Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 16.02.2018, 11:44
Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #44
207V

Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #44

Hej, hej! Witam Was serdecznie w kolejnej porcji kulturalnego szaleństwa ! Mamy już za sobą tyle wstępów - że nie ma już co przedłużać a pozostaje zaprosić Was do środka!



Oglądajcie skoki - dobrze Wam to zrobi!

Funny trochę się zatracił i o mało co (choć nie chciał się przyznać...) nie zaprzepaścił tekstu obiecanego na kulturkę! Moja rada? Niech przerzucenie się na pokemony i skoki narciarskie - wtedy człowiek o wszystkim będzie pamiętał - słowo daję!  Co by jednak nie mówić chłopak słowny i w mgnieniu oka skleił tekst a ja mam coraz większe zaufanie do mojej niezastąpionej ekipy kulturalnej. Już nie wysyłam przypominajek! 
BRAVO WY!



Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:


CZYTADŁO


Piątek - piątunio - a w kiosku już czeka na mnie 3 zeszyt Tytusa ^^ Tak wiem, że łatwiej, szybciej i taniej jest kupić box 25 zeszytów niż przepłacać kupując co tydzień - ale tutaj odzywa się we mnie "zbieracz" i kult cotygodniowego chodzenia do kiosku - rytuał, który daje masę frajdy ;]
Póki co chłonę klimat fabularny i muzyczny Baldura by w pełni zagłębić się w książki - życzcie mi wytrwałości!


MUZYKA


Dalej lecę z  muzyczką, którą słuchałem za młodszego - a dzisiaj poczciwy:

Bryan Adams - Here I Am


FILM


Ten i następny weekend minie mi prawdopodobnie Szybko i Wściekle. Tak biorę na warsztat maraton
mało ambitnego kina akcji, które często ociera się o absurd. Nie ukrywam jednak, że takie filmy,
czyli odmóżdżacze też są potrzebne. Dobrze zasiąść z kumplem i komentować tekstami typu, że to bajka,  niemożliwe itp. No i pośmiać się można a samego łysolka lubię ;]



Ode mnie to na tyle tego weekendu i w tej chwili zapraszam do wypocin mojego gościa i 3-groszowiczów ^^




Witam Wszystkich serdecznie, 

Na wstępie chciałbym podziękować Sir Gomlinowi za zaproszenie do Kultury na weekend  ;)

Ze względu na charakterystykę prowadzonego przez ww. komandora kultury jestem zobowiązany do napisania kilku słów niezwiązanych z grami wideo. Szczerze powiedziawszy miałbym nie lada problem, ale poprzedni tydzień spędziłem na zwolnieniu lekarskim… a pad mnie dziwnie grzał w dłonie, więc większość czasu spędziłem przy różnego rodzaju filmach (…no tak w 25%- reszta należała do piłki nożnej + siatkówki + zimowej olimpiady).


 


FILM


Ostatnio na portalu mieliśmy do czynienia z bardzo smutnym zestawieniem filmowych crapów na podstawie gier. W zestawieniu przodował oczywiście Uwe Boll, chociaż co niektóre jego pozycje wcale nie należą do najniższej jakości filmów (no prawie :P). Wytypowanie takich filmów jak Max Payne, Far Cry albo Doom bardzo mnie zdziwiło. Przede wszystkim ww. produkcje można porównać jakościowo do ostatnio zaprezentowanego w publicznej telewizji Halo 4: Naprzód do świtu.

Przejdźmy więc do meritum tematu. Nie mam zamiaru rzucać spojlerami, więc lepiej nic nie napiszę na temat fabuły. Wystarczyłoby jedno zdanie za dużo, a każdy z Was znałby już cały film :/ Ciekawym aspektem tego filmu jest jego dystans do głównego bohatera serii gier (sry Gomlin…miało nie być o grach :P). Master Chief odgrywa tutaj drugoplanową rolę i występuje przez około 20-30 minut. Jeśli ktokolwiek z Was jest jego zagorzałym fanem, może zostać srogo zawiedziony tą produkcją. Natomiast każdy inny gracz spragniony ekranizacjami wielkich hitów rodem z konsoli, powinien poświęcić półtorej godziny dla tej ciekawej produkcji. Osobiście nie miałem do czynienia z Master Chiefem, więc po tym wzrosła szansa dołączenia do zielonego obozu ;)

 

Kolejną produkcją, która wywołała u mnie wzrost ciśnienia jest najnowsza odsłona Transformersów pod tytułem Ostatni Rycerz.

To co zrobił z tą piękną serią Michael Bay jest nie do pojęcia!!! Pierwsze trzy produkcje jeszcze byłem wstanie przyjąć, jeden główny bohater plus obsada robotów z wiecznie nieśmiertelnym Optimusem. Jednak obsada Marka Wahlberga jako głównego bohatera w dwóch ostatnich odsłonach…wtf???!!! Rozumiem swego rodzaju kontynuacje połączoną w swego rodzaju reset serii. Jednak wracając do ww. ostatniej części. Nic nie ratuje poziomu tej produkcji, nawet śmieszny lokaj prosto z Cybertronu. Mam nadzieję, że Bay albo zrobi sobie dłuższą przerwę od Transformersów, bo aż żal oglądać i śmiać się z niektórych poważnych scen :P

Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować za zaproszenie Sir Gomlinowi… niech Szmoc będzie z Wami :D




Lubicie oglądać mecze tenisa? Ja za tym nie przepadam, czasem jednak na orliku z jakimś dzieciakiem piłkę poodbijam i wytłumaczę mu zasady. Generalnie jednak nie rajcuje mnie odbijanie piłeczki rakietką. Mimo to film Borg/McEnroe obejrzałem jednym tchem.

