SKLEP

Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 22.09.2017, 12:14
Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #23
218V

Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #23

Już 23 raz serdecznie witam w kolejnym odcinku kultury na weekend! Jeszcze 2 odsłony i osiągniemy pierwszą ćwiartkę setki - a to już coś :) Nie przedłużając zapraszam do środka ! :)

Niestety, szare i bure klimaty chyba zagościły polskie rejony na dobre - bynajmniej u mnie taki obraz wciąż się utrzymuje. Pogoda sprzyja graniu ale! to nie ten blog a przecież na kulturę musi być czas !  Dzisiaj jako gość dał się do bloga zaciągnąć Naczelny znanej wszystkim GraczoStacji - i muszę przyznać...chłopak konkretnie dołożył do pieca! Przygotujcie się na porządną dawkę kultury ! Wszystko jak zwykle okraszone pięknym widokiem Repipa - człowieka ciągłej podróży ;)

 


Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:

Książka:

U mnie z czytaniem póki co bez zmian - ciągle rozczytuje się w krwawych, wampirzych perypetiach książki sprzed tygodnia. W głowie zaś mi się powoli kłębią myśli o przypomnieniu sobie kultowej trylogii. Hobbit w tym roku już przypomniany, więc może czas wrócić do tego świata, tym bardziej, że za jakiś czas szykuje się u mnie nadejście Silmarillion'a - a i opowieść o dzieciach Hurina nigdy nie zagościła w moich rękach... trzeba nadrobić.

Film/Anime:

Ostatni sezon Slayersów oceniam na duży plus. Nie ma co ukrywać ale pierwowzoru nie przebije a i nawet mu nie dorówna ale oceniam serie za dobrą kontynuację i szczerze szkoda mi, że nie ma kolejnego sezonu bo całkiem całkiem się rozkręcał.

Na obecny weekend trochę straszydła, trochę kosmitów - tradycyjnie klasyk w tej temacie : Z Archiwum X - jeden film na sobotę i jeden na niedzielę. Widziałem oba i wiem, że niezbyt się umywają do serialu (zwłaszcza pierwszych sezonów) ale od czasu do czasu warto sobie przypomnieć to i owo


A teraz głos dla TOM'a19


:


FILM


Interstellar

Są filmy, które potrafią rozbawić do łez, pobudzać zmysły niesamowitymi akcjami, przestraszyć do stanu przedzawałowego. Najnowszy twór Christophera Nolana nie można zaszufladkować do jednego prostego emocjonalnego terminu. Porusza, zaskakuje, ekscytuje i zmusza do głębokich refleksji jak żaden inny film.
 
,,Patrząc w niebo, rozmyślaliśmy o naszym miejscu wśród gwiazd'' - Cooper 

Wskutek anomalii klimatycznych losy ludzkości są przesądzone, a jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest szukanie planety o zbliżonych warunkach nadającymi się do zasiedlenia. W ten sposób grupa badaczy wyrusza w poszukiwaniu nadziei, przekraczając ludzkie możliwości w podróżowaniu tunelem czasoprzestrzennym.
Co by nie mówić o prostej fabule, należy grubo nakreślić o zawartych w filmie zagadnieniach, które nie poruszały inne produkcje z gatunku sci-fi, a które będziemy rozmyślać następnego dnia po seansie a nawet dłużej ;)
To nie jest bajeczka dla dzieci ani typowo blockbusterowy odmóżdzacz al'a Transformers. Jest to surowa i spokojna w przekazie opowieść o miłości, sztuce przetrwania, złudnej nadziei i podróżach w nieznane.
To pozycja dla fanów Kubricka (2001:Odyseja kosmiczna), którzy wiedzą co to teoria względności. Ba! znajomość terminologii astronomicznej typu: horyzont zdarzeń, osobliwość czy czarna dziura jest przydatne, aby film zrozumieć lepiej.
Przed filmem oczekiwałem, że będzie idealnym pomostem między spokojną przygodą  a momentami akcji. Myliłem się... a dzięki geniuszowi reżysera gatunek Sci-fi ma szansę w końcu wyjść poza granicę utartego schematu ,,szybko, widowiskowo, łatwo i przyjemnie'' ;)
Oglądając film można łatwo odpłynąć w wizji twórcy, który nie bał się podjąć poważnych tematów, na które ciężko znaleźć w innych produkcjach. 

