Blog użytkownika BlondSpaceBoro

naima2

BlondSpaceBoro BlondSpaceBoro 30.03.2020, 23:59
Game WyPass - Marzec
348V

Game WyPass - Marzec

Passowiczów przybywa jak grzybów po deszczu. Cieszy mnie to niezmiernie, bo coraz więcej osób będzie można zaprosić do wspólnej zabawy. A tej z miesiąca na miesiąc przybywa w tempie geometrycznym. Marzec się skończył więc czas go podsumować. Zatem zapraszam do poczytania o kolejnych tytułach, które wygrzebałem z oferty Microsoftu.

Muszę na wstępie przypomnieć, że ten cykl ma charakter humorystyczny więc treść proszę traktować z przymrużeniem oka.

 

Drogie ppe,

Szanowni użytkownicy, wspaniała redakcjo dziękuję. 

Dziękuję za dostarczanie mi codziennej dawki dobrego humoru oraz mocnych wrażeń z czytania newsów i komentarzy pod nimi. To cenniejsze niż złoto. Jesteście cudowni.

Ten miesiąc nie szczędził niestety pewnej grupy użytkowników, burząc im światopogląd co do gier eksluzywnych. Na pewno najbardziej burzy im porządek na półkach na których stoją gry z napisem "Only on Playstation". Bardzo mocno łączę się z nimi w bólu, ale również przychodzę z pomocą. Co zrobić w sytuacji gdy dana gra traci status exa a na pudełku wciąż widnieje ten nieszczęsny napis?

Rozwiązanie jest proste i schludne. Oferujemy w atrakcyjnie niskich cenach naklejki na pudełka, które uprzątną ten bałagan.

Cena jednej sztuki to 10 groszy. W pakiecie (na potrzeby kolejnych gier) dużo taniej. Obecnie mamy w ofercie pakiecik pięciu naklejek po 5 groszy za sztukę. Pięknie ozdobi i naprawi okładki takich gier jak God of War czy Gran Turismo Sport. Za kolor niebieski takowej trzeba niestety zapłacić ekstra ale myślę, że warto.

Twórcy gry cieszą się niezmiernie, że posiadacze innych platform będą mogli poznać się z ich tytulem, a wraz z twórcami cieszyli się właśnie posiadacze innych platform. 

Najbardziej oczywiście uradowani byli gracze PeCetowi oraz XBoty dając upust w komentarzach. A te można sparafrazować tą przyśpiewką:

 

Nic się nie stało, chłopaki nic się nie stało.

Nic się nie staaaałooo, będzie się innym graaałooo 

 

Drugą kwestią jest to, że w tym wstępniaku w przypadku gdyby PS5 było mocniejsze, to karate_koks miał uniżenie przepraszać wszystkich fanów Playstation, których prowokował swoimi postami o większej mocy XSX nad PS5. Prowokacji i złośliwości było tyle, że sam dołączyłem do grupy osób które liczyły na chociażby ułamkowy procent odwrotnego wyniku. Tylko po to by utrzeć draniowi nosa. 

No ale skurczybyk jest chyba w czepku urodzony, bo miał rację co do mocy. Pomylił się co do RDNA2

(choć wciąż nie wierzy w te zapewnienia i czeka na to, aż fachowcy rozbiorą najnowszą zabawkę Japończyków)

Nie mniej jednak nareszcie koniec spekulacji. Ale to co się uśmiałem podczas tych przepychanek, to moje. Użytkownicy wertujący internet w poszukiwaniu przecieków przechylających szalę mocy na korzyść PS5 byli wspaniali i uroczy (Tadek, Jimmy, Boskizigolo, MKOBUS, Dominik). Niestety zbyt mocno zatracili się w tej zabawie, biorąc plotki za pewnik. Przez co upokorzenie odcisnęło na nich swoje piętno. Dzień w którym wiara w 13TF umarła, internet podsumował tym memem. (złoto) :D

 

 

To miał być już koniec przepychanek

Niestety sytuacja się tylko zaogniła a front walki przeniósł się na inne pole, powołując do życia nową pieśń wojenną:

Te Flopsy TU!

Te Flopsy TAM!

Te Flopsy NIC nie zrobią naaaaam.

Na na na naaa, na na naa, na na

PS5 szybsze dyski maaaa 

Obrona twierdzy ruszyła z nową siłą oraz nowymi blogami bojowymi (Pozdrawiam Octavio). Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. To był Blitzkrieg z prędkością 5,5GB na sekundę. Obserwując powracającą wiarę w przyszłość w postach co bardziej żywiołowych fanów Playstation (wymienionych wcześniej), kruszyło mi serce. Nadzieja umiera ostatnia...

Najbardziej dotknęły mnie jednak posty użytkowników, krytykujących swoją ukochaną markę przez to, że niektóre gry stracą status "only on". Naprawdę bałem się o ich zdrowie i słabe serduszka. Zwłaszcza tych młodszych stażem. Ale i o starszych również zacząłem się niepokoić. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Modlitwy o opatrzność Bożą zadziałały i wszyscy dalej są wśród nas. Niestety, albo na szczęście ucierpiały tylko przedmioty otoczone kiedyś kultem. Wszystkim tym fantastycznym graczom dedykuję ten utwór. A Ja z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

 

 


Marcowy Game WyPass here We Go!

