Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 05.05.2017, 14:39
Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #3
402V

Kultura na weekend [ BEZ GRANIA ] #3

Hej Hej Hej Kulturowi Wojacy!
Czas leci i nim się człowiek obejrzy to Kulturowy Weekend będzie miał już swój pierwszy MIESIĄC! Brawo JA + Brawo WY + Brawo WSZYSCY, którzy dokładają swoje cegiełki w rozwój bloga czy to poprzez występ, przeczytanie i skomentowanie. Oby tak dalej, a póki co zapraszam na trzeci odcinek kulturowego tekstu.

        Dzisiaj wracamy do działu ogólnego, gdzie swoje kulturowe pasje i zamiłowania przedstawi redaktor naczelny Piątkowej Gromady  i wielu innych tekstów w blogosferze - Daaku

 

Oczywiście kulturowo zagościł również naczelny RnG - Repip - dzięki stary za dokładanie swoich cegiełek w budowę tego bloga! oby jak najczęściej ;)

Tradycyjnie: Ode mnie parę słów na ten weekend:

- Muzeum Początków Państwa Polskiego W Gnieźnie organizuje wiele atrakcji w tematyce Wikingów:

W sobotę 6 maja przyjedzie prosto z Czech grupa odtwórców historycznych MAROBUD, która specjalizuje się w ukazywaniu kultury życia wikingów.  Rozbiją oni swoje namioty na zielonym terenie przed Muzeum i dzięki temu będzie można uczestniczyć w żywej lekcji historii.

Plan imprezy: 

9.00 - 18.00 pokazy odtwórstwa historycznego grupy MAROBUD (Czechy)

10.00 - 11.00 pokaz filmu "Real Vikings" (HISTORY TV)*

11.00 - 12.00 oprowadzanie po wystawie

12.00 - 13.00 gra rodzinna "RUSZAJ NA WIKING!"

14.00 - 15.00 oprowadzanie po wystawie

16.00 - 17.00 pokaz filmu "Real Vikings" (HISTORY TV)

17.00 - 18.00 gra rodzinna "RUSZAJ NA WIKING"

* "Real Vikings" - film dokumentalny ukazujący pracę nad serialem "WIKINGOWIE" (reż. Michael Hirst). Film zawiera wypowiedzi archeologów i historyków na temat tego jak obraz wikingów ukazany w serialu ma się do wydarzeń historycznych.

- Z filmów wybrałem starszy film - ale to on właśnie wkręcił mnie w klimaty wojskowo-sądowe" Ludzie Honoru

- Z komiksów zaopatrzyłem się w bardzo interesujący nowy cykl: BRADL tom 1 [takie polskie klimaty Bękartów Wojny]


A teraz oddaje głos zaproszonemu Daaku:


  Witam serdecznie wszystkich zgromadzonych! Jeśli zajrzeliście do        tego wpisu to zapewne wiecie już, że widoczny powyżej Gomlin wystartował niedawno z bardzo ciekawym cyklem blogowym. Cyklem, który - publikowany na portalu o grach - jednocześnie zachęca do odłożeniu lub niesięgania po pada, w zamian dając zainteresowanym szansę na pochwalenie się, na jakież to inne sposoby spędzają oni czas wolny. Tydzień temu takimi mecenasami stali się znani w kuluarach @repip oraz @Manowar, dzisiaj z kolei - mimo wszystko dość niespodziewanie - zaszczyt ten przypadł m.in. mnie. Poprzeczka postawiona została wysoko, ale mimo wszystko postaram się sprostać Waszym i Gomlina oczekiwaniom, podrzucając parę ciekawych sugestii, które być może zachęcą Was do dalszego zgłębienia tematu.

Aby nie przedłużać, zapraszam do lektury!

