SKLEP

Blog użytkownika drPain

drPain drPain 14.09.2018, 00:06
Piątkowa GROmada #102
608V

Piątkowa GROmada #102

Kolejny piątek, kolejna GROmada. Dwa tygodnie temu cykl świętował swoją setną odsłonę, a dzisiaj ja świętuję dobicie do stu opublikowanych blogów. Cieszy mnie to ogromnie, lecz zgromadziliśmy się tu w innym celu. Szukamy odpowiedzi na pewne pytanie. Jakie? Chyba już się domyślacie. Nie? W takim razie spieszę z pomocą. W co gracie w weekend?

drPain

Painuś wrócił i ma się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Dłuższa niż początkowo zakładałem przerwa od pisania sprawiła, iż troszkę zaczęło brakować mi tego stukania w klawiaturę w celu złożenia ,,kilku’’ zdań. Tym razem będzie o dwóch giereczkach, które ostatnio wyciągnęły mi z życia trochę czasu. W końcu przypomniałem sobie o 2ds’ie, a także obdarowałem PS4 odrobiną miłości. Wielkie dzięki dla Charego za poratowanie mnie tekstem. Chyba możemy już zaczynać.

Kid Icarus: Uprising [3DS]

Po zakupie handhelda od Nintendo zacząłem poważniej interesować się dostępnymi na niego grami. Tytułem, który podczas przeglądania różnych list i zestawień za każdym razem wzbudzał moją ciekawość był właśnie Kid Icarus. Z NESowym oryginałem miałem styczność dzięki miniaturowej wersji tej konsoli. Porównania mogę sobie odpuścić, gdyż gameplayowo ciężko znaleźć element wspólny. Potraktujmy więc Uprising’a jako kompletnie nową grę. Grę, która mogła być zakupem obowiązkowym dla każdego posiadacza 2/3DS’a. Niestety coś nie pykło...

Jeszcze KI nie skończyłem, lecz mam wrażenie, że widziałem już wszystko. Etapów jest, jeśli się nie mylę, 25. Pisząc te słowa jestem na dziewiątym. Wszystkie do tej pory zaliczone oparte były na jednym schemacie. Zaczynamy od lotu przed siebie i strzelaniu w napotkane maszkary. Po paru minutach wybijania wszystkiego co stanie nam na drodze schodzimy na ziemię. Tam, poza strzelaniem, czeka nas typowo slasherowy gameplay. Pobiegamy, poskaczemy i oczywiście powalczymy. Na koniec przyjdzie zmierzyć się nam z bossem. Niby gra się w to przyjemnie. Wyprowadzane ataki są satysfakcjonujące, bestiariusz jest całkiem zróżnicowany oraz fajnie zaprojektowany, a całość jest płynna i nie stopuje tempa akcji. Niestety wszystko to schodzi na drugi plan gdy kolejny level z rzędu wykonujemy te same czynności w tej samej kolejności. Z tą grą nie da się zrobić dłuższego posiedzenia. Coś co sprawia radość po chwili staje się smutną rutyną. Dobrze, iż poziomy trwają po około 20-30 minut. Idealnie sprawdza się to przed snem. Poziom/dwa i powtarzalność nie jest aż tak odczuwalna. Jest jeszcze jeden powód przez, który raczej nie wysiedzicie z Icarusem długich godzin. Chodzi o...

Sterowanie! Chętnie rozszarpałbym pajaca za nie odpowiedzialnego. Gałka służy do poruszania postacią, lewy trigger do strzelania, a celować oraz sterować kamerą będziemy przy pomocy... rysika i dotykowego ekranu. O ile podczas latu dość precyzyjnie możemy określać kolejne cele, tak już obracanie kamery to jakieś nieporozumienie. Dynamiczne starcia momentami potrafią potężnie zirytować, gdy kompletnie nie z naszej winy otrzymujemy obrażenia. Wiecie co jest jeszcze gorsze? Wygoda, a raczej jej brak, podczas użytkowania konsoli. Jedną ręką trzymamy sprzęt, manewrujemy bohaterem i walczymy, natomiast drugą miziamy dolny ekranik. Nie pomaga nawet dołączana do zestawu podstawka. Już po chwili gry moja ręka domaga się odpoczynku. Dobrze, że chociaż wizualia stoją na wysokim poziomie. Kid Icarus jest cholernie ładną grą. Nie wiem czy znajdę coś ładniejszego na tej platformie.

I to tyle. Latanie aniołkiem, odpowiednio dawkowane, potrafi sprawiać niemałą przyjemność. Trzeba jednak przywyknąć do spieprzonego sterowania. Historyjka to typowe powstrzymywanie zła. Jeśli szukacie czegoś na krótkie posiedzenie to KI: Uprising może być całkiem sympatycznym wyborem.

Spider-Man [PS4]

Jedna z lepszych gier tego roku? Najlepsza produkcja o superbohaterze? Dobry powód do kupienia czwartej plejstacji? Litości... Załatwcie mi proszę numer do dilera osób, które wystawiły pajączkowi maksymalną ocenę. Dawno nie spotkałem się z tak przehajpowanym tytułem. I nie, nie chcę na siłę być oryginalny. Po prostu nie jestem w stanie uwierzyć, że ktokolwiek może stawiać nowego Spider-Mana tak wysoko. Pajączek zainteresował mnie już podczas pierwszych prezentacji. Zapowiadało się niesamowicie dobrze, a o ostateczną jakość byłem spokojny. W pewnym momencie moje ciśnienie na nowe przygody Petera Parkera spadło potężnie. Wpływ miał na to wszechobecny wysyp newsów. Zdążyłem się tą grą znudzić jeszcze przed premierą. Zamówienia przedpremierowego jednak nie zamierzałem anulować. Kiedy już pudełko z opisywanym tytułem trafiło w moje ręce, na nowo zacząłem jarać się tą pozycją. Nerwowo odliczałem godziny do końca pracy. Tak bardzo chciałem zagrać, że nawet szarpnąłem się na bilet autobusowy (zazwyczaj wracam pieszo), żeby jak najszybciej znaleźć się przed telewizorem. Odpaliłem konsolę, zainstalowałem nowy nabytek, zacząłem grać i...

