie zaczęła ewoluować, a pozostałe ssaki mocno mutować. Nowy świat opierał się na ekosystemie, który bazował na Drzewie Życia, te zaś zapewniało harmonię i równowagę w całym społeczeństwie. Z czasem w wyniku tajemniczej zarazy, drzewo zaczęło tracić swą moc, przez co świat ponownie stanął na krawędzi istnienia. Główna historia nie jest zbyt porywająca i brakuje jej interesujących zwrotów akcji czy ciekawych zawirowań, przez co nie jest tak bardzo angażująca.


Rozpoczęcie rozgrywki wiąże się z koniecznością kreacji własnego bohatera i tutaj od samego początku, gra zapewnia szeroki wachlarz opcji dostosowywania. Gracz może wybrać różne rasy, które mają odmienną wartość w niektórych statystykach i określają podstawowy wygląd. Na przykład Hyla to gatunek, który koncentruje się bardziej na obronie i posiada mniej rozwinięte ofensywne statystyki. Rasa Fip jest bardziej skłonna do mocy psionicznych i może szybciej odzyskiwać energię dla swoich ataków opartych na umyśle. Kolejno dostosować możemy właściwości fizyczne oraz kolor futra.

Smycz do otwartego świata zrywamy po krótkim samouczku i sekcji fabularnej, która informuje o podstawowych mechanikach tytułu. Następnie gracz może obrać dowolny kierunek, aby wyruszyć w głąb dostępnej mapy, przeszukując zniszczone wioski, pozostałości po wojennych miastach, jaskinie wypełnione potworami, skarbami i nie tylko. Sam świat podzielony został na oddzielne biomy, z których każdy kontrolowany jest przez jedno z sześciu walczących plemion. Wybory mogą być bezwzględne lub miłosierne, co oczywiście wpływa na aurę i decyzje, czy gracz — a co za tym idzie, świat — pochyli się w stronę światła, czy też ciemności.

Eksploracja to największy atut produkcji. Podróżowanie ułatwiają różne opcje transportu, od jazdy na różnych wierzchowcach, przez tupanie w kombinezonie mecha, czy szybowanie na szybowcu. Przywołanie wielkiego robota daje dużo satysfakcji, jednak należy pamiętać, że niektóre formy szybszej podróży mogą być użyte tylko w jasno wyznaczonych strefach. Przykładowo: brak możliwości wykorzystania własnej łodzi w konkretnym miejscu przez gracza osłabia nieco poczucie wolności w grze. Mimo wszystko zwiedzać jest co i może nie zawsze świat jest bogaty w szczegóły, to jest to całkiem przyjemna strona gry. Dobrze wyglądają tzw. strefy śmierci, czyli lokacje, do których pełny dostęp uzyskać można dopiero po zdobyciu odporności na pewne efekty. Tereny te są całkiem fajnie zbudowane i zapewniają przyjemny powiew świeżości.

Walka łączy w sobie pojedynki wręcz oraz zwariowaną strzelaninę wzbogaconą o elementy techniki Wung Fu. Parowanie ciosów to przede wszystkim odpowiednie wyczucie, które trzeba dość dobrze opanować. Luźny system namierzania wrogów wypada niestety nieco gorzej z racji, iż jest mało intuicyjny, choć z czasem da się do niego przywyknąć. Same konfrontacje potrafią być mocno widowiskowe, zwłaszcza jeżeli mierzymy się z przeciwnikiem, który gabarytowo jest znacznie większy od głównego bohatera. Nie brakuje dużej dawki dynamiki i efektownych animacji, które w połączeniu z umiejętnościami specjalnymi, które pochłaniają energię ki, wyglądają przyzwoicie, mimo że momentami brakuje większej płynności. Do całości dochodzą także opcje wytwarzania własnej broni oraz ciągły rozwój futrzaka. System walki obejmuje pół tuzina rodzajów broni do walki wręcz oraz dystansowej, a także kilka zaskakujących narzędzi i gadżetów. Każdy z nich ma prostą kombinację i kilka dodatkowych ruchów do odblokowania, a także różne statystyki i funkcje specjalne. Różnorodność wrogów, których można znaleźć w ciągu pierwszych kilku godzin gry, nie różni się zbytnio od tych z następnych 40 i chociaż stanowią większe zagrożenie w liczbie, to w zasadzie nie stanowią dużego wyzwania. Czterech „pożeraczy światów” to tutejsze odpowiedniki walki z bossami, jednak bo dobrym zapoznaniu się z mechaniką potyczek nie są szczególnie wymagającym przeciwnikiem. Poziomy trudności wpływają tylko na paski obrażeń i zdrowia, a sztuczna inteligencja jest w najlepszym razie przeciętna. 