 

 

LIFE IS STRANGE 2

Life is sad 2 lub raczej Life is Unfair 2. Takie miałem odczucia oglądając inne zakończenia niż moje. Pomimo, że było słodko gorzkie, to jednak pozytywne i ze sporą dawką nadziei na jeszcze lepsze...ale po kolei.

Lekko mnie już męczy ta nagonka medialno-polityczna, że to co patriotyczne z miejsca jest powiązane z rasizmem i ksenofobią a to co chrześcijańskie musi koniecznie być kojarzone z sektami, obłąkanymi ludźmi w sutannach i jeszcze bardziej zidiociałymi wiernymi. Natomiast wszelka myśl lewicowa jak związki homoseksualne, życie na golasa czy uprawianie zioła jest przedstawiane w sposób bardzo pozytywny. Ten kontrast nijak ma się do rzeczywistości i zwyczajnie drażni. Nie mniej jednak i tak potrafię docenić dobrą historię pomimo nachalnie uprawianej polityki przez twórców tej serii.

Znów nabrałem ochoty na dobrą opowieść z wyborami moralnymi, rozterkami społecznymi oraz zakończeniem wynikającym z moich poczynań. Pierwsza część podobała mi się bardzo, więc tym chętniej sięgnąłem po kontynuację. Choć kontynuacja to zbyt duże słowo. Jest to nowa opowieść, nowi bohaterowie a jedyne co łączy te dwie historie to wspólny świat, w którym im przyszło egzystować. Nawet spotykamy na swej drodze dobrze znaną postać z pierwszej części. Można się nawet dowiedzieć co tam słychać u Max i Chloe lub u jednej z dziewczyn w zależności jakie zakończenie wybraliście w pierwszej części. Gra to sprawdza a potem serwuje nam odpowiedni scenariusz. Jest to świetny zabieg zapewniający ciągłość historii, budując również bazę pod jakieś większe uniwersum. A kto wie, może kiedyś doczekamy się gry z tej serii, która połączy wszystkich bohaterów z super mocami w jednym, wspólnym celu.

Przygoda wilczych braci ogólnie mi się podobała, bo lubię obyczajówki z trudnymi tematami rodzinnymi a tych w tej grze nie brakowało. Zwłaszcza, że nie dotyczyła tylko jednej rodziny. Twórcy na potrzeby dopełnienia historii stworzyli nawet epizod poświęcony młodemu chłopakowi z rodziny w której zamieszkał alkohol. Captain Spirit (bo o nim mowa) jest moim ulubionym odcinkiem tej opowieści, ze względu na przesympatycznego bohatera, z bujną wyobraźnią, który potrafi stworzyć w głowie historię dotyczącą chociażby bojlera czyniąc go jednym z antagonistów do pokonania. Wspaniały dzieciak, a aktor użyczający mu głosu spisał się na medal. Z resztą jak w przypadku wszystkich tu odgrywanych postaci aktorzy dali z siebie wszystko, wciągając nas w zdarzenia z siłą tornada. Epizod dotyczący Chrisa jest całkowicie darmowy i warto go skończyć zanim się weźmiemy za drugi odcinek opowiadający historię Daniela i Shauna.

Ale gdyby nie dobry scenariusz, to ta gra niestety byłaby zwyczajnie nudna, gdyż większość czasu po prostu oglądamy długi film. Samego gameplayu jest tu jak na lekarstwo, który ogranicza się jedynie do klikania na przedmioty i sprawdzaniu co o nich myśli bohater. Zero wyzwania niestety.

Na szczęście treść jest dobra i potrafi dostarczyć niemałych emocji. Gra przetestuje również to, jakimi ludźmi jesteśmy My w chwilach zwątpienia czy głębokiego kryzysu, serwując nam nie lada wybory. Te wszystkie rzeczy, które uczynimy lub nie, wpłynął głównie na wychowanie 8-letniego Daniela, dla którego będziemy dawać przykład jako starszy brat. Polecam tę grę głównie ludziom, którzy mają młodsze rodzeństwo. Po przeżyciu tej historii i zobaczeniu zakończenia, myślę że mocno wpłynie na was świadomość tego jak bardzo nasze zachowanie może zdeterminować postrzeganie świata przez młodszych.

Moje zakończenie było satysfakcjonujące lecz nie całkowicie. Moralność miałem bardzo wysoką i postanowiłem przekroczyć granicę. Ale kiedy sprawdziłem drugą opcję, to byłem zdruzgotany emocjonalnie. To było tak niesprawiedliwe, że aż nie da się tego opisać. Przez całą grę nikogo nie zabiłem, nic nikomu nie ukradłem oraz byłem miły na ile tylko pozwalał mi scenariusz. Dlatego widok Shauna przy ognisku przyprawił mnie o łzy w oczach. Postanowiłem zobaczyć pozostałe dwa i doszedłem do wniosku, że moje zakończenie jest jedynym rozsądnym, najlepszym i prawdopodobnie kanonicznym. 

Gra dostaje ode mnie

7/10

 

Final Fantasy XV - raz jeszcze

Na początku chciałbym podziękować użytkownikowi ghost. za piękny blog ku chwale tej odsłony oraz za to, że w poprzednim miesiącu zachęcił mnie do tego, bym dalej kontynuował swą podróż. Gra miała mi wynagrodzić cierpliwość i cóż -> pisał prawdę. Dokładnie tak się stało. Od ósmego rozdziału aż do samego końca przygody gra zmieniła się diametralnie z open world na tunelówkę skupioną na akcji oraz fabule. Zaskoczyło mnie to, jak bardzo dałem się wciągnąć w wydarzenia dotyczące miasta Altissia. Od tamtej pory miałem nieustanną wolę grania oraz nieodpartą chęć poznawania co dalej. 