Początkowe huśtanie się na pajęczynkach zwiastowało dobrą zabawę. Oklepanie pyszczków pierwszych przeciwników również zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Wątpliwości co do wysokiej jakości tego tworu zaczęły we mnie wzbierać tuż po tym jak Nowy Jork został mi oddany do swobodnej eksploracji. Ja rozumiem, że to Spider-Man i fajnie jest sobie nim polatać po mieście, ale, cholera jasna, osoby, które grały w inFamous'a, Prototype'a, Spider-Man'a 2, bądź też jakiegokolwiek innego sandboxa raczej nie mają prawa się grą zaskoczyć. To wszystko już gdzieś było. Milion znajdziek, powtarzalne misje poboczne... Typowa do bólu piaskownica. O tych opcjonalnych aktywnościach nie jestem w stanie czegokolwiek napisać. Kompletnie je odpuściłem. Po ostatnich słowach mojego dobrego znajomego utwierdziłem się, iż była to dobra decyzja. Może i wielbiciele tego typu rozrywki znajdą tu coś dla siebie, lecz do mnie to ani trochę nie przemawiało.

Wspomniałem wcześniej o przyjemnych starciach z adwersarzami. Rozwińmy troszeczkę ten temat. Walkę można porównać do Batmanów od Rocksteady. Pajączek wyróżnia się większą dynamiką tych starć oraz wszechobecnym chaosem. Konflikty możemy rozwiązywać na dwa sposoby. Rzucenie się w wir akcji, wykonywanie sympatycznych kombosów, uniki i wykorzystywanie kilku dostępnych gadżetów (np. bomba, która unieruchamia wrogów). Możemy również pobawić się w, znane z Batmana, ciche eliminowanie kolejnych przyjemniaczków. Unikałem tego rozwiązania jeśli tylko gra go na mnie nie wymuszała. W nietoperku sprawiało to satysfakcję. Tutaj miałem odczucia wręcz odwrotne. Męczyło mnie to okrutnie. Ogólnie nie lubię kiedy w grach nagle zostajemy zmuszeni do zmienienia swojego stylu zabawy. Skakanie do kolejnych typeczków i obklejanie ich pajęczyną traktowałem bardziej jako smutny obowiązek. Narzekać mogę jeszcze na zróżnicowanie mięsa armatniego. Kilka rodzajów przeciwników (ci z bronią palną, białą, walczący wręcz i grubasy) oraz pare skórek. Starcia z szefami to już dla mnie szczyt twórczego lenistwa. Każde przebiega w identyczny sposób (ups, sory za spoiler). Uniki, rzucenie czymś/strzelenie pajęczą wydzieliną i okładanie złodupca po mordzie. I tak za każdym razem. Powiedzieć, że mnie to boli to mało. Zmierzymy się z kilkoma kultowymi postaciami (to na plus), ale co z tego skoro po jednej konfrontacji widzieliśmy już tak na prawdę wszystkie? Jeden schemat... Żeby nie było, że ciągle tylko płaczę, walka sama z siebie jest całkiem przyjemna. Łączenie ciosów w widowiskowe kombinacje jest bardzo okej. Odblokowywanie nowych umiejętności wraz ze wzrostem poziomu doświadczenia potrafi cieszyć.

Historia? Odpowiednia do klimatu całości. Niczego ambitnego raczej się po pajączku nie spodziewałem. Szkoda tylko, że przedstawiona opowieść nabiera tempa dopiero pod sam jej koniec. W kilku miejscach udało się mnie zaskoczyć. Czy to jakimś wydarzeniem, czy niespodziewaną brutalnością. Chcąc uniknąć spoilerów zmuszony jestem do przemilczenia pewnych kwestii. No trudno, jeszcze będzie okazja żeby się o nich wypowiedzieć.

Jak ostatecznie oceniam nowego Spider-Mana? Jest dobrze, można pograć. Taka mocna siódemeczka się należy. Spędzone 12-15 (dokładnie nie wiem) godzin miało swoje lepsze, jak i słabsze momenty. Nie był to jednak czas stracony. Jest to, moim zdaniem, zwykły zapychacz, który całkiem nieźle zabija czas podczas oczekiwania na jakąś inną nadchodzącą premierę. Pełnej ceny drugi raz bym nie dał, lecz zakupu nie żałuję. Małe rozczarowanie i tyle.

Na tym kończy się mój udział w dzisiejszej GROmadzie. Zostawiam Was z Charym, który klasycznie już przygotował bardzo zjadliwy materiał. Trzymajcie się wariaty!

drPain

Znaleźć mnie można również na: https://www.facebook.com/drPain97/

Z okazji 100 opublikowanych blogów od kilku dni rozdaję jakieś giereczki. Jeszcze coś mi zostało, więc sądzę, iż warto śledzić mojego fejsika :)

Tagi: batman: arkham knight Battlefield 5 CharyChelak dead rising 4 drPain kid icarus: uprising! kucyki piąteczek piątek piątunio spider-man ps4 wysoki poziom

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +41 -

Oceń profil
+ +156 -
drPain
Ranking: 120 Poziom: 60
PD: 28365
REPUTACJA: 20527
Miesięcznik PSX Extreme