SKLEP

Blog użytkownika drPain

drPain drPain 17.11.2017, 00:20
Studio jednej gry? Moja przygoda z Piranha Bytes
1005V

Studio jednej gry? Moja przygoda z Piranha Bytes

Piranha Bytes, niemieckie studio, znane przede wszystkim z kultowej w naszym kraju serii Gothic. Jako, iż niedawno miałem przyjemność obcować z ich najmłodszym dzieckiem, postanowiłem powspominać poprzednie produkcje ojców przygód Bezimiennego.

Gothic

Stary, dobry Gothic. Zauroczyłem się w nim niemal od razu, jak tylko zobaczyłem go u znajomego. Samo oglądanie jego rozgrywki sprawiało mi sporą radość. Kiedy kilka lat później udało mi się dorwać własny egzemplarz, natychmiastowo się w nim zakochałem. Genialny klimat, wylewający się z ekranu. Cudowna, mroczna, brudna atmosfera. Wspaniały, żyjący, niebezpieczny świat, którego z łatwością można było poczuć się częścią. Masa drobnych elementów wpływających na odbiór całości. Z tych, które zapadły mi w pamięć, warto wymienić na przykład: bohaterów niezależnych, wstających codziennie do pracy, zwierzęta walczące między sobą, animację smażenia mięsa, które wcześniej zdobyliśmy podczas polowania. Tych smaczków jest oczywiście więcej, lecz sądzę, iż warto odkrywać je samemu. Pierwszy Gothic, to także sympatyczna historia bezimiennego bohatera, który próbuje wydostać się z doliny otoczonej magiczną barierą. Niezwykle wymagający poziom trudności. Z początku, nawet walki ze ścierwojadami, czy kretoszczurami potrafią wymęczyć gracza. Rozwijanie umiejętności u odpowiednich nauczycieli. Ogromna satysfakcja po każdym małym sukcesie. Pokonanie stwora, którego parę godzin temu unikaliśmy jak ognia, wykonanie jednego z masy ciekawych zadań, czy znalezienie broni zadającej odrobinę większe obrażenia, to po prostu cieszy. Cieszy również odczuwalny progres, proporcjonalny do czasu spędzonego z grą. Początkowo nasz bohater włada swą bronią strasznie nieporadnie. Po pewnym czasie i wyuczeniu się odpowiednich umiejętności, wywija on dzierżonym orężem w sposób profesjonalny. Czy zatem biorąc pod uwagę te wszystkie plusy Gothic’a, można powiedzieć, że jest on grą idealną? Oj nie. Nim dogrzebiemy się do tych wszystkich wspaniałości, trzeba będzie wpierw przebić się przez grubą ścianę, technicznych niedoróbek. Zaczynając od zbyt dużej ilości błędów, poprzez pier#olone drabiny (kto grał ten wie, o co chodzi), a kończąc na koszmarnie topornej walce. Jeśli jednak uda się ,,przymknąć oko’’ na te wady, to otrzymamy produkt (moim zdaniem) genialny. Pierwszego Gothic’a, uważam za najlepszą grę RPG, w jaką dane mi było zagrać.

