How to be a renegade

snake18011992 snake18011992 12.05.2017, 16:13
Piątkowa GROmada #33
1223V

Piątkowa GROmada #33

Cześć, tu Snake! Z uwagi na to, że w moim ostatnim blogu pisałem o porzuceniu publikowania własnych blogów, zapewne jestem teraz jak hiszpańska inkwizycja i nikt się mnie tutaj nie spodziewał. Cóż, zmieniłem zdanie na prośbę Daaka, przynajmniej na okoliczność dzisiejszego odcinka GROmady. 

Snake18011992

 

Zawsze dawałem gościom pierwszeństwo, ale tym razem będę egoistą, egocentrykiem oraz VIP'em i zacznę od siebie! Najwięcej roboty (wink!) mam z edycją mojego tekstu, bo muszę jeszcze wszystkie obrazki wrzucić na imgura, więc chcę mieć to już z głowy :D Jedziemy!

 

SD Gundam G Generation Overworld (PSP)

Są takie gry, a jest ich bardzo dużo, które nie wychodzą wcale poza granice Japonii. Spora część tych gier bije na głowę dzisiejsze zachodnie blockbustery AAA. Nie będę budował napięcia, trzymał w niepewności czy gra jest dobra czy nie jest. SD Gundam G Generation Overworld jest jedną z tych gier. Obawiałem się, że po skończeniu Persony 5, żadna gra nie będzie robiła na mnie wrażenia i początkowo tak właśnie było (powrót do Assassin's Creed IV okazał się wyjątkowo bolesny), ale po odpaleniu tej japońskiej gierki o wielkich robotach z laserowymi mieczami, wydanej na sporo przestarzałą obecnie kieszonkową konsolkę, z ulgą przekonałem się, że moje obawy były bezpodstawne!

SD Gundam G Generation Overworld to gra turowa oparta o chyba najpopularniejszą markę opowiadającą o...walkach robotów. Każdy facet, który dorastał w latach 90tych, na bank miał kiedyś styczność z Gundamem, być może nawet o tym nie wiedząc. W sklepach z zabawkami, znaczna większość robotów dostępnych na wystawie to były chińskie podróbki Gundamów właśnie, a sam miałem w mojej dziecięcej kolekcji kilka takich figurek. Przygodę z oficjalną serią Gundam rozpocząłem od emitowanego lata temu na Hyperze anime Gundam Wing, z którego już niewiele pamiętam. Parę lat temu z ciekawości obejrzałem Gundam Seed, które nawet mi się podobało, a obecnie oglądam kontynuację Gundam Seed z podtytułem Destiny. Oczywiście, nie ruszyłbym tej serii po tylu latach, gdybym nie został do tego "zainspirowany" przez grę, którą teraz postaram się wam opisać.

W Overworldzie znajdziemy bohaterów i mechy z bodaj wszystkich podserii Gundama, jakie się ukazały, aż do Unicorna. Co prawda ekspertem od serii nie jestem, więc nie jestem tego stuprocentowo pewny, ale wierzcie mi, że znanych z anime postaci, jak i mechów jest prawdziwe zatrzęsienie! Miło zobaczyć po paru latach od obejrzenia Seeda legendarnego Strike'a, wraz z jego pilotem - Kirą Yamato, ale twórcy nie ograniczyli się tylko do głównych bohaterów danych serii. Prócz Kiry mogę posterować losami porucznika La Flagi, Arhruna Zali, Cagalli Yuli Athhy i wielu innych, a piszę wyłącznie o serii Seed, którą znam.

