SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 01.06.2018, 22:34
WG #198 - W co gracie?
328V

WG #198 - W co gracie?

WG niczym Jean Grey z X-Menów powstaje z popiołów i czyta w Waszych myślach, aby zadać pytanie, które pragniecie usłyszeć. W co teraz gracie?

Dzisiaj wstępu nie będzie - nie chcę mi się!

Ukryty Plan okazał się całkiem przyjemnym thrillerem, który siadł mi znacznie bardziej niż swego czasu Heavy Rain. Śledzimy tutaj losy policjantki, która stara się rozwikłać zagadkę seryjnego mordercy. Ścigany zasłynął z nietypowej metody działania i zakładania pułapek na policjantów odwiedzających miejsce zbrodni. Spodobał mi się bardzo tryb rywalizacyjny, gdzie w czterech graczy walczyliśmy o poprowadzenie historii w określony sposób, otrzymując na telefon specjalne wytyczne. Próba zrobienia na złość przeciwnikowi i walka o punkty bardzo fajnie urozmaicały seans. Fabularnie nie było to nic ponadprzeciętnego i parę wątków mi się nie podobało, ale całościowo twórcy przygotowali wystarczająco angażujące widowisko, aby przez te 2-3 godziny śledzić opowieść bez odczuwania znużenia. Widać sporo uproszczeń, które nie przeszłyby w normalnym filmie, ale warto przymknąć na nie oko. Szkoda też, że tożsamość mordercy nie była czymś ciekawszym. Na pewno ukończę ten tytuł jeszcze parę razy, aby wyciągnąć jak najwięcej z historii, bo jedno przejście to zdecydowanie za mało i nie ujawnia wielu motywów, które mogą rzucić więcej światła na opowieść. Warto też pochwalić świetną grafikę aczkolwiek mimika twarzy miejscami kuleje, a w paru momentach trafimy na doczytujące się tekstury. Boli też polski dubbing i... to w zasadzie tyle. Tytuł zdecydowanie lepszy od Planety Małp również opracowanej z myślą o PlayLink. Coraz bardziej przekonuję się do tej inicjatywy i na pewno sprawdzę w przyszłości Frantics - mam nadzieję, że pojawi się  więcej podobnych projektów koegzystujących sobie na boku z normalnymi grami.

Hidden Agenda

Udało mi się w końcu wrócić do Diablo 3. Odpalenie tej gry z powrotem chodziło już za mną od wielu długich miesięcy. Przeceniony dodatek okazał się idealną motywacją, aby w końcu tego dokonać. Byłem ciekaw, jak moja ulubiona klasa z Diablo 2 sprawuje się w nowym wcieleniu i ile zmian wprowadzono w samej rozgrywce na przestrzeni dwóch ostatnich lat, które minęły od czasu, gdy wbiłem upragnioną platynę. W dalszym ciągu nie jest to kontynuacja o jakiej marzyłem i wolę bardziej legendarną już dwójkę z dodatkiem Lord of Destruction, ale nie zmienia to faktu, że Diablo 3 jest naprawdę świetnym i uzależniającym szpilem, przy którym można się zatracić na setki godzin przedniej rozgrywki.

Diablo 3 - Crypt of the Necromancer

Od mojej ostatniej przygody wprowadzono na konsole sezony, nowe stwory i oczywiście nekromantę, czyli kapłanów Rathmy. Jest to jednocześnie klasa, której brak potwornie mnie bolał w zwykłym D3. Lepiej jednak późno niż wcale i z wielką ochotą stworzyłem nowego bohatera. Bardzo podobają mi się jego umiejętności. Zarówno te nawiązujące do poprzednika, jak i zupełnie nowe. Wybuchające zwłoki rozpędzają istny efekt domina i reakcję łańcuchową w sytuacjach, gdy atakuje nas wielka grupa przeciwników - uwielbiam uczucie towarzyszące temu i walczy mi się po prostu cudownie. Dużo rzeczy oczywiście nie odblokowałem i jestem dopiero na początku. Szkoda jedynie, że Blizzard poszedł po linii najmniejszego oporu. Rozczarowujący jest brak nowego aktu, czy bardziej znaczących lokacji i samej treści. Zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę wyjściową tego dodatku. Dobrze, że produkcja nastawiona jest na powtarzanie i grind, więc przechodzenie całości w dalszym ciągu mnie nie nudzi. Mimo wszystko wolałbym otrzymać coś więcej niż klasę przeszczepioną z poprzedniej odsłony serii.