Cóż mogę rzec ponad to, że w chwili obecnej jest to moja najukochańsza odsłona tej serii, a Noctis jest obecnie najlepszym męskim bohaterem ze wszystkich Finali w jakie do tej pory udało mi się zagrać. Postać jest bardzo dobrze napisana bo da się chłopaka polubić już od początku gry. A poznając jego charakter kiedy był jeszcze młodszy a potem starszy, to wręcz się go szanuje, podziwia oraz kibicuje całym serduchem. 

Trzeba jednak napomnieć o tym, że w pełni tę grę doceni się dopiero wtedy, kiedy ukończy się również wszystkie dodatki fabularne dotyczące głównych bohaterów. Pozna się ich motywacje, przeszłość oraz stanowisko wobec ich króla i przyjaciela. Zwłaszcza epizod Ignisa, który był w grupie przysłowiowym mopem, chochlą oraz lokajem. Postać niby nudna a jednak najbliższa Noctisowi. To co go spotkało w grze było smutne. A potem kiedy dowiadujemy się okoliczności tej tragedii oraz widzimy w jego zakończeniu chwilę słabości Noctisa wobec przyjaciela, to przyznam, że łezka mi poleciała. Te wszystkie dodatkowe epizody jeszcze bardziej sprawiły, że Noctis stał się numer uno tej serii.

Ale na szczególne brawa zasługuje postać Ardyna Izunii. To jeden z najlepiej napisanych antagonistów ever. I nie chodzi mi tylko o serię od kwadratowych ale generalnie o gry Video. Jego historia oraz tragedia jaka go dotknęła bardzo mi przypomina Harveya Denta aka Two face. To właśnie jego niemiła przeszłość zapoczątkowała zdarzenia dążące do nieuchronnego upadku królestwa zbudowanego na zdradzie, zbrodni i kłamstwach. To wspaniały, skomplikowany, zachwycający oraz czarujący bohater, który w wyniku zdarzeń losowych (jak i w woli Bogów) stał się przeciwieństwem swego prawdziwego Ja. Nie wiem skąd twórcy mieli namiar na Darina DePaul'a, użyczającego mu głosu, ale nie mogli, po prostu nie mogli trafić lepiej z doborem aktora. Darin swym aktorstwem stworzył jedną z najlepszych postaci w grach Video -> Kropka. Ukończyć FFXV i nie poznać historii Ardyna, to tak jakby przerwać grę w połowie. Także wcale się nie dziwię, jak ktoś po skończeniu podstawki miał duży niedosyt.

Po skończeniu gry, kiedy wróciłem pamięcią do początku, czyli filmu Kingsglaive, to scena w której Ardyn wchodzi do sali tronowej i bez strachu stawia nogę na schodach prowadzących do króla Regisa nabrała dla mnie zupełnie innej wymowy. Mając świadomość kim jest Ardyn oraz co potrafi, to Intensywność w wypowiadanych uprzejmie groźbach wobec króla i jego królestwa sięga poziomu Gry o Tron. 

 

Powiem szczerze, że gdyby historia Ardyna była przeplatana naprzemiennie z przygodą Noctisa, to w ostatecznej konfrontacji miałbym jeszcze większe ciarki oraz zagwozdkę moralną co do całej tragicznej sytuacji. Twórcy gry podjęli się trudnego zadania opowiedzenia wielowątkowej historii i jest to godne podziwu oraz pochwał. Niestety wrzucając dodatkowe wątki w oddzielnych (płatnych) dodatkach było strzałem w kolano. To wszytko powinno być dostarczone w dniu premiery, po to by w pełni oddać skalę tej historii. Ja mam to szczęście, że ograłem wszystko za jednym zamachem i dlatego moja ocena końcowa dla tej części to

8/10

 

 

Train Sim World 2020

Uwielbiam te chwile kiedy daję szansę jakiemuś niszowemu tytułowi, nie oczekując zupełnie nic a ten ni stąd ni zowąd potrafi mnie wciągnąć jak odkurzacz nie pozwalając mi się od siebie oderwać. Tak właśnie było z tą grą. Chciałem tylko zobaczyć jak to jest prowadzić skład kolejowy a zacząłem pracować jak prawdziwy, odpowiedzialny kolejarz, dowożący ludzi z miejsca na miejsce i dbający o ich komfort podczas podróży. Zaczęło mi zależeć na dobrych ocenach od firmy więc każdą czynność traktowałem bardzo poważnie. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, ale wiem że bardzo szybko. Zawsze ten zawód uważałem za nudny. Ot przechylasz dźwignię i wio do następnej stacji. A tu nie. Trzeba jednak być skupionym na znakach świetlnych i dopasowaniu prędkości na odpowiednich odcinkach. I sam się sobie dziwiłem, że jest to satysfakcjonujące.

