SKLEP

Czasem coś tam skrobnę na spontanie...

mashi
mashi mashi 02.02.2018, 09:08
"Jestem do usług" - Xbox One X.
2077V

"Jestem do usług" - Xbox One X.

Miejmy to za sobą - Xbox One X po wielu perturbacjach stanął pod moim telewizorem. W tandemie z Samsungiem KS7500 miał stanowić idealny pomost pomiędzy wygodą użytkowania konsoli, a wysoką jakością gier oferowaną przez mocne komputery gamingowe. Czy tak się stało? Czy konsola spełniła pokładane w niej nadzieje? A może znów "Microsoft oszukał"...

Nie, nie oszukał. Sympatycy amerykańskiej korporacji mogą upuścić już ciśnienie. Firma dostarczyła solidnej jakości sprzęt, oferujący naprawdę niezłą jakość gier. Gier - zaznaczmy to wyraźnie - które nie są tworzone docelowo pod mocniejszą wersję konsoli, a jej słabszą siostrę która już na starcie nie prezentowała sobą nic szczególnego. Xboxie One X - przed Tobą trudne zadanie. Musisz mnie do siebie przekonać i sam zadać sobie pytanie: czy dasz radę? Zapraszam na "mój pierwszy raz" z nową konsolą Microsoftu. Będzie gorąco - i to dosłownie. Będzie szczerze i bez owijania w bawełnę. W końcu "pierwszy numerek" - mimo, że na ogół jest właśnie "gorący" - nie zawsze bywa idealny...

Czarny piątek i sezonowe wyprzedaże - od tego wszystko się zaczęło. Promocje na Xboxy One w wersji "S" wyskakiwały nawet z lodówek sąsiadów. Kuszony niską ceną - po słynnym anulowaniu preordera na wersje X - poddałem się i wyłożyłem gotówkę na stół. "TEJK MAJ MANY" - zawołałem głośno i wyszedłem ze sklepu z konsolą pod pachą - niech stracę, a co mi tam... 

Zakup - o dziwo! - okazał się wręcz idealny. Tani, szybki i oferujący w zamian wiele dobrego - zwłaszcza gier, które można ograć niewielkim kosztem korzystając z usług oferowanych przez Microsoft. I to właśnie tutaj tkwi sedno posiadania Xboxa One niezależnie od wersji - FAT, S, czy X. Okazuje się bowiem, że oprócz mocy, jaką oferuje najdroższa odmiana konsoli, to właśnie wszelkiej maści subskrypcje są jej największym atutem. Po prostu - po jej "zainstalowaniu" - jest gotowa do usług! USŁUG DO GIER oczywiście...ale o tym za chwilę. Skupmy się wpierw na odczuciach, jakie towarzyszyły samemu zakupowi, okresowi oczekiwania na przesyłkę, a na pierwszym uruchomieniu - konsoli i gier - kończąc.


HALO? Po ile som te Xboksy Łan Iks?

Umowa barterowa. Towar za towar, czyli transakcja, która zadowala obie strony kontraktu. Zadzwoniłem do właściciela jednego ze sklepów wysyłkowych, który oferuje skup używanych konsol. Przedstawiłem swoją propozycję - Xbox One S, PlayStation Vita i kilka gier z PS4 ogranych dawno temu. Szybka, dżentelmeńska rozmowa, dogranie szczegółów, przelew, telefoniczny uścisk dłoni i wysyłka. Tak robi się nie tylko w Ameryce, ale - jak widać - również w odległym kraju, jakim jest Polska. Cała akcja trwała raptem trzy dni, po czym przemiła Pani kurier trzymająca w rękach dość ciężkie pudło, oznajmiła mi z uśmiechem na twarzy: "To chyba Pańskie". Wezmę to - odparłem i rozpocząłem uwielbiany, przez każdego gracza rytuał odpakowywania nowego sprzętu. Zanim jednak paczka z konsolą dotarła pod mój adres działo się wiele...

