Blog użytkownika Kazuya86

Kazuya86 Kazuya86 29.12.2013, 13:48
Franko (recka, która "nie weszła" ;)
362V

Franko (recka, która "nie weszła" ;)

Moja przygoda z grami rozpoczęła się dawno temu, kiedy jako mały chłopiec jarałem się skaczącymi pikselami na Commodore 64. Jednak...

INFO:

Gatunek:Bijatyka 2D

Firma:World Software, Mirage Software

Rok Produkcji:1994 r.

Platforma:Amiga

Liczba graczy:1

Muzyka : 5/10

Grafika : 5/10

Długość gry : 6/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 6/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : Brak

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 4/10

Rozbudowanie : 5/10

Poziom trudności : 8/10

Ocena:7+/10

GŁÓWNE POSTACIE:

Franko, Alex, Klocek

 

 

Recenzja:

 

          Moja przygoda z grami rozpoczęła się dawno temu, kiedy jako mały chłopiec jarałem się skaczącymi pikselami na Commodore 64. Jednak zanim rozpoczęła się moja przygoda z PSX-em obcowałem dłuższy czas z jeszcze jedną konsolą, która była dla mnie ideałem, do czasu pojawienia się owego szaraczka. ;) Mowa tu o niezapomnianych latach z Amigą 500, dyskietkami i godzinami spędzonymi przed TV z joystickiem w ręku. Lubiłem wtedy wiele gier, także sporo z nich ukształtowało moje gusta w dziedzinie gier video. Jednak tak na prawde tylko 3 gry zapadły mi w pamięć jako ta moja trójca ulubiona. Były to Superfrog, Mortal 2 oraz Franko. Ten ostatni był nawet grą polską i to o Franko będzie teraz mowa! A więc Franko jest grą niesamowitą, nie jedyną w swoim rodzaju, a jednak jedyną! Fenomen, czad, a jednak groteska. O co tu więc chodzi? Ano Franko jest to niezwykła chodzona nawalanka, symbol Amigi i mojej młodości!

 

Wpierw może fabuła, która przedstawia się bardzo prosto, a z drugiej strony wydaje się strasznie realistyczna i prawdziwa zarazem. Franko i Alex byli najlepszymi kumplami, żyli oni w Szczecinie, mieście gdzie królowała przemoc. Pewnego dnia obaj przyjaciele zostają napadnięci przez bandę dowodzoną przez kolesia o ksywce Klocek. Obaj zostają pobici prawie na śmierć. Właściwie mowa o Franko, gdyż Alexowi dostało się gazem paraliżującym i zginął. Franko leżąc w kałuży krwi poprzysiąga zemstę! Po 5 latach intensywnych treningów na siłowni postanawia w końcu wymierzyć sprawiedliwość na własną ręke! Tymi dramatycznymi wydarzeniami zaczyna się gra.

 

Tak więc idąc ulicami szczecińskich osiedli mamy za zadanie rozprawić się z bandą Klocka, jak i z samym Klockiem. Poruszając się zatem Frankiem w jednym kierunku napotykamy na swej drodze różnego rodzaju hołotę, którą będziemy mogli rozgramiać na przeróżne sposoby. Gra ogólnie nie jest długa, gdyż składa się z zaledwie 3 leveli w których nawalamy się non stop. Jednak Levele te są baaaaardzo długie i wykańczające, tak więc o niedosyt pod koniec tu trudno, gdyż nabijemy się za wszystkie czasy! 

 

