Wyleciało mi z głowy

a pozostać w niej powinno.

kALWa888 kALWa888 26.11.2015, 11:53
Weekendowe granie #96
506V

Weekendowe granie #96

Kolejny weekend i kolejne WG, ale tym razem od samego uśmiechniętego glutka. Jak zwykle dużo pierdół, granie w te same gry i jedna mała nowość, ale jeszcze nie związana z serią.

Znów okładka związana z serią Kingdom Hearts? No, znów. Nie za bardzo chce mi się ruszać inne tytuły dopóki nie uporam się z Kingdom Hearts HD 1.5 ReMIX (PS3). Zostało mi jeszcze sporo zabawy, ale przynajmniej jest już jakiś postęp. W Kingdom Hearts Final Mix HD (PS3) zdobyłem trofeum za speedrun i przejście gry na najtrudniejszym poziomie. Jeśli chodzi o jak najszybsze przejście gry to nieco tutaj oszukałem. Licznik resetuje się po przekroczeniu 100h. Dlatego gdy przekroczymy tę magiczną barierę, wystarczy ukończyć końcówkę gry. Przepraszam, jestę oszustę. Dodatkowo, bawiłem się w pokonywanie dodatkowych adwersarzy, ale dwóch ostatnich niestety nie mogę jeszcze przejść - tzn, nie umiem. Potrzebuję więcej doświadczenia dla Sory, ale nie chce mi się go zdobywać. Dlatego zacząłem przechodzić grę na łatwym poziomie, gdzie jednocześnie staram się o zaliczenie przejścia bez zmiany ekwipunku i kontynuacji. Prościzna, ale mogliby sobie darować podobne rzeczy. Nie chce mi się w coś takiego grać, dlatego ruszyłem coś innego. Też byście to zrobili, myślę że już dawno temu.


Otóż, obejrzałem sobie Kingdom Hearts 358/2 Days HD. Obejrzałeś, zapytacie? Możecie mnie osądzić o ubernubstwo, a jak i tak nie będę mógł z tym nic zrobić. Tak mi dali, to tak biorę. Poza tym kiedyś już przeszedłem tę odsłonę na Nintendo DS. Bardzo mi się podobała, aczkolwiek wolałbym raczej klasycznie dążyć do epilogu. Podział na misje niby dobrze sprawdza się na przenośnej konsoli, ale w tej serii jakoś nie za bardzo mi to pasuje. Tak czy siak, fabuła jest na tyle dobra, że całość przeszedłem bardzo szybko i to aż dwa razy pod rząd. O ile dobrze pamiętam była to moja pierwsza gra na tę kieszonsolkę. Na PS3 dostaliśmy jedynie scenki fabularne, ale w lepszej jakości niż w oryginale (wiadomo) plus kilka z nich dostało również voice acting. Całość obejrzałem sobie za jednym zamachem, co zajęło jakieś 3 godzinki. Potem zostało przeczytanie wszystkich wpisów z dziennika Roxasa oraz tajnych raportów od innych członków Organizacji XIII i 100% trofeów było moje.

W sumie technicznie nie wypadło to najlepiej. Momentami obraz był mocno rozmazany, a rozdzielczość najwyższa nie jest. Dodatkowo, podczas jednej scenki przy zmianie ujęć, Xion raz miała nałożony kaptur na głowę, a raz nie. Jest to ważny aspekt w fabule, ale to "nakładanie" było zbyt losowe by usprawiedliwiać to scenariuszem. Komuś się raczej modele pomieszały. Tak czy siak, bardzo dobrze mi się to oglądało, ale zabrakło choćby walki z ostatnim przeciwnikiem w postaci filmu - moment został po prostu pominięty, dlatego mamy scenę sprzed walki, a potem od razu moment "po". Jak dotąd z podobnych tworów najbardziej spodobał mi się ten dostępny w Metal Gear Solid 3: Subsistence (PS2). Tam zmontowano scenki z momentami kiedy to Naked Snake się skrada, czy walczy z jakimś Ocwelotem. Co do KH358/2Days, nie będę narzekał, bo fajnie iż jako posiadacze PS3 możemy zapoznać się z tą fabułą, która jest przecież dobrym wprowadzeniem do Kingdom Hearts II (PS2).


