SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 20.05.2018, 14:27
You can't stop this motherfucker - W co gracie?
527V

You can't stop this motherfucker - W co gracie?

196 numer spóźniony o kilka miesięcy, tygodni i dni, a nawet godzin, ale... nareszcie jest! Pytam się Was znowu, niezależnie od orientacji i posiadanej konsoli - w co teraz gracie?

Ach! Moi liczni i zmartwieni fani! Należą Wam się słowa wyjaśnienia, ale że i tak niczego tutaj nie czytacie, to nic Wam nie napiszę. Czymś jednak trzeba zapełnić ten cholerny wstęp zanim przejdę do gier. Zmiana pracy (HA!, już nie jestem redaktorem! Mogę ponownie i bez skrępowania obrażać ludzi!), przeprowadzka, alkoholizm i hot dogi za złotówkę - to główne powody kilkumiesięcznej obsuwy tego jakże ważnego dla nas wszystkich cyklu! Powoli kończę tworzyć moją jaskinię gracza. Wreszcie będą mógł bezceremonialnie tańczyć w samych majtkach słuchając głosów Petera Gabriela i George'a Michaela wydobywających się z nowego centrum multimedialnego! Co to ma wspólnego z grami? W końcu mogę je wyjąć z kartonów i GRAĆ! Ocierać o krocze, wąchać zdejmowaną folię i układać sobie po szafeczkach! OJOOOJ. Pochwalę się co z tego wyszło, gdy tylko skończę składać tę****** szafę, do której nie zrobiono żadnych sensownych oznaczeń w instrukcji! Ok, wstęp mamy odhaczony.

W co grałem przez ten czas? Trochę tego było i aż muszę zajrzeć na PSNProfiles, aby odświeżyć zamglone wspomnienia... Ach! Overwatch! Mocno spóźniony względem reszty świata zabrałem się za ten sieciowy fenomen Blizzarda. Pierwszy kontakt wypadł jak najbardziej pozytywnie i gra strasznie mi się podobała. Gram oczywiście Genjim, bo katana to jeden z moich najmocniejszych fetyszów. Zwłaszcza, gdy w dłoniach dzierży ją cyber ninja!

Pomimo kompletnie innej rozgrywki całość bardzo przypomina mi konstrukcją... World of Warcraft. Dokładniej mam na myśli Battlegroundy. Sposób prowadzenia rywalizacji działa w obu grach całkiem podobnie. Na razie pograłem parę godzin, ale na pewno znajdę sobie jeszcze kilka postaci poza Genjim i wciągnę na dłużej w ten tytuł. Możecie być pewni, że produkcja pojawi się jeszcze niejednokrotnie na łamach Weekendowego Grania! Podoba mi się Pixarowa stylistyka, różnorodność bohaterów i poleganie na ich rozmaitych umiejętnościach. Dzięki temu zabawa jest nieustannie świeża. Granie z randomami potrafi irytować, ale to już stały element sieciowych gier nastawionych na drużynową kooperację, więc... no wk**wiam się często.

Współpracuję z redakcją w ramach pisania recenzji, więc kilka moich tekstów znalazło się na stronie.

  • Świetnie bawiłem się z Yakuzą 6, którą sprawiłem sobie w edycji kolekcjonerskiej - jakość szklanek jest strasznie lipna. Z tej recenzji nie jestem akurat zadowolony, więc temat tej gry poruszę jeszcze tutaj, gdy wrócę wbijać upragnioną platynę.
  • VA-11 HALL-A - Cudo! Zakochałem się w tej grze po uszy i kompletnie oszalałem na jej punkcie. Fenomenalnie przedstawiony cyberpunk i autentycznie jedna z najfajniejszych Visual Noveli na jakie udało mi się trafić. Poczucie humoru z miejsca do mnie trafiło i sprawiło, że momentalnie zacząłem pałać gigantyczną sympatią do niemalże każdego wprowadzonego bohatera. Szczególnie, ze tak jak pisałem w recenzji, wielowarstwowe postacie rozpisano iście fenomenalnie. Jeszcze ta muzyka....ouuuuu....

  • Tacoma - Banalny symulator chodzenia w sosie sci-fi. Prosty scenariusz, który nie do końca trafił w mój gust. Mimo, że takie klimaty są z reguły w centrum moich zainteresowań. Narracja Fullbright jednak do mnie nie trafia i nie potrafię zachwycać się ich opowieściami. Doceniam jednak ich pracę i uważam, że w swojej kategorii jest to naprawdę dobre dzieło.

Załączyła mi się mocna zajawka na VR, więc dostaję sensorycznego orgazmu grając w genialnie przystosowane Rez Infinite. Od czasu sprawdzenia Lumines na PSP jestem gigantycznym fanem twórczości Mizuguchiego. Jego Child of Eden również potwornie mi się spodobało, a przeniesiony w wirtualną rzeczywistość Rez oczarował mnie po całej lini.

