SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 13.05.2017, 14:30
Weekendowe Granie #168 - We are Tekken!
1264V

Weekendowe Granie #168 - We are Tekken!

Cześć! Znowu zapraszam Was do chwalenia się tym, w co obecnie gracie. Właźcie w komentarze i piszcie, jakie gry zaprzątają Wam głowę lub co macie na oku.

U mnie ostatnio bijatykowo, ale nie monotematycznie. Nic z tych rzeczy! - tydzień temu nie było wpisu, więc nazbierało się kilka gier do przytoczenia. Zacznijmy jednak od autoreklamy pasującej do tematyki dzisiejszego wpisu.

Jak niektórzy wiedza - planuję ruszyć z oficjalną ligą bijatyk. Zapraszam do zabawy wszystkich użytkowników posiadających jakiekolwiek gry z tego gatunku. Na razie zbieram jedynie ludzi w jedno miejsce i zapraszam ich do społeczności na PS4. W okolicy premiery Tekkena 7 rozpoczniemy jakieś pierwsze wydarzenia, fanowski turniej, dodam odpowiednie okładki i postaram się jakoś dokładnie rozpisać inicjatywę. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyście już teraz między sobą organizowali jakieś partie. Tak jak to robią użytkownicy Mooniok i Kaczmar, którzy walczyli zaciekle w Street Fighter V. Dlatego zachęcam, abyście dodatkowo zapraszali się do znajomych na PSN, bo wówczas łatwiej sprawdzić kto posiada jakie gry. Tutaj znajdziecie poprzedni blog zapowiadający ligę - jeśli chcecie być jej częścią, to możecie się zgłosić pod dzisiejszym WG lub czekać na kolejny wpis poświęcony lidze. To tyle, wracamy do tematu.


Bijatyki to dla mnie najszlachetniejszy gatunek, który rodzi emocje i ducha walki, jak żadne inne gry. Rywalizacja między dwoma graczami o podobnym poziomie umiejętności potrafi być niesamowitym widowiskiem i przeżyciem.

Osoby stojące naprzeciw siebie muszą wykazać się nie tylko znajomością systemu gry. Refleks odgrywa tutaj istotnie ważną rolę. Tak samo jak znajomość własnego zawodnika i tego, którym gra przeciwnik. Silna wola i psychika również są nieodzowną częścią poważnych meczy, bo niejednokrotnie zawodnik lepszy może przegrać z powodu stresu i braku trzymania werwy. Gracze mierzą się nie tylko poprzez wyuczone sztuczki, ale i pamięć mięśniową oraz wspomnianą psychikę. Ewentualnie można być nubem, wybrać Eddy'ego i walić w przyciski niczym wściekły ślimak próbujący coś ugrać czułkami, ale przecież nie o to tu chodzi!


Kończąc ten przydługi wstęp przechodzę do ogrywanych gier. W ostatnim czasie wróciłem do kilku starszych tytułów. Cześć z nich poznaję po raz pierwszy, a w innych mam już setki godzin na koncie.

Tekken Tag Tournament 2

Jest to jedna z moich ulubionych bijatyk w historii gatunku. Tytuł pełen różnorodnych bohaterów, którzy pojawiali się na przestrzeni całej oryginalnej serii. Tryb Tag połączony z niesamowitym systemem żonglowania przeciwnikiem daje sposobność do tworzenia spektakularnie wyglądających kombinacji. Dzięki tej różnorodności i złożoności potrafię nawet po blisko 400h gry odkrywać nowe rzeczy! Gra jest boska i uzależniająca. Od czasu premiery TTT2 ani trochę mi się nie znudził i równie dobrze mógłbym przez kolejne lata grać tylko w ten tytuł, odpalając go każdego dnia. Dodajcie do tego możliwość ustawiania własnych utworów pod dane areny, co pozwala całkowicie odmienić starcia i odświeżyć postrzeganie niektórych plansz! Mówię serio - Moonlit Wilderness, gdzie walczymy w ruinach, a na niebie widnieje wielki księżyc nabiera zupełnie nowych rumieńców, gdy w tle odpalimy Song of the Ancients w wersji Fate z pierwszego NieR.

Tydzień temu mieliśmy portalowe granie, gdzie bardzo do gustu przypadły mi pojedynki z użytkownikiem Kiba. Obaj wróciliśmy do gry po wielu miesiącach przerwy, więc niejednokrotnie popełnialiśmy karygodne błędy czy nie wykorzystywaliśmy stuprocentowych okazji. Mimo wszystko było dynamicznie, efektownie i przede wszystkim zabawnie, szczególnie gdy do akcji wkraczał Doktor Boskonovitch.

Kawałki z TTT2 są naprawdę świetne. Tutaj mamy do czynienia z remiksowanym motywem przewodnim Jina z Tekkena 3. Jest moc.

Intro też bardzo przypadło mi do gustu. Pianino w tym utworze brzmi przepięknie, a późniejszy elektroniczny charakter dodaje dynamiki.

Ten kawałek to z kolei ukłon w stronę Tekkena 2, gdzie ten sam utwór był śpiewany przez aktorkę podkładającą głos Jun Kazama. Wersja z TTT2 śpiewana jest przez kobietę użyczającą głos Asuce.

Najczęściej grałem moimi ulubionymi duetami. Yoshimitsu + Kunimitsu oraz Ancient Ogre + Jinpachi. Tak się składa, że ojciec założyciel WG - kALWa888 również gra w bijatyki i posiada TTT2! Pomimo braku czasu postanowił zaszczycić nas swoją osobistością i napisał niebieskimi palcami własny komentarz.

