Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 07.07.2017, 12:27
Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #12
316V

Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #12

       Dzisiaj piątek - dzisiaj blog! :) Bez zbędnego przedłużania zapraszam do 12 już odcinka szeroko pojętej kultury, której na PPE nigdy za mało!

     Ostatnio na PPE trochę się działo - można nawet powiedzieć, że z kulturą na bakier. Nie ma co nad tym się rozwodzić bo od tego mamy Piątkowy początek Weekendu aby kulturalnie się odchamić i dać się ponieść pasjom jakie w nas siedzą (oczywiście tym poza graniem ) Jak zwykle występu nie odmówił szanowany wędrowiec Repip a i super agent 007 nie odmówił podzielenia się z nami swoją kulturą. Zapraszam serdecznie ;)

 


 

Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:

Książka:

Nie mam się tu zbytnio co rozpisywać. Powiedziałbym, że Diablo idzie pełną parą, niestety miałem ostatnio bardziej zalatane dni (jak i również poprzedni weekend), zatem ciągle stoję na 1 tomie - i to wciąż w "dłużyznach" Myślę, że jednak tym razem uda mi się porządnie ruszyć z kopyta do przodu.

Film:

Logan wypadł miodnie. Naprawdę dobre pożegnanie serii filmów z tym bohaterem. Spokojny, wyważony ale nie brakowało też akcji. Puściłem na trochę wersję dubbingową...i jakie było moje zaskoczenie kiedy z głośników sypały się przekleństwa w całkiem dobranych głosach - heh. Mimo wszystko przełączyłem na napisy.

Tego weekendu zaś czeka na mnie nowy KajKong i pierwotna wersja Pamięci Absolutnej

Planszówka:

Zjeżdża się kilku znajomych z dawnych lat i będziemy grać w grę! Planszową grę! A w jaką ? No cóż, nie będzie oryginalnie ale klimatycznie jak za gówniarza. EUROBIZNES wkroczy na salony i będziemy we 4 prześcigać się w kupowaniu i sprzedawaniu. A kto nie będzie płacił ten do kicia i lepiej, żeby uważał na mydło...

 

 

 


A teraz głos dla usera krzychu007:


 

Witam wszystkich w najnowszym odcinku „Kultury na weekend”. Kolega Gomlin poprosił mnie abym coś napisał do tegoż cyklu, więc oto jestem. Tekst do długich raczej się nie zalicza, ale mam nadzieję, że przynajmniej dla części z Was będzie to miła lektura na ten weekend.

 

 


CZYTADŁO


„Pan Mercedes - Trylogia” (Steven King)

Jeśli chodzi o książki, to bardzo polecam zapoznanie się z trylogią kryminalną Stevena Kinga, zatytułowaną „Pan Mercedes”. Skupia się ona głównie na losach emerytowanego detektywa Billa Hodges oraz na jego arcy-wrogu, który jest odpowiedzialny za masakrę pod City Center w 2009 roku, gdzie miały się odbyć targi pracy. Szaleniec wykorzystał mercedesa niewinnej osoby (jak on go ukradł, spoilerować nie będę) by osiągnąć ten szalony cel. Mając sprzymierzeńców po swojej stronie (m.in. nieśmiała Holly Gibney oraz wesoły Jerome Robinson), Hodges postanawia powstrzymać Zabójcę z Mercedesa.

Dwa ostatnie zdania poprzedniego akapitu przedstawiają lekki zarys tego, o co chodzi w pierwszym tomie tej intrygującej trylogii („Pan Mercedes”). Drugi tom („Znalezione nie kradzione”) jest najmniej powiązany z wydarzeniami z poprzedniej książki, ponieważ skupia się on głównie na sprawie młodego Petera Saubersa (syna jednego z ofiar Zabójcy z Mercedesa), który nieopodal swojego domu znajduje kufer z dużą ilością pieniędzy oraz notesy słynnego pisarza Johna Rothsteina. Z czasem okazuje się, że ten kufer zakopał Morris Bellamy – osoba, która w 1978 roku dokonała napadu na farmę znajdującą się dość daleko od cywilizacji, i zamordowała tam Rothsteina z powodu zmiany wizerunku jego ulubionego bohatera literackiego, Jimmiego Golda. Gdy po wielu latach morderca opuszcza więzienie dzięki zwolnieniu warunkowemu, rodzina Petera wpada w tarapaty. Tylko Bill Hodges wraz z Holly i Jeromem mogą zapobiec temu niebezpieczeństwu.

Trzeci tom trylogii („Koniec Warty”) ponownie się skupia na konflikcie między emerytowanym detektywie, a Zabójcą z Mercedesa, który to po wydarzeniach z pierwszej części ląduje w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. W tej książce autor wprowadza to, z czego były znane jego poprzednie dzieła, czyli elementy paranormalne. Czy Bill Hodges powstrzyma swojego arcy-wroga, który swoimi siłami nadprzyrodzonymi morduje osoby, które przetrwały niesławny zamach pod City Center? Przeczytaj, a się przekonasz!