Gothic II + Noc Kruka

Część druga Gothic’a uznawana jest przez wielu za najlepszą odsłonę tej serii. Mało, ona jest uznawana za najlepszą produkcję niemieckiego studia. Czy też tak uważam? Nie, oj nie. Nim przejdę dalej, zaznaczę tylko jedną rzecz. W Gothic’a 2 zawsze grałem z zaimplementowanym rozszerzeniem. G2 jest grą fenomenalną, tu się mogę zgodzić. Poprawiona grafika, nowe tereny do eksploracji, masa zadań (Noc Kruka dodaje świetną historyjkę). Czuć tu powiew świeżości. Gameplay nadal pozostawał toporny, gra cały czas jest wyzwaniem (acz moim zdaniem mniejszym niż jedynka), wszystko co sprawiało radość w jedynce, sprawia tą radość nadal. No może poza jednym. Elementem, którym dwójeczka różni się od jedynki jest klimat. W poprzedniku, zamknięci byliśmy pod magiczną barierą. Mimo, iż oddane nam przez twórców tereny były całkiem okazałe, tak cały czas czuliśmy, że nie jesteśmy tu mile widziani. To było więzienie. Napotkani bohaterowi zachowywali się wręcz idealnie. Większość z nich była neutralnie, bądź wrogo nastawiona do naszej postaci. Tworzyło to wspaniałą atmosferę zaszczucia. Zabrakło mi tego w części drugiej. Rozumiem, że przez panujące w dwójce realia nie sposób było tego powtórzyć, lecz (zaraz po klasycznych już błędach) jest to, moim zdaniem, największy minus tej produkcji. Za bardzo kojarzył mi się on z innym grami tego typu. Okej, oczywiście się wyróżniał, ale już nie czułem ,,tego czegoś’’. Negatywnie przyjąłem również zmianę w wyglądzie ekwipunku. Stał się on dla mnie cholernie niewygodny. Wcześniej wszystko było podzielone odpowiednimi kategoriami, a teraz wrzucono całość do jednego wora. Gothic dwójeczka, nadal trzyma bardzo wysoki poziom, aczkolwiek (w moim przypadku) zauważalny był delikatny spadek formy.

Gothic 3

Nie lubię tej gry. Jest tylko jedna produkcja Piranha Bytes, w którą grało mi się gorzej, no ale o niej później. Długo przyszło mi czekać na okazję zagrania w trzeciego Gothic’a. Ilość pozytywnych komentarzy jakie słyszałem na jego temat była przytłaczająca. G3 zdążył mi się znudzić jakieś 2 lata przed tym, nim w niego zagrałem. Kiedy jednak już pojawiła się możliwość zapoznania się z nim, byłem przeszczęśliwy. Łapska położyłem na cyfrowej wersji (wpadła mi za darmo) z chyba wszystkimi łatkami. Ominęło mnie więc, ,,bawienie’’ się z wersją 1.0. Grafika. Niby całkiem ładna, tak dla mnie jakaś bez duszy. Bez wyraźnie zarysowanego klimatu. Po prostu dziwna. To samo tyczy się interfejsu. Był ,,inny’’. Już nie czułem w tym Gothica. System walki również nie przypadł mi do gustu. W poprzednich odsłonach, po przetrawieniu ogólnej toporności, potrafiłem czerpać z niej przyjemność. Część trzecia, do końca gry męczyła mnie pod tym względem. Nie wykluczam, iż była to kwestia przyzwyczajenia się do starego sterowania. Czy Gothic 3 miał jakieś elementy, które mi się podobały? Tak, było ich kilka. Sympatyczna historia, która potrafiła mnie wciągnąć, to chyba najpozytywniejsza rzecz, jaką mogę o tej produkcji powiedzieć. Co jeszcze? Narzekałem na brak wyraźnych doznań, związanych z klimatem. Trzymam się tego stwierdzenia nadal, aczkolwiek znalazły się dwie miejscówki, robiące na mnie wrażenie. Pustynny Varant, oraz mroźny Nordmar. Zostały one wykonane naprawdę dobrze. Ostatecznie jednak trzeci Gothic, jest dla mnie najgorszą częścią z serii, a także drugą najsłabszą grą Piranha Bytes. Nienawidzę zmuszać się do grania. A G3 miał takie momenty.

