Blog użytkownika Sendo1910

Sendo1910 Sendo1910 30.04.2016, 20:52
Trójwymiarowa rewolucja, czyli jak znane serie poradziły sobie w nowych realiach #5
1467V

Trójwymiarowa rewolucja, czyli jak znane serie poradziły sobie w nowych realiach #5

W tym odcinku przyjrzymy się popularnej platformówce z Atari 2600. Zobaczymy również, czy skok w 3D jednej z najpopularniejszych marek rodem z automatów wypadł blado, czy owocnie. Na deser zostaną za to przygody pewnego bibliotekarza z Nowego Orleanu, który lubił zajmować się nadzwyczajnymi sprawami. Zapraszam!

Pitfall

Pitfall! autorstwa Davida Crane’a to jeden z reliktów dawnego arcade, gdzie liczyła się zręczność i niczym nieskrępowana radość z gry. Słynna platformówka z Atari 2600 umożliwiała nam wcielenie się w Harry’go Pitfalla, którym wędrowaliśmy po dżungli pełnej krokodyli, wężów, skorpionów czy innych naturalnych przeszkód w celu znalezienia 32 skarbów. W razie potrzeby mogliśmy schodzić po drabinach, pokonywać napotkane trudności za pomocą liany czy pływać w wodzie. Ta niezwykle zielona, a zarazem prosta w swych założeniach gra okazała się jedną z najlepszych (i najlepiej sprzedających się) produkcji na kultowe Atari 2600. Nic więc dziwnego że Activision, będące wydawcą gry, dwa lata później sprezentowało fanom Harry’ego kontynuację. Pitfall II oprócz nieco intensywniejszej muzyki, braku limitu życiowego oraz czasowego jak w pierwowzorze, miał wyraźnie lepiej rozbudowane etapy i był na dobrą sprawę jedną z pierwszych dużych platformówek na konsole. Co najbardziej jednak nas interesuje, graficznie Pitfalle na Atari 2600 były dobrze przygotowanymi platformówkami pod katem kolorystki, gdzie każdy wróg kontrastował z otoczeniem, jednak na wyraźny skok jakościowy w serii fani musieli poczekać kilka lat. Dokładnie… dziesięć.

                          

Pitfall: The Mayan Adventure z 1994 roku, wydany na SNES-a i Segę CD (rok później na Segę Mega Drive) był całkiem nową wizją tej marki. Długa przerwa w tworzeniu nowych tytułów nie była może dobra, ponieważ nastąpił duży skok w jakości pomiędzy Pitfallem II a The Mayan Adventure, które jak na możliwości ówczesnych konsol był naprawdę ładny. Gra zachowała poniekąd ducha poprzedników, stąd Harry wciąż namiętnie korzystał z lian, zmagał się z napotkaną fauną i eksplorował kolejne rejony. W tym wypadku mogliśmy zwiedzić dzikie, meksykańskie lasy i świątynie Majów. Całość momentami przypominała mroczniejszą wersję The Jungle Book (skakanie po drzewach) połączoną z Indiana Jones’ The Greates Adventure (świątynia Majów). Gra miała pewne drobniejsze problemy natury technicznej, związane z niezbyt precyzyjnym sterowaniem, jednak nadrabiała (oprócz grafiki) świetną muzyką i wartką akcją.

                      

Kolejna odsłona – Pitfall 3D: Beyond the Jungle, ukazała się w 1999 roku na PlayStation i Game Boy Color. Najważniejszą zmianą była oczywiście nowa oprawa graficzna, która ukazała Harry’ego w całej okazałości. Nie była ona jednak szczytem możliwości ówczesnych deweloperów gier video. Mimo trójwymiarowych lokacji, w Beyond the Jungle mogliśmy poruszać się zazwyczaj jak w klasycznym tytule 2D – w lewo/prawo oraz do góry/w dół. Autorzy w ten sposób fajnie nawiązali do poprzednich gier z serii, jednak jako całokształt Pitfall na PlayStation nie zachwycał. Przede wszystkim wprowadzono wątek sci-fi, w którym Harry przedostaje się portalem do innego, zniewolonego świata i jako jedyny może go uratować. Mieliśmy więc lewitujące platformy, niebieskie ciecze które unosiły naszego bohatera w powietrzu i inne, nieco wymyślne elementy otoczenia. We wszystkim tym pojawiały się również klasyczne „przeszkadzajki” pokroju skorpionów (choć nieco silnych) czy pułapek piaskowych. Gra na dodatek mogła się pochwalić się wysokim poziomem trudności, choć wynikającym w głównej mierze z toporności sterowania, fajnymi rysunkowymi grafikami pomiędzy etapami czy dubbingiem głównej postaci, w którą wcielił się Bruce Campell.

                

Nową wersję tej popularnej przed laty marki dostali też posiadacze PlayStation 2. Pitfall: The Lost Expedition z 2004 roku przedstawiał nam katastrofę lotniczą, w której brał udział zarówno nasz bohater, jak i jego przyjaciela – dr Bittenbinder. Szkielet rozgrywki, w porównaniu do Pitfall 3D: Beyond the Jungle uległ zmianie. Odtąd nie mieliśmy złudzenia gry w platformówkę 2,5D. Deweloperzy dali graczom większą swobodę, jednak znów musieli chodzić po wytyczonych ścieżkach. Oprawa graficzna jak na swoje czasy była zadowalając, choć widać,  że ten tytułu tworzony był pod kątem dzieci. Zarówno nasz bohater, jak i całe środowisko było mocno infantylne i swoją stylistyką przypominało niektóre hity z tamtych lat, takie jak Rayman 3, Kao the Kangaroo Round 2 czy Crash Bandicoot: Unlimited.

          

Czy to źle? Niby nie, ale szkoda, że Pitfall skończył jako  typowa, niewymagająca gra dla młodszych graczy. Omawiany tytuł doczekał się również wersji na Wii i został zatytułowany jako Pitfall: The Big Adventure. Średnie noty na poziomie 57 % mówią wszystko o tym porcie, który jak do tej pory był ostatnią próbą żerowania na legendarnej w kręgach graczy marce. Nowe realia dla Pitfalla nie okazały się łaskawe, bo pomijając słabszą niż w latach80/90 popularność platformówek, trzeba również  nadmienić o mało ambitnych deweloperach, którzy zmarnowali potencjał tej marki. A szkoda, bo na dobrą sprawę moglibyśmy mieć teraz produkcje w stylu Uncharted z zachowanymi dla marki elementami (eksploracja, zagadki), a tak nie mamy nic wartego uwagi.

Tagi: full motion video gabriel knight metal slug pitfall

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +20 -

Play for fun, not 4K
Oceń profil
+ +118 -
Sendo1910
Ranking: 125 Poziom: 64
PD: 33223
REPUTACJA: 13587