 


Ogrom wizualnego majstersztyku polana ludzkimi emocjami i zagadnieniami, które trafiły się nam lub trafią w przyszłości sprawia, że czujemy się zżyci z bohaterami spektaklu i kibicujemy z całego serca aby ta podróż skończyła się pomyślnie.
Zaś emocje towarzyszące niektórym scenom sprawiały spektrum reakcji, od zaskoczenia (niemal podskoczenie do góry:) i dezorientacji po ekscytacje i smutek. 
Moment w którym Cooper opuszczał swoją córkę w akompaniamecie odliczanego startu promu kosmicznego sprawiło, że miałem ,,świeczki'' w oczach. Co mi się zdarzyło ostatnim razem 20 lat temu podczas śmierci chomika ;D (żart) 
A co może jeszcze chwytać za serce oprócz pokazania miłości i momentów zaskoczenia? Sceneria, zdjęcia i montaż to klasa światowa! Dawno nie widziałem takich perfekcyjnie ułożonych i co najważniejsze ciekawych obrazów. Powierzchnia obcych planet, wnętrza statków, starodawne filtry, rewelacyjnie przedstawiona czarna dziura, czy idealne sceny ukazujące emocje aktorów. 
A są one tak namacalne, że czujesz ich ból, strach, złość, smutek. Matthew McConaughey obowiązkowo dostanie Oscara za tę rolę, a nie gorzej wypadła Anne Hathaway, która i tak jest w cieniu kolegi. Złotousty Michael Caine i poprawna Jessica Chastain dołożyli cegiełki do tego świetnego przedstawienia. 
Finalną kwestią, którą nie można ominąć to muzyka. Hans Zimmer pokazał, że jest najlepszym kompozytorem na świecie. Może i utwory są zbyt wyniosłe i pompatyczne, ale zawierają TO COŚ co sprawia, że przekaz emocji jest łatwiejszy. Świetne organy, świetne budowanie klimatu. Po prostu zaj&*#ście duża wiśnia na torcie filmu ;D
Tak jak wspomniałem na wstępie, Interstellar zmusza widza do refleksji. Po wyjściu z sali kinowej w głowie narasta wiele pytań na które próbujemy odpowiedzieć doprowadzając do burzy mózgów w samym sobie. 
To co uczynił ten film po prawie 3 godzinach nie udał się kilkunastu innym produkcjom w ciągu kilkudziesięciu. 
To jakby inny świat, inna narracja...geniusz w czystej postaci. 
Jest oczywiście kilka nielogicznych zdarzeń, odrobinę błędów. Jednak jako obraz i wizja sprawuje się celująco, niestety trafiając w nieliczne grono odbiorców. A może na tym polega fenomen tego filmu? Poszukując odkrywczego przekazu pośród tysiąca blasterków i patosu lanego hektolitrami spektakularnych akcji trafiamy na....
...................Interstellar 

"Logika zaprowadzi cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie" - A. Einstein

 



The Raid 2

Pierwsza część The Raid, była swego czasu objawieniem. Produkcja z budżetem 80-krotnie mniejszym od wypchanego patosem i znanymi aktorami- Niezniszczalni, okazał się lepszym filmem akcji niż ktokolwiek mógł się spodziewać. 
Gareth Evans idąc za ciosem sukcesu jedynki, uzbierał ,,aż'' 4,5 miliona dolarów na kontynuację i jak łatwo się domyślić w filmie wszystkiego jest więcej, ale czy na pewno lepiej?  