I tu dochodzimy do wiadomego elementu, czyli grywalność i system walki! Otóż nasz Franko potrafi dość sporo. Potrafi zadawać pojedyncze ciosy ręką i nogą. Ale to dopiero początek, gdyż główną kwintesencją tegoż systemu walki okazuje się tu bowiem możliwość chwytania naszych oprychów za łep i rozprawiania się z nimi w przeróżny sposób. A są to np. rąbanie kolanem, piętą, głową, czy rąbanie w jakieś dziwnej, klęczącej pozycji! A frajda z tego nieziemska! ;) Ponadto nasz Franki umie wyrzucić gościa za siebie, czy robić kopa z wyskoku, co kończy się powaleniem zbira na glebę. No i najlepsze, czyli dobijanie! Mianowicie kiedy taki gamoń leży na chodniku i odpoczywa (odpoczywa=ma już „półmetek”;), możemy sobie do niego podejść i siadając na nim zrobić mu klasyczne „obijanie ryja”, co kończy się jego zgonem! Nasi wrogowie natomiast potrafią podobne sztuczki co nasz bohater, czyli także obijanie mordy kolanem czy inne zagrywki. Wygląda to na prawdę czadowo i aż samo ryło się śmieje na widok całej akcji. ;) Tym bardziej biorąc pod uwagę mnóstwo juchy, która leje się strumieniami! Co prawda nie tryska tak ostentacyjnie jak w MK, jednak pojawia się ona po niemal co drugim uderzeniu i pięknie „zdobi” chodnik. ;) Co lepsze jucha wcale nie znika z powierzchni i zostaje tam na „stałe”, czyli do momentu kiedy dany element planszy zniknie z ekranu (nie można się cofać). Podobnie pokonane, zdechłe zwłoki oprychów nie znikaja z asfaltu, co wygląda przepięknie! ;)

 

Teraz warto opisać cały system gry, gdyż poruszamy się Frankiem tylko i wyłącznie w jedną stronę, zatrzymując się co chwila na małą rozpierduchę. :) W czasie walki możemy rzecz jasna chodzić po całej dostępnej arenie i młócić kogo się da! Trzeba tu omówić palete oponentów, gdyż nawet tu ich sporo. „Rodzajów” oprychów mamy tu pod dostatkiem, a są to cwaniaczki najczęściej poubierane w jakieś typowo wieśniackie ciuchy z łańcuchami, w podkoszulkach, czy w skórzanych kurtkach itd. Są tu nawet jakieś punki, karatecy, a nawet o dziwo czasem policja się wtrąci, próbując nas doprowadzić do porządku swoimi pałami! ;) Odjazd! Pod koniec każdego levelu natomiast mamy okazje powalczy z bossem, czyli z około 2 metrowym osiłkiem z którym mamy porachunki. A Klocek to ma chyba ze 3 metry! ;)

 

A teraz największy smaczek tejże produkcji, gdyż gra nie tylko okazuje się nieziemsko brutalna, ale także wulgarna na całego! Nasi oponenci okazują się całkiem rozmowni i nie raz zarzucą w nas jakimś tekstem w stylu „połamie cie”,”frajerze” czy legendarne już „spadaj pierdoło”! No normalnie odlot! A przed każdą walką z bossem mamy możliwość poczytać słowne potyczki w typowych chmurkach. Swoją drogą gadające postacie w gierce na Amigę budziły na prawdę „szacun”! Nie kończąc tegoż ulicznego rynsztoku dodam, iż zdarzają się tu elementy na serio obsceniczne typu jakiś ekshibicjonista na drodze, czy Franko sikający na pokonanego przeciwnika! Masakra! Tak więc obsceniczność i wulgarność na całego bije z ekranu pełną parą, a ryło samo się śmieje! ;)

 

Trochę o grafice. Prezentuje się ona w sumie przeciętnie jak na możliwości Amigi. Przede wszystkim jeżeli mówimy o wykonaniu postaci, czy ilości kolorów na ekranie. Skromnie bardzo to wyszło naszym rodakom. Tła natomiast wypadaja po mistrzowsku! Zaplute, zdemolowane osiedla Szczecina prezentują się w pełni hardkorowo i wręcz realistycznie. Zasprejowane mury, powybijane okna, zdemolowane klatki, czy choćby jakieś zwłoki na trawniku dodają tej gierce pikanterii, a i nie brakuje tu typowo polskich akcentów jak mijany po drodze market Społem czy maluch 126P, ale o tym zaraz!

 

Wpierw dodam coś o muzyce, która wypada tutaj nawet nieźle. Każdy level posiada inną muzyczkę towarzyszącą akcji, która nadaje niezły, penerski klimacik. :) Walki z bossami także nie odbywają się w ciszy i fajnie się to komponuje z grą (mimo iż muza ta nie jest najwyższych lotów ;). Główny „Theme” gry to natomiast istny majstersztyk i główna esensja klimatowa tej produkcji! Moc! Niestety w/w odgłosy walki i same teksty wypowiadane przez postacie nie są najlepszej jakości i czasem ledwo da się zrozumieć co kto powiedział.

