SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 09.02.2018, 21:28
WG #193 - w co gracie?
376V

WG #193 - w co gracie?

Spóźnione o ponad miesiąc, ale jest - nowy numer Weekendowego Grania! Zapraszam do chwalenia się w co obecnie gracie.

Nie zamierzam opisywać wszystkiego czego dotykałem przez ostatni miesiąc. Nie jest to zresztą ideą tej serii ani tym bardziej higieniczne. Poza tym część rzeczy nie wypada przytaczać. Gdybym o nich wspomniał moglibyście się zmarszczyć niczym rozgotowany pieróg, a tego przecież nie chcemy. Chcemy gier, filmów, muzyki lub książek - tych które ogrywacie, oglądacie, słuchacie lub czytacie.

Na pierwszy ogień idzie istna bestia. Potwór, który z buta wrócił na konsole stacjonarne i zarządził. Pochłonął miliony graczy i nawet nie beknął. Istny niszczator i złodupiec. Nie tam jakaś zwykła gra! Bycie łowcą, który podejmie się tego wyzwania to prawdziwy styl życia.

Monster Hunter World 

Monster Hunter World

Seria Monster Hunter kusiła się mnie od samego początku swego istnienia. Do dzisiaj posiadam pierwszą odsłonę na PS2, którą kupiłem po zagraniu w wersję demonstracyjną dodawaną do Devil May Cry 3. Była to krótka przygoda, bo szybko okazało się, że jestem za głupi, za miętki i po prostu za słaby na ten tytuł. Potem cykl uciekł na konsole przenośne, gdzie również próbowałem dać mu szansę na PSP, ale poczucie beznadziejności tylko się pogłębiło. Ot po kilkunastu godzinach zawsze otrzymywałem w ryj ścianą, której za cholerę nie potrafiłem przeskoczyć. Zmieniło się to dopiero w tym roku za sprawą najnowszej odsłony.

MonHun śmiszny gif

Monster Hunter World w końcu ziściło moje wyobrażenia na temat cyklu i pozwoliło wsiąknąć bez reszty w ten niesamowicie wykreowany świat! Bez żalu pożegnałem archaizmy wynikające z przenośnej konstrukcji gry i ograniczeń sprzętowych. Otwartymi ramionami przyjąłem niższy próg wejścia. Szczególnie, że nadal nie jest za łatwo i po parudziesięciu godzinach nie ma zmiłuj - trzeba nastawić dupę i być gotowym na otrzymanie soczystego wpierdolu. Zwłaszcza przy bestiach typu Tempered - tutaj już trzeba odpowiednio się przygotować i spocić, bo inaczej zgon na wejściu. Tym razem łatwiej też o wspólnika, a seria stoi przecież uzależniającą rozgrywką kooperacyjną.

Monster Hunter World - Nergigante

W wielkim skrócie - Monster Hunter World łapie w sidła, a nam pozostaje się poddać lub wierzgać niczym ogłuszony Jagras. Walka i polowania są tutaj niesamowicie rajcujące i aż nie chce się odchodzić od konsoli. Świat autentycznie żyje i potrafi zaskakiwać nawet po kilkudziesięciu godzinach zabawy. Ciągle mamy coś do roboty, a grind wyjątkowo sprawia masę frajdy. Lekko się uzależniłem i od premiery praktycznie codziennie staram się wygospodarować trochę czasu na kilka zleceń. Bajeczny tytuł, który oczarowuje pod wieloma względami. Kocham dynamikę starć, zachowania bestii i niemal każdy aspekt tej gry. Chciałoby się tylko więcej potworów, bo pod tym względem wykonano jeden krok tył, aby w ogólny rozrachunku postawić dwa naprzód.

Dragon Ball FighterZ

Dragon Ball FighterZ - Frieza

Kocham bijatyki Arc System Works, więc i Dragon Ball w ich wydaniu skradł moje serce od pierwszego kontaktu. Szczególnie, że udowodnili iż są idealną ekipą do sprawowania opieki nad tą marką. Otrzymałem diabelnie widowiskową bijatykę z bardzo prostym systemem walki. Prostym pod względem opanowania podstaw, bo jeśli chodzi o jego faktycznie wymasterowanie, to sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana i można się pogubić. Mi się przynajmniej to zdarza, ale staram się ćwiczyć. Mam problem, że w praktyce panikuję i często upuszczam combo, które w treningu wchodzi mi bez większych przeszkód. Muszę też lepiej wykorzystywać paski zasobów oraz asysty. Frajda mimo wszystko ogromna i nie bawiłem się tak z bijatyką 2D od czasu genialnego Ultimate Marvel vs. Capcom 3.

Gram na razie Cesarzem Kosmosu, Kid Buu i Android 21, ale pewne roszady wprowadzę do mojej drużyny. Będę na pewno grał Beerusem i Goku, bo bardzo podoba mi się ich styl walki. Mam ochotę grać w to bez przerwy, ale się nie da, bo online najzwyczajniej w świecie nie działa. Brak stałego sparring partnera nie pomaga, a rankingów mi nie wyszukuje. Jak już się coś znajdzie to cała procedura trwa niemiłosiernie długo, a i często gram z burakami uciekającymi w trakcie walki. CZYLI DUPA, NO!

Tekken 7

Tekken 7 - Yoshimitsu

Same shit, different day - dalej gram w siódmego Tekkena i wróciłem Yoshimitsu do rankingów. Wbiłem Vanquishera. Potem szło mi dobrze i miałem 7 wygranych pod rząd, potem szło mi źle. Następnie znowu dobrze i znowu źle. Zacząłem się denerwować i szło mi jeszcze gorzej - walić tę po***** grę. Zmieniłem na Kazumi, gdzie szło mi jeszcze gorzej i mam pewnie zagrożenie degradacji! Pincet godzin prawie, a jedyne co z tego mam to palce zginające się w drugą stronę. No, ale weekend się zaczyna to pewnie usiądę na chwilę i pogram, bo niby w co innego? No właśnie, nie ma alternatywy.

Było też Dragon Quest VIII w wersji na 3DSa, ale poczynione postępy są tak nieznaczne, że nie będę tego RPG-a przytaczał. Kupiłem SuperHot VR, ale nie miałem czasu go sprawdzić, a z ostatniej promocji wskoczyło Salt & Sanctuary. Tak więc to tyle ode mnie. Przez weekend i najbliższe dni będę ogrywał wyżej wymienione gry lawirując między produkcjami. Przeszedłem też Crossing Souls i recka już się robi. Zachęcam do sprawdzenia wersji demonstracyjnej tego niepozornego indyczka. Na pożegnanie utwór, który nie bez powodu towarzyszy mi od kilku dni. Niech neony i syntezatory Wam sprzyjają, do zobaczenia w komentarzach, nuby i ślimaki!

Tagi: Dragon Ball FighterZ monster hunter world Tekken 7 W co gracie? weekendowe granie wg

Oceń notkę
+ +11 -

Oceń profil
+ +22 -
Laughter
Ranking: 296 Poziom: 53
PD: 19555
REPUTACJA: 1796
Miesięcznik PSX Extreme