No dobrze...rozpisałem się o figurkach, postaciach z Seeda, anime, ale jak w to się właściwie gra? Zaczynamy od wyboru naszego "mistrza", a jest nim jeden z głównych bohaterów lub ważniejszych postaci chyba dowolnej podserii Gundama. Ja oczywiście wybrałem Kirę, bo jego znałem jako jednego z nielicznych. Po dokonaniu wyboru przenosimy się do menu głównego, w którym jest tyle opcji, że początkowo poczułem się skołowany i nie wiedziałem co mam robić, ale pobuszowałem trochę i załapałem z czym to się je. Dowodzimy czymś w rodzaju organizacji militarnej zatrudniającej pilotów Gundamów oraz innych żołnierzy. Środki potrzebne do rozwoju zdobywamy wykonując misje, a możliwości rozwoju mamy naprawdę dużo. W "War Roomie" zarządzamy pilotami oraz maszynami: przydzielamy pilotom zadania, rozwijamy i kupujemy mechy. Mikrozarządzanie jest wciągające i moim zdaniem jest to jeden z najciekawszych elementów rozgrywki. Zarówno maszyny, jak i piloci mogą levelować! Dzięki wysokiemu levelowi Gundama, możemy wybrać jedną z kilku ścieżek jego rozwoju tzn. zmieniamy mecha na lepszy model, a rozwój pilotów pozwala nam oczywiście zwiększyć ich statystyki i, co za tym idzie, skuteczność na polu walki. Ważną rolę pełni wspomniane przydzielanie pilotów do konkretnych stanowisk. Na misje oprócz samych Gundamów zabieramy też statek-matkę, bo przecież coś musi dostarczyć roboty na pole walki. Aby obsadzić taki statek potrzebujemy aż sześciu ludzi o różnych umiejętnościach m.in. kapitana, mechanika itd., a przecież każdy Gundam również potrzebuje pilota! Każdy "mistrz", którego mamy w zespole może poprowadzić jedną grupę, więc początkowo mogę wysłać na misję tylko jeden statek z czterema Gundamami (liczbę tę można zwiększyć do ośmiu po kupnie lepszego statku), ale w miarę postępów w fabule, dostajemy możliwość wyboru kolejnych mistrzów, dzięki czemu możemy skompletować załogę kolejnego statku i wysyłać na misje coraz większe siły. Sami mistrzowie również posiadają Gundama i biorą udział w walce. Co ciekawe, można stworzyć swoje własne postacie, więc nie mogłem sobie odmówić utworzenia własnego avatara i przydzielenia mu najlepszego Gundama (mój Phoenix Gundam Full Potential wymiata, hehe 3:)).

Jak wspomniałem, G Generation Overworld to gra turowa, więc bardziej niż szybkość reakcji i celne oko, przydadzą się umiejętności planowania kolejnych ruchów oraz znajomość mechanik rządzących rozgrywką. Jak to w turówkach, każdy robot porusza się w jednej kolejce o określoną ilość pól, jego ataki mają określony zasięg oraz szanse trafienia. Dystansowe ataki kosztują stosunkowo spore ilości energii i mają mniejsze szanse trafienia, niż te z bliska, ale ich zaletą jest to, że trzymamy przeciwnika na dystans i w razie czego można mu łatwiej uciec. Każdy Gundam jest uprawniony do jednego ruchu i jednego ataku, ale są odstępstwa od tej reguły. Gdy nie wykorzystaliśmy tury danego Gundama, a chcemy zaatakować kogoś innym robotem w pobliżu, to możemy go wykorzystać jako wsparcie. Dzięki temu jego tura nie mija, a atak przeprowadzają naraz dwa roboty. Co więcej, gdy zniszczymy mecha przeciwnika, atakujący otrzymuje dodatkową turę ruchu. Jest to o tyle fajne, że gdy dany Gundam wykorzysta innego jako wsparcie i uda im się zniszczyć przeciwnika, to obie maszyny mają jeszcze turę do wykorzystania. Z reguły walczymy w przeważającymi siłami przeciwnika, więc znajomość takich taktyk to podstawa sukcesu.

Grał ktoś w Yu-Gi-Oh! Gx Tag Force? Spokojnie, nie wyrywajcie się tak! :D Wiem, że jeśli znajdzie się ktokolwiek, kto miał przyjemność z tą produkcją, to już będzie dobrze. W każdym razie, tamta produkcja posiadała element, który jest obecny również w G Generation Overworld, a mianowicie scenki przerywnikowe. Chodzi mi o takie krótkie, często kilkusekundowe scenki, które mają za zadanie zwiększyć immersję fanów shouneneów tj. animacje ataków, jakieś czynności, które wykonywali z przesadnym zaangażowaniem bohaterowie danego anime, ale które nie są niezbędnym elementem rozgrywki, więc można je pominąć. Właśnie takie scenki uświadczymy w Gundamie, a są one wykonane GE-NIAL-NIE. Co prawda roboty są wykonane w takiej trochę wersji chibi tzn. trochę karykaturalnie, nie dokładnie tak jak w anime, ale w żadnym razie nie ujmuje to tym scenkom spektakularności. Dla tych, którzy wolą się skupić na rozgrywce i nie "marnować" czasu na oglądanie tych wspaniałości, jest opcja pominięcia, ale serio...kto by to pomijał?! Mi po wielu godzinach oglądania, wciąż  się nie znudziły.

Gra wydaje się długa, wykonując dodatkowe warunki zwycięstwa podczas starć, można te bitwy przedłużyć kilkakrotnie, a samych bitew do rozegrania jest bardzo dużo. Są to sceny z poszczególnych serii anime, ale całkowicie zmienione tak, by pojawiały się w nich postacie z innych serii. Ilość zawartości w tej grze poraża. To chyba najlepsza rekomendacja dla tych, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy z gier nie wycinano najlepszych fragmentów, by je potem sprzedać za dodatkową kasę. Świetna gra! Rzekłem.


 

Abi

 

Dzień dobry!