 

A teraz obiecany maluszek, gdyż gra ma w zanadrzu po za standardową naklepywanką pewną minigierkę urozmaicającą grę, a mianowicie bonus między levelami polegający na jeździe owym maluszkiem po ulicy, z jednoczesnym rozjeżdżaniem hołoty!! Tak więc sterując maluszkiem rozjeżdżamy kogo się da, z tym haczykiem, iż czasem na jezdnie wejdzie niewinna istota typu matka z wózkiem czy staruszka! Wówczas rozjeżdżając taką osobę tracimy energię, a nie zyskujemy jak w przypadku rozciapcianego gnojka. Na szczęscie mamy możliwość rozpędzania się, ale także hamowania.

 

Skoro mowa o energii, to Franki posiada kilka żyć, oraz pasek energii do każdego z nich. Kończąc tą recenzję zaznacze kilka szczegółów. Pierwszym z nich jest obecność nieżywego Alexa w grze! Co prawda ginie on na początku, ale rozpoczynając grę mamy możliwość przejścia jej właśnie Alexem! Jest to w pełni grywalna postać jak Franek i posiada nieco inny wachlarz ciosów (np. dobijanie na stojąco girą ;). Krótko mówiąc koleś ma okazje pomścić się sam. ;) Kolejnym bajerem okazuje się tu nietypowy system antypiracki. Polegało to na tym, iż aby uruchomić grę, trzeba było posiadać specjalną tabliczke z kodami. Ciekawy bajer, jednak znany chyba tylko z wersji na Amigę 500. Ostatnie 2 elementy to niestety minusy, gdyż gra nie posiada multiplayera! A przydałby się baaardzo! Natomiast po przejściu 2 kroków gra za każdym razem się ładuje, co bardzo frustruje.

 

Podsumowując: Franko to dla mnie istny klasyk, gra którą wielbię do dziś i na myśl o tej nawalance, wulgarności i obsceniczności gęba sama się uśmiecha. ;) Obiektywnie Franko nie jest jednak produkcją najwyższych lotów jak SF i MK2, jednak wg. mnie ma ponadprzeciętną, niesamowitą grywalność oraz klimat i oprawę jedyną w swoim rodzaju! Kocham!!

 

 

ULUBIONE POSTACIE:

Franko - Niesamowity kozak! Leje po ryju wszystko co popadnie, a jego tekst na początku :”Let’s go!” zwiastuje kompletny łomot na osiedlu! „Spoko!” Kocham go! ;)

Klocek - Główny problem Franka. Wysoki i pewny siebie mięśniak, boss całej mafii. Archetypowy przykład „kolesia z którym się nie zadziera” ;)

Alex - Fajne ma ciosy, no i kolo chyba „na kodach jedzie”, bo mu się zmartwychwstało :)

 

TOP 3 OST:

1. Main Theme

2. Level 1

3. Level 2

 

PLUSY:

+ Niesamowity penersko-cwaniacki klimat! ;)

+ Mnóstwo brutalności i juchy!

+ Polska gra, a co za tym idzie : teksty!! „spadaj pierdoło”, „moja głowa”, „wąchaj” czy „połamie cie”!! KULT!! CZAD!!! Wulgarność i obsceniczność na całego! „Bydło!” ;)

+ Fantastyczne odwzorowanie „polskiej hołoty” z osiedli!

+ Jazda maluszkiem!! Odloooot!! ;)

+ Nawet sporo ciosów

+ Sentyment jak cholera!!! ;)

 

MINUSY:

- Grafa nie powala…Cholernie mało kolorów! :(

- Co chwile uciążliwe doczytywanie dalszej „akcji”

- Brakuje tu multiplayera…a by się przydał.

- Ogólna płycizna, miernota i prostota ;)

 

SCREENY:

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +27 -
Kazuya86
Ranking: 345 Poziom: 53
PD: 19485
REPUTACJA: 10350