How to be a renegade

snake18011992 snake18011992 12.05.2017, 16:13
Piątkowa GROmada #33
1242V

Piątkowa GROmada #33

Cześć, tu Snake! Z uwagi na to, że w moim ostatnim blogu pisałem o porzuceniu publikowania własnych blogów, zapewne jestem teraz jak hiszpańska inkwizycja i nikt się mnie tutaj nie spodziewał. Cóż, zmieniłem zdanie na prośbę Daaka, przynajmniej na okoliczność dzisiejszego odcinka GROmady. 

Daaku

 

Cześć i czołem! W tym tygodniu przez nawał pracy byłem rzadkim gościem w domu, dlatego też prowadzenie dzisiejszej GROmady pozostawiłem godnemu zastępstwu. snake18011992 tuż obok przygotował dla Was przekrój naprawdę zróżnicowanych tytułów, ja zaś postawiłem na granie przenośne w postaci Vity. 

 

Superdimension Neptune vs Sega Hard Girls (PSVita)

 

Kojarzycie może taką firmę jak Sega? Oczywiście, że kojarzycie - swego czasu rządziła ona na rynku konsol, robiąc mocną konkurencję Nintendo, a przez lata doczekała się przeogromnej biblioteki własnych IP. Ale właśnie, problem - "swego czasu". W ostatnich latach Sega bardzo straciła na znaczeniu, sprzedając graczom co najwyżej średnie Soniki oraz mocno niszowe Yakuzy. W 2013 r. podjęto się więc próby odbudowania wizerunku firmy wśród opinii publicznej, czego owocem okazał się projekt Sega Hard Girls - spersonifikowanie wszystkich konsol Segi jako grupki zakręconych dziewoj (Japonia ma to opanowane do perfekcji). Mini-seria shortów "HiScool! Sega Hard Girls" rekordów oglądalności raczej nie pobiła, ale inicjatywa okazała się na tyle chwytliwa, że segowe konsolaski doczekały się crossovera z konsolaskami od Compile Heart. Tym samym Saturn i spółka, po niewielkim redesignie autorstwa Tsunako, wystąpiły u boku Neptune i reszty moeblobów z serii Hyperdimension Neptunia - bardziej pasujących do siebie połówek nie znajdziecie!

Dobra, tyle genezy, a o czym jest sama gra? Jako spin-off serii, Superdimension Neptune vs Sega Hard Girls zrywa z gloryfikacją fioletotowłosego pożeracza puddingu, w miejsce głównej bohaterki umieszczając tym razem IF (personifikację Idea Factory, wydawcy tytułów Compile Heart). IF poznajemy, gdy przemierza ona postapokaliptyczne pustkowia w poszukiwaniu biblioteki zawierającej w swoich archiwach spisu całej - calutkiej - historii. No i niespodzianka, bibliotekę tę odnajduje, ale nie przed uratowaniem spadającej z nieba Segami - tajemniczej dziewczyny z amnezją. Zawiadująca przybytkiem wróżka Histoire zwraca im jednak uwagę na jedną nieprawidłowość - niektóre z zapisów są systematycznie niszczone, a odpowiadające im wydarzenia historyczne zanikają. Iffy we współpracy z Segami muszą więc udać się w podróż przez wszystkie generacje konsol Segi, aby wyprostować bieg wydarzeń i pokonać zagrażającego kontinuum Time Eatera.

Wprowadzenie trochę oklepane, ale hej - gra o podróżach w czasie, kiedy ostatnio taką mieliśmy?! Na dodatek fabuła bardzo szybko się rozkręca - maskotka serii, Neptune, zostaje tutaj zdegradowana do postaci podświadomości nawiedzającej motor IF (nadając mu tym samym "obrzydliwego koloru bakłażana"), a Segami, próbując zdusić w zarodku konflikty między Sega Hard Girls a boginiami Gamindustri... kopiuje formy tych pierwszych (pięć w jednej!). Na przestrzeni całej linii fabularnej do naszej wesołej drużyny dołącza więc w sumie osiem lasek - po cztery z każdego świata i jednocześnie po dwie odpowiadające konkretnej konsoli (Mega Drive/Plutia, Saturn/Neptune, Game Gear/Nepgear, Dreamcast/Uzume). Każda z nich posiada inny zestaw przydatnych umiejętności, które uzupełniają jeszcze różnorakie klasy postaci - wśród nich standardowe, jak Noble Thief czy White Mage, oraz te bardziej wykręcone, jak... kangur.

