SKLEP

Blog użytkownika Laughter

Laughter
Laughter Laughter 27.04.2017, 23:33
Weekendowe Granie #167 - "Even living in the same building, strangers are strangers, I guess..."
393V

Weekendowe Granie #167 - "Even living in the same building, strangers are strangers, I guess..."

Zapraszam do kolejnego numeru cyklu, w którym śmiało możecie dzielić się tym, w co obecnie gracie! Chwalcie się w komentarzach, jakie tytuły zaprzątają Wam głowę i co macie na celowniku.

Weekend majowy to dla wielu okazja, by spędzić trochę czasu z grami. Szczególnie, że pogoda wyjątkowo nie dopisuje. W moim przypadku szykuje się wyjazd i brak dostępu do konsoli, więc skupię się na tytułach ogranych lub tych w trakcie przechodzenia. Nie przedłużając - zaczynamy.


The Silver Case

O tym tytule nie chcę za dużo zdradzać, bo na dniach będziecie mogli przeczytać recenzję.Tak, wiem, że #nikogo. Dzisiaj skupię się na faktach. Na osobiste odczucia i ewentualne rozpływanie w superlatywach, bądź ciskanie automatyczną serią bardziej wyszukanych bluźnierstw, przyjdzie pora w innym numerze.

The Silver Case to pierwszy całkowicie oryginalny projekt zrodzony w zwichniętym umyśle szalonego i ekscentrycznego Sudy51. Japończyk stworzył ten tytuł w 1999 roku - razem ze swoim wówczas niezależnym studiem Grasshopper Manufacture. Młodsi gracze mogą kojarzyć tego jegomościa, o ile ktoś w ogóle go kojarzy, z gier przesiąkniętych czarnym humorem i skupionych niemal całkowicie na dynamicznej akcji . Początek jego kariery wyglądał jednak zupełnie inaczej. Suda51 pracował przy wielu grach stawiających za główny cel opowiedzenie historii poprzez tony tekstu. Ma na swoim koncie tytuły z gatunku graficznych powieści (VN). Maczał też swoje żółte palce w serii horrorów Twilight Syndrome tworzonych przez studio Human Entertainment - te niestety nigdy nie ukazały się na zachodzie, ale owiane są u nas statusem kultowym, czemu? To szeroki temat, który można byłoby wykorzystać w całej serii blogów. W formie ciekawostki dodam, że osoby ogrywając Danganronpa 2 mogły zapoznać się z wycinkiem  TS.

The Silver Case to swoisty duchowy spadkobierca Moonlight Syndrome (Spin-off Twillight Syndrome). W grze pojawiają się nawet bohaterowie z wspomnianego cyklu. Jest to także część trylogii "Kill The Past" - w jej skład wchodzą następujące gry:

  • Moonlight Syndrome
  • The Silver Case
  • Flower, Sun and Rain

Każdy człon trylogii "Kill the Past", to osobne historie, które można chłonąć samodzielne, ale poprzez poznanie całości posiadamy dopiero szerszy obraz na temat skomplikowanego uniwersum powołanego do życia przez Sudę51. O czym jest "Kill the Past"? Jak sama nazwa wskazuje - w grach wchodzących w skład kolekcji bohaterowie musza zmierzyć się z ciężkimi tematami ze swojej przeszłości. Wspomnieniami zepchniętymi niekiedy do odległej podświadomości. Zmuszeni są cofnąć się do wydarzeni sprzed lat, aby uporać z różnymi traumami lub elementami przeszłości, przez które ich współczesne wcielenie nie jest w stanie ruszyć z życiem dalej. 

Trzeba jednak zaznaczyć, że bohaterowie istniejący w wielkim wspólnym uniwersum Sudy51 mają przeznaczone jedynie wypełnić swoją krótką i niewielką rolą. Stanowią oni pojedynczy stopień dla "większego" planu. Dlatego też często w jego grach widzimy, jak protagoniści z innych projektów pojawiają się gościnnie w pokrewnych tytułach, tylko po to, aby zostać zamordowanymi lub umrzeć w inny sposób.

