SKLEP

Blog użytkownika solitary

solitary solitary 17.09.2017, 18:40
Balonowa paczka - recenzja filmu "To"
223V

Balonowa paczka - recenzja filmu "To"

Balony! Balony! Wszędzie widzę balony, weeeheheheheheheee... Heee...?

Przed kinowy ekran zasiadłem z kompletnie pustym kapcanem (czyt. łbem), co też w moim przypadku nie było szczególnym wyczynem. Nie miałem żadnych myśli typu "remake", "ekranizacja", "adaptacja", "gangbang"... Chciałem obejrzeć czysty, ale nie przesadnie krwawy, horror. Stare "To", nakręcone 27 lat temu, odświeżyłem sobie na początku sierpnia i byłem zaskoczony jak bardzo daleko film ten odbiega od klasycznych zasad kina grozy. Film ani nie straszny, ani nie przerażający, przeciwnie - momentami nawet zabawny... Cóż, najwyraźniej trzeba było poczekać te 27 lat na powrót Pennywise'a, by mógł on na nowo zdefiniować pojęcie strasznego klauna.

Zanim jednak przejdziemy do pierwszego skrzypka w tej filharmonii, przyjrzyjmy się na chwilę paczce frajerów, będących ofiarami prześladowań demonicznego fanboja białego pudru, szminek oraz czerwonych nosów. Na wstępie powiem, że ekipa została zagrana wręcz FENOMENALNIE przez dzieciaki, które dopiero stawiają wielkie kroki w świecie kina. Każde z nich w jakimś stopniu obrywa od życia, każde z nich cierpi na jakieś lęki, którymi zaś żywi się Pennywise. Razem postanawiają stawić czoło nie tylko jemu, ale też swoim najgorszym koszmarom. Nie omieszkają przy tym rzucać ciętymi dowcipami, jednakże gdy dochodzi do konfrontacji z przerażającymi imaginacjami klauna, niewiarygodnie przekonująco pokazują nam swój strach. Jeśli w starym "To" czuliśmy się troszkę zagubieni poprzez potarganą narrację, tak tutaj nie może być o tym mowy - jest tylko paczka dzieciaków, a najprawdopodobniej jako dorosłych zobaczymy ich dopiero w drugiej części. Tutaj jednak również wyraźnie zaznaczony jest wątek uczuciowy, niemniej główną oś fabularną stanowi wspólne skopanie klaunowi dupska za bruzdy na psychice.

O ile zaś Pennywise, grany w pierwotnej wersji przez Tima Curry'ego, był raczej cukierkowym balonmajstrem, co jakiś czas wyskakując znienacka i tańcząc głupawo przed kamerą, tak TEN Pennywise - kolokwialnie rzecz biorąc - nie pier***i się w tańcu... Nie waha się odgryźć komuś rękę, urosnąć do rozmiarów garażu, korzysta z najohydniejszych psychologicznych metod, a jednocześnie ma coś w sobie z nolanowskiego Jokera, za co należą się mu największe brawa. Tak jest - morderczy klaun nie tylko morduje i urządza rzeź, ale też autentycznie przeraża. A to pojawi się w formie groteskowej pani z obrazu, a to w postaci trędowatego... Gość nie przebiera w środkach i funduje dzieciakom prawdziwy mayhem psychiczny, nie oszczędzając nikogo. Każde pojawienie się Pennywise'a na ekranie przyprawia o dreszcz, każde słowo przez niego wypowiedziane powoduje ciarki. Szczerze mówiąc, po zwiastunach miałem co do niego mieszane uczucia - w większości był pokazywany jako swoisty jumpscare, jednakże "To" pokazuje go w tym bardziej upiornym wymiarze, w wymiarze psychola, który przez dłuższą chwilę stoi i patrzy na swoją ofiarę, by potem rzucić się w szaleńczym biegu z paskudnymi zębiskami na wierzchu. Pychota!

Oczywiście, jak do każdego filmu, tak i do tego można się przyczepić. Że niekiedy CGI trąci kapucynem... Że książka lepsza... Że zupa za słona... Nowe, odświeżone "To" jest jednak horrorem przez duże "H" i za nic w świecie nie powiedziałbym, że jest to dzieło reżysera zaledwie dwóch filmów (!) Zagrane fantastycznie, rewelacyjnie zrealizowane, niekiedy jajcarskie, ale na pewno straszne - takie jest kino w wykonaniu paczki zgranych frajerów, oraz napudrowanego gościa, który pewnikiem jeszcze nie raz zaprosi nas do swojego upiornego spektaklu...

 

8/10 - w tym roku jeden z lepszych horrorów, gorąco polecam!

Tagi: filmy it kino klaun nie chodźcie do cyrku recenzja to

Oceń notkę
+ +21 -

Solidny Szop
Oceń profil
+ +21 -
solitary
Ranking: 934 Poziom: 38
PD: 7787
REPUTACJA: 1881
Miesięcznik PSX Extreme