Poniekąd zostałem zmuszony do obejrzenia tego tworu. Zrobiłbym to po przejściu Kingdom Hearts Re:Chain of Memories, ale dowiedziałem się że do platyny w tej odsłonie potrzebne jest ukończone 358/2 Days właśnie. Jak się okazało, związane jest to ze zdobyciem wszystkich kart z postaciami. Tak czy siak, po tym zabrałem się za remake właśnie. Bardzo się cieszę, że Square Enix w końcu dało nam możliwość zagrania w wersję Final Mix (która dotychczas była tylko w Japonii), jak i Re:Chain of Memories właśnie, którego pierwotna wersja pojawiła się na GameBoy Advance, a potem została stworzona od nowa i wydana na PlayStation 2, ale niestety tylko w Japonii i USA. Jako Europejczycy zostaliśmy pominięci. Niemniej jestem jednak trochę zawiedziony tą odsłoną. Głównie dlatego, że wracamy do miejsc znanych z "jedynki", ale jednak w trochę innej formie. Liczyłem, że Re:CoM to w głównej mierze ten biały Castle Oblivion i w sumie tak jest. Chodzi po prostu o to, że kolejne pokoje które zwiedzamy przyjmują formę znanych Sorze światów, ale w nieco zmienionej formie.

Dzięki tej odsłonie możemy się w końcu dowiedzieć dlaczego w "dwójce" Sora śpi i ma problemy z przypomnieniem sobie wszystkiego. Cały system eksploracji Zamku Nicości jest całkiem ciekawy. Dostajemy kartę z danym światem, a potem kolejne drzwi otwieramy kartami, które stworzą pomieszczenie najbardziej dla nas odpowiednie na dany moment. Może to być pokój z możliwością zapisania gry i wolny od Heartless, albo miejsce w którym zdobędziemy sporo doświadczenia w związku z dużą ilością agresywnych i silnych Heartless. W większości przypadków sami decydujemy jaki pokój stworzymy, ale czasem jesteśmy ograniczeni do jednego rodzaju kart. Co ciekawe, jeśli chcemy zmienić stworzone pomieszczenie możemy to zrobić, ale użyte poprzednim razem karty nie zostaną zwrócone. Nie będę wypowiadać się za innych (Fred tak robi, ale on jest zmarszczony), ale system ten wydawał mi się nieprzejrzysty. Przez pierwsze 3 godziny nie wiedziałem co tak naprawdę wyczyniam. Tak czy siak, chyba koniec z odwiedzaniem światów Disneya bo za sobą mam już Hollow Bastion i kolejny świat, którego się nie spodziewałem. Teraz powinno być ciekawiej.

Właśnie pokonałem najtrudniejszego jak dotąd przeciwnika. Vexen ma na tyle dużo HP, że pod koniec walki zostawałem z samymi słabymi kartami. Ten karciany system walki nie do końca mnie przekonuje. Wyobrażałem sobie to raczej w formie turowej. Walka wygląda w zasadzie tak samo jak w poprzedniku, ale o atakach decydują już karty i dopóki nie użyjemy karty dzięki której wezwiemy towarzysza, będziemy walczyć sami. Ograniczenia narzucone przez karciany system zmuszają gracza do planowania, bo można łatwo stracić wszystkie i zostać bez możliwości zaatakowania. Karty można ze sobą łączyć, co przekłada się na specjalne ataki o ile zsumujemy odpowiednie wartości i rodzaje. Trzeba jednak trochę ostrożnie z tego korzystać, bo pierwsza karta z takiego zestawu znika bezpowrotnie do zakończenia walki. Jest też coś takiego jak zbijanie kart - jeśli w danym ataku mamy silniejsze karty od przeciwnika, sparujemy jego atak czy zablokujemy inną czynność. W drugą stronę działa to tak samo. Jestem ciekaw co dalej, bo wygląda na to, że będę już zwiedzał światy których w pierwszej części nie było. Teraz czeka mnie druga walka z Vexenem, ale chyba nawet nie jest trudniejsza od tej pierwszej. Przejdę jeszcze dwa piętra jako Sora i powinien nastąpić koniec gry. Potem będzie chyba scenariusz Riku, który ciekawi mnie nieco bardziej.


Co jakiś czas pogram chwilę w Battlefield 1943™ (PS3). Zostało mi ostatnie trofeum, które polega na rozegraniu 100 meczy. Powiedzmy że jestem w połowie, bo 48 już za mną. Tak czy siak chyba mogę sobie pozwolić na małe podsumowanie. Ogólnie całkiem mi się podoba, ale zdecydowanie zabrakło większej ilości map. Wolałbym żeby remake nie ograniczał się jedynie do starć na Pacyfiku. Zabrakło map z Europy. Berlin z oryginału to jedna z moich ulubionych map, bo jakoś zawsze wolałem strzelaniny w miastach, czy wewnątrz budynków. Z destrukcją otoczenia która obecna jest w nowej wersji mogłoby to fajnie wyglądać. Dziwnie się gra po Battlefield 3 (PS3), w którym rola poszczególnych klas jest bardziej złożona i znacząca. Tutaj różnią się głównie używaną bronią. No, powiedzmy że dochodzą jeszcze specjalne funkcje jak naprawianie wszelkich pojazdów. Tak czy siak, gra mi się całkiem przyjemnie, ale więcej meczy niż 4 dziennie raczej nie rozgrywam, bo przy większej ilości wkrada się nuda.