Na przestrzeni różnych gier Sudy51 powracają znane elementy uniwersum. Bohaterowie niezależni, przedmioty lub nazwy własne np. zmyślone stacje telewizyjne bądź miejsca. Wykracza to poza trylogię "Kill the Past" i jest obecne w nowszych grach, jak Killer 7 czy No More Heroes, a nawet w Diabolical Pitch stworzonym z myślą o kamerze Kinect.

Koniec z zanudzaniem - chciałem tylko wytłumaczyć, że w przypadku The Silver Case mamy do czynienia  z częścią większego projektu, na który składa się kilka gier. Ulubionym pisarzem Sudy51 jest Franz Kafka - dlatego też w jego grach często mamy do czynienia z wątkami socjologicznymi inspirowanymi twórczością tego człowieka. Suda51 to także wielki fan kina i podobnie, jak Hideo Kojima również przenosi ulubione elementy z innych mediów do swoich pozycji. W przeciwieństwie do Kojimy robi to jednak w psychodeliczny i odrealniony sposób, który dla większości graczy jest po prostu nie do przetrawienia - i chwała mu za to.


Outlast II

Ukończyłem Outlast II. Moje wrażenia mogliście przeczytać w recenzji opublikowanej na łamach serwisu (auto-reklama!). Jestem osobą odporną na horrory. Bardzo je lubię, ale lata grania w przedstawicieli tego gatunku i oglądania filmów skutecznie uodporniły mnie na tę formę straszenia. Oczywiście nadal potrafię wczuć się w klimat i stworzyć sprzyjającą atmosferę ogrywając gry z tej kategorii. Wróćmy jednak do samego Outlast II - tytuł niezależnego studia Red Barrels bardzo mi się spodobał, aczkolwiek dalej jest to prymitywny straszak (Wyżej stawiam SOMA - ze względu na treść) stawiający na kontrowersję. Tutaj właśnie spodziewałem się więcej, w grze mamy obrzydliwe sceny, ale w sumie nic na poziomie dodatku do pierwszej odsłony, gdzie autentycznie wzdrygało mnie na widok pewnych scen. Druga odsłona tej marki nie jest jednak aż tak prymitywna, jak poprzednik. Twórcy bardziej przyłożyli się do fabuły i poznawanie historii autentycznie mnie zaciekawiło - szkoda tylko, że tak szybko się skończyła i rozwiązanie pewnych scen mi się nie podobało. Mimo wszystko - grę jak najbardziej polecam, to kawał dobrego horroru, w którym twórcy nie patyczkują się z graczem i wrzucają go do świata stanowiącego uzewnętrznienie szaleństwa i upodlenia. Przygoda z Outlast II, to zwichnięta opowieść przedstawiająca nam podróż, której celem jest załamanie psychiczne bohatera.

Outlast II na pewno kupię do mojej pudełkowej kolekcji i zaopatrzę się w pudełkowe wydanie Outlast: Trinity. Gra zrobiła mi smaka na podobne klimaty i mam ochotę zabrać się za coś podobnego. Na pewno przyspieszę tym samym zakup Resident Evil VII. Tymczasem czekam też na trzecią odsłonę serii lub dodatek. Mam nadzieję, że twórcy nie obniżą poziomu.


Earthbound/Mother

Zmiana klimatów o 180'. Słyszałem przez lata o genialności tej gry. Zawsze chciałem w nią zagrać, ale jakoś się za to nie zabierałem - trudno mi odpowiedzieć czemu. Może po prostu nie wierzyłem w to, że jest to tytuł faktycznie tak dobry i kultowy jak go malują. Sytuacja zmieniła się w momencie kiedy przeszedłem na 100% Undertale - jedną z najważniejszych gier w moim życiu stworzoną przez jednego człowieka mocno inspirującego się serią Nintendo.

Earthbound znany też jako Mother zadebiutowało na konsoli NES - u nas Pegazus. Kolejne odsłony wyszły na SNESa i GBA, ale dzisiaj przytoczę jedynkę.