The Raid z 2011 roku pokazał banalną historię lecz nadrabiał niesamowitą choreografią walk, brudnym klimatem, pracą kamery, świetnymi i brutalnymi akcjami, które od dawien dawna nie były eksponowane w kinie. Pokazał się z tak zaskakującej i dobrej strony, że kontynuacja była kwestią czasu.
The Raid 2 wita nas jakże odmiennym klimatem i historią. Znajdziemy tu pełno gangsterskich porachunków, policyjnych wtyczek i zdrad osób z mafijnych rodzin. Odbiło się to trochę na tempie obrazu, który w pierwszej części gnał jak szalony. Tutaj znajdziemy kilka dłuższych postojów, które zamieniają się w przynudnawe rozmowy i sytuacje. 
Jednak co z tego, jeśli od połowy filmu zaczyna się prawdziwe mięso armatnie i wybuch atomowego przesytu akcji...ale o tym za chwilę.
Głównym bohaterem nadal pozostał Iko Uwais grający Ramę. Co ważne dochodzi sporo postaci, które idealnie wpasowały się w film, dając miks charakterów ubarwniających odbiór tego krwawego widowiska. Mistrzowska charakteryzacja Arifina Putry jako syna mafijnego bossa, luzacki styl baseball bat mana, kobieta ,,kamienna twarz''z młotkami zwaną Hummer girl i Yayan Ruhian w roli staruszka Prakso.
Trzeba zaznaczyć fakt, że większość z tych postaci nie mówi ANI JEDNEGO słowa. Ich zachowanie i charakteryzacja przebija sztywne amerykańskie cyrki na kółkach i dialogi typu ,,jestem tak zaje*#sty, że nie masz ze mną szans!''  
Akcja filmu z ciasnych korytarzy budynku przeniesiona jest na otwarte tereny. Wprost - bardziej zróżnicowana i epicka scenografia. I to filmowi wyszło zdecydowanie na plus.
Walka w więziennych zamieszkach, gdzie kamera płynnie przesuwa się po kolejnych nieszczęśnikach lub samochodowy pościg z istną wisienką na torcie, bijatyką w aucie przebija nawet efektowną walkę kilku osób w samolocie z ''Szybkich i wściekłych 6''.

 


Fani pierwszej części doskonale wiedzą, że film bazował na realistycznych doznaniach w kwestii ukazania brutalności. Co by nie mówić, poprzeczka tego aspektu wzrosła dwukrotnie.
Podcinanie gardeł, bliskie strzały z shotguna, wbijanie różnego rodzaju broni białej w najmniej przyjemne partie ciała, łamanie kości i realistyczne zachowanie człowieka podczas zderzenia samochodu z betonowym bloczkiem. W całym tym krwawym rollercoasterze króluje wręcz idealny montaż i praca kamery, która podąża za akcją na setki różnych sposobów i ujęć. Nie ma mowy o nadmiernym wykorzystywaniu efektu spowolnienia (Matrix się kłania), czy powtarzaniu ogranych schematów scen walki z innych filmów.
Reżyser wraz z ekipą mają w tym aspekcie u mnie Oscara, bo pokazują za relatywnie mały budżet, artystyczny i perfekcyjny obraz dopieszczony od pierwszej minuty do napisów końcowych. 
A warto do nich dotrzeć, ponieważ ostatnia godzina filmu zapewnia totalny widowiskowy orgazm scalonych ze sobą wszelakiej maści akcji. Osobiście do połowy filmu skala oceny wynosiła marne 7, aby po kolejnej połówce podnieść o 2 oczka...Myślę, że zrobicie podobnie, zwłaszcza po ostatniej walce w kuchni, która notabene jest jedną z najlepszych walk między 2 osobami w dziejach kina :)
Na koniec warto odnotować udaną ścieżkę dźwiękową, idealnie komponującą się zarówno do emocjonujących potyczek jak i spokojniejszych momentów zadumy. 
Gareth Evans zapowiedział trylogię, nie zostaje nam nic innego jak czekać na trzecią część ,,nalotu'' zwłaszcza, że wystąpi w nim kolejny mistrz walki Tony Jaa. 
The Raid 1/2 pokazuje najlepsze kino akcji nawiązujące do sztuk walki w ostatnich kilkunastu latach na srebrnym ekranie. Przełamuje stereotypowe ukazanie ,,zamerykanizowanych'' tworów z masą wybuchów, latających pocisków nad głowami i nielogicznymi akcjami rodem z filmów sci-fiction.   
The Raid 3....przybywaj!