Co słychać w Dragon Ball FighterZ? Do gry trafiła kolejna dwójka zawodników z własnymi efekciarskimi finiszerami. Ekipa powiększyła się o Zamasu i Vegito Blue, czyli duet, który mnie ani trochę nie interesuje. Cieszę się jednak, że produkcja żyje i się rozwija, a ilość postaci powiększa - liczę tylko, że nie skończy się na pierwszym sezonie.

Dragon Ball FighterZ - Vegito Blue vs Zamasu

Znów nie poświęciłem tej grze tyle czasu ile bym chciał. Stoczyłem jednak dwugodzinny pojedynek z Nerobianco lecąc rematch za rematchem. Spotkanie zostało uwiecznione na streamie - widać, że mocno się miotam i nie ogarniam za bardzo Bardocka. Mam też głupie nawyki, które będę się starał eliminować (Moje 2H w Super Dash i otrzymywanie kary na ryj podchodzi już po upośledzenie...). Mimo wszystko nie szło mi aż tak źle i miejscami starcia były bardzo wyrównane. Niejednokrotnie walki kończyły się wręcz na styk, zdarzyło się też jednak, że nie mogłem się praktycznie ruszyć. Poniżej możecie zresztą sprawdzić co mam na myśl.

Uwielbiam adrenalinę jaka towarzyszy przy takich sparingach i mam cały czas motywację by się poprawić. Widzę, co robię źle i pozostaje tylko zwalczyć głupie nawyki oraz rozwinąć wachlarz zagrań, bym miał szerszy zestaw do zaskakiwania rywala.

Za dwa dni kończy się mój darmowy miesiąc z Netfliksem! Subskrypcję będę oczywiście przedłużał, ale pora na podsumowanie pierwszego kontaktu z usługą.

Outsider

Netfliksowy miesiąc rozpocząłem nie najlepiej, ale tragedii w sumie nie było. Akcja Outsider ma miejsce na krótko po II wojnie światowej i przedstawia losy amerykańskiego żołnierza, który w więzieniu pomaga członkowi Yakuzy. Ten odwdzięcza się i pomaga mu opuścić mury więzienne. Nasz bohater (W tej roli wyjątkowo milczący Jared Leto) stopniowo (bardzo szybko) zyskuje szacunek rodziny i dołącza w jej szeregi.

Film jest wykonany bardzo ładnie i cieszy oko paroma naprawdę ślicznymi widokami, czy ogólną estetyką. Kuleje jednak sama fabuła - jest po prostu miałka, bez wyrazu i jakichkolwiek zaskoczeń. Zapomnijcie też o scenach akcji. Tych trochę będzie, ale to film cechujący się głównie spokojną atmosferą i powolnym tempem prowadzenia narracji. Pomysł bardzo mi się spodobał, ale wykonanie już nie do końca. Chciałbym ujrzeć coś podobnego, ale w strukturze serialu rozłożonego nawet na te 8 odcinków. No nic, może kiedyś. Nie podzielam aż tak radykalnie negatywnych opinii na temat tego widowiska i otrzymuje ono ode mnie przyzwoite 6/10 "No, tak średnio bym powiedział" - losowy gość z internetu.

Nie opuszczamy Japonii, ale przenosimy do biura księgowego, gdzie poznamy losy pewnej pandy małej o niespodziewanym hobby.

