Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 02.02.2018, 12:08
Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #42
238V

Kultura na weekend 2.0 [ BEZ GRANIA ] #42

Hej hej ;) 
Na PPE hucznie za sprawą wyników w PPE Awards - ale Kultura dalej sobie działa w skromnym gronie i brnie do przodu. Jak to mówi: nie liczy się ilość a jakość czytelników - a śmiało mogę rzec, że kulturowy blog ma skromne ale najlepsze możliwe grono. Zatem odchamiamy! :)



Kulturalne WITAM!

Na PPE unosi się nieprzyjemny odór. W jednym z blogów wywaliło Szambo i smród w postaci komentarzy powiela się na potęgę. No cóż kilki się zgadzają. Zatem musimy trzymać się w kulturalnym gronie - z dala od wojenek!

Kulturalnie dzisiaj ze swoimi propozycjami zagościł w blogu Sendo1910 oraz stała Kulturalna Elita



Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:


CZYTADŁO


Właśnie dotarł do mnie nowy numer Szmatławca i ojejku ile ciekawej dla mnie publicystyki! Piękna sprawa - tematy są tak trafione w moje gusta - a i na recki nie narzekam ^^. Zatem książkowe czytadła pójdą w tym tygodniu w odstawkę na rzecz magazynu. A co do samych książek to Baldur, którego zacząłem musi poczekać - właśnie przyszła do mnie Saga Baldura na PC i zanim łyknę w książkę to chciałem kilka godz spędzić w klimacie gry - ale to temat do bloga o tematyce growej (uważaj Gom, bo będzie BANICJA na kulturze! dop. Gom)


MUZYKA


Moja dzisiejsza polecana nutka sięga zafascynowana troszkę mocniejszych brzmień za czasów liceum...gdzie te moje długie włosy? Ech...

Disturbed - Land Of Confusion :


Jakieś Hobby COŚ?


Zarówno w kulturze jak i patrząc na forum na PPE - szerzy się coraz to mocniej składanie figurek, tzw. Gunpla. Najwięcej rozpowszechnia to chyba Daaku, który z czasem pokazuje nam swoje dzieła w komentarzach ( i wygląda to naprawdę nieźle). Niestety Mechy to nie moja bajka ale... na  cdp.pl pojawiły się właśnie tego rodzaju figurki do złożenia ze świata Dragon Balla! I tutaj jestem zadowolony bo to już bardziej mój klimat - niestety cena mnie stosunkowo bardzo odstrasza (170 zyli? ryli?). Pozostaje mi czekać na jakieś promo min 50% a wtedy na pewno się skuszę!

GUNDAM



Ode mnie to na tyle tego weekendu i w tej chwili zapraszam do wypocin mojego gościa i 3-groszowiczów ^^




Co się odwlecze, to nie uciecze, co Gomlin? Z małymi przeszkodami, ale w końcu dotarłem do „Kultury na weekend”. Dzięki za zaproszenie!

[ Tak jest! dop. Gom]


 


FILM


Sędzia Dredd (1995)

Jako że w tym nowym roku zrobił się ze mnie wyjątkowo sentymentalny dziad, postanowiłem zacząć kolekcjonować swoje ulubione filmy. Większość z nich, co tu dużo ukrywać, powstało przed 2000 rokiem i niektóre są ciężko dostępne lub kosztują dużo. Chcąc pogodzić to wszystko, kupiłem na rupieciach kilkunastoletni kombajn multimedialny Sony ze sprawnym odtwarzaczem VHS (i jak na złość, nie działającym czytnikiem do DVD) a do niego pierwszy z wielu must-have’ów, czyli Sędziego Dredda. Film z Stallone’em pamiętałem jak przez mgłę, ponadto opinie co tej produkcji na największym polskim serwisie o filmach (oraz o mydle i powidle) były podzielone. Postanowiłem jednak zaryzykować te dziesięć złotych na VHS-a i… był to strzał w dziesiątkę. Film Danny’ego Cannona nieźle odwzorował klimat popularnego komiksu. Przedstawia nam XXII wiek, w którym ludzkość jest skoncentrowana w kilku mega-metropoliach zamieszkanych przez setki milionów osób. Ci bogatsi egzystują w luksusowych apartamentach na szczytach drapaczy chmur, reszta zaś tłoczy się w obskurnych dzielnicach na samym dole. Jak łatwo wywnioskować, prowadzi to do społecznego chaosu i regularnych wojen ulicznych. Nie ma w nich zwycięzców, jest tylko sprawiedliwość. A strzegą jej Sędziowie – grupa elitarnych stróżów prawa, dzięki którym słowo „społeczeństwo” jeszcze coś znaczy. Głównym bohaterem jest postać tytułowego Sędziego Dredda, granego przez Sylvestra Stallone’a. Jest prawdziwym nemesis każdego złoczyńcy, zawsze stającym po stronie prawa. Produkcja z 1995 roku podejmuje kilka kwestii związanych z moralnością, zmusza do refleksji, ale jest również całkiem niezłym „filmem do popcornu”. Efekty specjalne bardzo się zestarzały, niestety. Nawet na słabej jakości kasecie VHS wyglądają przeciętnie. Twórcy na szczęście nie poskąpili grosza na kapitalne scenerie ruin miasta, czy wielkiego bojowego robota, który już od małego strasznie mi się podobał! O grze aktorskiej Stallone’a niewiele mogę powiedzieć. Gra bezwzględnego gliniarza przyszłości. Przez 90% filmu utrzymuje twardą, poważną skorupę na swojej twarzy. Nie jest to jego rola życia, ale nie sposób przyczepić się do warsztatu aktorskiego. Świetnie wypada również śliczna Diane Lane, czy antagonista Dredda grany przez Armanda Assante.  Jeśli lubicie sci-fi z retro futurystycznymi akcentami i nie macie uczulenia na Sylvestra, to gorąco polecam!