Powiedzieli mi, że mogę być kim zechcę, więc zostałem motórem!

Cały motyw podróży w czasie obraca się wokół systemu zwanego "Repeat". Jak on działa? Otóż gra podzielona jest na takie niby-rozdziały, "cykle", podczas których otrzymujemy dostęp do zestawów misji fabularnych oraz pobocznych. Każda misja obłożona jest limitem czasowym, po wyczerpaniu którego znika - zostaje "pożarta" przez Time Eatera, wzmacniając go za każdym razem o dodatkowy buff. A że misji tych jest sporo i ich limity się nakładają, to nie ma mowy, abyśmy zdołali za pierwszym podejściem ukończyć wszystkie naraz. Ilekroć więc zabraknie nam zadań (obojętnie, czy zdążymy je wykonać, czy pożre je boss), lądujemy w archiwach biblioteki naprzeciwko Time Eatera - jeżeli uda nam się go pokonać, gratsy, skończyliśmy grę! W praktyce jednak zmywa on naszymi bohaterkami podłogę, a my aktywujemy właśnie "Repeat" - lądujemy IF z powrotem na początku historii, gdy szuka ona biblioteki, zachowujemy jednak cały nasz postęp, ekwipunek i ogół już wykonanych misji. Mamy więc "drugą szansę" na zabranie się za pominięte wcześniej zadania, co przyczynia się do osłabienia Time Eatera. Może następnym razem damy już sobie radę?

Muszę przyznać, że taka mechanika gry jest niezwykle motywująca. Zarządzanie listą misji i mierzenie sił na zamiary w połączeniu z klasycznymi dla tematu podróży w czasie eventami "a co by było gdyby" nakręca do zabawy i potrafi trzymać przed konsolką aż do wyczyszczenia po raz kolejny tablicy ogłoszeń i n-tej rundy z głównym złym. Może to brzmieć nieco nużąco (i trochę jest, ze względu na recykling lokacji z poprzednich gier serii i upchnięciu ich w każdej z czterech epok), ale wierzcie mi, że jest w tym pewien magnetyzm. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że do pierwszego przejścia gry potrzebowałem aż sześciu cykli Repeat, jednocześnie robiąc całość (ok. 20 godzin) w dwa dni? Teraz siedzę w New Game+, a komplet misji udało mi się ogarnąć już tylko w czterech cyklach. Na główne bolączki serii - nużącą farmę oraz zbieractwo - nie mam już niestety tyle cierpliwości, weekend zamierzam jednak poświęcić na podniesieniu głównego teamu (IF, Segami, Neptune, Dreamcast) do 99. poziomu, wymaksować im choć po jednej klasie i zmierzyć się z powracającym jak bumerang ukrytym bossem - boginią Delphinus. A Wy, jeśli orientujecie się w osiągnięciach Segi lub po prostu lubicie ich gry, też powinniście się spróbować tej gry - choćby dla tony metrycznej odwołań jak nie do twórców niebieskiego jeża, to do całej branży gier lat minionych. Byle z umiarem!


 

Xblaze Code: Embryo (PSVita)

 

Arc System Works powinniście kojarzyć przede wszystkim z remake'u Contry Hard Corps oraz logicznej platformówki Ninja Usagimaru... Żartuję oczywiście. Nie trzeba być nutjobem z Fighting Game Community, żeby docenić wkład, jaki studio to włożyło w cały gatunek bijatyk 2D seriami Guilty Gear oraz BlazBlue (Persona 4 Arena! dop. Snake). Ale jednocześnie nie można zapominać, że poza tymi dwoma cyklami twórcom zdarzają się także "skoki w bok" i eksperymentowanie z innymi formami, jak na przykład tymi wymienionymi w pierwszym zdaniu. Ale poza dynamiczną strzelanką i wymagającym pomyślunku platformerem ASW zmierzyło się także z gatunkiem, który z jakąkolwiek akcją nie ma absolutnie niczego wspólnego, mianowicie z powieściami dźwiękowymi. Takimi kuzynami powieści graficznych, tyle że nastawionymi bardziej na mówione dialogi i dźwięki tła. Czeka nas więc dużo czytania i słuchania, a jedyne combosy, jakie będziemy mogli odstawiać, to save-load.

