Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 28.02.2020, 15:42
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #134
188V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #134

Witam i serdecznie zapraszam do kulturki!

 

Gomlin

 

 

Witam,

Dzisiejsza kulturka tym razem w znacznej części wypełniona animacjami, dzięki portalowemu dKc! Dziękuję za wsparcie kulturki ;) Obok jak zwykle towarzyszą Pchan i Darek79r19 - THX!

 


  


 

FILM: Postanowiłem zapuścić sobie film pt: "Złe miejsce" (The Shed), niestety jestem mega zawiedziony. Film z prostackim humorem wciśniętym na siłę i bez polotu. Historia jest żadna, za to pełna absurdów. Zdecydowanie lepiej obejrzeć sobie stary lubiany horrorek niż tracić czas na nowe filmy pokroju Złych miejsc...

KSIĄŻKA: Zdaje się, że zakończyła się już prenumerata szmatławca (W której posiadaniu byłem dzięki Dżonemu i Repipowi). Trzeba było się wybrać do kiosku, zatem na weekend nowy numer PE ;] 

 

        

              

 

 

dKc

 

 

Obejrzałem 5 krótkich animacji nominowanych w tym roku do Oscara. Wśród nich był film Hair Love o czarnoskórej dziewczynce chcącej obciąć sobie włosy, której matka jest chora i ten film zdobył nagrodę, co nie znaczy, że był to film najlepszy. Ani technika, ani fabuła nie była jakoś specjalnie zajmująca.


Ciekawą etiudą jest film Córka podczas którego seansu byłem przekonany, że oglądam film o chłopcu. Praca nad tą czeską produkcją stworzoną przez Darię Kascheevę trwała chyba długo, bo napisy końcowe są strasznie długie. I to wcale nie dziwi, bo została ona zrobiona techniką stop-motion, a twarze bohaterów przypominają trochę postacie z teledysków Toola, a trochę... niewiadomo co. Sama fabuła zresztą jest również umowna, ponieważ nie do końca zrozumiałem o co w niej chodzi. Ale czy trzeba rozumieć o co chodzi, żeby oglądało się to interesująco?

Kitbul wyprodukowany przez Pixara przedstawia poruszającą historię przyjaźni pieska i kotka. Trzeba przyznać, że Pixar specjalizuje się w wyciskaniu łez nawet z największych twardzieli. Momentami bajka przypomina naszego rodzimego Reksia, a zachowania zwierzaków zostały tu świetnie odwzorowane.

Francuskie Memorable jest zdecydowanie moim faworytem, jeśli chodzi o cały pakiet pięciu filmów. Opowiada ono o malarzu chorym na schizofrenię, któremu towarzyszy nerwowa, choć kochająca i wierna żona. Nie zabraknie odwołań do twórczości Van Gogha. Wizualnie wygląda to świetnie - trochę jak animacja 3D, trochę jak stopmotion stworzone za pomocą ludzików z gliny, myślę, że gra Concrete Genie jest najbliższa tej animacji, ale to nadal nie to. Śledzimy historię z punktu widzenia malarza, który nie rozpoznaje kszałtów, znajomych mu przedmiotów, ludzi, a nawet siebie samego. Przerażające, ale i piękne. A do tego świetnie wykonane. Chińsko-amerykański filmik

Sister jest historią z twistem, w której postacie wyglądają jakby zostały zrobione.. z włosów! Różni się od innego żeńsko brzmiącego tytułu z zestawienia tym, że faktycznie widać, że to dziewczynka. Fajny film.

 

Moja topka nominowanych:

1. Memorable
2. Kitbul
3. Sister
4. Córka
5. Hair Love


Dżentelmeni

Jestem zdania, że obecnie wielkie nazwiska największe swoje dzieła wyreżyserowały na początku swojej kariery. Przykłady: Nolan (Memento), Fincher (Fight Club), Innaritu (Amores Perros), Mendes (American Beauty) i Aronofsky (Requiem dla snu). Nie inaczej jest z Guy'em Ritchie, którego Przekręt oraz Porachunki przeszły do historii kina gansterskiego i którego najnowszy film możemy właśnie oglądać w kinach. Dżentelmeni nie są jego najlepszym filmem. To próba szukania nowych ścieżek na podstawie ścieżek już wydeptanych. To trochę tak jakby wypuścić kontynuację Forzy Horizon 3 po 20 latach. Nie jest to film idealny, choć fani kina gangsterskiego (zwłaszcza tego brytyjskiego) i tak na niego pójdą. Film podczas pierwszych dialogów strasznie gna lekko irytując. Podczas końcowej sceny postacie mieszają jedna drugą traktując na debila co każdy, kto kiedykolwiek kupował np samochód i się targował co do ceny z pewnością zwróci uwagę. Co na plus? Świetny komentarz Farella na temat rasizmu (odświeżające po tym co nieustannie serwuje nam Netflix i Hollywood), wykorzystanie rapu i youtuba podczas przestępstw (kawałek niżej), humor, easter egg a.d. reżysera filmu i kilka śmiesznych scen. Aktorstwo? Matthew McConnaghey niestety nie daje tu popisu nie wzbudzając sympatii, a całość sprawia wrażenie odgrzanego kotleta. a o dziwo Hugh Grant, którego znamy raczej z komedii romantycznych kradnie całe show! Farell też niezły. Jonasowi Hillowii bliżej jednak do Mateusza. Co tu dużo pisać, spragnieni gangsterki i tak pójdą, ale ja bym poczekał na wydanie DVD, bo nie widzę szczerze mówiąc korzyści oglądania tego teraz w kinie (no może poza ceną). Można.

