Czasem coś tam skrobnę na spontanie...

mashi
msh msh 05.09.2019, 11:02
Xboksowy Game (wy)Pass - dla tych, którzy wypadli z obiegu...
1298V

Xboksowy Game (wy)Pass - dla tych, którzy wypadli z obiegu...

Każdy tak ma. No dobra - może nie każdy, ale część z Was na pewno miała słabsze momenty i chwile wypalenia, lub zwyczajnej niechęci do grania. Ja też...

Na przestrzeni niemal 30 lat, kilka razy odechciewało mi się grać. Ktoś powie: "nie jesteś prawdziwym graczem", "z pasji się nie wyrasta", "co z Ciebie za maruda", "weź się do roboty i odpal tą cholerną konsolę!". Ten ktoś zapewne będzie miał racje, bo z czystej definicji raczej daleko mi do hardcorowca. Nigdy nie zbzikowałem na punkcie jakiejkolwiek gry, choć Metal Gear Solid (cała seria) mocno wryło mi się w mózg. Ostatnio - od kilku miesięcy w sumie - też nie gram. Po trochu mi się nie chce, po trochu nie mam nastroju, a po trochu czasu. Pewne rzeczy i sytuacje także odbierają mi motywacje, a konkurencja ze strony Netflixa - jako kolejnego pochłaniacza wolnego czasu - też domaga się mojej atencji. Celowo nie wspominam o rodzinie, pracy, czy po prostu domowych obowiązkach, bo to oczywiste. Żeby coś zmienić, wsiadłem więc na rower i wybrałem się na niemal 20 kilometrową wycieczkę, licząc na to, że w samotności i akompaniamencie pędzących obok mnie tirów coś znów zaiskrzy...

Xbox Game Pass

Było już takich tekstów sporo - jedni pisali o tym, że kupili, potem sprzedali, a zaś znów kupili. Jest duża doza prawdopodobieństwa, że nawet ja sam brałem w tym udział - przyszywając sobie tym samym taką, a nie inną metkę - dlatego i do tego nabytku podchodzę ze sporą rezerwą. Z drugiej strony - co nas bardziej motywuje aniżeli nowy sprzęt do grania? To właśnie to wyjątkowe doświadczenie - proces zakupu, transportu do domu, ekscytacja z otwierania pudełka i świadomość, że zaraz to wszystko będziemy podłączać działa niesamowicie na wyobraźnie. Zależało mi na czymś takim. Na uczuciu "nowości", choć tak naprawdę to już mój... pierwszy, drugi, trzeci...CZWARTY Xbox One! Ja pier%$le - nieźle...

Żeby nie tracić czasu na rozkminy i rozważania co może być dla mnie lepsze i po którą konsolę wieczorem mam sięgać, po prostu pozbyłem się tego problemu. Mianowicie sprzedałem PlayStation 4. Poszło w dobrych pieniądzach, o ile tysiąc złotych w kieszeni robi jeszcze dziś na kimś wrażenie (na mnie tak). O Nintendo nie wspominam - dzieciaki gdzieś tam mają, czasami odpalą, a moja rola ogranicza się tylko do pomocy w szukaniu ładowarki. Luzik. Całkiem fajny luzik...a ten nowy Xbox w białym kolorze nawet całkiem ładny.

Xbox Game Pass

Kiedy tak siedzę i zastanawiam się jaką rewolucje wprowadziła ósma generacja, to łapię się za głowę. Gogle VR? Może i tak. Grafika? Może, choć przeskok nie był już tak duży jak generacje wstecz. Jakieś nowe mechaniki zawarte w grach? Raczej nie. Ósma generacja to przecież takie rozwinięcie - coś jak DLC - do PS3 i X360... Ciężko się czegoś złapać, ciężko stwierdzić coś jednoznacznie, dlatego byłem bliski pasu... Hmm pasu? Passu? GAME PASSU! WOW - cóż za dedukcja Pawianie - jakby to powiedział Jam Łasica ze znanej niegdyś - nieco starszym z nas - kreskówki emitowanej na Cartoon Network.

Microsoft stworzył usługę niemal totalną, dopracowaną w najmniejszych szczegółach, za parę "pip" dając nam dostęp do całej masy fantastycznych gier. Co ważne - najnowsze gry ich wewnętrznych studiów mają być dostępne w Game Pass już w dniu premiery. Oczywiście - pojawia się tutaj wątek "wersji Ultimate", gdzie w przypadku niektórych pozycji dostaniemy wcześniejszy dostęp niż "biedacy" ze "zwykłym" passem. Jak ja. Jest też druga strona, tego medalu z podrobionego złota. W całej tej swojej zajebistości - jaką oferuje usługa hamburgerów - zanika gdzieś klimat i satysfakcja z kolekcjonowania gier. Usprawiedliwiam to sobie tym, że ja już do takich ludzi nie należę, a i oni sami w kierunku tego typu rozwiązań raczej nie spoglądają. Mogą mieć co prawda pewne obawy, że takie ruchy powoli wypchną fizyczne nośniki z obiegu, ale jeśli nawet, to zapewne nie stanie się to ani teraz, ani nawet w przypadku kolejnej generacji konsol. Przed nami - i zbieraczami - jest co najmniej dziesięć lat spokojnego kolekcjonerskiego życia. Przynajmniej...

Xbox Game Pass

Zasadnicze pytanie brzmi: dlaczego Game Pass jest dobrą opcją dla ludzi, takich ja? Odpowiedź jest prosta - poza niewielką, miesięczną kwotą (lub jednorazową roczną) wrzucaną na konto Microsoftu, nic więcej nie muszę. Nie potrzeba mi kupować gier, zastanawiać się w co zagrać, gdyż sporą różnorodność - od nowości i premier, przez klasyki z X360, aż po retro syf - zapewni mi właśnie opisywana usługa.

To oczywiste, że nie znajdę tutaj exów Sony, które od zawsze stały na wysokim poziomie i po prostu mi podchodziły. Mam nadzieję ograć je w przyszłości, już na PlayStation 5 (o ile wsteczna kompatybilność nie okaże się bujdą). Nie śpieszno mi do tego. To jasne, że nie dane będzie mi tutaj zagrać w "magiczne" i kapitalnie zapowiadające się gry z Nintendo Switcha. Hybrydowa maszyna Japończyków nabiera w ostatnim czasie potężnego rozpędu i raczej nic już jej nie zatrzyma, czego dowodem jest niedawny Direct z ogromem zapowiedzi. Jakoś to przełknę i będę z tym żył mając świadomość, że co wieczór będę miał możliwość odpalenia konsoli z "wbudowaną setką" gier.

Także jeśli - podobnie jak ja - nie masz zbyt wiele czasu, ani nawet chęci na pielęgnację swojego dawnego hobby, ale tli się w Tobie choć namiastka dawnego gracza i co jakiś czas "to znów się dzieje", śmiało zastanów się nad opcją którą oferuje Microsoft. Myślę, że ze spokojem w takiej alternatywie do pudełek się odnajdziesz i miękko wylądujesz na "growej emeryturze". Z lekkim kacem, ale to i tak lepsze wyjście, niż jeb%ięcie wszystkiego w cholerę z dnia na dzień.

Trzymajcie się.

Tagi:

Oceń notkę
+ +23 -

...
Oceń profil
+ +168 -
msh
Ranking: 33 Poziom: 74
PD: 51097
REPUTACJA: 42848