Xblaze Code: Embryo to dość daleki spin-off BlazBlue, w którym obserwujemy życie Touyi Kagari - zwyczajnego ucznia szkoły średniej, którego jedyną cechą rozpoznawczą jest pochłanianie informacji z TOia (Technology of Information), osobistego gadżetu zbierającego w jednym miejscu wszystkie interesujące właściciela artykuły. Jego najnowszym konikiem jest Wadatsumi Mass Vanishing Incident, podczas którego ponad tysiąc osób wchodzących w skład ośrodka badawczego zniknęło, a opuszczony budynek przez lata obrósł upiorną sławą. W jego codzienne życie, dzielone głównie pomiędzy dorywczą pracę i rozmowy ze znajomymi, wchodzą jednak Uniony - obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami ludzie, których nagły wzrost populacji przypadł nastąpił dekadę temu, właśnie podczas incydentu w Wadatsumi. Jakby tego było mało, Touya wykształca w sobie Discover Call - zdolność wykrywania kryształów zasilających Uniony, czym zasługuje sobie na niepodzielną uwagę zwalczającej je Organizacji Mitsurugi oraz Circle of Ten - odłamu gildii magów poszukującej artefaktu zwanego Pierwotnym Grimoirem.

Muszę przyznać, że fabuła gry to nieco dziwaczny misz-masz różnych wątków, akcentowanych jednak wieloma terminami dodającymi im głebi (wszystko do sprawdzenia w każdej chwili w aktualizowanym glosariuszu). Dłuższą chwilę zajęło mi także przyzwyczajenie się do gameplayu - tak jak w VNkach wciąż czeka nas sporo przeklikiwanych dialogów oraz garść grafik, w odróżnieniu jednak od oklepanej mechaniki "gadających głów" (statyczne sylwetki bohaterów z boku ekranu) mamy tutaj duże zbliżenia na twarze wygłaszających swoje kwestie postaci, płynnie poruszających ustami oraz zmieniających wyrazy twarzy. W połączeniu z dynamicznymi zmianami tła oraz szerokimi ujęciami tworzy to wrażenie niemalże oglądania kolejnego odcinka anime zamiast zwyczajowego czytania digitalizowanej książki - bardzo miła odmiana. Tak jak już wspomniałem, dużo tutaj czytania i słuchania, a jedynymi elementami "gameplayu", jakich możemy się podejmować, jest czytanie stale uzupełnianych charakterystyk bohaterów oraz śledzenie artykułów w TOiu. Jest to na tyle ważne, że uzyskana w ten sposób wiedza nie tylko pozwoli nam wyjść cało z krytycznych sytuacji (np. walki), ale też odblokuje dodatkowe scenki rodzajowe wzbogacające główny wątek.

Tutaj reklama szamponu o zapachu słoneczników. (Holy F*ck! ^_^ dop. Snake)

O ile jednak fabuła potrafi wciągnąć, tak kadra postaci to znany z wielu anime zestaw klisz. Touya to klasyczne ciepłe kluchy niezdolne do wyczucia sytuacji, otoczone na dodatek stale rosnącym haremem zainteresowanych w nim panien - cycasta przyjaciółka z dzieciństwa, kuudere oppai loli, rozgadana koleżanka z pracy, zagraniczna ojousama z przydługim imieniem, pyskata DFC... Jestem w piątym rozdziale na 12 a podejrzewam, że temat nie został jeszcze do końca wyczerpany. Całe szczęście, że każdej z postaci dobrano bardzo pasujący do niej głos, dzięki czemu mimo niekiedy przewidywalnego rozwoju akcji brnie się w nią bez większych zgrzytów. Będę sobie więc powolutku zaliczał rozdział po rozdziale, układając sobie jednocześnie w głowie fundamenty pod jakiegoś klasycznego VNa, bo mimo wszystko naszło mnie na powrót do korzeni.