CZYTADŁO


Transformers - The Last Stand of the Wreckers
Pierwsze wydanie: styczeń 2010
Scenariusz: Nick Roche, James Roberts
Zeszyty: 5
 
Jeżeli pochodzicie z mojego rocznika bądź okolic to możliwe, że sięgając pamięcią daleko, daleko wstecz przypomnicie sobie wydawnictwo TM-Semic, które niestrudzenie przenosiło na nasz poPRLowski zaścianek kolejne przygody superbohaterów ze stajni Marvela oraz DC. Jedną z moich ulubionych serii - ba, wręcz faz! - tamtego okresu były Transformersy - kolejne kulisy liczącego miliony lat konfliktu między grupami rycerskich Autobotów z nikczemnymi Decepticonami śledziłem jak najęty, nie mogąc doczekać się kolejnego numeru. Wojna ta znalazła swój finał, potem samo TM-Semic zniknęło z polskiej mapy biznesowej, a ja sam zacząłem traktować te wielkie roboty jako jedne z tyleż przyjemnych, co definitywnie minionych wspomnień mojego dzieciństwa. 
 
Przyroda nie lubi jednak próżni i jeszcze przed tym, zanim na marce swoje wybuchające łapy położył Michael Bay, doczekała się ona rebootu na kartach komiksu - najpierw za sprawą Dreamwave Productions, a potem IDW Publishing. Lata ciągłej publikacji sprawiły, że próba wejścia w gigantyczne, pełne odnóg i historii pobocznych uniwersum IDW to zaiste tytaniczna robota. Mógłbym Was tutaj zanudzać wprowadzaniem w cały polityczno-społeczny setting serii, mógłbym też zarzucić długaśną, chronologiczną listą sugerowanego porządku czytania, ale oba podejścia byłyby mocno chybione. Raz, że nie każdy z Was chciałby przebijać się przez takie nerdowskie monologi, dwa - nie gwarantowałoby to Waszego zainteresowania. Zamiast tego przedstawię Wam krótką, bo pięcio zeszytową historię, oderwaną nieco od głównego wątku, ale jednocześnie doskonale pokazującą ciężar i przekrój podejmowanych przez kolejnych scenarzystów tematów. Panie i Panowie, poznajcie Wreckersów!
 
Kim są Wreckersi? Autonomiczną formacją Autobotów wysyłaną w epicentra największych i najkrwawszych konfliktów. Jak działają Wreckersi? Szybko, wybuchowo i głośno. Jak dołączyć do Wreckersów? Do Wreckersów się nie dołącza, to Wreckersi sami wysyłają Ci list naboru. I takie też listy naboru otrzymuje grupka głównych bohaterów, by jako "ławka rezerwowych" uczestniczyć w kolejnej, dużej misji tej Parszywej Dziesiątki. Centrala otrzymała bowiem niedawno sygnał, że w placówce karnej o najwyższym rygorze Garrus-9 doszło do przewrotu - Decepticon fazy szóstej (tak, to bardzo źle) o kryptonimie Overlord uwolnił wszystkich skazanych pobratymców, uwięził Autboty, niedawnych strażników i zarządców, w celach, po czym rozpoczął własne makabryczne rządy pełne tortur, polowań i walk na arenach. Sytuacja nie wygląda więc różowo, a brawurowe - jak to na Wreckersów przystało - lądowanie tylko pogłębia przekonanie, że dopiero teraz "gó*no wpadło w wentylator"!
Tak rozpoczyna się - cytując Verity Carlo w epilogu - "historia poświęcenia i zdrady, oraz dobrych ludzi ginących na głupie, bezcelowe sposoby". Ten ostatni fragment boli tym bardziej, że wreckersowe świeżaki mają naprawdę ciekawie rozpisane osobowości... Pyro to zapatrzony w Optimusa Prime'a nadgorliwiec pragnący jak najbardziej heroicznej śmierci. Rotorstorm to pierwszej wody megaloman nieradzący sobie z otoczką, jaką wkoło siebie wytworzył. Ironfist to wielki fanboj Wreckersów bez żadnego doświadczenia bojowego. Możnaby wymieniać tak dalej, a przecież w skład grupy wchodzi także Springer wyraźnie mający jakieś niedokończone sprawy z Impactorem czy wspomniana już Verity - zamknięta w pancerzu bojowym, pyskata Ziemianka. Na chwilę wpada nawet Ultra Magnus - Wybrany Zgodnie Z Przepisami Egzekutor Uzgodnień Tyrestańskich, który zostaje jednak na orbicie, ponieważ strategia działań Wreckersów jest zaprzeczeniem wszystkich wartości, jakich pilnuje. Również stojącemu po drugie stronie barykady Overlordowi przyświecają jakieś wyższe idee - tym tragiczniejsze, im więcej okrucieństwa i miażdżącej przewagi okazuje na każdym kroku. 
 