Byłem świadom na co się piszę. Sprawdziłem internet - jest w nim masa informacji na temat samej konsoli, jak i gier które wykorzystują - w mniej, lub bardziej spektakularny sposób - dodatkowe zasoby mocy. Górują oczywiście pochwały. Zarówno sami gracze, ale też przede wszystkim deweloperzy są zadowoleni i zdają się chwytać z całych sił rękę, jaką im dano. Oczywiście nie nastawiałem się - podobnie jak wtedy, kiedy wymieniałem PS4 na wersje PRO - na zupełnie nowe, niespotykane wcześniej doznania. To nadal sprzęt 8 generacji, który przejmuje wszelkie jej niedociągnięcia i "uproszczenia" związane z ograniczeniem kosztów. Jasne - Xbox One X - to nieco inna liga niż poprawiona wersja konsoli Sony. Solidna, sprawiająca wrażenie "Premium" obudowa, zaawansowane układy chłodzenia, cicha praca i cała ta otoczka związana z jej uruchomieniem oraz podkreśleniem mocy, która w niej drzemie. Microsoft w tej kwestii nie próżnował. Sprzęt - zgodnie z oczekiwaniami - należy do czołówki i to nie podlega dyskusji. Biorąc pod uwagę walory organoleptyczne - Sony nie jest w stanie wystawić godnego zawodnika do tej walki. Tak miało być...


Microsoft zadbał również o wygodę dla osób, które wcześniej korzystały już z ich systemu. Po zalogowaniu się do swojego konta pojawił się komunikat informujący o tym, iż konsola wykryła wcześniej zastosowane przeze mnie ustawienia i zapytała, czy aby nie chcę ich tutaj zastosować. Miło, choć i tak - dla pewności - sam sprawdziłem, czy wszystko mam zaznaczone tak, jak należy. 4K jest. HDR jest. 10 bitów jest. Czy coś mogło pójść nie tak?

Z racji tego, że gry uaktualnione pod Xboxa One X "ważą" sporo gigabajtów, w pierwszej kolejności postanowiłem pobrać PUBG i Forze Horiozn 3 - pozycje, które ponoć w niezły sposób korzystają z dodatkowych teraflopów umieszczonych pod maską (zawsze mnie to śmieszy) "bestii". Łącznie to około 60 GB danych. Pobieranie ruszyło - oba tytuły trafiły "do kolejki", a po krótkiej chwili Playerunknown's Battlegrounds zagościło już w całości na dysku, zabierając z niego niecałe 6 tysięcy megabajtów wolnego miejsca. Uruchamiam...

Mogę się z Wami zgodzić - macie rację - ta gra nie powinna być pokazywana nikomu, kto ceni sobie dobrą oprawę graficzną. Zarówno w wersji na zwykłą konsolę, jak i tutaj - odpalona na X'e - jest po prostu brzydka. To raz. Nie jest też szczególnie płynniejsza - to dwa. Daje za to tyle samo frajdy co dawniej, a to najważniejsze. Będąc szczerym, jedyne co rzuciło mi się w oczy, to zwiększony zakres widoczności podczas lotu samolotem i nieco szybciej doczytujące się budynki, oraz pozostałe elementy otoczenia w trakcie pikowania w dół. Szczegół, który nie robi żadnej różnicy...no chyba, że dzięki temu zauważy się zaparkowaną na skraju szosy Dacię - to już coś.  Zdziwiło mnie natomiast to, że konsola rzeczywiście dość mocno się grzała - w okolicach jej środkowej i tylnej, prawej części. Na całe szczęście jeden z moich znajomych szybko mnie uspokoił, że to normalne i z czasem powinno minąć - tak też się stało. Ponoć wiązało się to z tym, że konsola miała sporo roboty ze ściąganiem gier i aktualizacji które zapisywała jednocześnie na dysku. Oby.

Tak naprawdę jednak, wirtualne "igrzyska śmierci" umiliły mi oczekiwanie na pełne zainstalowanie Forzy Horiozn, ponieważ komunikat "możesz zacząć" w przypadku gier na Xboxa One oznacza ni mniej, ni więcej tyle, że możesz wejść do menu i poruszać się po opcjach. W przypadku Forzy "mogłem zacząć" jedynie obserwacje kółeczka postępu instalacji i nic poza tym. Złe miłego początki...