 

Otaku91

 

Corpse Party BloodCovered: ...Repeated Fear (PSP/3DS/iOS)

 

Liceum Kisaragi.  Szkoła powstała w miejsce wyburzonej przed laty podstawówki w której to doszło do makabrycznej zbrodni, której ofiarami padły dzieci jak i nauczyciele. Grupka uczniów zostaje oddelegowana do uprzątnięcia klasy po festiwalu kulturowym. Deszczowy wieczór spędzony w szkole uprzyjemniają sobie opowieściami o duchach. Do ekipy dołącza Yuka, młodsza siostrzyczka Satoshiego (main hero), oraz wyluzowana nauczycielka Yui Shishido. Jako że był to ostatni dzień w tej szkole jednej z uczestniczek imprezy, przewodnicząca klasy mająca bzika na punkcie okultyzmu namawia towarzyszy do wzięcia udziału w rytuale Sachiko Ever After mającym scementować ich przyjaźń. Chwilę później zapada się pod nimi podłoga...

Porozdzielani na grupy lądują w różnych częściach zniszczonego budynku. Chwilę później dowiadują się że trafili do „Niebiańskiej“ podstawówki (Heavenly Host Elementary School) która nie powinna istnieć od wielu lat. Szukając drogi ucieczki z tego opuszczonego przez Boga miejsca, co rusz natrafiają  na rozkładające się ciała, czy szkielety nieszczęśników, którym ta sztuka się nie udała. Sprawy nie ułatwią umęczone dusze które przez ból jaki sprawia im egzystowanie w tym świecie nie są zbyt przyjaźnie do nas nastawione. Bohaterowie szybko przekonają się, że nie są jedynymi żywymi osobami w tej szkole...

Szukając drogi ucieczki z tego opuszczonego przez Boga miejsca, co rusz natrafiają  na rozkładające się ciała, czy szkielety nieszczęśników, którym to się nie powiodło. Sprawy nie ułatwią umęczone dusze które przez ból jaki sprawia im egzystowanie w tym świecie nie są zbyt przyjaźnie do nas nastawione. Bohaterowie szybko przekonają się, że nie są jedynymi żywymi osobami w tej szkole...

Gra pierwotnie powstała przy użyciu starusieńkiej wersji RPG Maker’a przez co przypomina leciwego jrpg, jednak nie ma tutaj rozwoju postaci czy potyczek z napotkanymi przeciwnikami. Tutaj to my jesteśmy zwierzyną, zatem jedyne co nam pozostaje to ucieczka. Teren który przyjdzie nam przeszukać w celu znalezienia jakiś wskazówek jest ogromny (na szczęście gra ogranicza nieco tę przestrzeń poprzez zapadniętą podłogę, przewróconą szafkę itp) przez co przyjdzie nam nieco pobłądzić. Jeśli chodzi o oprawę graficzną to finalna wersja tej opowieści (trzeci z kolei remake) na psp/3ds prezentuje się o niebo lepiej niż pierwotna wersja (fabuła również została znacznie zmieniona, na plus). Masa przyzwoitych CG okraszających co poważniejsze momenty w grze.
Pochwalić trzeba nowy design postaci.

Co spowodowało, że tak bardzo polubiłem tę serię? Co jest jej największą siłą? Bohaterowie! Od sztampowego protagonisty ze szkolnego anime jakim jest Satoshi, przez energiczną, wiecznie spragnioną wdzięków przewodniczącej Seiko, po zakręconego jak ruski termos Morishige, który raz wzbudzi uśmiech na twarzy, by chwilę później swoimi fetyszami zjeżyć Ci włos na głowie. Wymieniłem tylko tę trójkę, nie wchodząc zbytnio w szczegóły, gdyż można by na ten temat napisać kilkustronicowego bloga. Moim faworytem pozostał blond włosy buntownik Kishinuma, który sprawia wrażenie obojętnego na wszystko, jednak ile w tym jest prawdy i co jest dla niego ważne? Tego dowiecie się z gry. Każda postać ma własną osobowość, różnie reaguje na to, co spotyka ją w tej pułapce bez wyjścia. Jedni popadną w obłęd, znowu inni będą działać dopóty będą mieli przy sobie to, co dla nich najcenniejsze.