Żeby nie było niedomówień - tu nie ma happy endu. Dobre chłopaki okazują się nie do końca dobrzy, chwalebne pobudki ustępują miejsca egoistycznym zapędom, a im bardziej ktoś zasługuje na przeżycie, w tym głupszy i bezcelowy sposób ginie. Wertując kolejne karty komiksu nie zwrócicie nawet uwagi na mechaniczną naturę bohaterów - są oni bowiem w swojej słabości tak samo ludzcy ja my...

Anime


     Mob Psycho 100

Pierwsza emisja: lipiec-wrzesień 2016
Studio: BONES
Liczba odcinków: 12

 

Hideo Kageyama to zwyczajny, 14-letni uczeń gimnazjum. Brak mu tężyzny fizycznej, zdarza mu się przysypiać na lekcjach, cicho wzdycha do szkolnej piękności, szuka duchowego oparcia w młodszym bracie-prymusie - nic nadzwyczajnego. Ba, koledzy ze szkoły podkreślają jego brak osobowości przezwiskiem "Mob" ("postać drugoplanowa"). Hideo skrywa w sobie jednak pewien sekret - jest esperem. Takim bardzo potężnym esperem. Którego moc niebotycznie wzrasta, ilekroć nie jest w stanie już dłużej tłumić w sobie ogromu doświadczanych uczuć. I to właśnie z powodu trudności w kontrolowaniu tej mocy podejmuje on stanowisko asystenta Reigena Arataki - spirytystycznego guru i egzorcysty nowego pokolenia (a tak naprawdę zwykłego naciągacza i oszusta), aby dzień po dniu, zlecenie za zleceniem, nauczyć się o sobie nieco więcej. Sprawy zaczynają komplikować się, gdy na drodze Moba staje Teruki Hanazawa - inny potężny esper, który wykorzystuje swoje zdolności do własnych, egoistycznych celów...

Wydarzenia zastane w pierwszych odcinkach wskazują, że będziemy mieć do czynienia z komedią obyczajową o trudach dorastania z okazjonalną, wyczesaną w kosmos sceną walki. I powiem szczerze, że nie pogniewałbym się, gdyyby taki stan utrzymał się do samego końca serii. Tymczasem w nawarstwieniu kolejnych wątków (nakręcę Was nieco - Mob doczeka się duchowego chowańca, a jego brat Ritsu także odegra potem dużą rolę) zdecydowany prym zaczyna wieść ta partia shonenowa, według której trzeba się lać, rzucać dużymi rzeczami i wywoływać dużo rozbłysków. Zaletą tych sekwencji jest jednak ich bardzo wysoka jakość animacji, dzięki czemu stanowią one prawdziwą ucztę dla oka w przerwach od tych cieplejszych, bardziej osobistych segmentów. 