Zaczynamy przygodę od nowoczesnej lokomotywy elektrycznej, której kabina jest przytulna i przyjazna. Dzięki czemu szybko łapiemy strefę komfortu. A potem poznajemy surowe i głośne spalinówki, gdzie wszystko jest bardziej toporne, mechaniczne i trochę bardziej czasochłonne. Nawet nie wiedziałem, że w lokomotywach hamulce trzeba naładować przed wyruszeniem. Ciekawe i fascynujące. Ale ja jestem tylko graczem, dla którego to wszystko jest zupełnie nowe przez co absorbujące. Dlatego oddaję głos ekspertowi w dziedzinie kolejarstwa, który porówna nam rzeczywistość z wirtualem. @CoinJSR, co myślisz o tym symulatorze?

 

Symulator Pociągów 2020 po samym trailerze zapowiadał się przyzwoicie, choć grafiką nie powalał...zresztą nie o grafikę tu chodzi.

No ale "na kolei po kolei", jak to mówią starzy kolejarze.

Na początku może się wydawać wszystko spoko. Po wyborze Podróży słuchamy jak wirtualny kobiecy głos mówi nam co mamy zrobić a gdy wszystko wykonamy poprawnie, wsiadamy do pociągu, wrzucamy pozycję i powoli ruszamy. Najpierw jeździmy jednostkami osobowymi a one ze względu na swoją konstrukcje są pociągami lekkimi. Łatwo i szybko się rozpędzają, szybko też hamują, zatem łatwo je ogarnąć. Zaczyna się robić pod górkę gdy wsiadamy w ciężki pociąg.

Żeby zatrzymać się w stacji z prędkości np 130 km/h potrzebujemy ponad 600 metrów w trybie pełnego hamowania. Wszystko zależy od wielu czynników tj. waga całego składu, warunki atmosferyczne wpływające na przedłużenie hamowania całego składu etc.

W grze mamy kilka trybów do wyboru ale najlepiej zacząć od przygód, ponieważ właśnie tutaj krok po kroku dowiemy się co powinniśmy zrobić by w ogóle lokomotywą czy pociągiem ruszyć. Bez tego nie ma szans (początkującym), choć ja w miarę obeznany w zawodzie próbowałem swoich sił wybierając Rozkład jazdy lokomotywą Class 66, która jest dobrze znana, ponieważ jeździłem nią swego czasu po kilku trasach w PL.

Przyznam, że miałem lekkie problemy z ruszeniem, ale szybko zrozumiałem czego jeszcze nie zrobiłem. Po ogarnięciu podstawowych czynności wyruszyłem w świat. Opcja Szkolenie wprowadza nas do różnych pociągów oraz opcji ze statystykami maszynisty. Poza nimi jest jeszcze możliwość zarejestrowania się na portal gry by móc komunikować się z innymi osobami, które są dostępne, ale tego nie sprawdzałem.

Na samym początku pojazdów jest tylko 3 albo aż 3. Class 43, 166 oraz 66. Piszę "aż", bo przyzwyczajenie się do każdej z nich (formy przygotowania do jazdy, opcje sterowania, rozmieszczenie przycisków oraz innych przyrządów) zajmuje trochę czasu nawet dla osoby takiej jak Ja.

Na plus uważam, że bardzo ciekawie odwzorowano lokomotywy, ich odgłosy, reagujące niemalże wszystkie przyciski na pulpicie, ruszające się wskazówki na zegarach, które odwzorowano z ogromną dokładnością. Niby szczegół, ale podczas regulowania siły hamowania ma to ogromne znaczenie. W rzeczywistości jeździłem lokomotywą Class 66 jak już wspominałem wyżej i wypowiadam się głównie na jej przykładzie, ale skoro w jej przypadku twórcy zrobili kawał dobrej roboty, to można sądzić, że z resztą poradzili sobie równie dobrze.

 

Z minusów wymieniłbym chyba kwestie, które w moim zawodzie mają ogromne znaczenie. Ustawienie świateł nie wpływa na ocenę ani też nie ma chociażby informacji od dyżurnego ruchu abyśmy je ustawili bo w przeciwnym wypadku zatrzyma nas uznając, że pociąg ma jakąś usterkę.

Przejechanie prędkości też nie jest szczególnie karane a powinno. Nie piszę o przejechaniu czerwonego sygnalizatora, co automatycznie zatrzymuje grę i daje nam możliwość ponownego rozpoczęcia przygody albo wyjścia z niej.

Największą wadą dla naszego regionu jest ustawienie semaforów oraz sygnalizacji, które w UK umieszczone są po lewej stronie. Kilkukrotne pominąłem semafor szukając go wzrokiem po prawej stronie właśnie. Po dłuższych sesjach można się przyzwyczaić, choć i tak zdarzały mi się zgrzyty. Kwestie grafiki pomijam, bo jest w miarę przyzwoita, lokacji nie weryfikowałem czy zgadzają się z realnym światem. O NPC się nie wypowiadam bo wyglądają brzydko ale to nie symulator społeczeństwa więc tę kwestie można spokojnie pominąć..

Czy gra jest przystępna dla każdego i czy dla osób chcących wskoczyć w buty maszynistów będzie przygodą, która nie zakończy się po godzinie próby zapanowania nad tymi piekielnie mocnymi maszynami?

Wszystko zależy od tego jak bardzo ciekawi was ten zawód i czy macie w sobie wystarczająco dużo samozaparcia by przyzwyczaić się do monotonni podróżując np. składem przez godzinę (56 km od punktu A do B) i co chwilę dostosowywać prędkość do tego, co wyświetla nam się aktualnie na semaforze czy wskaźniku albo podróżowanie przez wszystkie stacje zatrzymując się co kilka kilometrów wpuszczając i wypuszczając pasażerów do pociągu..

