SKLEP

Blog użytkownika drPain

drPain drPain 13.11.2017, 01:48
Pstryk! Kupiłem Switcha! – Unboxing i pierwsze wrażenia
1468V

Pstryk! Kupiłem Switcha! – Unboxing i pierwsze wrażenia

Było PS4, był X360. Był również Mini Snes. Uznałem jednak, że potrzebuję w tym roku jeszcze jednej konsoli. Wybór padł na pstryczka. Czemu? Co o nim sądzę po dwóch dniach grania? O tym dalej.

Nim przejdę do omówienia zawartości sympatycznego pudła, wyjaśnię czemu to właśnie Switch stał się moim nowym dzieckiem.

Początkowo planowałem zakup Xbox’a One. Chciałem go przygarnąć właśnie w okolicach listopada/grudnia. Sprzęcik Microsoftu posiada kilka (dosłownie kilka) gier ekskluzywnych, które chętnie bym obadał. Cenowo wyglądało to całkiem przyjemnie, gdyż miałem zamiar kupić ten pierwszy model. Im bliżej było do dnia zakupu, tym bardziej zacząłem zastanawiać się, czy na pewno go potrzebuję. Okej, jest te parę fajnych tytułów, lecz głównie reprezentują one mainstream (Halo, Forza Horizon). Są to ,,typowe’’ duże gry, które znam już z PS3,X360,PS4. Raczej nie byłyby w stanie mnie zaskoczyć. XO, więc odpadł. I tu pojawił się pomysł kupienia czegoś przenośnego. Nie musiałbym martwić się o miejsce pod telewizorem, a dodatkowo miałbym możliwość grania w łóżeczku, w pracy, czy na kibelku. Tak, handheld jest zatem najlepszym wyborem. Pytanie tylko, który? PS Vita odpadła od razu. Posiadam już PSP z kupką gier do zaliczenia. Problem w tym, że przez lata zdążyło mi się ono znudzić. Zagrywałem się na nim głównie w przenośne części znanych serii. Na Vicie byłoby tak samo. Ja chciałem czegoś innego. To może New 2DS XL? I przyznam szczerze, iż byłem bliski jego zakupu. Po wymienieniu paru zdań z kilkoma osobami (dzięki Mumin :* ), miałem już gotową listę gier na start. To maleństwo było mega bezpiecznym wyborem. Bogata biblioteka gier (+ te z poprzednika), oraz dość atrakcyjna cena. Całość wyniosłaby mnie niecałe 1500zł. 2DS był już dla mnie tylko kwestią paru dni. Jak widać, ostatecznie go nie kupiłem. Czemu? Cholera, nie czułem ,,tego czegoś’’ Niby fajny sprzęt, ale nie wywoływał on we mnie absolutnie żadnych emocji. Odpowiedni ślinotok, wywoływał u mnie, jeszcze nowiutki Switch. Powiedzmy, że cena nie grała tu dużej roli. Głównym problemem jest malutka ilość gier, w które chciałbym zagrać (na tą chwilę 5-6). Z zapowiedzianych produkcji, również nie widzę wielu pozycji dla siebie. Nie potrafię wytłumaczyć, co mnie, aż tak zachwyciło. Zakochałem się w nim podczas mini turnieju Pokkena na częstochowskiej edycji PogRadajmy. Partyjka Mario Karta na ,,delikatnej’’ imprezie po WGW, także miała znaczenie. Dobra, kończmy już ten przydługi wstęp. Kupiłem co kupiłem. Jestem w ch#j zadowolony. Przejdźmy do unboxingu.

Konsolka w wersji homoseksualnej przemawiała do mnie najbardziej. W środku całkiem ładnego pudełeczka znalazłem: Switcha, 2 kolorowe joy-con’y, stację dokującą, gripa (kawałek plastiku, zamieniający te dwa kutasiki w pada), kabel hdmi, oraz zasilacz.

