Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 27.09.2019, 14:03
Kultura na weekend 115 - niestety znowu brak odcinka - przesunięcie
204V

Kultura na weekend 115 - niestety znowu brak odcinka - przesunięcie

Pilne  info w blogu w środku...

 

Gomlin

 

 

Witam wszystkich,

A w szczególności witam dowcipnisiów, którzy na ogół omijają ten cykl blogów na kilometr (a widząc dzisiejszy tytuł bloga ponownie przybiegli) i zlewają go....już mniejsza czym ;] Faktycznie brak zeszłotygodniowej kultury oraz informacja o tym dla wąskiej garstki odwiedzających osób pokazał tylko prawdziwe prostactwo co niektórych na ppe. Ludzi pędzących jak muchy do g***na, tylko po to by móc zrobić swoje heheszki. 

No nic, pośmialiśmy się tydzień temu, dziękuję za tak duży ruch w komentach a dziś wracamy na właściwe tory ;)

 


  


 

FILM: Jak wspomniałem dwa tygodnie temu - zabrałem się za filmy Tarantino. Tydz temu obejrzałem Pulp Fiction, a na ten weekend Jackie Brown.
SERIAL: 
 Netflix udostępnił nam South Park. Dziwna wydaje się zagrywka dawać 1 sezon a dalej w kolejności 18.. no ale ja chętnie przejrzę "topowe odcinki" bo przyznam szczerze, że choć lubię ten humor to mam spore braki w tej serii.

CZYTADŁO:  Piekara o Przeklętych Krainach wypowiedział się, że kolejność w jego wielotomowej opowieści nie jest ważna... No cóż zatem zabieram się za czytanie nowej książki i zobaczymy z czym to się je ;]

 

        

                     

 

 

 

 

 

 

 


 



 

Jackoo

 

Na trzecią, ostatnią część trzeba było nam czekać 4 lata. Reżyser – Christopher Nolan, sam sobie postawił poprzeczkę bardzo wysoko, by dorównać dwóm pierwszym filmom. Oczekiwania wśród fanów były ogromne. Na tyle ogromne, że w niektórych kinach w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii na pokazy przedpremierowe zaczęto sprzedać na sześć miesięcy przed. Czy się udało?

Mroczny Rycerz Powstaje – czyli godne zwieńczenie serii.

Biorąc na siebie winę za zlikwidowanie Harveya Denta, Batman (Christian Bale) na 8 długich lat usunął się w cień. Tzw „ustawa Denta” pozwoliła oczyścić miasto z przestępczości zorganizowanej, wszyscy groźni przestępcy zostali skazani na długoletnie odsiadki. Przez te 8 długich lat, Mroczny Rycerz przestał pełnić swoją służbę, a Bruce Wayne niemal całkowicie wyłączył się z życia publicznego. Dodatkowo nawet podupadł psychicznie. Sytuacja zmienia się jednak po pojawieniu się Seliny Kyle (Anne Hathaway), przebiegłej złodziejki i akrobatki, która obrabowała samego Wayna. Na dodatek w mieście pojawia się zorganizowana gruba najemników na czele z Bane’m (Tom Hardy). Bruce Wayne nie ma wyjścia, kolejny raz jest zmuszony przywdziać kostium Batmana, mimo, że jego nieodłączny przyjaciel Alfred (Michael Caine) stara się mu to wybić z głowy.

W ostatniej części trylogii, Christopher Nolan skupia się bardziej na Batmanie jako tej osobie, która skrywa się pod kostiumem. Bohater stał się postacią tragiczną, zaczyna mieć wątpliwości co do swojej misji walczenia ze złem, przestaje być tak nieustępliwy i popełnia błędy. W pewnym momencie myśli nawet nad zakończeniem swojej przygody bycia Batmanem. Co do aktorów, którzy pojawili się na ekranie, to niemal wszyscy spełnili swoje role. Na szczególne uznanie zasługuje tutaj Tom Hardy jak Bane. Jego postać jest przerażająca, ale zarazem się nim fascynujemy i podziwiamy. Po raz kolejny Hardy pokazuje swój geniusz aktorski. W ogóle pojawia się wiele innych ciekawych i znanych nazwisk i każdy z nich dostaje swój rozsądny czas na ekranie, jak chociażby Matthew Modine jako komisarz Foley, Marion Cotillard jako Miranda Tate oraz Joseph Gordon-Levitt jako John Blake. Moim skromnym zdaniem najgorzej wypadła tutaj Anne Hathaway jako Kobieta-kot, ale to pewnie dlatego, że nie jestem jej wielkim fanem i zwyczajnie z góry ją oceniam słabo (choć w Interstellar zagrała całkiem fajnie). Jedynym zarzutem, który trochę popsuł mi odbiór filmu, to uproszczenia fabularne, takie skrótowce i pójście czasem na łatwiznę, co mnie trochę zszokowało oglądając to przy produkcji Nolana. Chodzi mi tu głównie o ten „nagły powrót Bruca do Gotham City”). Za to od strony technicznej to oczywiście najwyższa półka na czele z muzyką Hansa Zimmera. Majstersztyk.

Niestety, jest to trzecia i zarazem ostatnia część stworzona przez Nolana. Ale reżyser wyjaśnił tymi filmami kilka kwestii. Po pierwsze, udowodnił, że można zrobić świetnie, wizjonerskie filmy na podstawie komiksu (nawet tych od DC Comics), a po drugie pozwoliło Nolanowi osiąść wśród elity najlepszych reżyserów Hollywood. „Mroczny Rycerz powstaje”, moim zdaniem to najsłabsza część trylogii, ale mimo wszystko jej godne zakończenie, wraz z epickim finałem. Moja ocena – 6/10

 

 

 

RasMass [ FESTIWALOWO ]

 

Witaj Kulturko.

