SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 27.10.2017, 22:40
WG#187 - W co gracie?
372V

WG#187 - W co gracie?

W co gracie? My bierzemy na celownik gry dziwne i inne. W dzisiejszym numerze przewidziane są zabawy grawitacją, dzieci chaosu i sianie kłamstw. Zapraszam do komentarzy i chwalenia się czymkolwiek macie ochotę!

Chciałem coś napisać o koniu z odciętym kopytem, który doprowadził do kataklizmu i narodzin mrocznego mesjasza o imieniu tak okropnym, że aż posady świata drżą na jego wydźwięk. Jest jednak późno, więc sobie daruję i przejdę od razu do gier.

Gravity Rush 2 to istne cudo. Od zakupu zwlekałem ponad pół roku aż w końcu w to zagram i bardzo tego żałuję. Pierwsza odsłona tej gry była bodźcem, który pchnął mnie do zakupu Vity. Kontynuacja była przeze mnie wyczekiwana przez wiele długich lat i śledziłem nawet najdrobniejsze informacje na jej temat. Potem, gdy projekt wyszedł z cienia, przestałem to robić, aby nie zepsuć sobie pierwszych chwil zabawy. To jedna z tych gier do których miałem 100% kredytu zaufania i chciałem ją poznać absolutnie na świeżo - bez oglądania żadnych materiałów z rozgrywki i sprawdzania wersji demonstracyjnej. Gdy w końcu odpaliłem płytę... odleciałem, jakby ktoś faktycznie wyłączył grawitację.

Próba przekazania tego, co czuję w trakcie gry jest niezwykle trudna. Chcąc opisać moje wrażenia oraz wyjaśnić fenomen tego cuda musiałbym na to przeznaczyć kilka notatek blogowych. Zacznijmy od tego, co najpierw rzuca się w oczy. Gravity Rush 2 to jedna z najpiękniejszych gier ostatnich lat. Nie chodzi o warstwę techniczną, bo ta miejscami posiada słabsze tekstury, drażniący popup obiektów czy stosunkową prostą geometrię modeli i recykling postaci pobocznych. Tutaj co innego przekłada się na istne piękno,  którego na próżno szukać w innych produkcjach.  Chodzi o to w jaki sposób wykonano miasta i lokacje, bo stanowią one niezbity dowód na niesamowity kunszt artystyczny nieobecny wśród konkurencji. 

Obecnie znajduję się na początku gry i przechodzę misje fabularne targu Jirga Para Lhao - piękne i kolorowe miasto składające się z kilku wysepek zwieszonych w chmurach. Pamiętacie Kolumbię z BioShock Infinite? Wyobraźcie sobie cały kompleks podobnych wysp, gdzie każda cechuje się nieco inną architekturą, klimatem i atmosferą. Wszystko nasycone jest ogromną ilością drobnych detali.  Mnóstwo rur,  straganów,  kamieniczek z tłumem przechadzających się cywilów, ekrany na ścianach,  dryfujące balony, czy latające pojazdy i komunikacja miejska. Te miejsca tętnią autentycznie dynamicznym życiem! To jednak nie koniec. Miasta zwiedzamy we wszystkich wymiarach przestrzeni. Spadając z krawędzi odkryjemy  zupełnie nowy świat - ukryty i czający się gdzieś w oddali. Podążając w kierunku chmur możecie po chwili zauważyć kontury budowli, a następnie trafić do ukrytego miejsca zamieszkanego przez inną społeczność. W taki sposób natrafiłem na slumsy, gdzie zaprowadził mnie trop złodziei. Slumsy stanowią niesamowicie smutny kontrast względem bawiącego się świata z góry.

Kopalnie grawitacyjne to z kolei surrealistyczny spektakl nasyconych barw. Wyglądają one na tajemnicze ruiny stworzone przez dawną cywilizację i zawieszone w grawitacyjnej anomalii w czymś na pograniczu niebytu. Zwiedzanie ich to również enigmatyczne i niebezpieczne przeżycie, bo i trafiamy tutaj na agresywnych wrogów. Wszystko to potwornie cieszy oko i aż chce się podziwiać najdrobniejszy szczegół wykreowanego świata.

