Wyleciało mi z głowy

a pozostać w niej powinno.

kalwa kalwa 12.12.2015, 05:28
Weekendowe granie #98
560V

Weekendowe granie #98

Ten numer będzie wyjątkowy. Otóż, pojawią się w nim wyłącznie te gry, które nigdy nie były opisane, nawet jeśli wykroczymy poza WG. NIGDY! NIGDZIE!

W końcu inna gra na okładce, nie? Mnie to średnio cieszy. Muszę zmieniać gry, grać w coś innego, tak aby nie pisać ciągle o tym samym. Ponoć ludzie szepczą gdzieś po szałtowych kątach, że nie mam innych gier oprócz tych należących do serii KINGDOM HEARTS. Hah! Jakże się oni mylą. Tak jak oni się pomylili, tak nikt się jeszcze nie pomylił. Otóż, GIER MAM SPORO. Mam nawet te, których nie mam. Mógłbym to udowodnić, ale oznaczałoby to przegraną.

Co ja właściwie tutaj bredzę? Oto, do czego prowadzą tanie prowokacje. Poza tym, też byście bredzili gdybyście dostali mandat za zbyt długie granie w jedną grę! Tak właśnie. Ktoś mnie zgłosił na policję. Policjant na złośliwie uśmiechniętym koniu wjechał mi na przedpokój i stwierdził, że dość, zostanę ukarany. Żadne rozmowy czy jakiekolwiek próby udobruchania nic nie dały. Funkcjonariusze (bo ten koń to jeden z dwóch) byli nieugięci i wlepili mi mandat. Dlatego zmieniam grę. Czas na przerwę. Przejdźmy więc do głównego tematu. Nabyłem ostatnio grę, której byłem ciekaw odkąd się pojawiła. Wszystko dlatego, że fanem tej marki jestem od dziecka, kiedy to zagrywałem się już na Amidze 1200. Chodzi o Superfrog HD (PS3). To jedna z moich ulubionych platformówek, a przynajmniej tak mówi mi sentyment i wspomnienia. Jeśli zaś chodzi o wersję HD, to jestem nieco zawiedziony. Miały być oryginalne poziomy. W moim rozumieniu "oryginalne" znaczy tyle co... oryginalne. Hm, czyli powinny to być IDENTYCZNE poziomy jak w oryginalnej wersji. Począwszy od oprawy audiowizualnej, a na konstrukcji poziomu kończąc. O ile tego drugiego z oryginału nie pamiętam, to odnośnie grafiki jest taki problem, że została podniesiona do "dzisiejszych standardów". Liczyłem jednak że zostanie ona w 24 bitach - tak jak było to zrobione w Capcom Arcade Cabinet (PS3), gdzie grafika usprawniona za bardzo nie jest. Kolejny problem to niewygodna praca kamery. Tak, zła praca kamery w platformówce 2D. Sam pomysł wydaje się absurdalny, ale niestety. Problem leży w niepotrzebnym przybliżaniu i oddalaniu, przez co nieźle miesza się w oczach (przynajmniej mi). Za sobą mam pierwszy świat i już przez te kilka pierwszych poziomów poczułem lekkie znużenie. Głównie przez monotonię rozgrywki. Ciągle robimy to samo i niewiele się zmienia. Ciekawi mnie jakbym odebrał dzisiaj tę grę w oryginalnym wydaniu. Wielka szkoda, że nie mam już dostępu do "komputera" jakim była Amiga 1200.


