SKLEP

Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 06.04.2018, 11:59
Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #51
473V

Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #51

Hejka Hejka! Półwiecze już za nami - teraz nie pozostało nic innego jak w niedościgniony kulturalny sposób przeć naprzód ! A dzisiaj robimy ku temu kolejny krok - zatem zapraszam do środka!

No i już po...

Święta, Święta no i po ptokach ;] A właściwie przed - bo dopiero teraz zaczynają się masowo zlatywać i pięknie śpiewać ( przynajmniej na mojej choince w ogrodzie). Mam nadzieję, że każdy z Was miło spędził te święta  w rodzinnym gronie. Teraz pozostaje czekać na wakacje i wymarzony urlop ^^ Ok posmęciłem trochę a trzeba przecież zaprosić do zapoznania się z wypocinami moich gości!

Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:

CZYTADŁO

Azkaban pękł zgodnie z oczekiwaniami. Teraz siedzę już w Czarze Ognia i muszę przyznać, że jest coraz ciekawiej. Ludzie postrzegają portiera jako książeczkę dla małych dzieci poprzez postrzeganie jego historii na podstawie filmów ( zwłaszcza pierwszych części), w których mamy do czynienia z dzieckiem. Czara Ognia może nie przedstawia nam dorosłego bohatera ale jego dojrzewanie od pierwszego Tomu jest naprawdę widoczna. Co mam zrobić? Świat Portiera mnie wciągnął na dłużej. Czwarta część to już dłuższa zabawa bo klocek 700 str ale leci jak torpeda.

 

PS.

Nie zapominajmy o piątkowym Tytusie ^^ OBOWIĄZKOWO!

MUZYKA

Muzycznie przypomniał mi się dość wulgarny kawałek - ale kiedy chcecie komuś delikatnie dać do zrozumienia by spier...papier gdzie pieprz rośnie to jest na to jeden z lepszych kawałków. A sama piosenka jako całość też daje radę ;] 

Pogodno "Spier***acz" 

FILM

Filmowo w święta było bardzo gustownie. Zarówno Zając Max jak i HOP dały radę a wszystko zapiął na ostatni guzik Puchatek ^^

A co teraz? Wziąłem na warsztat film Better Watch Out ( Kochanie, uważaj).  Polecił mi go kumpel - jest to ponoć nawet trzymający film w napięciu ze szczyptą czarnego humoru. Film w pewnym momencie zaskakuje i sytuacja zmienia się diametralnie o 180 stopni - taka krótka rekomendacja mi wystarczy - zobaczymy z czym to się je ;]

Ode mnie to na tyle tego weekendu i w tej chwili zapraszam do wypocin mojego gościa i 3-groszowiczów ^^


SERIAL

W ostatni czasie poza grami z nudów powtórzyłem sobie 2 seriale. Jednym z nich jest brytyjska produkcja Utopia bardzo fajny i poryty serial, ogląda się go bardzo przyjemnie. Fabuła opowiada losy osób, które miały styczność z powieścią graficzna ( nie mylić z komiksem ) "Eksperyment Utopia". Która zawiera w sobie pewną tajemnice jak ocalić świat przed kataklizmem. Osoby te stają się celem tajemniczej organizacji Sieć która zaczyna na nich polować. Poza ucieczką przed nimi musza rozwikłać zapisaną ta wiadomość.

Drugi serial to Kroniki Sary Connor przez wielu uważany za kupę, a mi się jakoś podobał. Miał słabsze jak i lepsze odcinki. Lena Headey ( Cersei Lannister ) w roli Sary Connor wypada całkiem dobrze, nadopiekuńcza, ale stanowcza i walcząca jak lwica matka bohatera ludzkości. Thomas Dekker jak zbuntowany nastolatek niepotrafiący i nie chcący dźwigać brzemienia zbawiciela ludzkości i ta jego metamorfoza pod koniec serialu. Suer Glau w roli terminatorzycy i ochroniarza Johna wypadła bardzo ciekawie ( np w odcinku w którym robi sobie co chce w wolnej chwili bez pytania Sary o pozwolenie ) z jednej strony maszyna, która pragnie odczuwać ludzkie uczucia, posiadająca wspomnienia swego byłego właściciela.