Earthbound przesiąknięte jest absurdalnym poczuciem humoru, które od razu skojarzyło mi się z "Autostopem przez Galaktykę". Początek gry zaczyna się od nazwania głównych bohaterów oraz wyborze ulubionego jedzenia - wpisałem Pizza. Co się dzieje potem? Walczymy z latającymi lampkami, które zaczęły atakować mieszkańców naszego domu. Potem schodzimy na dół i rozmawiamy z matką, która z smutkiem wspomina zmarłego ojca i żałuje, że nie może go być z nami. Od razu po tym wydarzeniu dostajemy telefon - dzwoni zmarły ojciec, który ma nam coś do przekazania i wspomina o mapie dziadka w piwnicy. Ta jest zamknięta, a ojciec nie pamięta, gdzie zostawił klucz. Okazuje się, że jest on przyczepiony do obroży psa biegającego przed domem. Zabieramy mapę i wyruszamy w podróż - jednym z pierwszych przeciwników na naszej drodze jest... hipis

Absurdalność i świetne poczucie humoru tej gry, a jednocześnie nieskazitelna niewinność i klimat biją z każdego elementu. Bardzo przyjemny system walki i rozgrywka niezwykle rozbudowana jak na standardy 8-bitowych RPG. Dopiero teraz dostrzegam jak mocno inspirował się twórca Undertale tworząc swe magnum opus. Earthbound podobnie jak Undertale - skradło z miejsca moje serce i na pewno będę ten tytuł zgłębiał przy każdej wolnej chwili i okazji.


Shin Megami Tensei IV: Apocalypse

Cholera! ile tu jest elementów z Persony, to aż jestem w szoku! Budowanie więzi z członkami drużyny? Poleganie na ich zaufaniu? Komediowe eventy z podglądaniem płci pięknej i miejscami wyjątkowo lekki humor? Przytaczając takie przykłady nigdy bym ich nie przypisał do Shin Megami Tensei, a jednak! Nie oznacza to, że jest źle - jest inaczej. Jestem już pod koniec gry, przynajmniej tak mi się wydaję. Na liczniku 35 godzin grania. Pokonałem Divine Powers i infiltruję królestwo Mikado, które dobrze znam z poprzedniej odsłony. Zostałem złapany przez anielskie zastępy i wtrącony do więzienia, wyszła na jaw skrywana tajemnica jednego z moich towarzyszy i... w ogóle Shit is Real.

Gry jeszcze nie skończyłem, ale już w tym momencie mogę odetchnąć z ulgą i stwierdzić- to najlepsza gra z 3DSa w mojej kolekcji. Skoro wspominam o kolekcji, to udało mi się kupić jedną z najważniejszych gier, które chciałem poznać na 3DSie. Chodzi o - Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call. Rytmiczny spin-off serii Final Fantasy posiadający na kartridżu 220 utworów z całej serii i 60 bohaterów. Muzyczna gra łącząca w sobie elementy jRPG i przesiąknięta falą nostalgii. Tytuł wzbudzający we mnie większe zainteresowanie niż FF XV!

Na zakończenie kilka kawałków i to będzie w zasadzie tyle ode mnie.

Remix utworu Duvet zespołu Boa. Jest to opening jednego z moich ulubionych anime - Serial Experiments Lain. Cyberpunk w najczystszej postaci i wyniszczenie emocjonalne na najwyższym poziomie gwarantowane.

Killer is Dead - utwór przygrywają podczas walki z Alice. Uwielbiam Alicję w Krainie Czarów, a omawiamy etap był kolejnym świetnym nawiązaniem do tego ponadczasowego i surrealistycznego dzieła.

Miami Nights 1984 - Ocean Drive. Esencja lat 80. Potrafię tego słuchać bez przerwy. Do tego wideo z fragmentami filmu anime Golgo 13 The Professional. Klimat zabija na miejscu.

Zostawiam Wam sekcję komentarzy. Chwalcie się w co gracie i co u Was słychać! Ja wracam do kończenia recenzji The Silver Case, a gdy znajdę chwilę, to planuję wrócić do fenomenalnej Persony 5 - na to jednak przyjdzie pora dopiero po długim weekendzie. Elo melo!

Tagi: earthbound Nintendo outlast 2 ps4 shin megami tensei the silver case

Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +21 -
Laughter
Ranking: 282 Poziom: 54
PD: 20384
REPUTACJA: 1809