Jeśli jesteście w stanie znieść obowiązki, jakie mają narzucone na siebie maszyniści to gra wam się spodoba.

 

 

 


Game pass Marzec

 

 

a) NBA2K20 - ciężko mi coś napisać o grach sportowych a tym bardziej o koszykówce, która mnie nie jara zupełnie. Ale jako gracz musiałem sprawdzić. No cóż, wystarczyła mi jedna rozgrywka by zacząć ziewać.

b) Train Sim World 2020 - bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie jest to jakaś wybitna gra ale jakąś radość mi sprawiała. 

c)  Pikniku - cenię Devolver za takie gry jak Ruiner, Gris, czy My Friend Pedro. Ale tym razem to zwykły zbuk. Dałem szansę i nie wiem co taki projekt w ogóle robi na konsolach? To nawet na smartfony się nie nadaje. Pomidory na moim stole zaczęły się napierdzielać między sobą o to, który przywali tej popierdółce. Wygrał malinowy.

d) Kona - survivalowa przygodówka z elementami paranormalnymi. Pograłem w to trochę ale niestety nie zassała mnie na tyle by chciało mi się to kończyć. Grafika przeciętna, animacje kwadratowe a mechanika toporna. Typowe 5-6/10 za gameplay. Nie wiem jak dalej potoczyłaby się fabuła, ale już nawet nie chcę wiedzieć, bo początkowe 2 godziny są zwyczajnie nudne.

e) The Surge 2 - Niestety nie zachwyciła mnie ani mechaniką, ani stylizacją, nie wspominając o fabule. Choć w sumie to nawet jej dobrze nie liznąłem, bo nawet  z więzienia jeszcze nie wyszedłem. No ale Mike poleca a nasze gusta często są zbieżne, więc jak znajdę chwilę, to może poświęcę jej więcej czasu. Parcia niestety brak.

f) Ace Combat 7 - Bardzo ładna, bardzo wciągająca i bardzo szybko nudząca swoją powtarzalnością. Ja porzuciłem ją po szóstej misji ale chodzą słuchy, że multi kopie zad, więc może dam szansę jeszcze temu trybowi.

g) Power Rangers: Battle for the Grid - mordoklepka na wzór Mortal Kombat tylko z postaciami z serialu dla dzieci. Może młodsi fani będą się w to bawić. Mnie wystarczył gameplay na tubisiu. Kwasior.

h) Bleeding Edge - Pograliśmy w to z jakieś 30 minut. Niestety albo serwery były przepełnione albo gra ma jakieś problemy, bo wywalało nas z czatów i był problem z komunikacją. A ta w tej grze jest kluczowa, gdyż trzeba kombinować drużynowo. Praktycznie nikomu nie podeszła i nie ma co się dziwić, bo konkurencja w tym temacie jest duża. Bez chętnych i ogarniętych zero fazy. A nawet jak chętni się znajdą, to pewnie szybko zrezygnują.

 


Ori and the fate of the glitches 

Wszystko co piszą w necie o wersji na X1X to prawda. Zdarzyło mi się kilka przymrożeń ekranu oraz 3 crashe przy bitwie z pająkiem. Przyznaję, że było to frustrujące. Do tego Stev0 nastraszył nas, że gra mu zwaliła autosave i respiło go w jakimś niebieskim limbo gdzie spadał bez końca. Przerażenie jednak minęło jak się okazało, że na auto-zapisie jest nadpisanych sporo innych  danych więc udało mu się odpalić poprzedni. No i jako pierwszy z nas wszystkich ukończył grę, więc odetchnąłem z ulgą. Pomimo przykrych problemów grę da się przejść. Zatem nie czekałem na patcha tylko jechałem z rozpędu.

Druga część Ori dosłownie wyrwała mnie ze świata rzeczywistego, wciągając w swoją baśniową krainę pełną fantastycznych stworzeń zamieszkujących las i okolice. Jest to po części kontynuacja wątku z pierwszej odsłony ale zarazem kompletnie nowa historia w nowym otoczeniu i z nowymi stworami. Gra dostarczyła mi dokładnie tyle samo emocji co poprzednia odsłona, tylko wydawało mi się, że tym razem było łatwiej. Wszelkie sekcje ucieczek czy walk z bossami szły mi dość sprawnie. Najtrudniejszy do pokonania był dla mnie pająk ale to dlatego, że za wcześnie do nie polazłem nie mając jeszcze orba leczniczego. Miałem również za słabo rozwinięte ataki i obronę.

A pro po tej sekcji prowadzącej do pająka, to muszę przyznać, że miałem ciarki na plecach. Ta pochłaniająca nas w kilka chwil ciemność sprawiła, że na moment gra stała się baśniowym horrorem. A wszystko (jak zwykle) spotęgował swoim geniuszem Gareth Coker. Muzyka przewodnia dla tej sekcji swoją intensywnością mocno przypominała mi tą napiętą strunę dla Jokera w The Dark Knight. Czy tylko ja wyczuwam tu inspirację Hansem Zimmerem? (chodzi mi o początkowy fragment)

 

Zastanawiałem się, jaką ocenę wystawić tej grze, bo serce me skradła całkowicie ale te błędy póki co są brzydką rysą. Nie mniej jednak do tej pory nigdy z tego powodu nie obniżałem ocen żadnej grze. Trylogia Uedy potrafiła chodzić w 15tu klatkach miejscami, glitche również miała a i tak każdą część oceniłem na maxa. Zatem bez skrupułów Ori 2 stawiam w tym samym towarzystwie co oryginalne Ico, Shadow of the Collosuss czy zjechane niesłusznie Heavenly Sword. Well done Moon Studios. W tym miesiącu, bezkonkurencyjnie "Złoty Phil" leci do Ori.

