Blog użytkownika Delly1992

Delly1992 Delly1992 04.08.2014, 13:32
Multiplayer w singlu - Nowym nurtem cyfrowej rozrywki ?
668V

Multiplayer w singlu - Nowym nurtem cyfrowej rozrywki ?

Dawniej gry bazowały przede wszystkim na "Single Player Mode". Później zaczęto wzbogacać niektóre produkcje o opcje sieciowe, początkowo sprawujące jedynie funkcję "dopełniacza" aby ostatecznie zająć miejsce "Kampanii" poniektórych tytułów, a "Singiel" zepchnięto na drugi plan. Gdzie "Online" zmierza dziś ?

    Opcje sieciowe zawsze oddzielane były wyraźną kreską od pozostałych funkcji, jakie oferowały gry. Dziś, te granice powoli wzajemnie się zacierają. Oczywiście nie mówimy tutaj o epidemii przejmowania "Pierwszości" w grach przez "Online", definitywnie jednak sieć wkrada się w miejsca w których nigdy wcześniej jej nie uświadczyliśmy. Pierwsze takie "wkradnięcie" uderzyło mnie przy "Splinter Cell: Black List". Gry przyzwyczaiły mnie do tego, że ich zawartość stoi przede mną otworem i to JA jestem głównym elementem decydującym, w jaki sposób chcę ją spożytkować. Tyczy się to misji głównych jak i pobocznych, w przypadku wyżej wymienionej gry, kiedy chcemy wykonać jakąkolwiek misję z Briggs'em gra daje nam dwie możliwości, albo jest to kooperacja "Online" albo "Split-screen". Reasumując, nie mając z kim grać, i nie posiadając (lub po prostu nie chcąc) dostępu do internetu, nie mam możliwości ukończenia wszystkich zadań pobocznych. Można by rzec, że gra pod tym względem mnie zdominowała. Misje Stealth wymagają takiego też podejścia, mało przyjemnie grało mi się z kimś, kto najwidoczniej przed chwilą wyłączył 'Call Of Duty".

    Wraz z ósmą generacją konsol zaobserwowaliśmy pewny towarzyszący jej czynnik. Mianowicie umieszczanie funkcji sieciowych bezpośrednio w trakcie rozgrywki "Single Player". Idealnym przykładem takiej operacji jest tytuł "Watch Dogs". Inni gracze mogą nam zostawiać "prezenty" w wyznaczonych przez grę miejscach "Hot Spot", z których korzystać możemy kontynuując linię fabularną. Ponadto w każdym momencie zabawy ktoś może nas "zhakować" tym samym wkradając się do naszej rozgrywki. Wybrani wirtualni członkowie społeczeństwa Chicago, którzy dostrzegą nasze cyfrowe występki, mogą "powiadomić" o tym innych graczy przez co wzrasta szansa że ktoś nas "odwiedzi". Operacja połączenia "Singla" z "Multiplayer'em" w taki sposób jest dość innowacyjna, to fakt. Jest to swego rodzaju krok na przód poszerzający zawartość gry o funkcję, które dla wielu mogą okazać się interesujące. Nie jesteśmy przecież przyzwyczajeni do interakcji z innymi graczami podczas "Free-roaming'u" nie decydując się na rozgrywkę w sieci. Takową opcję można wyłączyć (póki co), ale jest to sygnał jakie tory powoli, aczkolwiek nieustępliwie obiera przyszłość zabawy "Online". Co stanie się wtedy, gdy jakaś gra nie pozwoli nam na odłączenie funkcji sieciowych umieszczonych w "Singlu" ? Bo przykładowo według zamysłu twórców jest to element konieczny do kontynuacji rozgrywki i będziemy zmuszeni kooperować z tymi "Online'owcami" którzy traktują niszczenie rozgrywki i "Troll'owanie" jako swoistą powinność. Nie stanie się nic, bo przecież nikt nie każe nam takowej gry kupować. Tyle tylko, że my, jako prawdziwi gracze chcemy skosztować wszystkiego co pokazuje się na rynku, zobaczyć jak faktycznie produkt wygląda, czy aby opinia redaktorów nie jest przesadzona, chcemy po prostu zagrać.

    Do "Multiplayer'a" dziś przykłada się większą wagę niż kiedykolwiek wcześniej. Produkcje powoli nie mogą obejść się bez tej funkcji, a pochłania ona pewną ilość funduszy która mogłaby być wykorzystana, przykładowo na poprawienie elementów samej gry. Nie sugeruję że rozgrywka sieciowa to zło wcielone, i trzeba się jej wyzbyć za wszelką cenę. Pewne tytuły jednak mogłyby skorzystać na rezygnacji z i tak średnio grywalnego "Multiplayer'a" kosztem elementów z których na jego rzecz zrezygnowano.

