Czasem coś tam skrobnę na spontanie...

mashi
mashi mashi 20.09.2019, 10:21
Gears 5 zatrybił jak należy
812V

Gears 5 zatrybił jak należy

To moja pierwsza gra od dawna. Byłem głodny i chciało mi się pić. Byłem nagi i zmarznięty. Na całe szczęście - pomimo chłodnych lokacji - nowe przygody Marc...yyy - Kait - świetnie nadają się te chłodniejsze - ostatnimi czasy - dni. To dobra gra.

Na wstępie zaznaczę, że jeszcze jej nie ukończyłem. Czyszczę drugi akt z aktywności pobocznych, ciesząc się jazdą na "desce", która nieco mi przypomniała jak bardzo zapomnianym gatunkiem na konsolach stał się snowboard. Co ja gadam - ogólnie - temat arcade gdzieś tam odchodzi do lamusa, ustępując miejsca "sinematik ekspirjens". Rozgrywka staje się jakby poważniejsza, dojrzalsza i skierowana do konkretnego odbiorcy, zapominając chyba o swoich korzeniach...

Ale ja nie o tym. Gears 5 jawi się jako ostatni duży - ekskluzywny - tytuł dla Xboxa One. Jako flagowa seria, gra zawsze prezentowała przyzwoity poziom z doskonałym i sprawdzonym gameplay'em. Nie inaczej jest też w piątej odsłonie trybów wojny - co ciekawe - bez wojny w nazwie. Bo choć ta - teoretycznie się skończyła - to my doskonale wiemy, jak jest naprawdę. Piątka to bezpośrednia kontynuacja poprzedniczki, która - poza pierwszym aktem - skupia się na losach i przygodach Kait. Dla tych którzy ukończyli Gears of War 4, nie będzie tajemnicą, co może kierować poczynaniami dziewczyny. Cieszy mnie to niezmiernie, bo mimo, że Marcus i J.D. nadal się tutaj przewijają, to jest to jednak coś innego. No i nie musimy słuchać jak tatuś ciągle poucza synka, jak powinien postępować. W każdym razie osadzenie babki w roli głównej, niczym nie umniejsza frajdzie z obcowania z tytułem - to nadal ta sama wesoła sieczka, w której rozwalamy łby szarańczy w rytm upadających na ziemię łusek z Lancera...

I tutaj zatrzymałbym się na chwilę, ponieważ ekipa z The Coalition poszła o krok dalej i dodała w II akcie coś, czego raczej nikt po korytarzowej strzelance się nie spodziewał - otwarty świat. Ten element to doskonała odskocznia od ostrej wymiany ognia, podczas której naprawdę należy zachować skupienie (gram no poziomie trudności DOŚWIADCZONY, czyli hard). Podróżowanie na desce z żaglem daje nam nie tylko chwilę wytchnienia, ale jest też wyjątkowo przyjemne. Poza tym, zwiedzanie i eksploracja świata, to możliwość rozbudowy naszego latającego robota - Jacka - świetnego kompana w walce ze ścierwem. Co ciekawe - miejscówki jakie zwiedzimy podczas buszowania, są naprawdę klimatyczne i zachęcają do ich zwiedzania. Choć schemat przeważnie jest ten sam (czyli znajdź ciekawe miejsce, wejdź do środka, zabij wielkiego sukinsyna i zabierz część do drona), to warto nieco powłóczyć się po mapie.

Historia, która napędza rozgrywkę w Geras 5 jest naprawdę fajna. Jasne - nie jest to oscarowy scenariusz, ale przecież nie tego oczekujemy od gry mającej dawać przede wszystkim radochę ze strzelania (te nie zmieniło się nic od pierwszej części, a wyjątek stanowi jedynie Jack, który nam pomaga). Widać, że twórcom urosły nieco jaja (akcja w tetrze to mały Banderas) i pozwoli sobie na małe eksperymenty, które - jak się okazuje - w znacznym stopniu, pozytywnie wpływają na obcowanie z grą. Otwarty świat to jedno (okey - pół otwarty), ale też pomieszanie motywów, różnorodność lokacji - od kolorowych i "wesołych", przez śnieżne i mroźne otwarte tereny, po mroczne laboratoria, gdzie jedynym źródłem światła jest latarka z drona robią naprawdę świetną robotę. Nie ma mowy o nudzie, czy monotonii. Brniemy na przód, odkrywając nowe miejsca i chcemy poznać zakończenie tej opowieści, choć chyba od początku wiemy jakie ono będzie. Tak - zmiana tempa podczas gry i balansowanie mechanizmami zdecydowanie wyszła produkcji na dobre i ten ruch trzeba chwalić, a być może to nawet mała zapowiedź tego, w jakim kierunku ekipa pójdzie w następnych odsłonach.

Słów parę należy też powiedzieć o technikalich. Gra prezentuje się bardzo dobrze, choć oprawa nie jest równa. Są miejsca gdzie zbieramy - dosłownie - szczękę z podłogi. Podziwiamy HDR, promienie słońca przenikające przez dziury w rozpadającym się suficie i doceniamy to, że gra chodzi w płynnych 60 klatkach na sekundę (wersja na Xboxa One X). Zwiększyła się też w znacznym stopniu interakcja z otoczeniem, aczkolwiek nie jest to jakiś niewyobrażalny poziom, a jedynie miły dodatek w postaci spadających kubków i tym podobnych, drobnych rzeczy ze stołów, biurek itp. To wszystko sprawia naprawdę świetne wrażenie, ale uczciwie należy przyznać że zdarzają się i słabsze momenty, gdzie widać rozmazane tekstury, czy rośliny rodem z 7 generacji. Pomijam już takie ograniczenia jak niewidzialne ściany, murki o wysokości 10 centymetrów, przez które nie idzie przejść i tym podobne kwiatki. Standard w wielu grach, więc możemy także tutaj przymknąć na to oko.

Udźwiękowienie to również mocny punk programu, a jeśli ktoś posiada słuchawki obsługujące technologię Dolby Atmos, to zapewne będzie w siódmym niebie. Mi musiały wystarczyć "zwykłe" Soniacze, albo soundbar Samsunga ustawiony na mocny bas (hłe hłe). Cóż - nie można mieć wszystkiego i jakoś nie widzę potrzeby doinwestowania (na tą chwilę) w lepszy sprzęt grający, choć zdaję sobie sprawę ile mogę tarcić. Może przy okazji nowej generacji...

Zapytacie, czy warto? Odpowiem - JASNE! To hit największego kalibru, dający masę radochy i nie wymuszający od nas niczego poza takim sobie skilem i odrobiną pomyślunku w co trudniejszych walkach z większą ilością przeciwników. To typowy "kill room shooter" z ciekawym urozmaiceniem w postaci pół otwartego świata i rozbudowy (opcjonalnej) naszej latającej maszynki. Idealna gra na szybkie - godzinne, albo dwu - partyjki po pracy, która nie męczy nas zawiłością fabuły, czy scenariusza i którą mam nadzieję skończyć w ten weekend. A że zajęło mi to ponad dwa tygodnie? Tym lepiej dla mnie, bo każda chwila z produkcją The Coalition to czysta, konsolowa przyjemność. I tak ma być!

Koniec przekazu!

P.S. Brawo Robert za decyzję o odejściu z Williamsa! Trzeba znać swoją wartość. #forzakubica

Trzymajcie się!

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +18 -

...
Oceń profil
+ +168 -
mashi
Ranking: 33 Poziom: 74
PD: 51657
REPUTACJA: 43405