 


CZYTADŁO


Michael Crichton – Kula

Motyw kosmitów nawiedzających Ziemię jest niezwykle oklepany. Zazwyczaj przybysze z kosmosu otwarcie atakują naszą cywilizację i doprowadzają ją na skraj zagłady. Ostatecznie jakiś cud ratuje ludzi przed totalną eksterminacją i wszystko kończy się pozytywnie. Oczywiście istnieje wiele wyjątków od tej reguły, a jednym z nich jest powieść Michaela Crichtona z 1987 roku pod tytułem „Kula”. Jest ona kolejnym trzymającym w napięciu technothrillerem autora m. in.  Parku Jurajskiego. Przenosi nas na wody Pacyfiku, gdzie Marynarka USA wraz z grupą naukowców dokonuje przełomowego odkrycia. Okazuje się, że na dnie oceanu leży olbrzymi nienaruszony statek kosmiczny, którego wiek oceniany jest od 300 do… 5000 lat. Grupa śmiałków zostaje przetransportowana do podwodnego habitatu, z którego w końcu wyrusza zbadać niezwykłe znalezisko. Po szczęśliwym dostaniu się do środka ich oczom objawia się olbrzymia tytułowa kula, która pozornie okazuje się niczym więcej, jak przykuwającym oko elementem statku. Tak naprawdę jednak wpływa na umysły naukowców i wydobywa z nich najgłębsze lęki, które na dnie zburzonego sztormem oceanu okazują się niezwykle zgubne…




Kochacie sci-fi? Lubicie ‘Black Mirror” (mam nadzieję, że ostatni sezon już zaliczony!)? Cenicie Philipa K. Dicka? Jeśli odpowiedziałeś przynajmniej 2 razy TAK na powyższe pytania, niewykluczone, że może zainteresować cię najnowsza produkcja Channel 4 i Amazona pt. 'Electric Dreams'.

Całość oparta jest na opowiadaniach Dicka, niekiedy przekonwertowanych przez dzisiejsze, aktualne lęki i wydarzenia dziejące się na świecie. Nie spodziewajcie się jednak podobnego do wspomnianego wyżej Black Mirror uniwersum – zaadaptowane zostały opowiadania z różnych nurtów sci-fi, więc nie zdziwcie się jeśli w jednym odcinku będziemy wędrować po przeludnionym mieście pełnego napięć bliższym rzeczywistości, by w następnym latać po najdalszych zakątkach kosmosu. Ten dysonans ma prawo zmęczyć, tym bardziej, że i odcinki trzymają całkowicie różny poziom. Jeśli znacie opowiadania Dicka wiecie, że pisał on rzeczy niezwykłe, bardzo dobre, ale i przeciętne czy wręcz słabe (by nie rzec tragiczne; pewnie zależało od tego ile „wziął”). Tutaj mamy to samo.

Oprócz fajnych odcinków, gdzie główną tematyką jest miłość (‘Impossible Planet’, ‘Human Is’, czy zdecydowanie 2 najlepsze odcinki serialu jak „Real Life’ i ‘Autofac”) , są rzeczy kiepskie jak „Crazy Diamond”, ‘Father Thing’ (popłuczyny po „Inwazji porywaczy ciał”), czy „The Hood Maker”. Inne lokują się gdzieś pośrodku jak „The Commuter”. Z kolei amazonowe – „Kill all others” i „Safe and sound” próbują krytykować trumpowską Amerykę i pokazywać prawicowych pomyleńców bezmyślnie sterowanych przez rząd i środki przekazu, ale próżno szukać tu subtelności czy ironii jaką zaprezentował odcinek BM – „Waldo Time”, który „przewidział Trumpa”. Zbyt to siermiężne, w dodatku straszliwie przewidywalne, więc w konsekwencji niezbyt udane.

