Blog użytkownika Kazuya86

Kazuya86 Kazuya86 06.04.2014, 03:52
Resident Evil 5
931V

Resident Evil 5

Mimo, że zawsze byłem ortodoksyjnym fanem starego dobrego Resident Evil, to czwartą cześć przyjąłem z wielkim entuzjazmem. Co prawda...

        Mimo, że zawsze byłem ortodoksyjnym fanem starego dobrego Resident Evil, to czwartą cześć przyjąłem z wielkim entuzjazmem. Co prawda musiałem pogodzić się z faktem, że klasyczny feeling serii przepadł, jednak czwórka była po prostu grą świetną. I bardzo klimatyczną. Piąta część jak łatwo szło się domyślić kontynuuje konwencje i stara się dorównać pierwowzorowi. Czy się udało?

 

Gdzieś w afrykańskiej wiosce na misję przyjeżdża doświadczony rekrut jednostki BSAA Chris Redfield. Ma on za zadanie zbadać pewną epidemię powodującą agresje u czarnej populacji. Na miejscu wita go nowa partnerka Sheva Alomar, która od tej chwili nie odstąpi go ani na krok. Nie spodziewają się oni co czyha na nich wśród czarnego lądu. No i w sumie tyle do streszczania. Jest zatem bardzo standardowo i chyba już nieco mało ciekawie. Twórcy chyba nie za bardzo się dziś wysilają. Do tego wątki totalnie nie w stylu serii (którego już chyba po prostu nie ma) i kolejny raz przegięty Neo-Wesker. Nie spodobało mi się to i wg mnie seria zabrnęła w typowy kozi róg wymyślając na siłę wielorakie wątki z wirusem i upychanymi na chama znanymi postaciami, które jakimś cudem zostają setny raz wmieszani w samo centrum rozwałki. To najlepszy dowód na to, że gdyby zorganizowali referendum w sprawie serii, która ma zostań zakończona, bez wachania zagłosowałbym właśnie na RE. Bo to już niestety nie RE, a zupełnie inna gra. Czwórkę jako tako dało się znieść, ale tego już raczej nie. Chyba że ktoś lubi takie przesady nie mające nic wspólnego z duchem pierwszych trzech cześci cyklu. Pozostaje zatem gameplay…

 

 

Rzecz jasna owy to kontynuacja rozwiązań z części poprzedniej i raczej po raz kolejny zdaje egzamin. Sterowanie takie samo, strzelanie identyczne, skróty klawiszowe pod czterema kierunkami, obracanie się o 180 stopni itd. Gra się po prostu wygodnie i zgrabnie. Zmian zatem jak na lekarstwo, jednak są one dosyć istotne. Przede wszystkim kieszeń. Zrezygnowano bowiem niestety z poprzedniego, „Diablo’wego” rozmieszczania na rzecz zaledwie 9 slotów w starym stylu (i to jeszcze dla utrudnienia w czasie rzeczywistym gry, co wzmogło poziom trudności!). To raczej trochę kucha, i to nie w kwestii powrotu do korzeni, bo takie lubię i szanuję, lecz nie mamy już możliwości owego poszerzać! Znaczy to tyle, że nasze 18 slotów (bo Sheva także posiada owe 9;) musi nam wystarczyć, gdzie musimy znaleźć miejsce na bronie, amunicje i apteczki. Ciężko to funkcjonuje. Kieszeń okazuje się na szczęście bardzo elastyczna i mamy możliwość przekładania itemów podczas gry swobodnie między bohaterami pod warunkiem, że znajdują się blisko siebie. Inną zmianą okazuje się tu usunięcie z gry Marchant’a, u którego kupowaliśmy kiedyś przedmioty. Również szkoda, bo polubiłem gościa i wprowadzał fajny element „przemysłowy” do gry. Oczywiście handel nadal istnieje, ale teraz wyłącznie między misjami w menu z równoczesnym przekładaniem czego się da do tutejszej skrzyni lub między bohaterami. Także na minus wypadła mapka, która wyświetla się nam tylko w górnym rogu ekranu ukazując obecny skrawek terenu. Pamiętając świetne, rozległe mapy w RE4 również nieco się zawiodłem.

 