 
Jeśli jeszcze nie wiedzieliście - Mob Psycho 100 jest pierwszą serią siećkomiksu autorstwa ONE'a - człowieka stojącego za ostatnim objawieniem gatunku, One Punch Manem. W tym miejscu przeważają jednak pozytywne wartości oraz tona przemyślanego humoru, a sama historia - choć urwana na potrzeby anime - wciąga. Wciąga na tyle, że ani się obejrzałem, a miałem za sobą wszystkie 12 odcinków i wciąż chciałem więcej. No cóż, mnie pozostaje cierpliwie wyczekiwać drugiego sezonu - a Wam zapoznanie się z pierwszym. Mistrz Arataka poleca.

 


SERIAL


       Kamen Rider Amazons

Pierwsza emisja: Kwiecień 2016 poprzez Amazon Video
Twórcy: Toei, Asahi TV, Asatsu-DK, Bandai
Liczba odcinków: 13
 
Zarzucę pewnie truizmem pisząc, że Kamen Ridera nikt u nas w kraju nie kojarzy. No, może ktoś przyjrzał się bliżej genezie "Gwiezdnego Rycerza", który w połowie lat 90. leciał sobie na kanale FoxKids, ale na tym możemy skończyć. W Japonii jest to za to prawdziwa ikona popkultury, którą kolejne pokolenia dzieci i młodzieży oglądają od 1971 r. Sędziwy obrońca sprawiedliwości w masce świerszcza doczekał się na przestrzeni lat wielu wcieleń, by od nowego millenium zmieniać swoją grupę docelową na coraz młodsze dzieci. Jego najświeższe iteracje, Kamen Rider Ghost (2016) i Kamen Rider Ex-Aid (2017) wydają się więc na nowo osiągać apogeum kiczu i plastiku, stając się dla wielbicieli oryginału medium równie przyjemnym w kontakcie, co nie przymierzając głaskanie pokrzyw gołymi pośladami. Takim właśnie niezadowolonym fanom naprzeciw wyszła japońska filia Amazon.jp, współfinansując serial będący swoistym powrotem do korzeni marki. Serial podszyty horrorową otoczką, pełen krwi, potworów i eksperymentów na ludziach. Serial pod tytułem Kamen Rider... Amazons.
 
Pierwsze dwa odcinki odwalają bardzo dobrą robotę w powolnym wprowadzaniu widza w świat przedstawiony, dlatego ja wyrwę się trochę przed nie i nakreślę Wam historię od samego początku. Otóż w wyniku błedu w protokole bezpieczeństwa z laboratoriów konglomeratu medycznego Nozama Pharmacy uciekają cztery tysiące królików doświadczalnych. "Królików" w cudzysłowie, ponieważ mowa tutaj o ludzkich ofiarach eksperymentów, zarażonych szczepem nowej broni biologicznej. Komórki Amazon, bo tak się one zwą, znacznie zwiększają potencjał bojowy nosiciela, powodując jednak utratę zmysłów i przemianę w krwiożercze monstrum. Każde z uciekinierów w chwili ucieczki miało na sobie specjalną bransoletę z serum powstrzymującym ich mordercze zapędy. Chcąc zatuszować całą sprawę, Nozama Phrmacy powołało do życia specjalną grupę uderzeniową mającą za cel wyłapanie wszystkich "szkodników" i utrzymanie ich istnienia w tajemnicy przed opinią publiczną. Problem w tym, że serum w bransoletach wystarczy tylko na dwa lata, a ten deadline zbliża się nieubłaganie - co bardziej krewkie Amazony już teraz poddają się transformacji i żerują na niewinnych ludziach...
W sam środek takiej potyczki między Grupą Interwencyjną a kolejnym potworem dostaje się Haruka Mizusawa - chowany pod kloszem nastolatek, któremu przestaje wystarczać szarość codziennej egzystencji. Pech chce, że to właśnie spotkanie Amazona wyzwala w nim samym transformację do postaci pierwotnej - silniejszej i brutalniejszej niż wszystkie spotkane wcześniej przez "deratyzatorów" formy. W wyniku dalszego rozwoju akcji Haruka otrzymuje eksperymentalny pas pozwalający mu kontrolować swoją dziką naturę i - w poszukiwaniu tego "właściwego" celu życia - dołącza do Grupy Interwencyjnej, aby nieść nie eksterminację, a ratunek dotkniętym tą nieszczęsną przypadłością ofiarom. Jego pacyfizm i niezdecydowanie zaogniać będzie jednak konflikt z Jinem Takayamą - właścicielem oryginalnego pasa, który jako drugi Kamen Rider postanowił własnoręcznie wyplenić całą tę zarazę.
Jak widzicie, dobrze rozpisanych postaci i wzajemnie wykluczających się interesów na pewno w Kamen Rider Amazons nie zabraknie. Sama Grupa Interwencyjna to prawdziwy cyrk osobowości (że wymienię tylko narwaną Nozomi, złotoustego Misaki czy infantylnego, ale przeuroczego Mamoru), a dochodzi do tego jeszcze przyjaciółka Haruki pragnąca sprowadzić go z powrotem do domu, nieco cyniczna partnerka Jina czy charyzmatyczny yuppie Tachibana próbujący przejąć dla siebie cały projekt Amazonz. Pomimo tylko trzynastu odcinków, na które przypada pierwszy sezon, zdążymy polubić naszych bohaterów, a w obliczu szybko eskalującego pod sam koniec serii zawiązania akcji - nawet martwić się o ich dalsze losy. Szkoda tylko, że samo zakończenie, mimo sugerowanego cliffhangera, nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań i nie stanowi punktu wyjścia do emitowanego aktualnie sezonu drugiego, śledzącego już innych bohaterów. Tym niemniej - dla laików jest to dobry punkt wejścia w uniwersum Kamen Ridera, który być może zachęci ich do sięgnięcia po inne serie.