Inne filmy godne polecenia z gatunku ,,odkrycie'' roku: 

Contratiempo - film, który zmiażdżył mnie historią, wydarzeniami. Zaskakujący na każdym kroku.

Był sobie pies - płakałem jak oglądałem :) ...ze wzruszenia. Świetna przygoda.

Czacha dymi - stary, ale jary. Ubaw po pachy, nie każdy miał okazję obejrzeć. Ja w sumie niedawno to zrobiłem.

Zombie express - chyba najlepszy film o zombie, emocjonujący, świetnie nakręcony. 

Nie oddychaj - perełka wśród thrillerów. Ilość zdarzeń wepchanych w 90 minutach można rozdzielić na dwa filmy. Oscarowa rola dla psa mordercy :)   

Kung Fury - krótki film, który....a zresztą zobaczcie :D

 


SERIAL


Ash kontra martwe zło

Jakbym miał krótko opisać emocje po obejrzeniu dwóch sezonów Ash vs. Evil Dead to...nie jestem w stanie. Produkcja to spójna a zarazem dziwna, komedia przeplatana z horrorem, stonowana w zawartość a jednak pełna atrakcji. Po prostu jedyne w swoim rodzaju dzieło, które może, a nawet musi zaszokować widza.  
W centrum uwagi nie kto inny, jak Ashley ''Ash'' J. Williams i jego piła mechaniczna przytwierdzona do ręki. Dinozaury kinematografii pewnie kojarzą produkcję filmową z 1981 r. Jest parę nawiązań do tego dzieła i co najważniejsze, podobny klimat. 
Fabuła banalna, jednak z każdą minutą przyciąga do ekranu, tylko przez realizacyjny geniusz pół godzinnych odcinków. W każdym coś się dzieje, w każdym jesteśmy zaskakiwani. 
Ash ukrywając pewną księgę wybudził do życia demony, które - oczywiście - musi powstrzymać z pomocą swoich nowo poznanych przyjaciół. 
Jazda bez trzymanki jaką zaserwowali nam twórcy to najlepsze co mnie spotkało w dotychczasowym dorobku serialowym. Od klasycznych motywów straszących w postaci opuszczonej starej chatki z wiedźmą chodząca po suficie, po nawiedzone auto mordujące młodzież, aż do totalnej masakry wstrętnych pokrak i rozpierduchy w barze, a kończąc na obrzydliwej i szokującej scenie w kostnicy, która może jednocześnie bawić ( daje słowo ). Jest pełno latających flaków, krwi co może by mnie zraziło, gdyby nie groteskowy styl i wszędobylski humor, puszczanie oczka w stronę widza. Brakuje tylko przełamywania czwartej ściany i gadanie do widzów w stylu Deadpoola. 
Takiego emocjonalnego rollercoatera dawno nie przeżyłem. 
A wisienką na torcie jest fakt, że wszystko wyreżyserowane jest na styl lat 80-tych. I nie mówię tu o scenografii, czy kostiumach, tudzież muzyce, ale o specyficznym kręceniu i pokazywaniem scen. Jest kiczowato, ale ma to swój niepowtarzalny urok. 
Serial obejrzałem w ciągu tygodnia z dziewczyną, która nie spodziewała się takiej jazdy, wysoko oceniając to co zobaczyła. 
Poleca
M!