Oba seriale mają dwa sezony.

AUDIOBOOK

Na książki nie mam czasu ostatnio, ale po dwóch latach w końcu po wielu problemach wydano audiobook Chrzest Ognia. I powie szczerze Sage czytałem dawno bo ostatni raz przy premierze Wiedźmina w 2007 roku. I ten tom jakoś nie napawa mnie chęcią przesłuchiwania kolejny raz jak miało to miejsce z opowiadaniami lub tomami Krew Elfów czy czas Pogardy, które słuchałe wielokrotnie. Obsada audiobooka jest wręcz istrzowska. narratore jest Krzysztof Gosztyła osoba która może mi czytać nawet paragon z Lidla a ciary na plecach mam takie same. W roli Geralta usłyszymy przegenialnego Krzysztofa Banaszyka, który według nie jest obecnie jednym z najlepszych aktorów dubbingowych jaki się trafił na polski rynku. Rozenkowy Wiedźmin przy nim to Paweł Małaszyński w Weekendzie. ( Opis zaczyna się od 8:53 ) 

W rolę Zoltana wciela się Adam Ferency również wypada swietnie. Choć pamiętam go jako Pinetego z Sezonu Burz.

Tak samo Regisa gra Adam Bauman, który w Sezonie Burzy grał Molnara Gaincardiego a w Krwi Elfów Aplegatta posłańca którego śmierć przyczyniła się do wojny. Troche to przeszkadza osobo, które iały styczność z reszta słuchowisk, ale nie aż tak. Przez cały czas np nie moge przyzwyczajić sie do jaskra którego gra Sławomi Pacek

Jacek Kopczyński wypada w tej roli o wiele lepiej. Co do kobiecych głosów Ciri ( Joanna Pach - Zbikowska ) , Yennefer ( Anna Dereszowska ) sa dobrane idealnie, Triss gra Hanka od kartonów i tu kolejne przyzwyczajenie z gier o wiele bardziej podoba mi sie w tej roli Pani Agnieszka Kunikowska. Ogólnie polecam tego audiobooka. Warto wydać te 40 zł.

Z ciekawostek za okładki tych słuchowisk odpowiada studio Tomasza Bagińskiego Platige Image

 


Gdy ktoś mnie pyta jaki jest mój ulubiony film, zawsze mam pewien problem z odpowiedzią. Jest kilka produkcji do których zawsze z chęcią wracam i które już oglądałem niezliczoną ilość razy, jak chociażby Gladiator, Obcy-decydujące starcie, Terminator 2 - Dzień sądu. Gdyby ktoś mnie spytał o ulubionego reżysera- z tym akurat nie mam problemów. Quentin Tarantino - najbardziej oryginalny reżyser ever. Dlatego w tym tygodniu napisze o jego w moim przekonaniu najlepszym filmie i jednym z moich ulubionych- Pulp Fiction.

Pulp Fiction- czyli kilka historii na ten sam film.

Film opowiada nam 4 historię, które są ze sobą bardziej lub mniej powiązane . Pierwsza z nich opowiada nam historię pewnej walizki, która mają odzyskać dwaj gangsterzy - Vincent Vega (John Travolta) i Jules Winnfield (Samuel L. Jackson). Druga opowiada o Mii Wallace (Uma Thurman), czyli żonie bossa Vincenta i Julesa, która ma się zaopiekować pod nieobecność męża właśnie Vincent. Trzecia (moja ulubiona) to historia Butcha (Bruce Willis), boksera,  który przed swoją kolejną walką szykuje wielki przekręt o dużą stawkę . I wreszcie czwarta, czyli historia pary rabusiow- Ringo (Tim Roth) oraz Yolandy (Plummer), którzy postanawiają napaść na restauracje.

