Blog użytkownika BlondSpaceBoro

naima2

BlondSpaceBoro BlondSpaceBoro 07.12.2014, 17:13
Mikołajki z nutką orientu...oraz refleksji nad sobą
377V

Mikołajki z nutką orientu...oraz refleksji nad sobą

Wczoraj wydarzyły się dwie rzeczy:
a) Playstation Experience
b) Mikołajki ze znajomymi
To pierwsze trochę mnie rozpraszało ale wieczór zdecydowanie należał do Dalaya. :)

Dalaya Bellydance Group, to (jak nazwa wskazuje) grupa taneczna specjalizująca się w tańcach brzucha. Można pomyśleć, że to nic wyjątkowego, bo grupa jakich wiele, ale ta jest dla mnie wyjątkowa z dwóch powodów.

a) Od czterech lat tańczy tam moja przyjaciółka Julia

b) Dziewczyny drugi raz z rzędu wygrały mistrzostwa świata w kategorii najciekawszy układ taneczny. 

Jako, że Julia dość często jest w rozjazdach oraz na próbach, to ciężko się czasem zmówić na wspólny wypad do kina czy popijawę. Ale zdarza się że dziewczyny tańczą w Poznaniu, często nawet za darmo (choć wczorajsze 5zł to też darmo:)), więc kolejny raz skorzystałem z okazji i poszedłem z lubą oglądać ich występy. Dostałem od dziewczyny 2x po uszach za grzebanie w komórce (no wiecie nowe gry na PS4 to zawsze wydarzenie :)), ale generalnie jak mam porównywać oba Show, to Dalaya skupiła na sobie większą część mej uwagi. 

Śmieszne jest to, że tą grupę widziałem nie raz a Julia jako prezent urodzinowy 2 lata temu odwaliła mi solówkę. Taką, że aż gorąco zrobiło się nie tylko mi ale i mej ukochanej :D, to mimo wszystko wciąż ogląda ich się znakomicie. Julia wychodzi jako pierwsza.

 

Niby miał być blog o mikołajkach ale jakoś mnie tak wzięło na refleksje i generalne podsumowanie mijającego roku oraz ludzi dookoła.

Ogólnie jestem bardzo dumny ze swoich przyjaciół i ich sukcesów. A najbardziej z tego, że robią to co kochają i jeszcze czasem wpada im za to niezły pieniądz :) Julia dzięki temu, że tańczy zwiedza świat, kumpel prowadzący sklep z komiksami i książkami ma czas by sobie poczytać więcej niż my, Nawet kumpel, który nie ma konkretnego hobby, niedawno został celebrytą. Ale w pozytywnym sensie. Po prostu uratował komuś życie. Prawdziwy super-bohater. Piszemy mu na fejsie, że jest najdebeściarskim mikołajem w tym roku, bo czy jest lepszy prezent niż życie? Od dziś mikołaje powinni przefarbować brody na rudo. :)

http://www.glosw(...)cookie=1

 

Mam też koleżankę, która (oprócz tańca) śpiewa. Amatorsko, ale uważamy że na prawdę jest w tym dobra. Trzymamy za nią kciuki i mamy nadzieję, że kiedyś jakaś kapela ją przygarnie. Może wy kogoś znacie? :)

Tutaj dwa ostatnie nagrania Ani. Ten moment w 3:58 zawsze powoduje u mnie ciarki. 

 

A tu multi-językowa wersja Let it go, która na imprezach całkowicie zastąpiła już oryginał

 

 

I tak nachodzi mnie, że ja w tym roku nie zrobiłem nic z  czego byłbym dumny. Ot pracowałem, grałem, byłem na dwóch wycieczkach, ukończyłem kilka tytułów, kilka książek, filmów, seriali....ale nic z czego byłbym dumny i mógł się na koniec roku pochwalić. Trochę zjada mnie poczucie winy, że rzuciłem gitarę w kąt i od dwóch lat jej nie dotknąłem, ale za krótka jest chyba doba, żeby ogarnąć wszystko co by się chciało. A rezygnować z rzeczy które lubię też ciężko, zwłaszcza samo ograniczenie już boli, więc totalna rezygnacja w ogóle nie wchodzi w rachubę.

Z naszym hobby (tzn graniem) jest tak, że sprawia nam ogromną frajdę ale nie jest to hobby którym da się kogoś zainspirować lub zachwycić. Nawet gdybym prowadził jakiś portal (lub program) o grach, to nie byłby powód do dumy bo nawet jako gracz odczuwam, że ludzie, którzy to robią na co dzień nie wywierają na mnie żadnego wrażenia. Ot napisali lub powiedzieli kilka zdań o grze którą ktoś inny zrobił. Wrażenie robi na mnie ten koleś, który tą grę napisał. On ma skilla i wyobraźnię, a my jedynie jesteśmy publiką.

 

Taka refleksja dopada mnie raz na rok i często chciałbym to zmienić, lecz czego bym się nie chwycił, zawsze wraca stary porządek. Chyba jest tak, że nie każdy z nas jest stworzony do inspirowania innych, gdyż brak nam jakiejś odpowiedniej motywacji. I tego chyba własnie zazdroszczę większości ludzi -> motywacji do działania.

U mnie tą motywację odbierają  gry książki, filmy itd. Ale jednocześnie sprawiają, że czuję się dobrze kiedy z nich korzystam, a chyba o to chodzi w życiu. Zaznawać szczęścia i żyć na bogato...a może jednak chodzi o umiejętność poświęcenia się innym lub jakiejś idei? Cholera wie.

Nie wiem czy przez to wszystko mogę się czuć dobrym i wartościowym człowiekiem, na pewno jestem szczęśliwym. Nie można chyba mieć wszystkiego. A może można tylko nie każdy potrafi...

Ech...

Ok kończę ten nie do końca udany blog, ale czasem człowiek musi opróżnić ciało z nadmiaru uczuć i przemyśleń. :)

 

Cycków na końcu wam nie dam, ale macie tu wredne koty i terroryzowane przez nie psy :)

 

 

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +21 -

Najpierw GRY, potem sprzęt
Oceń profil
+ +120 -
BlondSpaceBoro
Ranking: 34 Poziom: 75
PD: 53721
REPUTACJA: 34238