Świetna ścieżka dźwiękowa i grafika przywodząca na myśl retro wyobrażenie wirtualnej rzeczywistości sprawia, że czuję się niczym główny bohater jakiegoś wystrzałowego miszmaszu Kosiarza Umysłu z grą muzyczną! Prosta acz trudna do wymaksowania i szalenie uzależniająca rozgrywka sprawiają, że aż nie chce się ściągać PS VR z łba. 

Pozostając w tematach VR - podobnie na gałki oczne i słuch działa Thumper, który uderza już w bardziej brutalne i psychodeliczne tony. Bawię się jednak przednio, a i za każdym razem szukam szczeny, gdy tylko odpalę WipEouta. Gram głównie online, ale wrócę by zaliczyć wszystkie trzy kampanie. Na promocji wziąłem też Surgeon Simulator (nie oceniajcie!), a i szukam nieustannie okazji na Skyrim VR. Uwielbiam tę zabawkę Sony i mam nadzieję, że PS5 nie porzuci tego rozwiązania i dostaniemy jeszcze lepsze rozwiązania VR!

BIJATYKI! Mój najukochańszy gatunek świata. Tak, Tekken 7 nadal mi się nie znudził i ciągle uczę się nowych rzeczy. 9 czerwca jadę do Łodzi na turniej Fighting Game Challenge. Będę w nim uczestniczył, ale nie nastawiam się na poważną rywalizację, a bardziej zależy mi na pozaturniejową ustawką offline. Siódmy Tekken zostanie prawdopodobnie moją bijatyką życia. Równie świetnie bawię się też w Dragon Ball FighterZ, ale ostatnio nie miałem czasu, by usiąść do tego na jakąś poważniejszą sesję. Na dniach planuję to zmienić, bo i tutaj zamierzam wziąć udział w turnieju. Dokończę więc remont i wracam do tych dwóch gier, a wszystko inne pójdzie w odstawkę. Nie mogę się też doczekać premiery Soul Calibura 6, który do tej pory był mi obojętny... wystarczyło jednak ujawnienie jednego zawodnika i już mam mokro w spodniach.

Co my tu mamy na okładce! Deadpool 2! Byłem na przedpremierowym pokazie i od pierwszych sekund zakochałem się w tym filmie po uszy. Festiwal one-linerów, genialnie wykreowany Cable, mistrzowski Ryan Reynolds i absolutnie każda scena tego widowiska sprawiała, że oczy świeciły mi się jak paciorki. To nie tylko film pełen odniesień do popkultury i rynsztokowego poczucia humoru. To przede wszystkim spełnienie moich marzeń sprzed 18 lat, aby ujrzeć tę postać w takim wydaniu na wielkim ekranie! Ożywiony bohater, który w dzieciństwie niejednokrotnie mi pomógł w paru momentach w życiu.Autentycznie byłem wzruszony oglądając idealną kontynuację jedynki! Już tamten film był dla mnie niemal bezbłędny, ale cierpiał z powodu nijakiego Ajaxa. Tutaj takiej wady nie odczułem, a sama produkcja stoi klasę wyżej niż poprzednik. Trudno mi w to uwierzyć, ale jednak podnieśli znacząco poprzeczkę i do dziś czuję lawinę emocji! 

Jestem niczym kukiełka na sznurkach i nawet obecne w filmie ckliwe sceny wyciskały ze mnie łzy powodując faktyczne wzruszenie. Ta muzyka, sceny akcji, charyzma Deadpoola i jego relacje z postaciami, jak Colossus. Aż czuję motylki w brzuchu słuchając genialnej ścieżki dźwiękowej i raczej na pewno wybiorę się na kolejny seans do kina. Choćby dla najlepszych scen po napisach w dziejach kina! Ryan Reynolds to król! Wybaczcie ten chaos - piszę to wszystko na kolanie i  na odwal się. W dalszej chwili nie mogę też uspokoić burzy emocji po tym widowisku, więc gdy ochłonę to na spokojnie wymienię, co mi się tym filmie jeszcze podobało. To po prostu pierwszy Deadpool, ale fajniejszy, bardziej krwawy, większy i bardziej zajebisty.

To tyle ode mnie. Idę dalej dotykać się na myśl o Joshu Brolinie, składać szafę i grać w DOSŁOWNIE kosmiczne gry do recenzji! Do zobaczenia za tydzień!

Tagi:

Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +18 -
Laughter
Ranking: 314 Poziom: 50
PD: 17065
REPUTACJA: 1614
Miesięcznik PSX Extreme