    "Titanfall" - Mocny exclusive Xbox'a. Gra kiedyś okrzyknięta "Call of duty, tylko z mechami" niedługo później bijąca rekordy sprzedaży i rozkochująca w sobie miłośników sieciowej rozwałki. Twórcy zapytani "Czy w Titanfall'u zobaczymy kampanię dla jednego gracza" odpowiedzieli, że byłby to dla nich krok wstecz. Moim zdaniem słusznie, gdyż produkcje obierające sieć za główny tor gry nie powinny skupiać się na czymś, co jest po prostu nie potrzebne, bo nie po to gra została stworzona a nie daj boże ucierpiały by inne elementy produkcji. Świetnym przeciwstawnym przykładem do powyższego jest "Wolfenstein: The New Order". Zrezygnowano tam (i bardzo dobrze) z zabawy w sieci, na rzecz "Singla" i efekt końcowy jest tak pozytywnie odebrany, jak w przypadku masowej młócki w "Titanfall'u". Grunt to wiedzieć, na czym dana gra ma bazować, i temu się poświęcić. Martwi mnie fakt, iż gdzie leży kasa tam właśnie się biegnie. Wierzę w rozsądek deweloperów, i mam nadzieję że za niedługo nie ujrzymy masy "Titanfall'owskich kopii".

     

    Na horyzoncie majaczy gorąco wyczekiwane "Destiny" a później "The Division" na które osobiście czekam z zapartym tchem, gdzieś między tym nieśmiało wychyla się "Evolve". Wszystkie te produkcje cechuje mocny nacisk na "Online". Nawet w nie mniej wyczekiwanym "Assassin's Creed: Unity" zrobiono krok do przodu z funkcją sieciową, oferując nam kooperacyjne misje obejmujące czworo graczy. "Rainbow six: siege" już na E3 zaprezentowany był w charakterze "Team Deatch Match'u". Zapowiadane "H1Z1" bazuje na elementach MMO. Praktycznie każdy kto ma konsolę posiada też dostęp do internetu i w tym kierunku patrzą również deweloperzy. "Need For Speed: Rivals" też wyraźnie mocno wspiera "Multiplayer" podobnie jak nadchodzące "The Crew".   Rozgrywka "online" to dla wielu świetne doznanie, walka z "Żywym graczem" nie równa się z tą z AI które często nie jest na najwyższym poziomie. Nawet "UFC" zachwala swoje płynne "Online'owe" okładanie się na macie. To wszystko jak najbardziej cenny element naszej pasji. Mam jednak nadzieję, że nie przyćmi on głównego nurtu tworzenia gier. Opowiadania wspaniałych historii, zapoznawania się z charyzmatycznymi postaciami, zwiedzania majestatycznych cyfrowych światów. "Online" jest potrzebny, jest to swego rodzaju odskocznia od "Singlowej" i po pewnym czasie często nużącej rozgrywki. Tyle że.....co za dużo.....to wiece.......

    Mam nadzieję na rozwój obu tych opcji, ale w osobnych i stosownych dla siebie kierunkach. Eksperymenty są wskazane, bez nich nie odkryjemy faktycznego potencjału drzemiącego w grach. Trzeba tylko uważać, aby nie przeeksperymentować. Osobiście raczę się od czasu do czasu jakimś "Multi", a serie "Battlefield" kocham od drugiej części - która de facto poświęciła się właśnie "Online'owi". Dla mnie, to właśnie odskocznia, niezobowiązująca rozrywka przed snem czy przed wyjściem z domu, albo po prostu nawalanka kooperując z bratem. Ma to swój urok, który bardzo łatwo może się rozwiać(a w zasadzie już powoli się rozwiewa) wraz z natłokiem innych tytułów oferujących to samo, tylko inaczej podane. Ile razy denerwowałem się, kiedy w "Watch Dogs'ie" byłem o krok od rozpoczęcia kolejnej misji, a cały proces przerwała informacja, że ktoś właśnie stara się mnie hakować. Mam nadzieję że nadchodzące tytuły przewieją zatęchłe korytarze "Multuplayerowej" rozgrywki sporą dawką świeżości. Mam też nadzieję, że w między czasie wyjdą konkretne "Single" i nikt w temacie nie spocznie na laurach. "The Divison" może być idealnym połączeniem "Singla" z "Multi", szkoda że wciąż tak mało wiemy. Nadchodząca "Destiny" w wersji beta prezentowała się bardzo dobrze, boje się jednak, że te same lokacje zostaną wypchane monotonnymi misjami, a całą wiarę twórcy położą w meczach PVP (mam nadzieję że się mylę, i po prostu histeryzuje), choć pewne elementy gry napawają sporym optymizmem. Zobaczymy ;)

 

    A WY CO O TYM MYŚLICIE?

Tagi: coop gracze gry konsole multiplayer online

Oceń notkę
+ +10 -

Oceń profil
+ +1 -
Delly1992
Ranking: 2138 Poziom: 33
PD: 5304
REPUTACJA: 1637