RE5 to dosyć kontrowersyjna część serii. Jak łatwo idzie się domyślić naszymi przeciwnikami będą tu mieszkańcy czarnego lądu, co organizacjom anty-rasistowskim niekoniecznie się to spodobało. Bo niby jakim prawem mamy strzelać tu do biednych murzynów? Ostatecznie spawa przycichła, a gra raczej nie była nigdzie cenzurowana. Tutejsze wieśniaki raczej nie odbiegają rozwiązaniami od tych ostatnich. Ci także atakują nas znienacka, używają broni białej, a nawet palnej no i oczywiście atakują w grupach! I to czasem w zbyt dużych grupach, gdzie już na początku gry zostajemy zarzuceni stadem rozwścieczonych tubylców. Przynam, że dosyć karkołomny początek i niedoświadczeni gracze będą mieli spore problemy żeby przetrwać pierwsze chaptery. Nasi agresywni przyjaciele jak ostatnio potrafią napadać, dusić i inne, dlatego Chris potrafi tu nieco sztuczek w stylu Leona typu pojedyncze uderzenia i kopniaki lub wielorakie uniki. Inne potworki wystepują już w mniejszych liczbach, np. rozpoławiając się na pół psy lub powracające tu lickery! Trzeba tu zaznaczyć, że gama potworów nie wyzwala wielkiego ślinotoku i raczej mało tu tego typu niespodzianek. Jest za to dużo powtórek i typowych deja-vu z kolesiem z piłą mechaniczną czy olbrzymem. A skopiowano to do tego stopnia, że wydarzenia z obu części zlewają się czasem w jedną grę i już sam nie wiem co działo się w której! Serio! Bossowie także powielają schematy, lecz bywają tu nowinki i naprawdę fajne walki wymagające zręczności i taktyki (walki bardzo często nie wymagają wielkiej ilości amunicji). Zatem nie ma co w sumie narzekać w aspekcie samej nawalanki, bo tu jest co robić i zabawa jest zacna.

 

 

Bronie jak to bronie, jest ich dużo! Dzielą się tu na kilka rodzajów i występują w kilku wariacjach. Wszystkie z nich znajdziemy albo podczas drogi albo kupując w sklepie za zdobyte pieniądze za rozwalanie wrogów czy też za sprzedawanie znalezionych skarbów. Wg mnie same nasze fundusze stanowią pewien problem, gdyż kasy tu bardzo mało, a wszelkie dobra troszkę kosztują. Kosztuje tu także tuning broni, który przedstawia się bardzo podobnie jak w RE4. Można tu kupować także dodatki typu paraliżującą pałkę i ochronną kamizelkę, a także sprzedawać co się da. First Aid Spray’e nadal tu można nabyć, ale amunicji nadal nie (kurde;). Konstrukcja gry jak już zdradziłem wyżej opiera się na znanym i lubianym w tych czasach systemie misji (boże, jak ja nie cierpię tego słowa!;), czyli gra jest po prostu podzielona na chaptery. Jest ich 6 i każdy po kilka mniejszych. Taki styl kompletnie nie pasuje do serii, ale już się zamykam. ;) Czy to dużo? W ogólnym rozrachunku tak, bo gra nie jest najkrótsza, a pokonywane obszary czasem dadzą nam popalić swoimi rozbudowaniami (o frustracje tu raczej łatwo;). Interakcja z owymi znów ułatwia nam przeprawy, zatem cieszy ponowne przeskakiwanie przez ogrodzenia i wyskakiwanie przez okno. Ma to głównie wartość sentymentalną do czwórki i to nadal fajne dodatki. QTE także tu istnieją i często urozmaicają przygodę i mimo, że posiadają swoje nowości, to widać tu pewne uproszczenia i raczej wypada to gorzej jak ostatnio.

 

Oprawa to bardzo silny argument gry, bo znakomita, next-genowa grafika po prostu kozaczy aż miło! Wszystko jest tu wykonane strasznie starannie i z głową, bohaterowie lśnią w najlepsze wyglądając obłędnie. Mimika twarzy spisała się super i każdą scenkę (których peeełno!) między kolejnymi rozdziałami gry śledzi się z zaciekawieniem i nie raz…obrzydzeniem. ;) Tu akurat zadbano o wszystko, by gracz poczuł nowatorski power w akcji. Oczywiście sporą część animacji ogląda się z politowaniem (w/w Wesker i inne bzdury fabularne), jednak kawału dobrej roboty nie sposób nie docenić. Sfera Audio wypadła tak, jak się spodziewałem, czyli bez rewelacji. Oczywiście muza jest, ale bardzo mało rajcująca i ciężko ją zapamiętać. Klimatu horroru także nie buduje, bo akcja dzieje się głównie za dnia (że co?;), a i mało tu ogólnopojętego strachu. Zatem RE w tym miejscu przestał być survival horrorem (ustalmy, czwórka była inna, ale postrach sobą niosła!), a stał się świetną strzelanką z motywami horroru. Tak bym to nazwał.

 

 