Mocno się zdziwiłem gdy nielubiana przeze mnie przewodnicząca Ayumi, pod koniec przygód z tą serią stała mi się bliska i bałem się o nią gdy wpadała w tarapaty (na początku skwitowałbym  to niejakim „die b**ch I don’t care“). Podczas wędrówki poznamy również losy innych młodych osób, które wiedzione popularną stroną z owym rytuałem skusiły się, aby wziąć w nim udział. 

Większość osób kojarzy tę serię z poziomu brutalności. Elementy gore to głównie opisy  zmasakrowanych ciał, z których możnaby uczyć się anatomii. Parę CG może wywołać grymas twarzy jednak najwięcej tego typu treści znajdziemy w tekście. Rozpikselowana grafika podczas gry, wraz z opisem tego „co widzimy“ działa na wyobraźnię.
Osobom uczulonym na ścianę tekstu odradzam.

Na serię oprócz omawianego remake’u składają się:


Corpse Party: Book of Shadows (PSP/iOS) - można by rzec visual novel z celowniczkiem.
Niby Sequel, tak naprawdę to alternatywne ścieżki mówiące co by było gdyby, czasem poboczne historie nie mającego większego wpływu na rozumienie fabuły.

Corpse Party: Blood Drive (VITA/andorid/ios) - wracamy do rpg, przechodząc przy tym z rozpikselowanych sprite’ów do wymodelowanych w 3d chibi. Najbardziej rozbudowana część jeśli chodzi o gameplay. Uważamy na przeszkody (strunę przeciągniętą od ściany do ściany), szkło, dziury, w podłodze, a to wszytko w egipskich ciemnościach, a naszą jedynym ratunkiem jest latarka, która lubi się czasem rozładować.Tym razem nie przyjdzie nam walczyć tylko o własne życie, gdyż mrok wyszedł poza ramy szkoły, wkroczył również do naszego świata.

Corpse Party 2: Dead Patient (PC) -akcja rozgrywa się 5 lat po wydarzeniach z Blood Drive. Przez moment przewijają się dwie znajome twarze, jednak wydawać by się mogło że to całkiem nowa historia z nowymi bohaterami. Tym razem trafiamy do szpitala, zmagamy się z amnezją oraz zombiakami nie przepadającymi za światłem (niezastąpiona latarka).
Gra powstaje od 2013 roku. Dostaliśmy póki co jeden rozdział. W 2017 grę czekał reboot, zmieniający silnik gry jak i usprawniający parę rzeczy. Rozbudziło to nadzieję na to iż doczekamy się kolejnych rozdziałów.

To wszystko jeśli chodzi o Corpse Party w formie "growej". CP można jeszcze obejrzeć (nie polecam tego anime, średniak) oraz poczytać (manga).

Dajcie znać, jeśli ktoś z was ogrywał tę serię. Podzielcie się swoimi wrażeniami...proszęCzy ta gra może się podobać tylko ludziom o specyficznych zainteresowaniach? Leave me alone! ┬┴┬┴┤(・_├┬┴┬┴

Tagi: Abi Bloodborne corpse party Daaku gundam hanysr Makoto otaku Otaku91 Persona 5 piąteczek piątek piątkowe pamiętniki przyjaciół persony 5 piątunio ratchet & clank snake18011992 superdimension Neptune xblaze code

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +31 -

"Ore ga bakemono? Chigau... Ore wa akuma da!"
Oceń profil
+ +86 -
snake18011992
Ranking: 57 Poziom: 71
PD: 45888
REPUTACJA: 24284