MUZYKA


Ostatnio słucham co popadnie i nie mam zespołu godnego polecenia. Dlatego postanowiłem ujawnić finałową ekipę wszystkich utworów z gier, które przeszły do ostatniego etapu głosowania Graczostacji - blogu, który wspólnie z Abi prowadzimy od ponad roku ;)  
Oto lista TOP50 wszystkich finałowych utworów:

Alan Wake - War
Blue Dragon - The Seal is Broken
Child of Light - Pilgrims on a Long Journey
Chrono Cross - The Scars of Time
Chrono Cross - Dream of the Shore Near Another World
Chrono Trigger - Main Theme
Deus Ex: Human Revolution - Icarus
Devil May Cry 3 - Devils Never Cry
Donkey Kong Country: Tropical Freeze - Seashore War
DOOM - BFG Division
Dragon Age: Origins - Lelianna's Song
Dying Light - Main Menu Theme
Final Fanatsy IX - You're Not Alone
Final Fantasy VII - One Winged Angel
Final Fantasy VIII - Liberi Fatali
Grandia - Theme of Grandia
Killer Instinct - Theme
Legacy of Kain: Soul Reaver - Main Theme
Lost Odyssey - Main Theme
Metal Gear Rising: Revengeance - Rules of Nature
Metal Gear Solid 2 - Main Theme 
Metal Gear Solid Portable Ops - Calling to the Night
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain - Quiet's Theme
Metro 2033 - Don't Forget
Mirror’s Edge - Still Alive
NieR - Kaine Salvation
NieR: Automata - Amusement Park Boss
Ori and the Blind Forest - Main Menu Theme
Rain - A Tale Only the Rain Knows (Rain Main Theme)?
Shadow of the Colossus - Demise of the Ritual 
Shadow of the Colossus - The Opened Way
Shin Megami Tensei: Persona 3 - The Battle for Everyone's Souls
Silent Hill - Silent Hill
Silent Hill 2 - Promise
Soul Blade - The Edge of Soul (Intro Theme) 
Soul Calibur III - Healing Winds
Suikoden 3 - Exceeding Love
Tekken 5 - Moonlit Wilderness
The Elder Scrolls V: Skyrim - Dragonborn
The Last of Us - The Path (A New Beginning)
The Witcher - River of Life
The Witcher 3 - Steel for Humans
The Witcher 3: Wild Hunt - The Fields of Ard Skellig
Tomb Raider - Main Theme
VA-11 Hall-A - A New Frontier
Wild Arms - Into The Wilderness
Wipeout 3 - Xpander
Xenoblade Chronicles - Main Theme
Xenoblade Chronicles X - Theme X
Xenogears - Small Two of Pieces

Nie będę wstawiać całej muzyki, ale pokuszę się o kilka kawałków. Finałowa faza Graczostacji już niebawem w dziale blogów! Będzie się działo!!!

 


PLANSZÓWKA


W planszówki tak naprawę nie gram za często. Głównie z moją dziewczyną w opcji dwuosobowej, a jak wyjdziemy do gości to imprezowy tytuł też się przyda. W domu mam skromną kolekcję kilku gier, które przedstawię w wielkim skrócie, a następnie podam parę typów, które wyszukałem w sieci, jednak nie dane mi było zagrać. Jeśli grałeś/aś w jakiś tytuł podany niżej, proszę o osobiste odczucia jak się grało? ;)

Moje gry dla 2 osób:

 

7 cudów Świata: Pojedynek

Bardzo rozbudowana jak na dwie osoby gra, w której zarządzamy zdobywanymi zasobami, budujemy fabryki, następnie budowle, aby finalnie wygrać na trzy sposoby: militarnie, cywilnie lub naukowo. Tytułowe 7 cudów to specjalne budowle, które znacznie pomagają w odniesieniu sukcesu. 
Przyjemna gra w dobieranie kart, sporo taktycznego myślenia i kombinowania. 
Gra, która średnio sposobała się dziewczynie, stwierdziła, że za często ze mną wygrywa, przez co nie czuje rywalizacji. No to się wydało! :D Według mojej opinii gra z potencjałem, jednak jak każda inna, po kilkunastu rozgrywkach może zwyczajnie znudzić. Największy minus to dążenie tylko do jednej dominacji, przez co wygląda to tak, że jedna osoba chce wygrać militarnie, a druga ,,kradnie'' mu karty z siłą militarną, szukając pozostałych dwóch opcji do zwycięstwa.