Co mogę powiedzieć? Jestem zachwycony nowym nabytkiem. Jest śliczny :D. Wszystko zostało solidnie wykonane. No może prawie wszystko... Stacja dokująca nie należy do najlepszych. Wygląda jak kawałek plastiku (w sumie, to jest kawałkiem plastiku). To dzięki niej podłączymy Switcha do telewizora. Wystarczy tylko wsunąć go do środka. Trzeba przy tym niestety uważać. Jestem niemal pewien, że prędzej, czy później ,,uda’’ mi się zarysować w ten sposób ekran, bądź obudowę. Ogromnym plusem jest czas w jakim Switch zmienia się w konsolę stacjonarną (i odwrotnie). Po dosłownie paru sekundach, widzimy wszystko na dużym ekranie. No kur#a, lepsze niż transformersy :P. Ze stacjonarnego trybu skorzystałem tylko raz, w celu sprawdzenia go. Dłużej bawiłem się trzymając pstryczka w rękach. Po, krótkim przyzwyczajaniu się, zaczął on dość wygodnie w nich leżeć. Gra się w ten sposób genialnie. Gry wyglądają po prostu cudownie. Ku memu zdziwieniu, najlepiej bawiłem się przy rozstawionym ekranie (jest specjalna nóżka), trzymając kutasiki osobno (nie w gripie). Pozwoliło mi to na niesamowicie wygodne rozłożenie się w łóżku (jedna ręka pod głową, a druga swobodnie wisiała). Całość ogólnie jest wygodna, działa zadziwiająco szybko i płynnie. Menu konsolki jest prościutkie (prostackie?). Nie będę narzekał na brak przeglądarki, czy innych pierdół. Kupiłem Switcha żeby na nim grać, nie potrzebuję dodatkowych bajerów. Nawet nie podłączam go do internetu (takie małe zboczenie). Żywotności baterii nie udało mi się jeszcze odpowiednio przetestować. Jeśli będzie trzymać 4-5h, to będę zadowolony. Najbardziej zachwyciła mnie ta mnogość możliwości. Trzy w jednym. Stacjonarka jest spoko, handheld jest prześwietny, a ekranik z odłączonymi joy-conami, to szczyt geniuszu. Rewelacyjnym pomysłem było zrobienie z kutasików, dwóch osobnych mini padów. Dzięki temu, kupując pstryczka dostajemy kompletny (oki, brakuje jeszcze gry) zestaw do zabawy dwuosobowej. A w co udało mi się już zagrać?

Mario Kart 8 Deluxe – Jedna z tych gier, w które musiałem w końcu zagrać. Cudowny, kanapowy multik. Masa postaci, tras i możliwości odpicowania naszego pojazdu. Udało mi się już ukończyć całość (na poziomie 50CC). Częste powroty będą tu codziennością. Świetna produkcja. Zajebiście bliska przebicia CTR’a.

Ultra Street Fighter II: The Final Challengers – Musiałem mieć na start bijatykę. A, że SF’a i tak miałem na liście must have’ów, nawet się nie zastanawiałem. Co tu mogę napisać. Jaki uliczny wojownik jest, chyba każdy wie. Na Switchu wygląda przepięknie. Zaliczyłem tryb arcade jedną postacią i chcę więcej. Coś czuję, że gierka zabierze mi masę czasu.

The Legend of Zelda: Breath of the Wild – I oto jest gra, dla której kupiłem pstryczka (głównie dla niej). Śliczna grafika (chyba nigdy nie widziałem nic ładniejszego na handheldzie), ogromny świat i niezliczona ilość możliwości. Pograłem jakieś dwie godzinki i powiem jedno... To już jest moja gra roku! Kosztowała mnie małą fortunę (269zł), ale warto było :D

W niedalekiej przyszłości zamierzam zaopatrzyć się jeszcze w : Isaaca, Pokkena, Cave Story, Raymana i może Dooma. Mario kompletnie do mnie nie przemawia (może kiedyś). Zapewne do tej listy dojdzie jeszcze parę tytułów, ale na tą chwilę wygląda to właśnie tak.

Dodatkowo kupiłem sobie Starter Kit z Zeldy.

Ściereczka została w folii i zdobi jedną z moich growych półeczek. Obudowy na kutasiki poza ładnym wyglądem, nie oferują niczego innego. W sumie, to gorzej się z nimi gra. Etui na gry, oraz to na konsolę są prześliczne i raczej będą się dobrze sprawdzać. Zostaje jeszcze folia na ekran... Pewnie jest całkiem okej, ale... Ale jestem upośledzony i kilka razy musiałem ją odklejać. Ostatecznie męczę się z pęcherzami powietrza i zbyt dużą ilością zabrudzeń (usuwanie ich taśmą klejącą nie było zbyt mądre). Za jakiś czas kupię kolejną i nauczony tym niepowodzeniem, postaram się nakleić ją poprawnie.

Chyba nie muszę pisać jak bardzo jestem zadowolony z tego zakupu. Chciałem tej konsoli. Sprawdza się genialnie. Już tylko czekam na okazję skopania komuś tyłka w Mario Karta, bądź Street Fighter’a. Z nadzieją patrzę w przyszłość i liczę na jakieś solidne tytuły, trafiające w mój posrany gust.

Pain

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +63 -

Oceń profil
+ +89 -
drPain
Ranking: 446 Poziom: 44
PD: 11906
REPUTACJA: 8265
Miesięcznik PSX Extreme