W filmie jest tyle plusów , że sam nie wiem od czego zacząć. Gra aktorska - oprócz oczywistych wybitnych kreacji Travolty oraz Jacksona, na wyróżnienie zasługuje bez wątpienia Uma Thurman. Ale także epizodyczne role Harveya Keitela czy samego Quentina Tarantino są godne uwagi. Muzyka? Każdy utwór to perełka.  Z moich ulubionych to "You'll be a woman soon" albo "Son of a preacher man". Montaż, dialogi (I am pretty fuckin far from OK ;) ) to wszystko składa się na wybitne, jedyne w swoim rodzaju arcydzieło kina.

Siłą tego filmu jest też to, że absolutnie się nie starzeje. Mimo, że powstał już ponad 20 lat temu, wciąż się do niego wraca i ogląda z taką samą przyjemnością. Jest to obowiązkowa pozycja dla każdego większego lub mniej zagorzalego kinomana. Ten film trzeba znać 

Moja ocena:

 10/10


Siemano kulturalne :)

Dziś lecimy po polsku i w menu mamy Jarosława Grzędowicza i "Pana Lodowego Ogrodu ".

Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane.

4 tomy przyjemnej lektury , przyznam że z czasem pewne kwestie zawarte w książce inaczej sobie wyobrażałem , mam na myśli to że pierwszy tom bardzo mi się podobał  , w następnych liczyłem że pewne wątki bardziej się rozwiną..ale autor miał własny i inny plan - oceniając całokształt to i tak wyszło bardzo dobrze i naprawdę warto się z tym zapoznać :)

 

Pierwszy tom liczy sobie 560 stron , w sam raz na rozpoczęcie nowej przygody i podjęcie decyzji co dalej :P

Polecam wszystkim fanom fantasy .. i nie tylko .

Dziś krótko bo mi tricepsy rosną i nie bardzo mogę pisać , pozdrawiam i życzę miłego kulturalnego weekendu :)
 


Czołem!

Jeżeli miałbym wskazać na ulubioną kapelę death metalową, to bez cienia wątpliwości wybór padłby na Death. Powodów jest wiele m.in. genialny gitarzysta (jeden z najlepszych twórców w muzyce gitarowej, niestety odszedł zdecydowanie zbyt szybko), nieszablonowe ścieżki basu, bardzo rozbudowane utwory (a ile się w nich dzieje, ło panie). Co jakiś czas lubię sobie wrócić do dwóch moich ulubionych albumów - Symbolic oraz The Sound of Perseverance.

Oba albumy stawiam prawie na równi (z małym wskazaniem na Sound). W przypadku Symbolic bardzo podoba mi się konstrukcja utworów, np. spokojny początek (wręcz klasycznie rockowy), który przeradza się w szybką i brutalną kanonadę (Empty Words). Bezbłędne solówki (Crystal Mountain). Kawałki o wpadających w ucho riffach i miażdżących zwolnieniach (Parennial Quest) i ten rozbiegany bas. Miód.

The Sound of Perseverance jest z kolei płytą najbardziej dojrzałą w dyskografii Death. Bardzo przemyślane kawałki, bez zbędnych dźwięków. Chirurgiczna precyzja. Płyta jest skupiona tematycznie na przemijaniu i upadku otaczającego nas świata. Tempo utworów raczej wolniejsze, bez pędzenia na złamanie karku. Muzyka do chłonięcia z pozycji siedzącej, na wygodnym fotelu. Dostajemy sporo bardzo dobrych riffów (Flesh and Power It Holds), rozbudowane utwory (Story To Tell), masę pierwszoligowych solówek (Scavenger of Human Sorrow, Spirit Crusher).

Wisienką na torcie jest Voice of the Soul. Utwór pożegnalny, co czuć w każdym dźwięku. Jedynie gitara, nic więcej. Smutek, uczucie nadciągającego końca. Krzyk duszy, która nie chce jeszcze żegnać się z życiem. Bardzo emocjonalny utwór.