 

Zombiaki II: Atak na Moskwę

Turowa karcianka z cyklu tower defense - jedna osoba atakuje ( zombiaki ), a druga broni się przed ofensywnymi akcjami tych pierwszych ( żołnierze ). Karcianka idealna na pierwszy kontakt z grami. Przyjemne i zabawne grafiki zombiaczków, proste zasady, trochę kombinowania. Dla nas bomba, tymbardziej, że lubimy temat zombie ( serial The Walking Dead i wszystko jasne ). 
Minusem są niektóre dopakowane karty, które w wyrównanym pojedynku przechylają szale zwycięstwa lub przegranej do 80%. Dlatego zostały spalone i pogrzebane w ziemi, niedaleko lasu :)

Sabotażysta: Pojedynek

Gra, która podbiła nasze serca. Zasady są proste, wykładamy małe karty, które połączone razem tworzą siatkę podziemnych tuneli. Gracz, a raczej krasnal musi tak wykładać karty, aby zdobyć jak najwięcej sztabek złota. Karty są na tyle zróżnicowane, że można kombinować w różnoraki sposób. Najlepsze jest to, że możemy sabotować przeciwnika usuwając część tunelu w najlepszym strategicznym punkcie. Można podłączyć się pod tunel drugiej osoby lub podążać własną ścieżką. 
Świetna pozycja i chyba najlepsza jaką mamy, dla dwóch graczy. 
Jedynym minusem jest oczywiście losowość, to od kart zależy jak wystartujemy, a także jak daleko zajdziemy. 


Jungle Speed

Krótko i na temat. Jedyna gra, która wymaga refleksu i spostrzegawczości. Na środku, między graczami stawiany jest drewniany totem a także stos sporej ilości kart. każda kolejno odkryta karta to kolorowe symbole. Jeśli dany symbol będzie taki sam jak karta wcześniej ujawniona, gracz musi jak najszybciej złapać totem. A że symbole są do siebie podobne, dochodzi sporo pomyłek. Osobiście bawiłem się dobrze, ale bez rewelacji. Często można było się dziabnąć na kobiece paznokcie podczas łapania totemu w tym samym czasie, często totem wylatywał poza stół po tym jak ktoś wycofał się z szybkiego chwytu. Trochę śmiechu przy tym było. 
Gra lepiej prezentuje się w grupie czterech osób, wtedy koncentracja sięga zenitu!


Gra imprezowa:

 

Założysz się? 

