Blog użytkownika LukeSpidey

LukeSpidey LukeSpidey 08.03.2019, 00:01
Piątkowa GROmada #127
664V

Piątkowa GROmada #127

Zerkając ostatnio na statystki użytkowników PSN zauważyłem, że niejaki Hakoom jest już bardzo blisko zdobycia swojej 1900 platyny. W zielonym obozie liderem jest Stallion83, który przekroczył już 2 milionów punktów gamerscores. Skłoniło mnie to do zadania sobie dwóch pytań: Gdzie w naszym hobby kończy się przyjemność a zaczyna ciężka praca? Czy trofea/osiągnięcia mają więcej plusów czy minusów?

Wprowadzenie osiągnięć i trofeów w siódmej generacji było genialnym pomysłem, który odświeżył podejście do grania oraz zmienił filozofię naszej branży. Kiedyś człowiek zaczynał grę, przechodził ją i kończył. Jak mu się podobała to grał w nią ponownie, aż do upadłego. W przeciwnym wypadku odkładał na półkę i zaczynał inną produkcję. 

Dzisiaj graczy możemy podzielić na tych, którzy są łowcami i tych, którym na tym kompletnie nie zależy. Ci pierwsi będą zdobywać pucharki i osiągnięcia, przechodzić jedną grę wielokrotnie (nawet, jeżeli ta nie przypadła im do gustu) celem zdobycia upragnionego trofeum czy osiągnięcia. 

Po przeanalizowaniu profilów obu liderów doszedłem do wniosku, że muszą oni spędzać lwią część dnia na graniu. Statystyki ujawniają również, że przynajmniej w przypadku jednego z tych panów, miało miejsce przechodzenie tej samej produkcji kilkukrotnie kupując ją w różnych rejonach, a to dlatego, że oferują one oddzielne zestawy trofeów. Jest to dość popularna metoda na wzbogacenie swojego wirtualnego dorobku. 

I rodzi się pytanie, czy to jeszcze jest normalne? Hakoom przyznał w jednym z wywiadów, że jest uzależniony od zdobywania pucharków. Jego rutyna wygląda tak, że zanim zacznie grać zapoznaje się z listą trofeów (domyślam się, że również tych ukrytych psując tym samym sobie przyjemność z poznawania fabuły), aby w jak najbardziej optymalny sposób podejść do zadania zdobycia platyny. No właśnie, zadania. Nie rozrywki, nie relaksu, nie przyjemności, a zadania. Ciężkiej, mozolnej, wymagającej sporo wysiłku, ale i umiejętności pracy, która koniec końców kończy się tylko wirtualnym wyróżnieniem. Sam nie mam nic przeciwko zdobywaniu osiągnięć czy trofeów. Oczywiście zdobywanie osiągnięć/trofeów to zawsze była, jest i będzie indywidualna sprawa. Krytykowanie jednych czy drugich za to, że wybrali inaczej nie jest na miejscu. 

Kiedyś nawet chwilę spróbowałem się pobawić z grami w ten sposób, jednak zauważyłem, że to nie jest do końca dla mnie. Odebrało mi to swego rodzaju wolność. Przez krótki czas przy wyborze gier kierowałem się nie własnym gustem a poziom trudności w zdobyciu platyny. Na swoim koncie mam 4 gry, gdzie zdobycie ostatniego pucharka to kwestia kilkunastu minut. W sumie to jestem z tego dumny, bo spróbowałem również i tej metody. Jak to się mówi zasmakowałem i poszedłem dalej. Dzisiaj zwracam uwagę na trofea, ale jeśli widzę, że platyna jest bardzo wymagająca to po prostu odpuszczam. Ogrywanie gier tylko w kategoriach zdobywania trofeów i osiągnięć pozbawia tę formę rozrywki pewnej szczególnej mocy i magii. 

Uważam jednak, że zdobywanie osiągnięć i trofeów ma także swoje plusy. Oczywiście wszystko zależy od tego jak owe zdobycze są zaprojektowane. Osobiście dzielę trofea/osiągnięcia na fabularne, mozolne oraz inspirujące. Te pierwsze to wiadomo, zdobywamy kończąc grę. Te drugie wymagają od nas dużej ilości czasu, bo często dotyczą jakiegoś zbieractwa czy wbijania kolejnych poziomów poprzez robienie ciągle tych samych rzeczy. Najbardziej jednak podoba się trzecia grupa, ponieważ właśnie te trofea potrafią pokazać nam grę w zupełnie inny sposób. 

Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Obecnie ogrywam serię Arkham. Mam za sobą trzy gry i przechodzę Arkham Knight. W grze jest kilka trofeów, które wymuszają na nas korzystanie z wielu umiejętności i gadżetów Mrocznego Rycerza w czasie walki. Mechanika starć w przeciwnikami opiera się na bardzo intuicyjnym systemie nazwanym potocznie „freeflow”. Uważam, że jest on genialny i zdecydowanie należy do grupy tych łatwych do nauczenia, lecz trudnych do opanowania. Kiedy zaczynałem przygodę z Batmanem od Rocksteady to moja walka wyglądała tak, że naciskałem przycisk odpowiadający za kontrę i ten za atak od czasu do czasu stosując unik lub ogłuszenie peleryną. Mój freeflow był jednak bardzo przeciętny, bo co kilka ciosów licznik się zerował za pozostawanie zbyt biernym. Zacząłem w końcu szukać wskazówek jak podtrzymać serię ciosów, aby zdobyć wymagane trofea i okazało się, że sprawa wcale nie była jakaś specjalnie trudna. Zacząłem włączać do serii ciosów korzystanie z gadżetów. Przeskoki, uniki i specjalne wykończenia zaczęły mi wchodzić w krew, a sama walka stała się o wiele bardziej satysfakcjonująca i płynna. Nagle okazało się, że zdobywanie długich serii, dodatkowo wysoko punktowanych za różnorodność, stało się dla mnie czymś standardowym. Moja filozofia walki w tej grze, strategia oraz postrzeganie mechaniki zupełnie się zmieniły. I to wszystko dzięki temu, że ktoś w Rocksteady stwierdził, że umieszczenie trofeum wymagającego wykorzystania wszystkich gadżetów i ruchów Gacka w jednym płynnym FreeFlow, sprawi, że odbiór modelu walki będzie dużo lepszy. 

Innymi słowy, trofea czy osiągnięcia zaliczane do grupy inspirujących pozwalają nam odkryć nowe rozwiązania, które są właśnie ukryte za tymi pucharkami. Częstym przykładem inspirującego osiągniecia jest wyeliminowanie przeciwników w określony sposób. Wprowadza to dużo różnorodności do samej rozgrywki i zaczynamy dostrzegać drugie dno gry, którego w normalnych okolicznościach nie mielibyśmy okazji poznać, bo przecież łatwiej jest zastrzelić przeciwnika, niż powiedzmy, zaciągnąć go w pułapkę. 

Kiedy zabieram się za jakąś grę przeglądam trofea, ale unikam tych zdradzających fabułę. Czynnikami decydującymi o tym, czy pokuszę się o zdobycie platyny są przede wszystkim jej trudność i czas. Jeśli gra wymaga ode mnie długich godzin ślęczenia przy tym samym, a jednocześnie nie trafia idealnie w moje gusta to odpuszczam ją sobie. Jeżeli gra wymaga setek godzin treningu, aby opanować idealnie poziom czy mechanikę też rezygnuję. Jeśli gra każe przechodzić się kilka razy, nawet jeżeli bardzo mi się podoba również ląduje w przysłowiowym koszu. 

Zatem podsumowując zwracam uwagę na trofea/osiągnięcia, bo potrafią one urozmaicić rozgrywkę a dodatkowo odkryć przed nami rzeczy, których inaczej nie zobaczylibyśmy w grze. Z drugiej strony cenię sobie czas i wiele czasu poświęcam na gry, które naprawdę robią na mnie wrażenie. 

A jakie jest Wasze podejście do tematu zdobywania trofeów i osiągnięć? Czekam na odpowiedzi w komentarzach. 

Jak zawsze pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
 

Tagi: Batman: Arkham Knight GROmada Piątkowa GROmada

Oceń notkę
+ +48 -

Oceń profil
+ +37 -
LukeSpidey
Ranking: 547 Poziom: 47
PD: 14350
REPUTACJA: 3256