I na tym chyba zakońćzymy moją wyliczankę. Jak widać - same w niej dziwadła i nisze, ale czy spodziewaliście się po mnie czegoś normalnego? ;) Wierzę jednak, że tak nietypowe klimaty zachęcą Was do sięgnięcia po nowe i nieznane. Bo na tym przecież polega kultura - na poszerzaniu horyzontów...

A teraz 3 Grosze od Ojca....

znaczy od Repipa czyli:

 

Co wpadło w oko Sir Daniela

        Witam ponownie w kulturalnym cyklu Gomlina. Majówka mimo średniej pogody mi się udała za sprawą wypadów nad jezioro Paprocańskie oraz Góry Towarne, a w ten weekend? Zycie rzuca mnie na kilka dni do Sztokholmu i postaram się wygospodarować czas na odwiedzenie Vasa Museet, czyli jeśli dobrze kombinuję muzeum Wazów ;). Do zobaczenia jest tam pełen statek wojenny zatopiony w 1628 roku, a po 333 latach wyłowiony z morskiej toni, chwilowo widziałem go tylko na fotkach, ale nie mogę się doczekać zobaczenia go na żywo. Nawiązując do morskich klimatów proponuję zerknąć kaprawym okiem przez chwilkę na fotomontaż  http://skam4(...)10888558 . Klimat i wykonanie tego niecodziennego smoka robi niesamowite wrażenie.


  I tym Repipowym akcentem kończymy 3 odc bloga. Jak zwykle dziękuję uczestnikom Daaku i Repipowi  za swój udział oraz rzetelne przesłanie materiałów na czas. Jak zwykle zapraszam do zgłaszania się ze swoją kulturą do mnie na pw. I pamiętajmy - GRY to nasza pasja, hobby ale bądźmy zawsze otwarci na nowe doznania, dzielmy się nimi bo życie jest zbyt krótkie aby zaszyć się tylko z konsolą w każdej wolnej minucie! Dziękuję za przeczytanie i wszystkie komenty!

Pozdr, Gom.

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +21 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +146 -
Gomlin
Ranking: 25 Poziom: 78
PD: 59603
REPUTACJA: 35587