Omówimy na koniec dodatki oraz wersję Gold gry, którymi jest ona wypełniona po brzegi. Przede wszystkim istniejące w wersji podstawowej możliwość gry w 2 osoby w kooperacji! Zatem po raz pierwszy w serii można grać z kolegą na split screenie i spisało się to bardzo zgrabnie (w grze na jedną osobę Sheva sama podnosi co popadnie, lub możemy jej zlecać różne komendy). Online także tu zaistniał i można podłączać się po sieci pod inne sesje i oczywiście tworzyć swoje. Śmiałe to dodatki ale raczej konieczne, obserwując konkurencyjne produkcje. Inne bajerki to Mercrenaries (strasznie trudne!) oraz kolekcjonowanie figurek do oglądania w pełnym 3D w menu. Istnieją tu również poukrywane stroje dla postaci (Chris jako Mad Max? „biurowa” Sheva? Super rzeczy!;) Edycja Gold posiada za to fajniejsze rzeczy, takie jak dwie specjalne misje, gdzie w jednej dowiemy się więcej o postaciach pobocznych z gry (widać tu zapożyczenie patentu z RE2;), a w drugiej dowiemy się sporo z przeszłości Chrisa i jego pewnego partnera, którego imię mogłem już w tym tekście zdradzić wielokrotnie, ale specjalnie tego nie robię, bo to raczej spora niespodzianka dla fanów. ;) Chodzi tu o misję, gdzie zwiedzimy po raz kolejny rezydencję Spencera z części pierwszej, do której jak widać Chris zapuścił się jeszcze raz! (choć troszkę to razi, bo czy nie wybuchła ona pod koniec jedynki?). Muszę przyznać, że dodatki są świetne i strasznie miodne i śmiem stwierdzić, że zainteresowały mnie bardziej, niż gra główna. ;) Reszta bajerów to rozbudowany Mercrenaries, gdzie gra oddaje nam do dyspozycji kilka znanych postaci, nawet nieobecnych w piątej części! Nadal tu koszmarnie trudno, ale nadal będę próbował ukończyć choć pierwszą misję. ;) Genialne rzeczy się tu znalazły, a kolekcja specjalnych figurek i możliwość oglądania filmików z gry czynią z edycji Gold dopakowaną produkcję i polecam ją nawet tym, co już posiadają „podstawkę”, bo warto.

 

Co do piątej części RE mam dziwne odczucia, bo tak naprawdę przez większość gry wkurzała mnie ona jakimś takim trudem (grałem na Normal) i czułem się bardziej zagubiony, niż dobrze się bawiłem. Jednak po jej ukończeniu doszedłem do wniosku, że to świetna, bardzo rozbudowana i obłędnie wyglądająca produkcja, która po prostu Capcom’owi bardzo się udała. To już nie Resident, ale gra jest świetna. A dodatki w wersji Gold kapitalnie dopełniły całości i wiele elementów cieszy tu bardzo. Długo zajęła mi akceptacja faktu, że seria zmieniła ostatecznie feeling, ale chyba czas najwyższy się z tym pogodzić. RE5 się obronił, ale jest to dla mnie taka trochę prywatna, gorzka satysfakcja, bo moja ukochana seria zmieniła się z genialnego horroru w świetną strzelankę, no ale niech ci będzie Capcom, jak tak chcesz, niech tak będzie. Ty tu przecież „podajesz do stołu”. ;) 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Wrzesień 2013

 

ULUBIONE POSTACIE:

Chris - I znowu ten Chris! Fajnie że wrócił i w ogóle jest świetnie wykonany, ale „ile jeszcze?”

Sheva - Mimo, że wkurza przez większość gry, to daje się lubić. Ma dosyć zwyczajny charakter i raczej dobre serce. ;) A jej figura po prostu onieśmiela ;)

Wesker - Chyba kolega jednak wybrał czerwoną pigułkę. ;) A tak serio, to nadal uważam, że takie rozwiązania są strzałem w stopę, chociaż po dłuższym namyśle super człowiek to całkiem ciekawy boss. ;)

Zakapturzony „ktoś” w masce - Nie powiem kim jest ta postać, ale niejeden fan serii będzie tu wniebowzięty (choć wątek również odbiega od klasycznych założeń serii).

 

TOP 5 OST:

Brak

 

OCENY:

Muzyka : 4/10

Grafika : 9/10

Długość gry : 9/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 7/10

Fabuła : 6/10

Filmiki/wstawki (ilość/jakość) : 9/9/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 8/10

Poziom trudności : 8/10

Tagi:

Werdykt
Resident Evil 5
Grałem na: PS3
  • + Masa zapożyczeń z RE4 i zachowany gameplay
  • + Sporo do strzelania
  • + Chris w akcji!
  • + Płynna, świetna grafika
  • + Atrakcyjne dodatki w wersji Gold oraz po raz pierwszy multi+online!
  • - Wkurzająca Sheva! Nie ma to jak niańczyć przez całą grę kogoś w nadbagażu. Kto ci pozwolił podnosić moją amunicję?? ;)
  • - Czy to jeszcze RE? Afryka, dzień, multum strzelania, dziwne potwory…ale gdzie ten horror? ;(
  • - Zredukowanie świetnych rozwiązań z RE4 (skopana kieszeń, brak marshant’a, częste headshoty i inne).
  • - Zbytni natłok (dosyć wytrzymałych) przeciwników i stanowczo za mało amunicji! Prawie całą grę „jechałem na oparach” (normal)
  • - Średnia już fabułka wymyślana coraz bardziej na siłę…
8.0
Kazuya86
Kazuya86 Tak oto seria RE zamieniła się ze świetnego Survival Horroru w nienaganną, surrealistyczną strzelankę TPP. Czy to dobrze? Wg mnie nie, ale daje już sobie spokój. Capcom, rób sobie ze swoim dzieckiem co chcesz. Bo 5 to przecież całkiem udana gierka.
Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ +26 -
Kazuya86
Ranking: 376 Poziom: 53
PD: 19777
REPUTACJA: 10357