Podsumowując – obejrzyjcie 4 najwyżej przeze mnie ocenione odcinki. Jeśli się wam spodobają, możecie atakować resztę. Jeśli nie – tym bardziej nie brnijcie dalej. Ewentualnie sprawdźcie czołówkę serialu, która jest…fenomenalna!!





Siemano:)

Dziś chciałbym Wam zaproponować książkę polskiego autora jakim jest Robert M. Wegner i jego "Opowieści z meekhańskiego pogranicza : Północ -Południe" - jest to pierwszy tom z czterech które dotychczas się ukazały , różni bohaterowie , epicka opowieść o wojnach bogów i ludzi przedstawiona z rozmachem godnym mistrzów gatunku.

Pierwsza część książki opowiada o przygodach Górskiej Straży - twardzi, nieustraszeni górale kontra góry, mróz i magia.

 

Klimat mrocznej północy wręcz wylewa się z kartek tej książki , powinno się ją czytać przy zapalonej świecy i naostrzonym mieczy na kolanach - nie znacie minuty w której coś Was zaskoczy :P

W drugiej części poznajemy samotnego i zamaskowanego wojownika z pustynnego południa - powiem tylko że po przeczytaniu pierwszej części tak spodobał mi się klimat mrocznej i lodowatej północy że wcale nie chciałem wędrować na gorące południe..ale ,..ale tam było jeszcze lepiej :)

Jeśli lubicie nieco mroczne fantasy , z odrobiną humoru i barwnymi postaciami - Meekhan czeka :)

Czekam z niecierpliwością na piąty tom , który podobno jest zapowiedziany w tym roku:)

Kulturalnie pozdrawiam na Croma !



 


Czołem!

Dzisiaj będzie instrumentalnie z naciskiem na gitary i elektroniczne plumkanie w tle.

Na Animals As Leaders natknąłem się przypadkowo. Kumpel rozkochany w wszelkiej maści muzie progresywnej (z naciskiem na metal) podesłał mi link z ich utworem. Nie wiedząc za bardzo co mnie czeka odpaliłem i podeszło, bardzo podeszło. Jest to wielka uczta dla fana inteligentnego grania.

Do tej pory chłopaki z AAL wydali 4 albumy studyjne i wg mnie to właśnie The Joy of Motion jest ich opus magnum. Relaksuję się słuchając tych utworów. Średnia długość kawałka to ok. 5 minut i w tym czasie uświadczymy muzycznego rollercoastera. Spokojne intro momentalnie przerodzi się w gitarowy galop, by następnie uraczyć nas solówką z najwyższej półki. Wplecione w to wszystko elementy muzyki elektronicznej wprowadzają „kosmiczny klimat s-f” (podobne trochę do dokonań Cynic - deathmetalowej kapeli, która wplotła w swoją twórczość elementy fusion). Moi faworyci to KascadeAnother YearPhysical Education i wieńczący płytę Nephele. Reszta jest po prostu bardzo dobra i nie ma się do czego przyczepić - materiał na 10/10. Różnorodność, technika na najwyższym poziomie, świetne kompozycje. Tutaj wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku.

Warto też zwrócić uwagę na to, że na całej płycie nie uświadczymy ani grama wokalu. Chłopaki znaleźli pomysł na siebie mistrzowską grą na instrumentach i to w zupełności wystarczy. Polecam w sumie każdemu, nie tylko fanom gitarowego grania.

Do następnego!


 




Achuj!

Ostatnio idąc z córką obok szkoły podstawowej pod oknami widziałem mnóstwo papierowych samolocików - jest klimat i nostalgia w takich momentach. Zapodaję Wam dziś moim zdaniem sztukę w czystym wydaniu, tylko papier i ołówek, a jakie to cudowne i pomysłowe. Dancer od shimoda7





Dopiero co się witam ... a już piszę ostatnie literki na końcówce bloga. Nie wiem jak Wam leci czas z blogową ale mi składanie tekstu i tworzenie bloga umila czas, które mija szybciej niż reklama w tv.

No nic - dojechaliśmy do końca, zatem dziękuję userowi Sendo1910 za występ i oczywiście Elicie 3-groszówki! Standardowo THX również dla wszystkich czytelników i komentatorów! 
Do następnego!

Pozdr, Gom




Tagi:

Oceń notkę
+ +19 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 25 Poziom: 77
PD: 58452
REPUTACJA: 35214