Dziękuję za zaproszenie do najnowszej Gromady. Nie wiem na ile dam radę się rozpisać z pewnych powodów niezależnych ode mnie (i na ile ten tekst będzie się dało w ogóle przeczytać), ale spróbujmy pozbierać jakieś słowa w, miarę, składne zdania.

Ostatnio dobra dusza podrzuciła mi parę tytułów na PS4, a jako, że kupiłam Slimkę specjalnie dla Persony 5 i tę już ukończyłam, czas nadrobić wspaniałe tytuły, które do tej pory mnie ominęły. Zaczęłam przygodę od The Order, które kusiło mnie od pierwszego trailera i nie zawiodłam się ani trochę. Platyna wbita, historia poznana, wspaniałe wiktoriańskie miasto przeczesane od góry do dołu, a Sir Galahad ląduje na liście moich ulubionych postaci. Gra krótka i bardzo niedoceniona, a szkoda, bo oryginalny dubbing i kreacja miasta to coś pięknego. Jeden tytuł zaliczony, co dalej?

Dalej na tapetę wskoczył Ratchet and Clank. Nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać po tej grze, ale gdy tylko ją odpaliłam… spędziłam z nią kilka godzinek bez przerwy. Jaka ta gra jest genialna! Kreacja świata, sposób narracji, sytuacyjne żarty i wszechobecny humor, mega system walki (te bronie! Kula dyskotekowa do odwrócenia uwagi wrogów? Spluwa, która zamienia przeciwników w piksele? Pomysłowość pełną gębą, cudo), bohaterowie, muzyka, kolory! Ciekawie przemierza się przez nowe planety zwłaszcza dzięki zróżnicowanemu gameplayowi. Czasami poruszamy się Clankiem, czasami czeka nas bitwa statków kosmicznych, a wszystko przy genialnej muzyce, stylistyce i dobrej zabawie. Zaskoczyłam się bardzo pozytywnie i na pewno spędzę z grą troszkę weekendu w przerwach od płakania nad pracą magisterską.

A w co jeszcze gram? Gram jeszcze w Bloodborne. Ta perełka w końcu zagościła w moich łapkach po tak długim oczekiwaniu. Ale warto było czekać. Uwielbiam gotyckie klimaty (The Cask of Amontillado przeczytane? dop. Snake), więc Bloodborne jest stworzone dla mnie. A poziom trudności? Cóż… pierwszego wilka (czy co to tam nie było) ubiłam gołymi rękami, gdyż byłam debilem i nie ogarnęłam jak założyć broń. Następnych paru przeciwników też biłam… ręcznie, ale stwierdziłam, że coś jest nie tak, bo 4 przeciwników to nijak nie ubiję. Gra stała się cudownie prosta, gdy założyłam broń… aż trafiłam na grupę 6 przeciwników, którzy wykończyli mnie w sekundę. Tak… Pomyślałam sobie, że może trzeba użyć jakiejś strategii? Zaczęłam główkować, odciągać wrogów od siebie i powolutku posuwałam się do przodu, modląc się, że za rogiem w końcu trafię na latarnię. A ta nijak nie chciała się pojawić! Metodą prób, błędów i wielu śmierci dotarłam do pierwszego bossa… nie wiedząc, że trafię na pierwszego bossa. Walki bossów są mega emocjonujące! Ale i dużo prostsze (przynajmniej na razie) niż walki z mniejszymi przeciwnikami. Pierwszy boss padł mi za drugim razem (za pierwszym podejściem zostało mu z 1/5 paska, ale niestety mnie jeszcze mniej), drugi boss za pierwszym razem. Myślałam, że umieranie będzie bardziej irytujące, ale przyznam, że bardziej irytuje mnie długi ekran wczytywania. Obawiałam się też, że będę się bać przeciwników wyskakujących zza rogu, ale na szczęście nie jest tak źle. Na razie gra mnie wciągnęła i na pewno jeszcze spędzę z nią wiele wspaniałych chwil i „przeżyje” wiele błyskotliwych śmierci.

 

W weekend prawdopodobnie będę dalej niż opisałam, ale cały czwartek jestem na uczelni, więc nawet konsoli nie odpalę, a w piątek różnie może być. Pewnie jest to, że zarówno Bloodborne jak i Ratchet zajmą mi jeszcze trochę czasu i mam nadzieję, że i z jednym i drugim będę się dobrze bawić.

Trzymajcie się ciepło, pozdrowienia od Abi.

Tagi: Abi Bloodborne corpse party Daaku gundam hanysr Makoto otaku Otaku91 Persona 5 piąteczek piątek piątkowe pamiętniki przyjaciół persony 5 piątunio ratchet & clank snake18011992 superdimension Neptune xblaze code

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +31 -

"Ore ga bakemono? Chigau... Ore wa akuma da!"
Oceń profil
+ +85 -
snake18011992
Ranking: 55 Poziom: 71
PD: 45592
REPUTACJA: 24243