10/10

 

Co by sytuacja techniczna Ori 2 na X1X szybko się poprawiła, postanowiliśmy z kurtkiem spalić oraz zatopić piękną "Glitchrzannę" w motywie Ori. Łajba ta przyniósła nam szczęście, gdyż doprowadziła nas na plażę, na której kapitan dorwał szkielet z workiem monet na plecach. Tych samych rzadkich monet, o których pisałem w podsumowaniu roku 2019, za które można kupić zwierzaka w grze. I to tyle, że W KOŃCU UDAŁO MI SIĘ KUPIĆ PAPUGĘ! Arrrr kapitanie!!!

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Także poświęcenie tej łajby dla większego dobra nie było łatwe. Mam jednak nadzieję, że rytuał palenia glitchy się powiódł i wszyscy, którzy teraz sięgną po grę na X1X będą się cieszyć nie tylko fantastyczną przygodą w świecie Ori, ale również stabilnością kodu.

Btw: wiecie, że IGN zrobił ponowną recenzję Sea of Thieves i wystawił grze dokładnie taką samą ocenę jak Ja? 8/10

Przypadek? Tak sądzę ->

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

 


Passowicze polecają

 

@bielukMarcowy Game Pass to przede wszystkim Ori and The Will of the Wisps. Poprzednią część ukończyłem na Switchu i było to wyjątkowo pozytywne doświadczenie. Druga część trzyma poziom i bawię się równie wyśmienicie. Gra jest śliczna, okraszona piękną ścieżką dźwiękową, a do tego rozgrywka satysfakcjonująca i wymagająca. Do tego smutna historia o sile miłości i przyjaźni. Takich perełek nie ma zbyt wiele na rynku tym bardziej warto zagrać i przekonać się samemu, że i na Xboxa może wyjść cudowny i wartościowy konsolowy exclusive. Poza tym w passie ogrywam kolejnego spadkowicza, a mianowicie Vampyra. Mam nadzieję, że się wyrobię zanim wyleci  z oferty bo to już drugi raz kiedy interesuję się grą po informacji iż wkrótce przestanie być dostępna. Jakbym nie mógł wcześniej w to zagrać. Poprzednio był to Batman, którego i tak sobie kupiłem. Akurat był w promocji i wleciał za 10 dolców. Podsumowując, reszta gier z marcowego passa kompletnie mnie nie interesuje, ale sam Ori, ten błyszczący diamencik sprawia iż jest to kolejny bardzo dobry miesiąc i ta gra sprawia iż oceniam ofertę na 8,5/10. Oby tak dalej!

 

 

@monteil_PL  - Witam Wszystkich. 

Na początek prywata - wielkie dzięki dla BlondSpaceBoro. Po pierwsze za Twój blog, po którym tak się nakręciłem, że odkurzyłem Xboxa, wykupiłem Ultimate i jest ogień w szopie, o pomocy technicznej nie wspomnę, Ty dobrze wiesz. (lama patrol to the rescue ;))

Drugie, dzięki za zaproszenie. W marcu zacząłem grać w Gears 5, Forza, Horizon 4 i Blair Witch . Najwięcej czasu poświęciłem narazie Forza Horizon 4 - grafika pierwsza klasa, dalej świetny model jazdy a na mapie tyle rzeczy do ogarnięcia że głowa boli, będę katował dalej. Na drugi ogień - Gears 5. Tak, to dalej stare dobre gyrosy, dopiero zacząłem ale na moje już na początku podoba mi się bardziej niż czwarta część, zobaczę co będzie dalej. Na samym końcu sprawdziłem rodzimą grę choć oceny dla Blair Witch były mieszane. Na samym początku jestem ale narazie jest ok. Następnym razem napisze więcej że tak powiem. Z marcowej oferty na pewno sprawdzę Ori bo to pewniak i Ace Combat. Pozdro dla Was :) 

 

 

@lukszu33Ori and the Blind Forest: Definitive Edition chodziło już za mną od jakiegoś czasu, tylko zawsze miałem za dużo innych, "większych" tytułów do ogarnięcia, nie zdając sobie sprawy, że odkładam w czasie jedno z moich najlepszych growych doświadczeń ostatnich lat.
Z pomocą przyszedł tutaj niezawodny #lamasquad, gdzie wielu ziomów polecało tego sztosa, jak również premiera kontynuacji - Will of the Wisps a wraz z nią większe ciśnienie, by w końcu ograć jedynkę. I na koniec oczywiście Game Pass - grę w każdej chwili mogłem ściągnąć i wypróbować. I tak też zrobiłem, nie spodziewając się, że czeka mnie wiele nieprzespanych nocek i wielogodzinne sesje w Ori :D

Produkcja od Moon Studios należy do podgatunku gier platformowych, określanych jako metroidvania, czyli mamy tutaj do czynienia z rozległym, dwuwymiarowym labiryntem, w którym znajdziemy wiele niespodzianek, ukrytych przejść oraz sekretów. Oczywiście nie wszystkie lokacje są dostępne od razu i wymagają zdobycia odpowiedniej umiejętności, by otworzyć dane przejście lub rozwiązać blokującą je łamigłówkę. Produkcja ma bardzo fajny poziom trudności, podstawą są tutaj elementy platformowe, które testują naszą zręczność i czas reakcji. W grze many również elementy RPG - w trakcie rozgrywki oraz za zdobyte punkty doświadczenia, odblokowujemy kolejne umiejętności, które znacząco poszerzają arsenał zdolności naszego bohatera, czyniąc go przede wszystkim bardziej mobilnym.