Jedyna imprezowa gra planszowa, która przypadła wszystkim do gustu. Każdy z graczy dostaje gotówkę i obstawia wykładając odpowiednią ilość kasy, czy następna w kolejności osoba wykona specjalne zadanie w określonym limicie czasowym. Zadania są różne np: 
Czy gracz wymieni 7 gatunków ptaków żyjących w Polsce? 
Czy graczowi uda się, stojąc na jednej nodze, pocałować się w stopę?
Czy graczowi uda się, z odległości dwóch metrów, trafić kostką do kubka?
Czy gracz odnajdzie 4 zielone rzeczy znajdujące się w domu?
Zabawa jest naprawdę przednia. Co najważniejsze, nie trzeba upojenia alkoholowego, aby dobrze się bawić. Wśród zadań są zadania matematyczne, szybkiego myślenia, wiedzy, pamięciowe, sprawnościowe, gimnastyczne, bazujące na losowości a także spostrzegawczości. 
Pieniądze sprawiają, że tytuł ten nabiera zupełnie innego wymiaru. Jeśli ktoś wyłoży grubą mamonę, to wykonujący zadanie stara się jak najlepiej wypaść aby ją zgarnąć. Z drugiej strony jest ryzyko, że gracz wyłoży się na zadaniu i stracimy przez to parę setek - bo przecież to było proste do wykonania!? No właśnie, zadania są tak skonstruowane, że czas wymierzony przez klepsydry ( 15, 30, 60 sekund ) podnoszą poziom stresu, a co za tym idzie? Z pozoru łatwe czynności możemy wykonać, ale nie mieszcząc się w zakresie czasowym. 
Założysz się? ma jedyną wadę. Powtarzające się zadania. Na szczęście selekcja w postaci mojej osoby, wywaliła niepotrzebne karty w czeluści szafy, aby zostawić setkę najlepszych zadań. Druga poprawka dotyczyła obstawianych pieniędzy. Zdarzało się, że osoba, która uzbierała powiedzmy 10 tys., mogła obstawić ,,tylko'' połowę stawki. Problem w tym, że bank już nie posiadał tylu banknotów. Zmieniliśmy zasadę 'połowy stawki' na górny limit obstawiania w granicach 500. Wynik taki, że pod koniec zabawy, różnice między zawodnikami były niewielkie. 
Teraz zauważyłem, że wyszła kolejna edycja o nazwie Założysz się? Party. Jeśli ktoś wypróbował, proszę o komentarz :)     

 


Gry znalezione w sieci, które chciałbym kiedyś kupić. Może graliście?

 

Gry dla dwóch:

Patchwork, Raptor, Horror w Arkham, Agricola, Waleczne piksele, Robinson Crusoe, Eldritch Horror, Listy z Whitechapel.

Gry imprezowe:

Activity, Tabu, Stupromilowy Las, Tajniacy. 


                                                                                                                                                    Tomek Woźniak


A teraz 3 Grosze od Ojca....

znaczy od Repipa czyli:

Co wpadło w oko Sir Daniela

Achuj! Za oknem widzę że zaczynamy powoli sezon na zwiedzanie Krainy Deszczowców co nie sprzyja raczej wędrówkom po szlakach. Wpadłem więc w książki i skończyłem w końcu  Silmarillion mistrza Tolkiena. Jeśli ktoś tak jak ja ma już zaliczoną lekturę Władcy Pierścieni i Hobbita to obowiązkowo i po to dzieło należy sięgnąć. Nie jest jednak zbyt gościnne z początku bo trzeba przestudiować mapę Śródziemia z Dawnych Dni oraz kilka drzew genealogicznych elfickich rodów, ale potem będziecie patrzeć już zupełnie inaczej na te wszystkie wydarzenia. Co za tym idzie w oko wpadł obraz bezpośrednio nawiązujący do Silmarilliona, Huor and Hurin Approaching Gondolin autorstwa Donato, który cholernie dobrze odwzorowuje w swych obrazach Śródziemie. Chciałbym coś takiego na ścianie.

 


Ależ tekstu, ależ widok! Heh, tymi oto akcentami kończymy ten opasły odcinek kultury :) Wierzę, że blog ma swój cel - jakim jest nakłonienie każdego odwiedzającego by zaczerpnął trochę kultury w ten (przeważnie) wolny weekend. A póki co gorące podziękowania dla moich gości i dla społeczności trwale wspierającej swoją obecnością ten blog!

Pozdr, Gom.

 

 

 



MAŁY BONUS!


Ponieważ na PPE roi się od wulgaryzmów wszelkiej maści to nim nazwiecie już kogoś np. ch***em, musicie wiedzieć iż mówicie do niego "Ty chuda świnio" - polecam zapoznać się w ramach kultury z pochodzeniem i znaczeniem wulgaryzmów:

Tagi:

Oceń notkę
+ +24 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +93 -
Gomlin
Ranking: 32 Poziom: 69
PD: 41597
REPUTACJA: 22425
Miesięcznik PSX Extreme