Gravity Rush 2 zgrabnie wpływa na emocje grającego. Z biegiem czasu pozytywna atmosfera potrafi zmienić się o 180' i autentycznie zasmucić widza. W tle pojawiają się również intrygi polityczne, a także przeszłość przeuroczej Kat - głównej bohaterki, której historia już w pierwszej części rozbudzała ciekawość oraz wyobraźnię. Rozgrywane wydarzenia śledzi się niczym wspaniałą animację najwyższej jakości. Nawet, gdy naszym zadaniem jest tak prozaiczna czynność jak dostarczenie gazet czy kupienie lalki, to i tak bawimy się super. Cały czas towarzyszy nam przepiękna muzyka. Już pierwsza odsłona zachwycała pod tym względem i kontynuacja ani trochę nie odstaję od pierwowzoru - jest nawet lepiej, bo tym razem mam wrażenie, że ścieżka dźwiękowa jest bardziej urozmaicona. 

Wrócił również zmyślony dialekt, którym rozmawiają postacie zamieszkujące ten cudowny świat. Przypomina mi nieco język francuski oraz słowa opracowane na potrzeby gier Fumito Uedy. Bardzo ciekawy zabieg, jeszcze mocniej potęgujący unikalność tej gry i nadający jej niepowtarzalny charakter.

Co mogę opowiedzieć odnośnie samej rozgrywki? Jest idealnie. Narzekaliście na monotonię aktywności pierwszej odsłony? Proszę bardzo, teraz macie do dyspozycji  misje ze skradaniem, zabawy aparatem, ciekawiej zaprojektowane zadania i mocno urozmaicony system walki. Trzy style zmieniające właściwości naszych ataków i więcej umiejętności rozwoju. Wyzwania oraz aktywności sieciowe polegające na szukaniu skarbu lub pokonaniu wyniku innego użytkownika. Jest po prostu zajebiście! Cała ta zabawa grawitacją nadal jest potwornie rajcująca i świeża. Ślizganie się po ulicach, akrobacje powietrzne i zwiedzanie bez celu sprawia mi tak ogromną frajdę, ze potrafię poświęcić całe godziny na bujanie się po świecie. Wszystko nabrało teraz znacznie większej skali - dużo lepsza fizyka i masa rozpadających się elementów w trakcie pojedynków wygląda spektakularnie. Nie mogę się napatrzeć jaka ta gra jest wspaniała i jak przyjemnie spędza mi się przy niej czas. Bardzo możliwe, że właśnie poznaję swoją osobistą grę roku. Drugą przygodę Kat polecam absolutnie wszystkim i to z całego serca. Przeniesienie serii na PS4 było strzałem w dziesiątkę. Jest znacznie lepiej niż się spodziewałem, a i bieganie w stroju 2B nadaje wszystkiemu dodatkowego uroku.

Danganronpa v3 - o k**wa mać, ale to była szalona jazda bez hamulców i trzymanki! W życiu tak się we mnie nie zagotowało po ujrzeniu napisów końcowych. Tak się nabuzowałem emocjami, że ochłonięcie zajęło mi całe dwa dni. Skończenie fabuły to ledwie początek, bo licznik wskazuje już ponad 54 godziny, a ja nadal nie zbliżyłem się do wbicia platyny. Ta gra to istny hardkor. Jestem autentycznie w szoku, że z każdą kolejną odsłoną twórcy podnosili poziom (nie licząc Another Episode, które i tak trzeba traktować na uboczu).

Najważniejsze cechy trzeciej edycji zabójczej gry? Najbardziej pokręcona fabuła z całego cyklu, jeszcze bardziej dynamiczne rozprawy urozmaicone o ŚWIETNIE wplecione nowości. Najbardziej spodobało mi się Scrum Debate - sytuacje, gdzie uczestnicy dzielą się na dwie grupy i musimy przekonać ich, że nasza logika ma więcej sensu. Słuchamy wtedy wypowiedzi i dobieramy kluczowe słowa, aby odwrócić sytuację na naszą korzyść. Bomba! Szkoda, że tak rzadko to się pojawiało. Jestem również zaskoczony jak wiele niespodziewanych rzeczy przygotowali twórcy - serio, było ich o wiele więcej niż w poprzednikach. No i obsada. Nowa zgraja zdolniachów trzyma wysoki poziom. Ostrzegam was zawczasu, żebyście mieli na oku tego sku***syna. Nie bez powodu źle mu z oczu patrzy. 

Danganronpa v3 przekroczyło moje oczekiwania w taki sposób, że zakończyło się w sposób zupełnie inny niż chciałem. To chyba pierwsza czytanka, która pochłonęła mnie bez reszty na 37 godzin i ani przez chwilę nie wzbudzała nudy. Każda z rozpraw utrzymana była na najwyższym poziomie. No, może z wyjątkiem drugiej, które nieco odstawała od reszty. Fanów nie trzeba namawiać - cała reszta niech da szansę, a może zostać miło zaskoczona. Bawiłem się przy tej grze bajecznie. Jedyny minus to fakt, że podczas napisów końcowych wycięto kawałek śpiewany przez Megumi Ogatę - tyczy się to naszego wydania.

