SKLEP

Blog użytkownika drPain

drPain drPain 17.08.2018, 00:06
Piątkowa GROmada #98
699V

Piątkowa GROmada #98

Rozpuszczam się! Ostatnie upały to jakiś nieśmieszny żart. Kilka minut wystarcza, żebym miał dość przebywania na dworze. W domku niestety lepiej nie jest. Przygotowując się na sesyjkę z danym tytułem muszę mieć dostęp do odpowiednio zmrożonych trunków.

drPain

Gry, gierki, giereczki. Przez ostatni miesiąc udało mi się zaliczyć kilka ciekawych pozycji. Również aktualnie ogrywam parę sympatycznych tytułów. Długo zastanawiałem się o czym mógłbym napisać. Ostatecznie mój wybór padł na zaskakująco dobrego platformera z PS Vity oraz ścigałkę, na którą byłem dość mocno napalony. Ostatnio musiałem przystopować z publikacją moich wypocin. Jest to wina kompletnego braku sił. Troszkę się u mnie dzieje. Mam nadzieję, że już we wrześniu będę mógł wrócić do regularnego pisania. Jestem jednak zadowolony, iż udało mi się przysiąść na chwilę i skrobnąć kolejną GROmadę. Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że na gościnny występ namówiłem jednego z redaktorów Szmatławca. Troszkę musiałem go pomęczyć, ale ostatecznie się udało.

Tearaway [PSV]

Początkowo kompletnie się tą gierą nie interesowałem. Do zakupu przekonał mnie jeden z tutejszych użytkowników. Zaproponował mi on opisywany właśnie tytuł w całkiem atrakcyjnej cenie. Jak mogłem odmówić? Odpaliłem nowy nabytek i... Momentalnie wsiąknąłem w ten urokliwy, papierowy świat. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z Tearaway’em, a posiadacie, bądź planujecie zakup handhelda od Sony, warto dać mu szansę. Z pozoru jest to ,,tylko’’ prościutka platformóweczka. Niech Was to nie zmyli. Giera skrywa w sobie spore ilości czystego funu. W rewelacyjny sposób łączy świat gry z tym realnym. Dostajemy dzięki temu doświadczenie unikatowe. Sterujemy nie tylko postacią, ale również otoczeniem.

Zadaniem bohatera jest dostarczenie wiadomości nam samym. To my (gracze) stajemy się częścią przedstawionej opowieści. Jest to dość unikalne przeżycie. Dzięki vitowym możliwościom nasz ryjec co chwilę pojawia się na ekranie konsolki. Jest to momentami creepy, aczkolwiek nadaje odpowiedniego klimatu. Interakcja w świat gry nie ogranicza się tylko do dekorowania go naszą mordą, czy foteczkami otoczenia. Poprzez przechylanie handhelda, a także mizianie paneli dotykowych, rozwiązujemy proste zagadki, pokonujemy przeciwników oraz tworzymy nowe platformy, po których kontrolowana postać będzie mogła dostać się w nieodkryte jeszcze miejsca.

Sama rozgrywka to typowa, prosta platformówka. Wiecie, zbieranie różnych pierdół, walka, zagadki i skakanie. Nic odkrywczego, ale właśnie dzięki zastosowaniu chyba wszystkich funkcji konsoli (nawet z mikrofonu skorzystamy) nie pojawia się nuda. Całość ubrana w fantastyczny, papierowy świat potrafi zachwycić. Obserwowanie tych wszystkich wycinanek w ruchu jest niesamowicie sympatyczne. Do tego dochodzi, znane z LBP, dostosowywanie wyglądu postaci pod nasz gust. Chwilkę się tym pobawiłem. Mój ludzik biegał uśmiechnięty z przyklejonym do czoła kutaskiem... Jeśli tylko lubicie niewymagające platformery, szukacie czegoś na odstresowanie, bądź chcecie czymś zająć swoją pociechę to Tearaway będzie świetnym wyborem. Sam podchodziłem dość sceptycznie, ale bardzo szybko się przekonałem i zacząłem czerpać sporą radość. Dzięki Daaku za polecenie i sprzedaż tego sztosika.

Dirt 4 [PS4]

Powiedzieć, że na czwartego Dirta byłem srogo nahajpowany to mało. Na samą myśl o zagraniu w ten tytuł niezdrowo się podniecałem. Masa zasłyszanych pozytywnych opinii pomogła mi tylko podjąć dawno już podjętą decyzję –kupuję to! Osoby, które śledzą mnie na fejsbuczku mogły zauważyć, iż gry o tematyce rajdowej są czymś co lubię. Po ograniu wszystkich poprzednich Dirtów (poza Rally), a także zaliczeniu WRC 5 i Sebastiena Loeba na PS4, przyszła kolej na kontynuację szanowanej przeze mnie serii. W moje łapki wpadło wydanie w ślicznym steelbooku co tylko jeszcze bardziej nakręciło mnie na odpalenie konsoli.

