How to be a renegade

snake18011992 snake18011992 17.08.2015, 22:53
Dragon Ball Super Odcinek 6 - wrażenia
1696V

Dragon Ball Super Odcinek 6 - wrażenia

Tragiczna animacja z poprzedniego odcinka odbiła się szerokim echem w środowisku fanów Dragon Balla. Ja sam byłem bardzo zawiedziony, czemu dałem upust pisząc o tym na blogu "Najlepszy czas na spieprzenie Dragon Ball Super". Na szczęście, mam przyjemność poinformować, że najnowszy odcinek Super jest wręcz nieporównywalnie lepszy, a przy tym najlepszy do tej pory. 

Dlaczego odcinek tak mi się spodobał? Przede wszystkim ze względu na sporą ilość gagów odwołujących się do "dragonballowych" stereotypów. Uwaga, będą spoilery, dlatego polecam obejrzeć odcinek przed dalszą lekturą. Wiedza z Kami to Kami też jest wymagana. Zatem, lecimy...

Na pierwszy ogień idzie Yamcha i jego reputacja wśród fanów DBZ. Przypomnijmy, że ten od czasów Dragon Ball'a nie wygrał żadnej walki, jako jedyny został zabity przez Uprawniaka, a Bulma rzuciła go dla faceta, który do jego śmierci się aktywnie przyczynił. Ponadto jest najsłabszym ze wszystkich Wojowników Z. Toei postanowiło te fakty wykorzystać w scence komediowej. Mówcie co chcecie, ale gdy Yamcha zdradza na ucho Beerus'owi, który ma najsilniejszych wojowników na przysłowiowego "hita", że jest jednym z najsilniejszych spośród obecnych na przyjęciu, wybuchnąłem gromkim śmiechem :D Humor jest naprawdę mocną stroną tego odcinka.

Krillin może szczycić się najwyższą ilością zgonów w Dragon Ballu. Postać ta była wskrzeszana kilkukrotnie, a jest też postacią, która najczęściej ze wszystkich, kolokwialnie mówiąc "dostaje wpierdziel". Ten fakt wykorzystali twórcy popularnej parodii Dragon Ball Abridged, gdzie wprowadzono specjalny licznik "Krillin Owned Counter", który w tym momencie zatrzymał się na liczbie 32, a jesteśmy dopiero w połowie Cell Sagi. W odcinku szóstym Dragon Ball Super ma miejsce sytuacja idealnie nadająca się do nabicia licznika, którą Krillin (przynajmniej w tłumaczeniu) podsumowuje słowami...

Całkowicie rozwalony zostałem jednak występem Vegety, który, by uspokoić wkurzonego Beerusa, postanowił osobiście przyrządzić złowioną przez siebie ośmiornicę. Nie jestem pewien, czy zmiana w charakterze i zachowaniu Vegety mi odpowiada. Ta postać zawsze kojarzyła mi się z niezachwianą dumą, wku*wieniem i wytrwałością w dążeniu do celu, nawet po trupach. Już w Battle of Gods duma Vegety zeszła na dalszy plan. W Super, twórcy postanowili powielić elementy komediowe z udziałem Vegety. Może mi się to nie podobać, ale nie da się ukryć, że Vegeta-kucharz był zabawny :D Wydaje mi się, że tym motywem zastąpiono niesławną scenę z grą w bingo i tańcem Vegety. Z dwojga złego wole wersję z DBS.

Na zakończenie chciałbym napisać o scenach walki. W odcinku miało miejsce starcie Beerusa z Majin Buu. Wszyscy, którzy obejrzeli Kami to Kami muszą pamiętać scenę z puddingiem, po której wywiązała się walka. W odróżnieniu do kinówki, w której wszyscy natychmiast się na Beerusa rzucili, tutaj walczy tylko Majin Buu. Starcie wygląda nieporównywalnie lepiej niż w poprzednim odcinku. Nie jest to może szczyt możliwości japońskich animatorów, ale odruchu wymiotnego nie powoduje i (jak na tasiemcowatego shounena) wygląda przyzwoicie. 

Teraz pytanie podstawowe: Czy odcinek szósty zmywa fatalne wrażenie pozostawione przez odcinek piąty? Zdecydowanie nie. Poprzedni odcinek Dragon Ball Super reprezentował sobą tak niską jakość, że Toei musi się jeszcze bardzo postarać, żeby odzyskać zaufanie moje i tysięcy zawiedzionych fanów. Starcie z najnowszego odcinka nie należało do najdłuższych i wymagających od animatorów większych nakładów pracy, dlatego nie mogę powiedzieć, że jestem spokojny o przyszłość Dragon Ball Super. Trzeba jednak przyznać, że dzisiejszy odcinek jest krokiem w dobrą stronę. Mam nadzieję, że takie pomyłki, jak starcie Goku z Beerusem już więcej nie będą miały miejsca.

Tagi:

Oceń notkę
+ +13 -

"Ore ga bakemono? Chigau... Ore wa akuma da!"
Oceń profil
+ +93 -
snake18011992
Ranking: 65 Poziom: 73
PD: 49376
REPUTACJA: 24644