Co do oprawy graficznej, to robi ona niesamowite wrażenie, baśniowy świat w grze zdaje się żyć własnym życiem i ten klimat potęguje również świetna muzyka. Fabularnie jest również baśniowo, nasz bohater - tytułowy, opiekuńczy duszek Ori, musi udać się w podróż i znaleźć w sobie odwagę, by ocalić umierający las Nibel oraz stawić czoła wszystkim niebezpieczeństwom czyhającym po drodze. W trakcie przygody, stykamy się z takimi tematami jak poświęcenie, śmierć czy matczyna miłość, nie zabraknie również wzruszenia - tutaj propsy dla twórców, za umiejętne ukazanie rozmaitych uczuć targających bohaterami. Warto również wspomnieć o systemie save'ów, gdzie oprócz rozsianych po świecie punktach kontrolnych, mamy tzw soul links, do własnoręcznego zapisywania progresu - w tym przypadku wykorzystujemy do zapisu "zdobyczne" komórki energii, tak więc wymaga to przemyślanego tworzenia zapisów z uwagi na możliwy deficyt tej energii w danym momencie. Największy minus gry? Że musiała się skończyć :D Polecam tytuł każdemu, kto nie miał jeszcze okazji by się z nim zapoznać, ja tymczasem zabrałem się już za kontynuację. Na koniec dzięki Blond, za zapro by skrobnąć coś na łamach Twojego bloga, pozdro:)

 

 

 

@karate_koks - Ace Combat 7 

Marzec był wyjątkowy, ponieważ w tym miesiącu w usłudze zadebiutowały dwa nowe tytuły ekskluzywne ze stajni Microsoftu Bleeding Edge i długo wyczekiwane, magiczne Ori and the Will of the Wisp. W zasadzie to dostaliśmy trzy exy, ponieważ warto też wspomnieć o State of Decay 2, które trafiło 13-tego w dopakowanej wersji Juggernaut Edition i doczekało się szeregu ulepszeń oraz rozszerzeń. Wydawałby się, że w tym miesiącu zwycięzca może być tylko jeden i jest oczywisty, ale uwaga NIE! Pograłem trochę w nowe Ori, ale nie należę do fanów tego gatunku, gra jest cudowna na swój sposób jednak mnie osobiście nie porwała. Nie przepadam specjalnie za meterodivanią dlatego dla mnie największym hitem miesiąca i niespodzianką jest Ace Combat 7: Skies Unknown!

 

 

Najnowsza odsłona tej z zasłużonej już serii od Namco jest fenomenalna. Przy pierwszym uruchomieniu towarzyszyły mi te same uczucia jak za dawnych lat gdy odpaliłem pierwszy raz demo Ace Combat 3 na PSX. Muzyka, klimat, grafika, poziom detali samolotów robią piorunujące wrażanie. Walki są emocjonujące i niesamowicie dynamiczne. Mapy i tereny po których przyszło mi latać przepiękne. Drobne zaostrzenia można mieć jedynie do budynków. Kampania oferuje 20 zróżnicowanych misji, podczas której śledzimy historię wojny miedzy dwoma fikcyjnymi państwami w niedalekiej przyszłości. Masa części i samolotów do odblokowania, które później możemy ulepszać i modyfikować wedle własnego uznania. Warto wspomnieć że wszystkie są prawdziwe i w pełni licencjonowane. Cały nasz postęp przenosi się później do multi, które oferuje dwa tryby klasyczny i drużynowy deathmatch oraz sześć map. W teorii niewiele, ale w praktyce wystarczy do zabawy. Pojedynki są dynamicznie, a rundy szybkie dzięki czemu bezproblemowo wskakujmy do rozgrywki bez zbędnego oczekiwania czy dłużyzn. Czysta adrenalina i fun! Ukończenie kampanii zajęło mi jakieś 12h, w multiplayerze rozegrałem ponad 40 lotów bojowych. Grze z czystym sercem wlepiam 8/10 i polecam każdemu. Fanów gatunku nie trzeba zachęcać.

 


@m4tekt -  Ori and the will of the wisps - to świetna kontynuacja fenomenalnych przygód małego duszka z pierwszej części. Uczta Audiowizualna jaką zgotowali mam twórcy ma jeszcze większy rozmach i ekran aż kipi od klimatu! Zasady rozgrywki to więcej "tego samego" oraz znacznie rozbudowanie dostępnych umiejętności. Misje poboczne są opcjonalne i nie przykuwają zbytnio uwagi. Postacie które spotkamy na swojej drodze mają swoją historię i nie jest ona "zapychaczem" dodanym na siłę. Część zręcznościowa gry, jest wymagającą i nie rzadko irytująca. Pod koniec gry byłem już znużony, troszkę na siłę przeciągniętą sekcją platformową. Niestety na konsoli oraz PC napotkałem pewne problemy techniczne związane z przycięciami oraz problemami z dźwiękiem. Autorzy tego małego dzieła odrobili pracę domową i przygotowali nam świetną kontynuację. Ori and the will of the wisps to historia w której możemy płakać z 3 powodów : Zachwytu, smutku i nerwów. 