Kolejną grą, którą rozpocząłem i którą będę tarmosił przez ten weekend jest Far Cry® 3: Blood Dragon (PS3). Wcześniej grałem tylko w demo, które spodobało mi się na tyle, że z miejsca zechciałem przejść pełną wersję. Do tej niestety nie miałem tak od razu dostępu. Zmieniło się to niedawno, toteż czym prędzej porzuciłem wszystkie życiowe błahostki i zabrałem się do grania. Początek gry był w wersji próbnej, więc ten przezabawny i sarkastyczny samouczek był mi znany. Nie przeszkodziło mi to jednak w śmianiu się z tekstów Rexa oraz czynności, które zmuszeni jesteśmy wykonywać. Uczymy się więc wielu rzeczy, bardzo podstawowych. Instruktorka mówi nam, że "bieganie to to samo co chodzenie, tyle że szybsze". Albo "żeby się rozejrzeć, rozejrzyj się". Rex ciągle narzeka, przeklina i niecierpliwi się, bo chciałby już zabijać. Świetna rzecz, uwielbiam podobne zagrywki, tym bardziej że podobnie jak bohater tego spin-offa nie lubię samouczków, które uczą mnie jak się rozglądać (hejka, Assassin's Creed (PS3)) czy poruszać. Co innego gdyby nie było to obowiązkowe. No i cóż, ten samouczek to zaledwie samiutki początek. Im dalej tym więcej wyśmienitych żartów i nawiązań do hitów z lat 80. Każdy element tej gry począwszy od dialogów, a na kolorystyce kończąc jest hołdem  i parodią ery VHS. Póki co najbardziej w tym wszystkim rozbrajają mnie przeciwnicy i te cyber-smoki, które strzelają laserami z oczu. Fajnie, że można ich wykorzystać do pozbycia się wrogich patroli. W Far Cry® 3 (PS3) nie grałem, ale skoro Blood Dragon stworzony jest na jej podstawie, to jestem skłonny i do pełnoprawnej odsłony przysiąść, bo gra się przyjemnie. Jest tylko jeden mały problem. Gdyby nie ten klimat i humor, szybko bym się znudził. Tak podejrzewam. Choć z drugiej strony, dużo dobrego nasłuchałem i naczytałem się o antagoniście z "trójki", tym całym Vaasie. Może kiedyś spróbuję, tym bardziej że platyna jest ponoć banalna. Teraz jednak odczuwam już lekkie znużenie całym charakterem rozgrywki. Niby długo nie grałem, a już pomału zaczynam odczuwać monotonię. Może to przez to, że często jestem zmuszony przejechać/przejść przez spory kawał mapy. Po drodze zabije kilka cyber-zwierzaków, albo cyber-żołnierzy i gdy ostatecznie dojadę do celu wykonuję misję. Często w takim stylu jak zostało nieco narzucone przez twórców: czyli musimy zabijać przeciwników po cichu, bo zginą naukowcy (w grze nazywają ich nerdami). W ramach ciekawostki wspomnę jeszcze, że w pewnym dialogu mamy okazję posłuchać co jedna z bohaterek myśli o grach wideo. Wyśmienita rzecz. Tak czy siak, gdyby rozgrywka była stworzona od podstaw dla potrzeby tej gry i przy okazji opierałaby się na bardziej staroszkolnych zasadach, byłoby idealnie. Póki co jest bardzo, bardzo dobrze. Oczywiście polecam.


Jestem też przy końcówce Yaiba: Ninja Gaiden Z (PS3). Gra jest trudna. Nawet bardzo. Gram na normalnym poziomie trudności (za które nie ma trofeum) i mam spory problem, by tę grę ukończyć. Co prawda nie mam też do niej odpowiedniej ilości cierpliwości, bo zacząłem ją w złym czasie. Myślę też, że nieznajomość głównych odsłon serii również ujemnie wpływa na frajdę jaką mam z obcowania z tym tytułem. No i cóż mogę powiedzieć? Zacznę od wad. Nie podoba mi się zarówno grafika jak i design, szczególnie niektórych (w sumie większości) lokacji. Jest jedna fajna, na samym początku bodajże, kiedy to przemierzamy miasto i jego okolice. Gorzej robi się w tych całych fabrykach, gdzie pełno jest kwasu itp. Nie podobają mi się te sekwencje QTE, kiedy to Yaiba przemieszcza się do innego miejsca. Bohater biega po ścianach, łapie się przeróżnych haków, a my w zasadzie naciskamy tylko odpowiedni przycisk. Rzecz totalnie niepotrzebna, bo i wrażenia choćby wizualnego nie robi. Szkoda też że muzyka nie stoi na wyższym poziomie. Niby nie jest zła, ale nie wybija się na tyle, by ją jakoś wychwycić z tła w którym sobie rozbrzmiewa. Szkoda, bo w zestawie z grą była cyfrowa ścieżka dźwiękowa do pobrania. Trochę się jej przysłuchałem i kilka utworków okazało się całkiem spoko, ale nic nadzwyczajnego. W zasadzie ciężko byłoby mi tego słuchać ot tak sobie. Uznanie należy się dla humoru zawartego w grze, choć ten jest nieco klozetowy. Mamy zombie, ich śluby, stringi spadające z nieba, zombie kierowców którzy otwierają nam nowe przejścia, czy takich co się przez przypadek wysadzają bo chcieli sobie odpalić fajkę. Jest tego sporo. Są też cycki i dwuznaczne teksty. Podoba mi się też system walki, ale wydaje mi się że to nie moja bajka. Nie mam cierpliwości do siedzenia przy jednym przeciwniku i uczenia się go na pamięć wraz z kombinacjami ciosów, które najlepiej na niego działają. Może to być też związane z tym o czym pisałem wcześniej. Ciekawie również sprawdza się system łączenia różnych elementów. Jeśli naelektryzowanego zombiaka polejemy kwasem to zamieni się w bryłę, którą możemy rozwalić kilkoma silniejszymi ciosami. Działa to również na tych pełniących rolę bossa. Tak czy siak, brnę powoli do przodu i niedługo powinienem skończyć. Zamierzam jeszcze w tym roku. W przyszłości jak już poznam resztę serii przysiądę do platyny. To znaczy tylko w takim momencie, kiedy mej uwagi nie będą za bardzo odciągać inne gry. Może być z tym ciężko, ale jestem przecież Trophy Warriorem. W ten weekend spróbuję przejść choćby jakąś sekwencję.