 

 

 

 

 

 

Każda dyscyplina sportowa ma swoje niezapomniane momenty w historii. Dla mnie, jako fana piłki nożnej, będzie to „Dudek dance” (i cały ten finał Ligi Mistrzów, którego nawet by Hitchock nie wymyślił), czy finał MŚ 1994 Włochy-Brazylia. Dla fanów F1 z pewnością rywalizacja Lauda-Hunt. W tenisie najbardziej emocjonujący mecz ever rozegrał się ponoć w finale Wimbledonu 1980, gdzie czterokrotny mistrz świata, wyciszony, wręcz autystyczny Szwed Bjorn rywalizował z szalonym, lubiącym sadzić bluzgami do sędziów i publiczności, Amerykaninem McEnroem. To co pokazali na korcie do dziś budzi szacunek i mokry sen fanów tenisa.

Zanim jednak poznamy końcowy wynik pojedynku (jeśli nie znasz z historii tego kto wygrał, polecam nie czytać przed seansem, wtedy napięcie będzie jeszcze większe, zaręczam!) obejrzymy kilka lat poprzedzających te wydarzenie. I tu największe moje zastrzeżenie – uwaga filmowców skupiona jest głównie na Szwedzie, którego losy śledzimy od momentu, gdy jako dzieciak zaczął odbijać piłkę od drzwi garażowych. Znacznie mniej poznamy Amerykanina, a szkoda, bo Shia LaBaeuf stworzył bardzo dobrą kreację. Fajnie jednak został ukazany ich kontrast – gość, który tłumi w sobie wszelkie emocje i ten, który cały gniew wyrzuca z siebie; gdzie jeden jest kochany, a drugi pogardzany przez publiczność i przyjaciół. Ostatecznie okazuje się jednak, że obaj mają bardzo wiele ze sobą wspólnego, ba - są tacy sami - każdy tylko nałożył na swoją twarz inną maskę…

Mały, fajny film. Warto sprawdzić nawet jeśli nie lubisz „penisa”…





Siemano kulturalne:)

Stwierdziłem że nie ma co Wam żałować dobrej lektury i częstować Was lekturami pokroju Janko Muzykant , nie ma na co czekać i trzeba polecić dobry towar , pewnie już gdzieś o tej serii pisałem , ale warto  przypomnieć , bo może jednak ktoś nowy się skusi:)

Mowa o trylogii "Troja" angielskiego autora fantasy Davida Gemmella - Pan Srebrnego Łuku , Tarcza Gromu i Upadek Królów - trzy tomy w których autor po swojemu zinterpretował historię Wojny Trojańskiej , obok Odyseusza, Priama , Hektora i Achillesa , główne role grają syn króla Heliakaon , legendarny wojownik Argurios z Myken i kapłanka Andromacha.

Gdzieś kiedyś przeczytałem że cykl trojański Davida Gemmella powinien przeczytać każdy dorastający chłopiec zanim stanie się mężczyzną..a potem jeszcze raz.

Jest coś prawdziwego w powyższym stwierdzeniu - Troja Gemmella  to powieść o zwykłych ludziach, którzy swoim oddaniem i dobrem przewyższyli bogów i którzy płacili słoną cenę za swoje przekonania.

Nadchodzi czas męstwa i zdrady, krwi i strachu…

Polecam gorąco , bo jest to jedna z najlepszych trylogii jakie znam i czytałem !



 



Czołem!
 


Da się połączyć jazz z metalem? Da się, co już parokrotnie zostało udowodnione w historii ciężkiego grania. Jednymi z pionierów tego typu mieszanek jest amerykańska grupa Cynic, która w roku 1993 wydała swój pierwszy album pt. Focus. Jak na swoje czasy, była to przełomowa płyta, wprowadzająca świeży powiew w zatęchłym juz trochę gatunku. Death metalowy growl uzupełniany robotycznymi wokalami, bardzo techniczną i jednocześnie melodyjną grą (nieszablonowe linie basu). Focus to muzyczna wycieczka po kosmosie, gdzie zwiedzimy niezbadane światy i planety. Teksty są mocno filozoficzne i dotykają również zagadnień boskości, czy ludzkiego umysłu.

Cynic spisuje się świetnie również w grze na żywo, co możecie sprawdzić odpalając koncert jaki dali w 2008 na festiwalu Wacken. Chłopaki mieli długą przerwę od nagrania debiutu, bo zniknęli aż na 12 lat (od 1994 do 2006 zespół zawiesił działalnośc). Po powrocie stopniowo z ich muzyki znikał ciężar i brutalnośc, zastępowane bardziej progresywnym graniem.

Moimi osobistymi faworytami na Focus są: Celestial VoyageHow Could I i bezwokalowy utwór Textures.

Do następnego!


 




Achuj!

Rok się ledwo zaczął a ja już na trzecim antybiotyku jadę i drugim L4, a do dziś szczyciłem się tym, że nigdy na zwolnieniu lekarskim nie wylądowałem. W takim stanie nic się nie chce, ale można przynajmniej popatrzeć jak inni się bawią np w Hallstatt, Austria





Czas ucieka nieubłaganie... I tak niestety ucieka już czas dzisiejszej kulturki. Mimo wszystko jeśli macie jeszcze wolne dwie,trzy minutki to dajcie komentarz i pochwalcie się czym to będziecie się kulturzyć tego weekendu!
Ja się już żegnam i przy okazji dziękuję za występ dla Funn'ego oraz za wsparcie kulturalnej ekipy!

Do następnego odc!

Pozdr, Gom




 

Tagi:

Oceń notkę
+ +26 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 25 Poziom: 77
PD: 58451
REPUTACJA: 35204