Minęły jakieś 2 minuty a ja już miałem dość i musiałem wyłączyć giereczkę. Czemu? No litości, przecież nie będę grał z polskim komentarzem (od jakiegoś czasu mam alergię na wersje PL). Na szczęście szybka zmiana języka w konsoli pomogła. Po dokładnym obadaniu dostępnych opcji, ruszyłem na podbój świata. No może nie od razu... Zacząłem od lokacji treningowej. Oprawa graficzna zrobiła na mnie spore wrażenie. Czułem, że przez kolejne dni z bananem na twarzy będę katował świeży nabytek. Niestety cały czar prysł w momencie wciśnięcia gazu. Strasznie dziwnie mi się tu jeździ. Niby samochody zachowują się dobrze, prowadzi się je prosto, lecz to wszystko pozbawione jest duszy i pier#olnięcia, które znałem z poprzednich odsłon. Okej, może i winy można szukać w tym, iż grałem na najłatwiejszym poziomie trudności oraz włączyłem wszystkie możliwe wspomagacze, ale to nie jest, moim zdaniem, problem. Czemu? Ja dokładnie tak samo robiłem w poprzednich Dirtach. Tam samą radość sprawiało mi śmiganie po kolejnych trasach. Tutaj tego nie czułem. Nie potrafiłem się w to wszystko wkręcić.

Do kolejnych zawodów podchodziłem z niechęcią. Po prostu nie chciało mi się w to grać. Początkowo nie czułem kompletnie nic podczas grania. Później jednak pojawiło się znudzenie i irytacja. Na siłę siedziałem przy konsoli. Gdzieś tam wewnątrz siebie chciałem wierzyć, że za chwilę zacznę się bawić dobrze. Taa... Nie zacząłem. Nie mogę jednak powiedzieć, iż opisywany szpil jest produkcją złą. Z pewnością jest to gra dobra, jeśli nie bardzo dobra. Domyślam się, że gdyby nie moje gargantuiczne oczekiwania to teraz zachwalałbym te samochodziki. Trójeczka postawiła poprzeczkę niezwykle wysoko. Co się tutaj stało z modelem jazdy, nie wiem. Może gdybym nie znał tych poprzednich części to inaczej bym odebrał czwóreczkę.

Nie liczyłem ile mamy dostępnych samochodów i tras. Narzekać nie będę, gdyż akurat w tym wypadku nie mam za bardzo na co. Sam główny tryb jest... dziwny. Z jednej strony weźmiemy udział w zawodach rajdowych, Rallycross oraz Landrush, których jest zaskakująco dużo. Z drugiej jednak, jest ich trochę za dużo. Aby przejść dalej musimy zdobyć odpowiednią ilość zwycięstw. Początkowo idzie to całkiem szybko. Jedna/dwie serie po cztery wyścigi. Idealnie pod krótkie sesyjki po pracy. Im dalej tym dłużej. Prawdziwą męczarnią była dla mnie końcówka gdzie musiałem brać udział w zawodach składających się na sześć startów w różnych krajach po 6-8 wyścigów każdy. Jeśli dodamy do tego moją narastającą z każdą chwilą irytację i nudę oraz fakt, że duża część z tych rajdów/wyścigów trwała po dziesięć minut to możecie się już domyślać z jaką ,,euforią’’ je zaliczałem.

Tak jak już wcześniej wspomniałem, nie uważam Dirta 4 za grę złą. Spotkałem się z osobami, które były tym tytułem zachwycone. Nie podeszło mi i tyle. Szkoda, bo liczyłem na przednią zabawę, no ale trudno. Ważne, że steelbook prezentuje się dobrze. Niby mógłbym jeszcze ponarzekać na brak cofania czasu, ale to już jest sprawa mocno dyskusyjna i pewnie poruszę ją w jakimś innym materiale. Po zakończeniu swojej przygody z tym tytułem poczułem ogromną ulgę. W końcu mogę pograć w coś innego! Ostatecznie jestem rozdarty. Polecić tego nie mogę, przecież nie podobało mi się. Nie jest to jednak crapiszcze, bądź średniak. Po prostu dobra gra. Chciałem się przy niej dobrze bawić, lecz nie potrafiłem. Może u Was będzie inaczej.

I to tyle ode mnie. Wracam do tych mniej przyjemnych spraw. Ogarnę kilka rzeczy, troszkę odpocznę i wracam aktywnego blogowania. Trzymajcie się wariaty. Zostawiam Was z moim gościem specjalnym. Bierz ich Komodo!

Znaleźć mnie można również na: https://www.facebook.com/drPain97/

drPain

Tagi: buzz world quiz dirt 4 drPain f1 race stars komodo kucyki octopath traveler piąteczek piątek piątunio psx extreme tearaway wysoki poziom

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +35 -

Oceń profil
+ +156 -
drPain
Ranking: 120 Poziom: 60
PD: 28340
REPUTACJA: 20490
Miesięcznik PSX Extreme