 

MANGA

Swoim tempem czytam obecnie sześć mang – Beelzebub (rozdział 213), Fairy Tail (rozdział 358), Food Wars (rozdział 138), Gantz (rozdział 8), One Piece (rozdział 870, z tą serią staram się być na bieżąco – jak nie ma nowego rozdziału, to sięgam po inną przerwaną przeze mnie mangę, np. Ikkitousen) oraz Orange (rozdział 13). Pierwsze pięć cykli jest jako tako znana przez większość tutejszych fanów japońskich bajek/komiksów (może kiedyś opiszę bardziej szczegółowo Food Wars czy Gantz w jakimś blogu, np. Kącik Otaku by Daaku, czy po prostu wznowię „Anime/Manga od Krzycha”) [ czekamy! , Gom.], więc przedstawię Wam romansidło autorstwa Ichigo Takano.

 

Orange (Ichigo Takano)

Historia obraca się wokół młodej Naho Takamiya, która uczęszcza do liceum w japońskiej miejscowości Matsumoto. Pewnego dnia (a konkretniej w dniu rozpoczęcia nauki na drugim roku) otrzymuje list od... samej siebie za 10 lat. Dowiaduje się z niego, że jej „przyszła ja” żałuje popełnionych przez siebie błędów i prosi samą siebie, żeby ich nie powtórzyła. Dotyczą one Kakeru Naruse – młodego chłopaka z Tokyo, który od tego dnia ma uczęszczać do tej samej szkoły co główna bohaterka. Na początku dziewczyna ignoruje prośby zawarte w liście, jednakże dość szybko się orientuje, że zawarte w nim wydarzenia są jednak prawdziwe... Wraz ze swoimi przyjaciółmi, Hiroto Suwą, Takako Chino, Saku Hagitą i Azusą Murasaką; nie może dopuścić do przerażającego czynu Kakeru, jakim jest samobójstwo...

Bardzo ładna kreska, sympatyczna fabuła (zwykle prosta, ale z pewnymi morałami), znośni bohaterowie (przynajmniej z dwoma się mocno związuję) oraz średnie zakończenie – z tymi cechami najczęściej się spotykam podczas czytania większości mangowych romansideł. W Orange nie jest inaczej (moi ulubieńcy to Naho i Hiroto), choć nie znam jeszcze jednej rzeczy, czyli zakończenia. Mam nadzieję, że nie będzie ono rozczarowujące, bo mówiąc szczerze, przy niektórych momentach tej mangi trochę się wzruszyłem...

 


SERIAL


Jeśli chodzi o seriale (zarówno te aktorskie, jak i animowane), to co weekend oglądam po jednym odcinku z następujących serii: Chirurdzy, Sanada Maru, Dragon Ball Super, Trigun i To Love-Ru Darkness. Nie mam zamiaru Was tutaj wynudzać na śmierć dużą ilością tekstu, więc skupię się tylko na pierwszej i czwartej pozycji (resztę być może się kiedyś opisze w komentarzu pod nowszymi odsłonami tegoż cyklu). 

Chirurdzy

Chirurdzy (angielski tytuł to Grey’s Anatomy) to amerykański serial o tematyce medycznej, który w niektórych kręgach jest uznawany jako godny następca Ostrego Dyżuru (ang. tytuł – E.R.). Emitowany jest od 2005 roku i trwa on do dziś (obecnie jest trzynaście sezonów, a ja jestem w trakcie siódmego). Jest to historia o grupie młodych lekarzy z fikcyjnego szpitala Seattle Grace, którzy muszą uporać się zarówno z coraz to cięższymi przypadkami medycznymi, jak i z życiem prywatnym. Dużą rolę w tej serii grają relacje między bohaterami oraz ich problemy, które ich dręczą.

W odróżnieniu od uwielbianego przeze mnie Dr. House’a (kto jeszcze nie oglądał, niech koniecznie nadrobi!), Chirurdzy mają znacznie lżejszą tonację przedstawianych wydarzeń, jednakże zdarzają się momenty, które potrafią trzymać w napięciu bądź też skłonić widza do pewnych przemyśleń (m.in. dwa ostatnie odcinki szóstego sezonu).

 

Trigun

Okey, serial aktorski odbębniliśmy, więc czas na animca. Trigun to produkcja w klimatach futurystycznego Dzikiego Zachodu, która powstała w 1998 roku przez dobrze znane studio MadHouse. Seria liczy 26 odcinków (obecnie jestem po 21), i opowiadają one o losach rewolwerowca w czerwonym płaszczu, który się zwie Vash the Stampede. Gdziekolwiek się pojawi, tam też muszą być jakieś rozróby, przez co za jego głowę wyznaczono nagrodę wynoszącą 60 milionów podwójnych dolarów (waluta w tymże uniwersum). Na swojej drodze protagonista spotyka dwie agentki firmy ubezpieczeniowej Bernardelli Insurance Society (Meryll Stryfe i Milly Thompson), które mają za zadanie pilnować go przed zrobieniem jakiś głupstw. Z czasem pojawiają się też inne kluczowe postacie, chociażby Nicholas D. Wolfwood (ksiądz), Millions Knives (główny przeciwnik Vasha) czy Kuroneko-sama (sympatyczna czarna kotka, która w każdym odcinku przedstawiana jest jako dowcip).