 

Children of morta 9/10

Świetne pixelartowe diablo z własnym pomysłem na rozgrywkę. Ciekawa fabuła opowiadającą o sile rodzinnych więzów bez zbędnego bla bla bla o miłości. Fajnie przedstawione życie codziennie bohaterów oraz całego domostwa. Gra jest dynamiczna i świetnie pomaga odstresować się po ciężkim dniu. Zdecydowanie polecam!

 

 

 

@Mike Podolski Surge 2

Nie znoszę gier typu Souls. Zagrałem w każdą odsłonę Dark Souls, Bloodborne, Lords of the Fallen czy pierwszy Surge. Za każdym razem się odbiłem. Gdy człowiek zasiada do grania po całym dniu (praca,dom, obowiązki rodzicielskie) to nie chce grać w grę która stara się być na siłę upierdliwa. Trochę inaczej było z The Surge. Pierwsza odsłona była ciekawa (bo kocham klimaty S-F) ale 3 bossów później nastąpiło znużenie lokacjami i odpuściłem. Mimo wszytko Surge 2 mnie kupił i był to jeden z najlepszych nabytków zeszłego roku. Co się zmieniło że zaskoczyło?

 

Otóż lokacje są dużo bardziej interesujące i różnorodne. Biegamy teraz po mieście oraz różnych dzielnicach, kanałach, budynkach fabrykach itp. System checkpoint'ów i skrótów jest dużo lepiej rozwiązany i nie męczy już tak bardzo. Gameplay jest chyba najbardziej przyjazny w tym gatunku. Mamy 3 paski: zdrowie, wytrzymałość (czyli standard) plus pasek energii podzielony na bateryjki. Ten trzeci nabijamy atakujac, kontrując itp. Potem zanim się wyczerpie (przynajmniej na początku gry) możemy go załadować do różnych chipów w tym leczenie czy taki który daje nam zdrowie gdy zadajemy obrażenia. System owych czipów jest bardzo rozbudowany i pozwala eksperymentować. Wspomniałem że można je ulepszać? Inna dogodność to fakt że jak zginiemy to pozostawiony przez nas złom (tutejsza waluta) będzie na nasz czekał przez kilka kilka minut. Zamiast go ponieść można go strategicznie pozostawić na jakiś czas bo będzie emanował uleczjacą nas falą. Przy podniesieniu odnawia nam życie . Te dwie i formacje mogą się bardzo przydać przy walce no z bossami. Czasem nawet opłaca się zginąć za pierwszym razem . Poznamy wtedy zachowanie bossa a na miejscu starcia czeka nas male ale jakże istotne udogodnienie. Świat gry i jego fabuła jest zadziwiająco dobra. Nie spojlujac za bardzo mogę zdradzić że lokacje w późniejszym czasie ulegną...sporej przemianie. Wstęp też po zakończeniu gry odpalić New Game + bo proglog do gry będzie zupełnie inny i wyjaśni nieco fabułę. Taka gra w GamePass to perełka i ja hejter soulsów gorąco polecam

 


Sztosy za kokosy

W tym miesiącu ukończyłem również Resident Evil 2 Remake. O ile wcześniej demko tej gry w ogóle nie zachęciło mnie do kupna, tak teraz demo Resident Evil 3 wyciągnęło ze mnie kasę na obie części. Przyznaję, że bawiłem się bardzo dobrze. Strzelanie do zombiaków znów zaczęło przynosić mi frajdę jak kiedyś. Zwłaszcza rozpuszczanie ich w kwasie kiedy grałem Claire :D

A pro po Claire, to coś im ten design postaci nie wyszedł. Dziewczyna wygląda jakby dostała sztachetą w pysk i przez całą przygodę miała przez to spuchnięte wargi oraz rozbiegane oczy. Wygląda słabo w porównaniu do Jill z demka. Z resztą, wydaje mi się, że w RE3 Nemesis znacznie poprawiono wygląd postaci, teraz cała mimika, wszelkie zmarszczki i detale cieszą oczy. 

Jeden scenariusz przeszedłem z nowym OST a drugi z oryginalną ścieżką dźwiękową. Zdecydowanie oryginał wygrywa z nowym. Muzyka przyprawiała o ciarki dokładnie tak jak kiedyś. Szkoda, że trójeczka nie będzie miała takiej opcji. Nie typowałbym RE2 Remake do gry roku 2019 ale to kawał solidnego kodu. W tym roku każdy jak może walczy z wirusem, więc walczyłem i Ja. Pierwsza runda za mną i jestem gotów na kolejną. A wirus to dupek, nawet Claire to wie

 

 

8/10

To wszystko w tym miesiącu.

Już widziałem zapowiedź kolejnej gry na Kwiecień, która wywołała sporo pozytywnych emocji w komentarzach. Wiem nawet komu się bardzo podobała, więc uderzę z prośbą o wrażenia. 

Trzymajcie się.

Hey

Tagi:

Oceń notkę
+ +27 -

Najpierw GRY, potem sprzęt
Oceń profil
+ +128 -
BlondSpaceBoro
Ranking: 31 Poziom: 77
PD: 57490
REPUTACJA: 37266