 

kALWa888: Tak, to prawda. Gram w bijatyki, aczkolwiek nie jestem w nich mistrzem. Bliżej mi do pierożka, ale przecież wielu ludzi lubi pierożki, prawda? Ja przynajmniej bardzo je lubię. Są niezwykle wszechstronne. Można je jeść ze śmietaną, ale i pasują do zupy. Jedzenie ich na sucho również nie jest złym pomysłem. Moją ulubioną postacią w serii jest Heihachi, co zresztą widać po dzisiejszej okładce. Zawsze mnie ciągnęło do zawodników z wąsami, taka rodzinna tradycja. Mój ojciec często mi powtarzał, że dorodny wąs zawsze zdobi człowieka szlachetnego i godnego zaufania. Całe życie się tego trzymałem (tej rady, nie wąsa). Zarówno przy doborze moich znajomych, jak i przy wyborze zawodników do grania w bijatyki. Fabuła Tekkena może i udowodniła, że Heihachi nie jest godny zaufania, ale rodzinne przyzwyczajenia się silniejsze i tak jakoś zostało, że gram głównie nim.


The Silver Case

Z każdą mijającą minutą nie mogę się nadziwić dialogom. To jak rozpisano tutaj rozmowy jest czymś najzwyczajniej w świecie niesamowitym i wdzierającym głęboko do umysłu. Każda wymiana zdań między starszym i wulgarnym detektywem Kusabim, a jego młodszym partnerem Sumio to przeżycie jedyne w swoim rodzaju.

Filozoficzne zacięcie na temat zbrodni, szaleństwa i istoty społeczeństwa bardzo trafiło w mój gust. Polubiłem też drugiego bohatera - Tokio. Jest to dziennikarz, który próbuje rozgryźć tajemnice zamiatane pod dywan przez propagandę medialną. Jest to jednocześnie bohater nierozgarnięty, który łatwo się irytuje i traci cierpliwość. Jest jednak uparty, więc ostatecznie i tak wraca, aby rozwiązać to co zaczął. Oczywiście główną motywacją jest tutaj gotówka (przynajmniej początkowo).

Rozbraja mnie to jak dostajemy maila od naszego zniecierpliwione klienta. Tokio zazwyczaj grzecznie odpisuje po czym komentuje pod nosem rzucając tekstami w stylu "co za je*any dupek" "pierd*l się!" "zamknij, k*rwa, mordę!". Rozśmiesza mnie też jego partner Red - żółw pływający w akwarium. Bohater często z nim rozmawia, co jest czasem wymagane do popchnięcia fabuły do przodu.

Jest to jedna z moich ulubiony gier Sudy51. Tak inna od jego współczesnych tytułów, a jednocześnie tak bardzo przesiąknięta unikalnym stylem tego człowieka. Obecnie rozwiązuję sprawę związaną z internetem, gdzie ludzie wykorzystują Dark Web i zamknięte fora internetowe do planowania zbrodni. Zrobiłem przerwę po tym jak popularna Idolka popełniła samobójstwo, gdy zobaczyła, że jej życie prywatne było nadawane jako transmisja internetowa. Klimat, atmosfera, surrealizm, psychodela - wszystko to wylewa się wiadrami z ekranu.


Cosmic Star Heroine

Ten tytuł udało mi się nie tylko ukończyć, ale i wbić w nim platynę. Recenzja wylądowała wczoraj na stronie, więc nie ma za bardzo sensu powtarzać tego, co już napisałem. Jest to projekt ufundowany przez serwis Kickstarter i stworzony przez studio, które dostarczyło graczom Cthulhu Save the World. Oba tytuły były inspirowane grami RPG z dawnych lat. W przypadku Cosmic Star Heroine są to tytuły z konsoli SNES, gdzie największe inspirację czerpano z Chrono Trigger i serii Phantasy Star. Na szczęście są one inteligentne i bardzo przyjemne i nie polegają na żerowaniu na sukcesie legend. Gra potwornie mi się spodobała, ale rozczarowała pod względem długości rozgrywki. Wbicie platyny zajęło mi 12h, co jak na standardy gatunkowe jest wynikiem śmiesznym. Mimo wszystko system walki, klimat i rozgrywka to cudo. Humor niejednokrotnie mnie rozbrajał. W bazie trafiłem na gościa, który zarzekał się, że ciężko pracuje a odpalone Cthulhu save the World to tylko wygaszacz ekranu. Innym razem trafiłem na podekscytowanego naukowca, który stworzył najpotężniejszy tablet świata. Niestety szybko zrobił się smutny i stwierdził, że za miesiąc będzie on przestarzały. Z kolei po pokonaniu jednego bossa w postaci wielkiego mecha okazało się, że jego posiadacz nie wyłączył hamulca ręcznego i dlatego można było go tak łatwo pokonać.

Kosmiczny klimat i fabuła nawiązują do Phantasy Star - nawet imię i nazwisko głównej bohaterki to puszczenie oczka w stronę fanów. Sama grafika, animacje i poniekąd system walki to aluzja do Chrono Trigger - znalazło się nawet miejsce na specjalny festyn, który był łudząco podobny do pewnego święta tysiąclecia... Szczególnie, że i tutaj mieliśmy odpowiednik Gato! Świetna gra, ale o wiele za krótka. Nie jest to tytuł, który będę wspominał latami, ale stanowił potwornie miły powrót do dawnych wspomnień. Chciałbym znacznie więcej lub coś podobnego. 


Wpis jest całkiem długi i wypełniony filmikami z YouTube'a, więc podzieliłem go na dwie strony. 

Tagi: Capcom cosmic star heroine mutant mudds shin megami tensei street fighter tekken the silver case

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +13 -

Oceń profil
+ +21 -
Laughter
Ranking: 282 Poziom: 53
PD: 20339
REPUTACJA: 1809
Miesięcznik PSX Extreme