Risen

O pierwszym Risen’ie słyszałem wiele dobrego. ,,Podobał Ci się Gothic 1/2, spodoba Ci się Risen’’. Słyszałem te słowa wiele razy. I mogę się z nimi po części zgodzić. Jeśli chodzi o technikalia, to mamy do czynienia, z niemalże 100% kalką Gothica. Kij w dupie głównego bohatera, drewniany system walki, rewelacyjna interakcja z otoczeniem... Jeszcze trochę by się tego znalazło. Gothici (1 i 2) miały to do siebie, iż pod grubą warstwą niedoróbek, skrywały fantastyczną, magiczną przygodę. Nie chcę powiedzieć, że nie uświadczymy tego w Risen’ie. Jest tego po prostu mniej. Czuć, że Piranha chciała zrobić coś nowego, lecz niestety nie za bardzo im to wyszło. Nie doznamy oczekiwanego powiewu świeżości. Gdyby wrzucić tu bohaterów znanych z poprzedniej serii tego studia, można by zmienić tytuł na Gothic 4. Grało mi się w to świetnie. Kolejne lokacje miały swój klimat. Na minus muszę zaliczyć brak polskiego dubbingu. Wcześniej prezentował on bardzo sympatyczny poziom. Teraz ciężko mi było się przestawić na głosy anglojęzyczne. Napotkane postacie raczej nie zapadają w pamięć. Czemu jednak ten początek nowej marki mi się spodobał? Cholera, musiałbym powtarzać całe zdania, których użyłem przy opisie części jeden i dwa. Fajny tytuł zbudowany na szkielecie Gothic’a. Zapowiadała się interesująca seria. Tak... Zapowiadała się...

Risen 2: Dark Waters

Risen 2...Czemu takie złe rzeczy muszą mnie spotykać? Po całkiem przyjemnej części pierwszej, nie czekałem specjalnie długo i przytuliłem kontynuację. Czego oczekiwałem? Odpowiedź jest prosta. Więcej jedynki. Dwójeczka zaoferowała mi połowę ,,dobrodziejstw’’ z poprzednika. Jakich? Tych najgorszych. Serio, jedyne co te gry mają wspólnego, to techniczne upośledzenie. W Gothic’ach i R1 dało się na to przymknąć oko, ponieważ te produkcje oferowały coś więcej. Risen 2 nie oferuje kompletnie nic. Całkowita zmiana klimatu. Zamiast świetnego, brudnego fantasy, dostajemy piracką historyjkę. Fajnie, gier o piratach nie ma zbyt dużo, ale do ch#ja, jak można tak roz#ebać serię po pierwszej części? Powiedzieć, że nie wyszło to (moim zdaniem) zbyt dobrze, to mało. Już wiem jak się czują osoby, którym nie podszedł Gothic. To jest niemalże niegrywalne. Odpuszczę sobie dalsze jechanie po tym ścierwie i przejdę to ostatniej już gry.

Risen 3: Titan Lords

Po tym jak zobaczyłem, że R3 wraca do klimatu znanego z części pierwszej, nie mogłem sobie odmówić jego zakupu. I tak, to znowu był ten dobry Risen. Mocne odcięcie się od klimatów pirackich, było zbawieniem. Ponownie pod warstwą syfu, odnajdziemy ,,to coś’’. Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest poziom pierwszych dwóch Gothic’ów. Bliżej temu do Risen’a 1. Bardzo dobra atmosfera, na którą wpływ miała świetna, mroczna otoczka. Miła odmiana po tragicznej części drugiej. Jako, iż nadal pojawiają się tu pirackie akcenty, nie mogę tej produkcji postawić nad Risen’em jeden. Nie było to już na szczęście główną ,,atrakcją’’. Ciężko mi napisać coś więcej. To już szósta gra tego studia, o której teraz piszę. Sądzę, że sklejając sobie urywki powyższych tekstów, można dowiedzieć się co podobało mi się w R3.

I to by było na tyle. Sześć gier. Sześć niemalże identycznych, przynajmniej pod względem mechaniki, gier. Większość, poza zwaloną warstwą techniczną, łączy jedno. Niesamowity klimat, zmieszany ze świetną atmosferą. Jak wygląda moja lista gier niemieckiego studia? Gothic – Gothic 2 +Noc Kruka – ELEX – Risen – Risen 3 – Gothic 3 – Risen 2. Właśnie, ELEX. O nim nie napisałem nic, ponieważ na dniach wleci osobny tekścik, właśnie jemu poświęcony. Piranha Bytes, studia tworzące niesamowite gry, budowane na jednym szkielecie. Ich gry albo się kocha, albo nienawidzi.

Pain

Tagi:

Oceń notkę
+ +26 -

Oceń profil
+ +96 -
drPain
Ranking: 351 Poziom: 46
PD: 13381
REPUTACJA: 9662
Miesięcznik PSX Extreme