Co jeszcze? W sumie w nic więcej nie gram. No chyba, że wpadają koledzy i bawimy się w jakiś letsplejing. Wspólnych materiałów mamy póki co tylko z Tombi! 2 (PS One), Crash Bandicoot 3: Warped (PS One) i Mission: Impossible (PS One) (gra, której w bazie PS Site jeszcze nie ma, ale co się dziwić, haha). Nie są to super rzeczy, ale się pochwalę, bo jak na totalną amatorkę nie wyszło to jakoś źle. Tym bardziej że przy okazji drugiego, kolega zaczął bardziej starać się przy montażu. Filmów byłoby więcej, ale sporo potraciliśmy. Najpierw był Crash Bandicoot 3: Warped (PS One) (te dwa filmy poniżej to efekt "pracy od nowa"), ale mikrofon nagrał może 35% tego co mówiliśmy. Innego dnia mieliśmy duet DjMłotka i DjWiertło zza ściany, którzy za nic nie chcieli przerwać swojego setu. Zaczęliśmy nagrywać jakoś o 10, a oni do 18 nie przestali. Tylko pogratulować uporu. No dobra, koniec ściemniania. Autopromocji czas zacząć, bo wyświetleń jest maluteńko. Krytykować, wyśmiewać, chwalić, abyśmy wiedzieli co zmienić/zostawić. Macie jeszcze link do kanału, jest tam tego trochę więcej.








MUZYKA
Skoro ten wstydliwy moment mamy za sobą, to może ja przejdę do łatwiejszych rzeczy. Od jakiegoś czasu przysłuchuję się raperce o pseudonimie M.I.A. Ma dużo ciekawych piosenek charakteryzujących się jej odmiennym na tle reszty stylem (przynajmniej jeśli chodzi o muzykę wychodzącą poza jakieś podziemie). W swojej muzyce miesza sporo różnych gatunków. Znajdziemy tutaj punk-rock, muzykę elektroniczną, rege itd. Lubi również poruszać ciężkie i kontrowersyjne tematy, co będzie widoczne w jednym z poniższych wideo. A teraz, do słuchania i oglądania.

Pierwsze trzy kawałki wraz z tym teledyskiem (najprzyjemniejszy utwór na płycie) pochodzą z prawie najnowszej płyty, Matangi.





Uwielbiam ten kawałek. Teledysk pasuje do niej idealnie.

Tutaj trochę kontrowersji. W teledysku policja zabija rudych ludzi. Jest to nawiązanie do zbrodni wojennych podczas wojny domowej w Sri Lance, kiedy to Tamilowie byli brutalnie mordowani przez siły wojskowe podlegające rządowi Sri Lanki. M.I.A, zainspirowana dokumentem o ostatnich fazach tamilskiej wojny domowej kiedy to pojmani cywile byli mordowani (mówi się o 40 000 zabitych cywili różnej płci i wieku od dzieci zaczynając) nakręciła teledysk gdzie Tamilowie zastąpieni są ludźmi rudymi. W sumie nie tylko Tamilowie, bo ludobójstw w historii świata trochę było (Holokaust, Armenia). Teledysk wzbudził oczywiście kontrowersje z uwagi na to, że mordowani są tam ludzie biali z Ameryki. Ponoć kiedy artystka na swoim twitterze opublikowała dokument z działań powojennych w Sri Lance, wielkiego poruszenia nie było. Aha, jeszcze jedno: teledysk był zbanowany w Wlk. Brytanii i w USA. Oczywiście mowa o YouTube, choć pewnie w telewizji z obejrzeniem też był problem.


No nic, koniec strasznych rzeczy. Kończę, a Was zostawiam z sekcją komentarzy gdzie możecie pisać o czym chcecie. Spamować nawet o ziemniakach i zmiękczonych kopytach koni. Czekam również na Wasze oceny filmów kanału Chcę za to puchar, w których brałem udział. No i do zobaczenia na zlocie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +16 -

Oceń profil
+ +19 -
kALWa888
Ranking: 440 Poziom: 50
PD: 17162
REPUTACJA: 3446