Do następnego


Witam

Długo się zastanawiałem jaki komiks, który ostatnio przeczytałem i wart by był polecenia w kulturze przedstawić. Szczególnie, że co raz więcej bardzo dobrych, a wręcz wybitnych dzieł sztuki komiksowej ukazuje się w Polsce. Zdecydowałem się jednak zapoznać Was z jednym z dzieł autora do wydawania których wydawnictwo Hanami wróciło po kilku latach.

Idący człowiek to tak naprawdę zbiór kilku opowiadań o zwykłym życiu i zwykłych ludziach, w którym to nie poprzez słowa są opowiadane proste historie lecz przez obraz i emocje. Mamy tu zapis pieszych wędrówek tytułowego bohatera. Mężczyzny w średnim wieku, żonatego pracownika biura. Lubiącego spacery w których dość często towarzyszy mu pies.


Jiro Taniguchiemu udało się stożyć mangę , którą spokojnie można określić mianem „komiksu poetyckiego”, gdzie właśnie główną rolę nie odgrywają tu wydarzenia tylko wspomniane już wcześniej emocje. To właśnie dzięki nim autorowi udało się przemycić na kartkach tego komiksu magię i piękno jakie kryje się w niby prozaicznych zdarzeniach czy czynnościach. Takich jak choćby w przypadkowych spotkaniach, niespodziewanych zmianach pogody, czy choćby w śpiewie ptaków lub spontanicznych wizytach w cukierni. Tym samym udowadniając, że niezwykłość może kryć się w prostej zwyczajności, i w krótkich chwilach, które możemy zapamiętać na lata.

Polskie wydanie Idącego człowieka zostało dodatkowo wzbogacone o trzy dodatkowe historie. Niby podobne w klimacie, choć odstające od siebie nie tylko samą kreską, ale również treścią. Pojawia się w nich nawet pewien element fantastyki, a i odgrywają w nich rolę całkowicie odmienne nastroje od optymizmu człowieka, który potrafił się cieszyć z każdej choćby najmniejszej wędrówki.

Zdaję sobie sprawę, że dzieło Jiro Taniguchi, jakim jest Idący człowiek to komiks nie dla każdego, który swoim „poetyckim wyrazem”, może nawet czytelnika odrzucić od siebie. Ale uważam, że jest to komiks wart poznania, jeśli nie dla samej wartości intelektualnej, jaką ze sobą niesie. To choćby dla wartości poznawczej, pokazującej bogactwo jakie ma do zaoferowania nie tylko japońska manga, ale ogólnie całe medium komiksowe. Gdzie nawet z najprostszych historii zaczerpniętych z prostego niby nic nie znaczącego życia, można stworzyć coś wybitnego i wielowymiarowego. Zdecydowanie polecam.

Pozdrawiam.


 

Jakieś dziesięć lat temu uciekinierzy ze studia Gonzo założyli własne: David Production. Dziś już słynne za sprawą adaptacji JoJo na pierwszą w historii tej zasłużonej mangi serię telewizyjną, łatwych początków jednak nie miało, szczególnie, że na jedną ze swoich pierwszych serii wybrali temat tak trudny, jak Tatakau Shisho: The Book of Bantorra.

Anime pojawiło się trochę znikąd i jak samo David Production, początek miało trudny. Pamiętam, że wielu ludzi dropnęło oglądanie już po pierwszym epizodzie, odrzuconych zamotaną fabułą i kiepskimi elementami CGI (tak, kolego ImpulseM, pamiętam ci to nawet po ośmiu latach). Na dokładkę można też dorzucić, hm, spartański opening 1 z piosenką Ali „wszystkie utwory są takie same” Project, do którego dopiero po paru odcinkach dorobiono jakąś konkretną animację, którą jednak już trudno było zapomnieć, a do obadania jest tutaj: https://vimeo.com/13660917 i jest 18+ tak na dobrą sprawę. Zresztą design postaci żeńskich, szczególnie na okładkach tomików light novel (bo podobnie jak w przypadku opisywanego tydzień wcześniej Violet Evergarden tutaj również mamy do czynienia z adaptacją serii mikropowieści), bardziej wskazuje na anime w stylu innych „książek” (Bible Black, jeśli ktoś nie załapał mojego szelmowskiego nawiązania), niż na coś sensownego.
Mimo tych przeciwności ja zostałem i bardzo się z tego cieszę, bo jest to jedno z najlepszych anime, jakie oglądałem w życiu.