No i co dalej? Pewnie powinienem teraz skończyć. Niestety, nie mogę tego zrobić, bo nasz dzielny Sora i jego przydupas Puchatek się na mnie obrażą i wyjdą z gry, aby mi nabić guzów. Albo zjeść miodek. Jednakoż, tak samo jak funkcjonariusze, tak i ja jestem nieugięty! Niech mnie nawet zamkno w celi! Oczywiście dalej gram w Kingdom Hearts Final Mix HD (PS3). Tym bardziej, że do platyny zostało mi zaledwie kilka kroków. Głupio byłoby teraz odpuszczać. Myślę, że każdy z Was zrobiłby to samo na moim miejscu. Jeśli nie, to nie wiem... może faktycznie nie mam innych gier. Może granie w KH to moje życiowe powołanie, misja, sens istnienia. Nie mam na to wpływu, jestem niewolnikiem. Ech... Wróćmy jednak do tematu, bo zaraz zrobi się niezręcznie i będę pisał o kluczach otwierających... pewne miejsca. Na najtrudniejszym poziomie zrobiłem wszystko co było do zrobienia jeśli chodzi o zadania "naziemne" Pokonałem wszystkich przeciwników, zebrałem wszystko co było do zebrania, dobiłem do maksymalnego poziomu doświadczenia. Zostały mi jeszcze jednak misje dla statku Gummi. Najgorsze ścierwo jeśli chodzi o tę serię. Są to misje ekskluzywne dla wersji Final Mix i niestety niektóre z nich są przesadnie trudne. Zwykle możemy zbierać przedmioty, które wylatują z zestrzelonych przeciwników. Niestety nie tutaj. Jedno zadanie polegało na zdobyciu ponad 200 punktów, ale bez złapania ani jednego przedmiotu. Problem jest taki, że zestrzeliwujemy setki celów i tym samym musimy omijać setki przedmiotów. Sprawa jest jeszcze o tyle trudniejsza, że nasz wspaniały stateczek przyciąga te itemki. MASAKRA. Myślałem że oszaleję, ale ostatecznie udało mi się przejść. Właśnie ta misja jest wg większości najtrudniejszą rzeczą w CAŁEJ grze. Teraz męczę się z przelotem podczas którego muszę 10 razy użyć mocnego przyspieszenia i nie odnieść żadnych obrażeń. Trasy muszę nauczyć się na pamięć i być mocno skupionym, aby nie popełnić żadnego błędu. Już prawie mi się udało, ale przy kolejnych próbach traciłem cierpliwość i pad zaczynał trzeszczeć mi w dłoniach. Poza tymi trofeami zostało mi jeszcze przejście gry na normalnym poziomie trudności i upragniona platyna wpadnie mi do kolekcji. Juuupi!!! Mam nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Musi nastąpić w tym roku. W innym wypadku wyrośnie mi kuński ogonek, którym będę wywijał na parkiecie i nieraz w domku ścierał kurze. Obejrzyjcie sobie obrazek. Na szczęście nie ma na nim końskich ogonów. Może jakieś zęby znajdziecie. Nie wiem czy końskie.


