Blog użytkownika nexus7

nexus7 nexus7 27.10.2013, 21:46
Jak ja nie cierpie smerf, tzn. FPSów-Konkurs Alien Rage
484V

Jak ja nie cierpie smerf, tzn. FPSów-Konkurs Alien Rage

Gry FPP dzielimy generalnie na FPS (potocznie nazywane strzelankami) i te kilka innych. Te kilka innych dzisiaj pominiemy (ich produkcja i tak się pewnie nie zwróciła i nie otrzymamy kontynuacji).

         Dzisiejszym rynkiem gier AAA rządzą tzw. szutery (jest jeszcze seria gta i assasins creed). Róznice w nich sprowadzamy do takich detali jak to czym strzelamy (bron istniejąca lub futurystyczna), do kogo strzelamy (ludzie lub ci zieloni jak ciasto kiwi)  i w jakim otoczeniu ma to miejsce (nasza planeta w dowolnym okresie rozwoju naszej cywilizacji lub obca planeta w dowolnym okresie rozwoju obcej cywilizacji). Najważniejszą cechą dobrej gry z tego gatunku jest to jak się strzela (wiem odkryłem USiA), co jest trudne do zdefiniowania. Ważna jest też detekcja trafienia, czyli to czy gra dobrze odczytuje to w co trafiliśmy na ciele wroga. Optymalny jest tzw. headshot czyli trafienie przeciwnika w głowę, które często powoduje zgon na miejscu. Nie dzieje się tak jednak w każdej grze tego typu. Do dziś pamiętam recenzje gry FAR CRY 2, gdzie recenzent stwierdził, że nie ufa grze w której murzyn nie ginie od headshota. Osobnym tematem jest tez odczucie siły oddziaływania konkretnej broni (sporo osób uważa, że shotgun powinien urywać głowę na wysokości kolan). Jest to jednak subiektywne odczucie bo kto z nas strzelał w realu do kogoś z takiej broni (no chyba, że jest się detektywem Rutkowskim). Bardzo ważnym elementem jest też to się poruszmy w danym tytule. Są gry gdzie postać zapierdziela jak Usain Bolt goniony przez ku klux klan, lub przemieszcza się wolniej i bardziej ociężale wykonuje różne czynności (ma to niby więcej wspólnego z realizmem, mimo, że postać niesie w danej chwili: pistolet, karabin, shotgun, granatnik, bazukę, miny, granaty, flary i medalik ze świętym).

            Nawiązując jednak do tytułu mojego wpisu najbardziej mi szkoda tych wspaniałych miejsc w których to strzelamy. Chodzi mi o to, że twórcy wymyślają lub odtwarzają wspaniałe miejsca w których dzieje się nasza przygoda, po to tylko, żebyśmy w niektórych z nich pobyli przez krótki moment. Głównym tego powodem jest sama mechanika tych gier, która sprowadza się generalnie do trzech czynności (nacieramy, chowamy się za osłoną lub ktoś naciera na nas, więc trzeba nieraz szybko spierda, tzn. zmieniać miejsce przebywania w jak najkrótszym czasie). Większość z tych czynności cechuje duża dynamika, pomijając chowanie się i krzyczenie ajudo (z jap. pomocy, ratunku). Mało wtedy jest czasu na podziwianie krajobrazu (nieraz bardzo zacnie zaprojektowanego). Chowanie się ma zaś to do siebie, że najlepiej widzimy ten element otoczenia, za którym właśnie się chowamy co i tak nie ratuje sytuacji. Niektóre gry wręcz wymuszają na nas jak najmniejsze postoje np. generując nam pod nogami granaty z taką częstotliwością jak komisja Macierewicza zmienia teorie przyczyn katastrofy w Smoleńsku.

          Pomyślcie czasem nad tym zagadnieniem, gdy w jakimś FPSie będziecie chcieli znowu, jak zwykle przeć jak najszybciej do przodu. Przystańcie na moment i odkryjcie jak wspaniały wygenerowany cyfrowo fantastyczny świat was otacza, bo w jakim innym gatunku gier widzicie ten świat z takiej perspektywy, perspektywy pierwszej osoby. Ps. Tylko musicie uważać na headshota, no chyba że jestescie murzynem z Far Cry 2  ;-)

Tagi:

Oceń notkę
+ +1 -

Oceń profil
+ 0 -
nexus7
Ranking: 15165 Poziom: 16
PD: 848
REPUTACJA: 5