O co chodzi: ludzie po śmierci zamieniają się w książki. A konkretniej: w kamienne tablice. Po ich dotknięciu można poznać wspomnienia zmarłego. Książki te składowane są w bibliotece i strzeżone przez „uzbrojonych bibliotekarzy” (Tatakau Shisho), którzy pilnują, by książkom nic się nie stało, ścigają złodziei i handlarzy wspomnieniową pornografią (nie żartuję). Szefową jest niejaka Hamyutz Meseta, pani z cyckami tak wielkimi, że nawet inne postacie zwracają na to uwagę (a przecież to anime!), a w walce mało kto jest jej w stanie przyfikać. Poszczególni „bibliotekarze” mają też – a jakże – różne magiczne zdolności, którymi posługują się w walce z adwersarzami.

Co w tym anime jest takiego dobrego? Teraz już znam dobre porównanie, bo fabuła potrafi wykręcić takie wywijasy, jak pewna raczej znana już gra: NieR. Sytuacja może wywrócić się do góry nogami w ciągu kilku odcinków. Gdy myślisz, że sytuacja jest poukładana, to przyłazi jakiś mocarz, do którego nikt nie ma startu. Dowiadujemy się o postaciach i o samej Bibliotece rzeczy, których lepiej byłoby nie wiedzieć. Jeden tomik light novel to kilka odcinków anime, a potem akcja potrafi mocno „przeskoczyć” i nikt się nie przejmuje, czy kogoś polubiłeś albo sądziłeś, że jest tak, a nie inaczej. Cały czas dzieje się coś nowego i zaskakującego, aż do samego zakończenia, które – w sumie mój jedyny zarzut – nie jest satysfakcjonujące i do końca miałem nadzieję na jakiś ostatni plot twist, no ale niestety zostaliśmy z tym, co się stało i trzeba sobie z tym poradzić.

Nie chcę zdradzać jakichś szczegółów z fabuły – po prostu sam(a) spróbuj obejrzeć. Anime popularności żadnej nie zdobyło i dość trudno jest je polubić, a wiele wymienionych wcześniej cech może odrzucić już na starcie, ale według mnie warto dać mu szansę i obejrzeć przynajmniej pierwsze 5-6 odcinków. Ja, na ten przykład, nabrałem ochoty, by obejrzeć serię ponownie...

Za tydzień: tym razem anime znane, popularne, adresowane do dzieciaków płci męskiej oraz do dorosłych, antyspołecznych i samotnych kobiet; zawierające przygodę, sztuki walki i, hm, amoralnego klauna!


Achuj !

Wiosna idzie nareszcie, to i na polowanie na zamki i ruiny nabieram ochotę. W oko wpadło zdjęcie Remains of a tragedy od OlivierAccart. Niezła miejscówka we Francji, niestety ta XV wieczna budowla podczas II WŚ została spalona, a po niej zatopiona…


Półwiecze już za nami ;) Właśnie je przekroczyliśmy i zrobiliśmy krok naprzód ku setnej odsłonie. Dziękuję, że wciąż jesteście z kulturą, że czytacie, komentujecie i plusujecie. Oby tak dalej ;)

Dziękuję za występ Macieja oraz stałe wsparcie moich towarzyszy broni!

Do zobaczenia za tydzień! 

Pozdr, Gom

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +24 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +132 -
Gomlin
Ranking: 24 Poziom: 73
PD: 49904
REPUTACJA: 29409
Miesięcznik PSX Extreme