Tak - różnice są i jeżeli dobrze się wpatrzymy w ekran to zauważymy wyraźnie wyższą rozdzielczość i brak ząbków na krawędziach. Obraz zdecydowanie zyskał na ostrości, dzięki czemu sama gra stała się przyjemniejsza w odbiorze zarówno wizualnym, jak i czysto gameplayowym. Największe zmiany widać "na postoju". Właśnie wtedy dostrzegamy zwiększoną szczegółowość, rozdzielczość, oraz urodzaj matki natury, który jednak nadal potrafi doczytywać się przed nosem (zwłaszcza cienie). Za to samochody - poezja Panie - są przepiękne! Zmiany zdecydowanie in plus, jednak nie ma mowy o różnicy generacyjnej - takiej, jak w przypadku Forzy Horizon 2 odpalonej jednocześnie na Xboxie 360 i Xboxie One. Światełko w tunelu gdzieś tam jednak się zapaliło, więc bez większego zastanowienia udałem się do sklepu z elektroniką i poprosiłem o pudełko z kolejną Forzą. Padło oczywiście na siódmą część serii MOTORSPORT...

Gra, która od samego początku była nastawiona na pokazanie potencjału najnowszej maszyny ze stajni amerykańskiego giganta. Na zwiastunach wyglądała pięknie, wręcz obłędnie. Nie - to jakiś tryb foto - pomyślałem...a potem odpaliłem...

.

.

.

.

.

.

.

wybaczcie - wyszedłem na chwilę...poszukać szczęki. Tak - przed moimi oczami ukazało się właśnie to, na co czekałem i czego mogłem - BA, miałem prawo - oczekiwać po Xboxie One X! Co warte podkreślenia - siódemka po zainstalowaniu danych z płyty i dociągnięciu części GB z sieci pozwala rzeczywiście zacząć zabawę. Zabawę, która oczywiście nie zaskakuje niczym nadzwyczajnym - to w końcu wyścigi - ale podaje nam ją w najlepszej możliwej postaci. Zaczyna się dość schematycznie - wybieramy płeć naszego herosa i rozpoczynamy wspinaczkę na szczyt motorsportowej kariery. Żeby poczuć się jak mistrz, na sam początek ,gra pozwala nam wcielić się w trójkę czempionów w różnych kategoriach wyścigowych i zasmakować różnorodności rozgrywki... Bardzo fajne wprowadzenie dające przedsmak tego co nas czeka w dalszej części przygody. Mówiąc krótko - FORZA MOTORSPORT 7 to gra, dla której zdecydowanie warto mieć najnowszy sprzęt Microsoftu. Obłędnie piękna, obłędnie płynna i obłędnie grywalna, ale też co ważne - WYMAGAJĄCA. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że to najpiękniejsza gra wyścigowa na rynku. Sorry Gran Turismo, sorry Driveclub - tam są drzwi...


Polubiłem - jak to mówią jej fani - bestię. Jest ładna, choć brzydsza od wersji S - to jednak subiektywne odczucie. Jest cholernie cicha i kulturalna. Posiada potencjał do bycia najlepszą konsolą na rynku - nie tylko pod względem możliwości technicznych i gier, bo i na te przyjdzie pewnie czas, ale też ze względu na dostępne usługi - Game Pass i wsteczną kompatybilność z pozostałymi konsolami Microsoftu. Zwłaszcza ta pierwsza może sporo namieszać, czego serdecznie jej życzę. "Growy Netflix" to kapitalna sprawa i być może przyszłość naszej branży.

Czy zatem Xbox One X przekonał mnie do siebie? Myślę, że tak, jednak nie popadam w specjalny hurraoptymizm. Czas zweryfikuje pierwsze wrażenia i za kilka miesięcy przekonamy się, czy nowa maszynka Microsoftu to coś więcej niż idealny kamerdyner będący na każde nasze zawołanie - bez względu na porę dnia i nocy - zawsze "do usług".

Trzymajcie się

mashi1986

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +54 -

_mo(death)rator_
Oceń profil
+ +145 -
mashi
Ranking: 42 Poziom: 68
PD: 39942
REPUTACJA: 37230
Miesięcznik PSX Extreme