Jestem pewien że za mało Wam Kingdom Hearts. Dlatego krótko wspomnę tylko, że w końcu (po czterech latach) zdobyłem 100% w Kingdom Hearts (PS2). Po zdobyciu wszystkich schematów statków, które były do złapania od wrogich statków Heartless w wersji HD, stwierdziłem że tego samego spróbuję w wersji oryginalnej z PS2. Udało mi się po kilku próbach, ale okazało się że brakuje mi również jednej broni dla Goofy'ego. Musiałem pójść do takich grzybków i ich trzaskać odpowiednimi czarami (np pierunem) żeby im było fajno. Też się udało. Po zrobieniu tego szybko pobiegłem do komputerka i wielce szczęśliwy wpisałem kolejną pozycję do swojego komentarza w blogu Musiola. No! To tyle jeśli chodzi o gry i tę stworzoną dla mnie serię. A nie, czekejcie. Jeszcze cuś będzie z gier.


Dalej bawię się w nagrywanie tych "śmiesznych" filmików. Tym razem kolejna gra, której nie ma w Bazie na naszej stronie. Chodzi o World's Scariest Police Chases. No i co. Jak zwykle nie mówimy nic wartościowego. Zdarzyły się jakieś nowe słowa, o których nikt nie słyszał. Gra sama w sobie nie jest najlepsza, ale ma w sobie coś fajnego. Jest śmieszna, wciągająca, no i... jest. Gramy w wersję na PS One, ale wiem że istnieje jeszcze wersja na PS2. Nigdy jej nie widziałem. Zapraszam do oglądania! Autoreklama musi być. Materiałów jest więcej, ale kolega musi je najpierw odpowiednio zmontować. I przepraszam że nie umiem jeździć.


SERIAL
Wspomnę tutaj o serialu Narcos. Skończyłem właśnie pierwszy sezon. Obok Breaking Bad jest to najlepszy serial jaki miałem okazję obejrzeć. Świetna narracja, dbałość o szczegóły, gra aktorska na najwyższym poziomie. Dodatkowo, bardzo cieszy fakt, że bohaterowie mówią w swoim ojczystym języku. To miła rzecz, bo często spotykam się z tym, że choćby nazistowscy Niemcy mówią po angielsku nawet w jedynie swoim towarzystwie (ot, Chłopiec w pasiastej piżamie chociażby, ale mimo to i tak uważam go za dobry film). Nie jestem obeznany z historią Pablo Escobara, dlatego nie mogę powiedzieć jak bardzo twórcy trzymają się faktów. Niemniej, to jak ta postać działa, organizuje sobie to wszystko robi naprawdę spore wrażenie. No i oczywiście jak często bywa podczas oglądania takich produkcji, aż chciałoby się powiedzieć: "dajcie już spokój temu Pablo! Niech sobie sprzedaje!". No, ale nie można tak mówić, bo można bliskich rozzłościć. Na przykład mamę. Podoba mi się też to, że w zasadzie akcji jest bardzo mało, ale jak już jakaś rozpierducha ma miejsce, to jest odpowiednio przedstawiona, bez żadnych specjalnych bajerów albo przesadzeń. Serial polecam, a sam czekam na kolejny sezon.


MUZYKA
Dobra, czas odstawić te niebezpieczne tematy i zająć się czymś poważnym. Na przykład muzyką. Jakiś czas temu, odkąd stałem się "klubowym chłopaczkiem" spodobały mi się twory Olivera Heldensa. Niestety, w żadnym klubie nie miałem jeszcze okazji przy jego utworach potańczyć, co nieco mnie dziwi. Może brzmi zbyt houseowo, a we wrocławskich klubach rządzi raczej odpowiednio zremiksowana muzyka radiowa. Zaprezentuję Wam trzy utworki, każdy z nich bardzo wpada w ucho. Mnie wyrywają na parkiet, ale tam inna muzyka :(. Dobra, nie zanudzam. Słuchajta ludzie z Sajta!

Ten mogłem już kiedyś prezentować, ale nie jestem pewny więc daję. To najbardziej melodyjny utwór. Teledysk uważam za fajny, choć niektórzy twierdzą że jest "z dupy". Niby dlaczego? Bo jakieś skrzaty z bąbelkami?!

Ten to istny majstersztyk, choć potrzebowałem kilku odsłuchań żeby mnie porwał. Teledysk jest świetny i bardzo inspirujący. Myślę, że te konie co tańczyły mi przed oknem, słuchały właśnie tego.

No i ostatni. Tutaj nie ma teledysku. Zamiast tego jakaś sierść. Albo futro. Też może być. Brzmi bardzo klubowo i zacnie.

No i to tyle ode mnie! Spamujta, grajta, piszta! Ja znikam, bo mój czas przeminął. Trzymajta się, bo aż trzęsie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +26 -
kalwa
Ranking: 387 Poziom: 54
PD: 21194
REPUTACJA: 3545