To wszystko w tym tygodniu. Dajcie znać jak Wam odpowiada forma takiego quasi-felietonu.

 

 

P-chan

 

Witam !!!

Komiksy superbohaterskie przyzwyczaiły nas już do tego, że śmierć bohatera na kartkach komiksu, wcale nie oznacza pożegnania na zawsze. W większości ma za zadanie po prostu przyciągnąć czytelników do danego tytułu. Tak było choćby z Superman'em, czy Kapitanem Ameryką, a nawet Spider-Manem. Nie raz pozwala też odpocząć danej postaci, którą znudzili się odbiorcy, lub z różnych względów sami twórcy postanowili odłożyć ją na dalszy plan. Powroty bywają jednak różne i nieraz mogą trwać nawet kilka dekad lub być nie do końca tym czego oczekiwaliśmy. Jednym z takich bohaterów jest nie kto inny jak sam Barry Allen który czekał sporo czasu na swój powrót.

Barry Allen poświęcił swoje życie pomagając innym bohaterom powstrzymać zagrożenie niszczące całe światy. Żeby uczcić pamięć największego bohatera Central City, jego miejsce zajmuje Wally West, który zyskał swoje moce w podobnym wypadku co swego czasu Barry.

W Boże Narodzenie przydarza się jednak cud, bowiem w progu domu West'a staje nie kto inny jak sam Barry Allen, w dodatku twierdząc że nic nie pamiętna ale przy tym wrócił na dobre. Jednak wspólne akcje pokazują, że były Flash się zmienił, łatwo zdarza mu się wpadać w złość, a przy tym staje się agresywny. Na domiar złego okazuje się, że Sam Barry Allen nie jest tym za kogo się podaje. A w rozwikłaniu tej zagadki pomogą sprinterzy złotej ery którzy wraz z Wally'm postanowią stawić czoła złemu Flash'owi.

Powrót Barry'ego Allen'a to bardzo dobrze napisany komiks, do którego naprawdę ciężko się o coś przyczepić, tym bardziej że tak na dobrą sprawę nie ma on słabych i nudnych momentów. Natomiast inteligentnie napisane dialogi, jak i przedstawienie scen w których sporą rolę odgrywają emocje, potrafią zachwycić. Cieszy też dobrze przedstawiona przemiana samego Wally'ego, jaka tu zachodzi, gdzie sam bohater w końcu dorasta i wychodzi z cienia swojego mentora, stając się w końcu prawdziwym następcą Barry'ego.

Za warstwę wizualną komiksu odpowiada Greg Larocque oddając dość dobrze przebieg wydarzeń, choć same rysunki nie wyróżniają się jakoś specjalnie, to tak na dobrą sprawę ciężko im coś zarzucić. Na wyróżnienie za to zasługuje fakt że starano się oddać dość wyraźnie różnicę w kostiumach Wally'ego i Barry'ego, które widać gołym okiem, i każdy będzie potrafił je wyłapać.

Powrót Barry'ego Allen'a to moim zdaniem udany komiks, który wzbogaca uniwersum Flash'a, i moim osobistym zdaniem jest pozycją obowiązkową dla każdego fana tego bohatera.  Sama historia trzyma w napięciu, a przy tym zaskakuje samym zaskoczeniem, mimo tego że w sumie nie jest niczym odkrywczym, jak zna się późniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce w kolejnych komiksach o najszybszym człowieku na świecie. Nie zmienia to faktu, że komiks czyta się bardzo dobrze, a to dzięki samemu Mark'owi Waid'owi. Polecam.

Pozdrawiam.

 

 

Darek79r19

 

 

Hejka!

Zacznijmy od tego, że PPE to tak gówniany serwis, że muszę przygotować ten kawałek bloga po raz drugi. I nie mówię tutaj personalnie o redaktorach, ale o platformie, na której to wszystko działa.... a raczej nie działa.... W tak frustrujących momentach jestem wdzięczny za to, że Netflix odkurzył produkcje studia Ghimli i mogłem się zrelaksować i wyciszyć na pierwszych dwóch produkcjach (przy okazji składając nowego kompa, co jeszcze bardziej potrafi podnieść ciśnienie), czyli MÓJ SĄSIAD TOTORO i PODNIEBNA POCZTA KIKI. Od dawna chciałem nadrobić ich filmografię, i wreszcie mam okazję. Wam również polecam, naprawdę te piękne animacje potrafią ukoić nerwy i dać wiele radości w dzisiejszych, mało wrażliwych czasach. Filmy na Netflix są z bardzo dobrym polskim dubbingiem.

 

 

 

 

Coś dla ucha: dziś dziewczyna wyrywa Gremlina

 

 

a tutaj oryginalny kawałek:

 

 

Coś dla oka:

 

 

pozdro i mniej stresu sobie i Wam....

 

 

 

 

Gomlin

 

I to na tyle dzisiejszej kulturki. Dziękuję za występ moim gościom. Gratki również dla czytających za wytrwałość w cotygodniowym odwiedzaniu kulturki ;)
Do następnego!

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
O Wind Wakerze na poważnie [Artykuł - MSaint]
Ace Combat 7: Skies Unknown [Recenzja - Iron]
Mutant Year Zero: Road to Eden [Recenzja- Tom]
Nieco światła na Twilight Princess [Artykuł - MSaint]
Life is Strange [Recenzja - Iron]


www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +148 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 79
PD: 61629
REPUTACJA: 37094