 
 

Wieczorami popycham do przodu fabułę Chaos;Child. Jest to visual novela od zespołu producentów, który stworzył uwielbiane przeze mnie Steins;Gate. Tytuł stanowi kontynuację Chaos;Head oraz jest czwartą, główną odsłoną naukowo-przygodowej serii, do której należy wspomniane Steins;Gate.

Historia osadzona jest w mieście Shibyua, a akcja dzieje w 2015 roku - 6 lat po katastroficznym trzęsieniu ziemi, które zdewastowało całe miasto i pochłonęło ponad trzy tysiące śmiertelnych ofiar. Wcielamy się w postać młodego Takuru Miyashiro - jest to jeden z dzieciaków, którym przyszło przeżyć nieszczęsny kataklizm. Uczęszcza on do klubu gazetki szkolnej i razem z przyjacielem Itou ma bzika na punkcie rozwiązywania tajemnic. 

Takuru i jego przyjaciele zostają wplątani w serię makabrycznych morderstw, które zostają odnotowane w mieście. Pozornie nie są one ze sobą powiązane za wyjątkiem niezwykle brutalnego i dziwnego charakteru,  który łączy je z podobnymi wydarzeniami z przeszłości. Nasz niedoszły detektyw odkrywa jeszcze jeden wspólny mianownik. Okazuje się, że istnieje zbieżność dat pomiędzy obecnymi morderstwami, a zbrodniami popełnionymi na krótko przed trzęsieniem ziemi sprzed 6 lat. Serię ówczesnych zabójstwo chrzczono mianem "The New Generation Madness". Te również były mocno kontrowersyjne i obrzydliwe. Masowe samobójstwo uczniów,  mężczyzna z zaszytym płodem w żołądku i wiele innych spraw wstrząsających opinią publiczną - aczkolwiek znaleźli się też fani tych czynów. 

Dość powiedzieć,  że w ten sposób zaczyna się trzymający w napięciu pościg i próba rozwikłania okrutnych tajemnic.

Ten utwór bardzo kojarzył mi się z American McGee's Alice. Pomimo spokojnego charakteru jest niezwykle niepokojący. Szczególnie biorąc pod uwagę scenę, w jakiej został odegrany. Tutaj należy wymienić nierówny poziom gry. Otóż ciekawsze i mocniejsze etapy przeplatane są irytującym fanservicem, którego humor mnie strasznie drażni i nuży. Mamy więc wciągającą intrygę, która zaraz ustępuje miejsca momentom z taniego anime. W jednej chwili jesteśmy świadkami wydarzeń wywracających zawartość żołądka do góry nogami, a po chwili torturują nas żarty o świeceniu majtkami przez uczennice. Ten kontrast zachowano również przy systemie "złudzeń". Nasz bohater ma bardzo bogatą wyobraźnię. Czasem podczas gry otrzymamy wybór tego, czy chcemy doznać pozytywnej lub negatywnej iluzji. Pozytywne stanowią z reguły komiczne wstawki o zabarwieniu erotycznym. Negatywne epatują przemocą i często kontrowersyjnymi decyzjami przepełnionymi brutalnością. Bardzo fajny mechanizm mobilizujący do ponownego przechodzenia znanych scen. Bawię się dobrze i jestem ciekaw w jakim kierunku podąży ta przygoda. Nie zaszedłem jeszcze daleko, więc więcej zdradzę przy kolejnych odcinkach WG.

To tyle ode mnie - w dalszym ciągu gram też w Tekkena 7. Wbiłem większą rangę Heihachim, ale to nadal mocno przeciętny poziom gry i nie napalam się na zwiększenie umiejętności tą postacią. Staram się urozmaicić grę Yoshimitsu i cyklicznie pojedynkują się z Kibą. Cieszę się, że mam stałego sparing partnera na podobnym poziomie!

Jakie plany? Przechodzenie wymienionych gier i czekanie na jutrzejszą paczkę z Wolfenstein 2 - jestem pewien, że Blazkowicz nie zawiedzie. Pozostaje tylko pytanie, jak mocno tym razem przypierdzieli?

Tagi: Chaos;Child Danganronpa v3 Gravity Rush 2 playstation 4 Tekken 7

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +22 -
Laughter
Ranking: 291 Poziom: 53
PD: 19904
REPUTACJA: 1808
Miesięcznik PSX Extreme