Mechanika wytwarzania oraz ulepszania ekwipunku jest bardzo rozbudowana, zresztą typów ubrań oraz broni są całe dziesiątki, a fakt, że każda broń składa się z kilku elementów, które można wymienić i rozwijać sprawia, że nie tylko każdy podniesiony gadżet wydaje się ciekawy, ale możemy go też rozmontować i połączyć z częścią naszego wyposażenia. Gracz ma tutaj spore pole do popisu i dzierżyć może takie wynalazki jak: samurajski miecz złożony z pociętej karoserii samochodu czy karabin złożony z części kaloryfera i pralki. Jest tego naprawdę mnóstwo.


Przez całą podróż i to dosłownie towarzyszyć nam będzie narrator, który recytuje praktycznie wszystko, na co się natkniemy. Trzeba przyznać, że zarówno wersja polska, jak i angielska, to podobny poziom wykonania i pod tym względem jest całkiem w porządku. Narrator przemawia także w imieniu każdej postaci, co pozbawia ich indywidualności, przez co dialogi bywają monotonne, z racji długiego oczekiwania aż głos w tle przetłumaczy bełkot rodzimych stworzeń. Pozostałe głosy, które może usłyszeć gracz, to dwa sprzeczające się duszki, które reprezentują jasną i ciemną stronę wyboru. Momentami obie te postacie mają w sobie więcej charyzmy niż każda występujący NPC w grze. Zabawnie wygląda także fakt, że oba duszki ciągle umniejszają sobie nawzajem, nakłaniając gracza do przyłączenia się do przeciwnej strony.


Moralność to kluczowy element narracji w Biomutant, skupiający się na wyborach, które ucieleśniają ciemność i światło. Jednak ci, którzy spodziewają się głębokiego systemu, takiego jak w grach Obsidian czy BioWare, będą bardzo rozczarowani. Decyzje gracza mają stosunkowo niewielki wpływ na otaczający nas świat i są pozbawione większych konsekwencji, które wpływałyby na sposób narracji.

Niestety główne wątki oraz ich prowadzenie także nie zachwycają wykonaniem, czyniąc ten element gry mało ciekawym. Bardzo często urywają się w najmniej spodziewanym momencie, a co gorsza są również nielogicznie. Napięcie budowane przez przerywniki nie jest odpowiednio wyreżyserowane i czuć to po dłuższym obcowaniu z tytułem. Zadanie poboczne to powtarzające się schematy, które z biegiem czasu robią się koszmarnie nudne.

Podobnie jest z oprawą graficzną, która jest bardzo nierówna i momentami przypomina tytuł z poprzedniej generacji. Tekstury nierzadko doczytują się na oczach gracza, a główna rozgrywka potrafi gubić klatki na sekundę w różnych miejscach produkcji. Są jednak i takie momenty, kiedy gra robi wrażenie settingiem oraz widokami, jednak jako całość nie jest tak zachwycająca, jak pierwotnie zakładano.

Biomutant posiada wspaniały świat i urocze projekty postaci, ale bardzo często brakuje całości charakteru i lepszego dopracowania tytułu. Warto jednak pamiętać, że za grę odpowiada niewielkie studio. Co w pewnym sensie wszystko tłumaczy.

Tagi: Biomutant

Oceń notkę
+ +24 -

Oceń profil
+ +123 -
drunkparis
Ranking: 82 Poziom: 71
PD: 45882
REPUTACJA: 14698