Z początku historia jest typową komedią z elementami akcji, jednakże w pewnym momencie klimat staje się nieco poważniejszy (m.in. porusza temat wiecznego cierpienia). Dla fanów anime typu Cowboy Bebop przygody Vasha będą w sam raz!


PLANSZÓWKA


GRA PLANSZOWA – Shougi

Na koniec wspomnę krótko o japońskich szachach, zwanych Shougi. Bodajże w szóstym odcinku „Kultury na weekend” chwaliłem się posiadaniem małej planszy magnetycznej, dzięki której będę miał okazję zapoznać się regułami tejże gry. Ze względu na inne obowiązki, nie miałem wcześniej na to zbyt dużo czasu, ale myślę, że teraz nie powinno być z tym żadnego problemu.

Na dzień dzisiejszy wiem m.in. to, że cel gry jest mniej więcej taki sam jak w zachodnich szachach, czyli atakowanie króla przeciwnika. Różnica polega jednak na tym, że nie mamy obowiązku informowania drugiego gracza o „szachu” (ruch grożący „matem”, czyli końcem partii szachowej), i jeśli on nie zauważy tego ruchu, to kończymy grę poprzez zbicie jego króla. Powoli też zacząłem się uczyć nazw figur, ich rozstawienia oraz poruszanie:

1 – Król dla silniejszego gracza (nazwa japońska – Oushou). Porusza się o jedno pole w każdym kierunku.

1* – Król dla słabszego gracza (Gyokushou). O ile dobrze kojarzę, to silniejszego i słabszego gracza określa się poprzez tytuły uczestników gry.

2 – Wieża (Hisha). Podobnie jak jej zachodni odpowiednik, porusza się o dowolną liczbę pól pionowo lub poziomo.

3 – Goniec (Kakugyou). Podobnie jak jego zachodni odpowiednik, porusza się o dowolną liczbę pól wzdłuż przekątnych.

4 – Złoty Generał (Kinshou). Porusza się o jedno pole w każdym kierunku poza przekątnymi w tył.

5 – Srebrny Generał (Ginshou). Porusza się o jedno pole w każdym kierunku poza lewym, prawym i tylnym.

6 – Skoczek (Keima). Tak samo jak jego zachodni odpowiednik, porusza się zgodnie z literą „L” i może przeskakiwać inne figury. Jedyna różnica jest taka, że wykonuje ruch tylko do przodu.

7 – Lanca (Kyousha). Porusza się o dowolną ilość pól, ale tylko i wyłącznie do przodu.

8 – Pionek (Fuhyou). Tak samo jak jego zachodni odpowiednik, porusza się o jedno pole do przodu.

I na tym kończy się (na razie) moja wiedza na temat tej gry. Czasem się zastanawiam nad wprowadzeniem cyklu blogów poświęconego nauce Shougi bądź też zwykłych szachów (dawno w nie nie grałem, a chętnie bym je sobie przypomniał), więc jeśli jest kilku chętnych na czytanie takich notek, to jestem gotów zrealizować ten plan w niedalekiej przyszłości.


Poza wymienionymi wyżej rzeczami powinienem znaleźć czas na granie (m.in. odnowiona trylogia Crasha czy pierwszy sezon Walking Dead od Telltale) oraz na jakąś małą wycieczkę rowerową. No i wciąż czekam na zabieg, który mam mieć w tym miesiącu... Okey, to tyle z mojej strony, życzę wszystkim miłego weekendu bądź też wakacji!


 

A teraz 3 Grosze od Ojca....

znaczy od Repipa czyli:

 

Co wpadło w oko Sir Daniela

Ahuj, jeśli pogoda się nie zdupcy to mam cały przyszły tydzień pod znakiem Beskidów i Jury. Jeśli pogoda nie dopisze to trzeba będzie dokończyć w końcu czytać Cormyr. Plan scalakowania Beskidu Małego wciąż nabiera tempa, ostatni mój aczik to Jaroszowicka Góra (po lewej na fotce). Sama w sobie jest tylko dobrym miejscem na popołudniowy spacer bo ani wysoka (544m), ani nie oferuje żadnych widoków ze szczytu (jest cała zalesiona), ale u jej podnóża oferta widokowa zdecydowanie nabiera na sile za sprawą nurtu rzeki Skawy. Na ppe panoramki nie najlepiej się prezentują, więc jak ktoś jest zainteresowany to większa rozdziałka jest tu

 

 


I po raz dwunasty dobiegamy do końca odcinka. Nie obejdzie się bez podziękowań za wsparcie dla Krzycha007 i Repipa oraz dla wszystkich odwiedzających i komentujących!

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłego i ciepłego weekendu i do zobaczyska w następnym 13 (oby nie pechowym) odcinku kulturowym!

Pozdr, Gom.

 

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +17 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 77
PD: 58374
REPUTACJA: 35175