Aggretsuko

Aggretsuko kupiło mnie z kolei od pierwszego odcinka. Ten krótki serial liczący 10 odcinków jest nie tylko przeuroczo zabawny, ale i łatwo się z nim utożsamiać. Zwłaszcza jeśli macie około 25 lat, nie posiadacie żadnych perspektyw na przyszłość, przechodzicie kryzys egzystencjalny i tkwicie w niesatysfakcjonującej robocie, której po prostu nie znosicie. Przezabawna komedia z solidną dawką cynicznego poczucia humoru i absurdu. Aggretsuko pokazuje jak radzić sobie z narastających stresem i gniewem kumulowanym od pierwszej chwili po przebudzeniu i wstaniu z łóżka. Przygoda pracownicy biurowej, która wieczorami relaksuje się w klubach karaoke growlując do najbardziej hardkorowych utworów death metalowych jest naprawdę warta poznania. Ode mnie bardzo mocne 9/10 i z wypiekami na twarzy czekam na kontynuację.

Co otrzymamy po połączeniu czarnego, sarkastycznego humoru i brutalności rodem z Deadpoola z brudnymi klimatami i zapijaczonym bohaterem rodem z Max Payne'a? Happy bardzo zgrabnie odpowiada na to pytanie!

Happy

Happy to dal mnie niemalże ideał! Główny bohater to znany wszystkim były gliniarz, który nigdy nie przebierał w środkach. Stoczył się do roli podrzędnego menela, który najchętniej strzeliłby sobie w głowę. Los ma jednak inne plany wobec niego i sprawia, że nasz bohater zostaje uwikłany w mafijną intrygę włoskiej rodziny. Sytuacja robi się jednak totalnie przerysowana i skomplikowana, gdy na drodze Nicka staje tytułowy Happy, czyli wyimaginowany przyjaciel pewnej porwanej dziewczynki. W ten sposób rodzi się naprawdę nietypowy duet kontrastujący ze sobą na każdym kroku. Wulgarny Nick usposabiający brutalność świata i Happy będący manifestacją dziecięcej wyobraźni i niewinności. Serial stworzył między nimi autentyczną chemię i pokochałem tę dwójkę od pierwszego odcinka. Rozbrajające poczucie humoru, bezpardonowo ukazana przemoc i krew, a przede wszystkim masa świetnych scen - wszystko to sprawiło, ze osiem odcinków pochłonąłem momentalnie i mam ogromnego gula na więcej! Nie wszystko mi się do końca podobało, ale i tak jest to jeden z moich ulubionych seriali - 8+/10.

Pierwszy sezon Ricka i Mortyego wszedł BARDZO mocno. Po trzecim odcinku odleciałem totalnie i byłem potwornie zauroczony absolutnie każdym aspektem tego serialu. Przedstawiać go chyba nie muszę, ale szybko przypomnę z czym mamy do czynienia. Morty to młody, niezdarny i nieco przygłupi chłopiec, który ma takiego pecha (szczęście?), że jego dziadek to jeden z najtęższych umysłów we wszechświecie, a przy tym potworny dupek i prawdziwa menda. Razem wpadają co chwila w tarapaty przenosząc się do najróżniejszych rzeczywistości alternatywnych i innych wymiarów. Każdy kolejny odcinek zadziwia skalą absurdu i podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Śmiertelnie zabawne, a przy tym często zaskakująco inteligentne poczucie humoru, które nie opiera się na jednym schemacie.

Rick and Morty

Obejrzałem jeszcze "Ania, nie Anna", czyli kolejna adaptacja Ani z zielonego wzgórza. Znalazłem chwilę by sprawdzić Bright. Po wielu latach skończyłem w końcu Mechaniczną Pomarańczę. Jestem w trakcie poznawania Altered Carbon, Devilman Crybaby i Zagubionych w Kosmosie, a także kolejnych odcinków czwartego sezonu iZombie. O Death Note wolę zapomnieć, więc nie będę tego szerzej wspominał. Starczy na jeden odcinek WG, więc w tym miejscu zakończę i zostawię Was z nutą na pożegnanie oraz miejscem na komentarze - róbcie z niego użytek i chwalcie się w co tam obecnie gracie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +22 -
Laughter
Ranking: 296 Poziom: 53
PD: 19572
REPUTACJA: 1796
Miesięcznik PSX Extreme