 

            Bez zbędnych wstępów lecimy z muzyką. Dzisiaj wybieramy się do Wrocławia na:

 

AVANT ART FESTIVAL

            Festiwal Avant Art organizowany jest od 2008 roku. Od początku skupia się na promowaniu muzyki awangardowej, noisu i eksperymentalnej elektroniki. W przeciwieństwie do innych festiwali nie odbywa się podczas jednego dnia czy weekendu. W tym roku event będzie odbywał się w dniach 23-29.09, w tym czasie w wielu miejscach w całym Wrocławiu będzie można słuchać muzyki, oglądać filmy i chłonąć sztukę eksperymentalną i awangardową.

A kto zagra?

 

            KING MIDAS SOUND (GB)

            Jeden z wielu projektów niezmiernie utalentowanego Brytyjczyka Kevina Martina, który łączy w zgrabną całość takie gatunki jak dub, dubstep, neo soul czy trip hop. Głos artysty jest tak charakterystyczny, że nie da się go pomylić z nikim innym. Samo KMS i inny jego projekt, świetny The Bug miałem okazje słyszeć na żywo i polecam każdemu kto lubi niebanalną, przekraczającą granice muzykę.

           

            COUCOU CHLOE (FR)

            Francuska eksperymentatorka, poruszająca się w głównie w klimatach ciężkich klubowych basów, łącząc ze sobą elementy muzyki klasycznej czy modnego ostatnio trapu. Miałem okazję słyszeć tą artystkę podczas tegorocznej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka i musze przyznać, że było to odświeżające doświadczenie.

            OTOMO YOSHIHIDE (JP)

            Jednak z największych postaci japońskiej i światowej sceny eksperymentalnej i awangardowej. „Człowiek orkiestra”, gitarzysta, turntablista, kompozytor. Solowo i w wielu swoich projektach porusza się w takich gatunkach jak jazz, minimal, modern classic czy noise.

            BOB VYLAN (GB)

            Na koniec zaprezentuje wam jeszcze artystę którego odkryłem dopiero podczas pisania tego tekstu i przyznać muszę, że takiego czegoś się nie spodziewałem! Połączenie hardcore punka z grime’em (dwa kompletnie różne gatunki, a każdy z nich uwielbiam)? Nie przyszłoby mi to do głowy, a jednak, jak widać niżej, da się! :)

Na festiwalu będzie można usłyszeć także takich artystów jak Mick Barr (US), Foql & Fischerle & Copy Corpo (PL), Bill Orcutt (US), MicroMelancolie (PL), Curl (GB), Muka (PL), Dalek (US), Aisha Devi (CH), Amnesia Scanner (FIN) i wielu innych.

Na dzisiaj to wszystko, do przeczytania i posłuchania następnym razem.

 

GearHulk

 

Na lekkiej fali popularności twórczości Stephena Kinga której jesteśmy ostatnimi czasy świadkami, postanowiłem powrócić w objęcia mistrza. Mój wybór padł na książkę z którą nie miałem wcześniej styczności a mianowicie "Joyland". Opowiada ona historię młodego człowieka który w pogoni za zarobkiem zatrudnia się na wakacjach do pracy w parku rozrywki. Pobyt tam nieco się przedłuża jednak nie chce zdradzać zbyt wiele. Jeśli ktoś jednak spodziewa się super duper fantastyki, opisów zjawisk paranormalnych co drugą stronę a najlepiej na każdej, to... Srogo się zawiedzie! Mamy tu bowiem wątek kryminalny związany fabularnie z zagadnieniami nadprzyrodzonymi, jednak te ostatnie stanowią drugie a nawet trzecie tło całej historii. Dodatkowo główny bohater osobiście w zasadzie zupełnie ich nie doświadcza. I w tym tkwi piękno tej książki czyli w sposobie jakim jest napisana. Prosta jednak zarazem wciągająca historia z delikatną domieszką fantastyki. Diabeł tkwi w szczegółach! Polecam!

GEARHULK



 

 

Yangus19

 

 

Yo w kolejny weekend!

Ostatnimi czasu nic z nowych wydawnictw nie przypada mi specjalnie do gustu więc wrócimy do klasycznych rapsów. Okazja jest, bowiem kilka dni temu legendarny DJ Premier zapowiedział powrót Gang Starru! Będzie to oczywiście pośmiertne wydawnictwo ponieważ jak powszechnie wiadomo MC tego duetu odszedł od nas w 2010 roku. Z tej okazji przypomnę klasyczne wydawnictwo od rej Nowo Jorskiej grupy.

Gang Starr – Moment Of Truth

W zasadzie mógłbym opisywać równie dobrze praktycznie równie genialne Hard To Earn bądź ciut bardziej oldschoolowe Daily Operation. Moment Of Truch jest jednak po pierwsze, najbardziej przystępne, flow Guru jest bardziej melodyjne, Premier wchodzi na najwyższy level swoimi bitami, a refreny powodują, że jest dość sporo kawałków które zapadają w pamięć już po pierwszym odsłuchu.

Te powolne flow Guru, w połączeniu z tymi charakterystycznymi bitami działa nawet dziś. Nienaganna dykcja samego MC i powolny sposób nawijania powoduje, że dość łatwo go zrozumieć nawet osobom mającym z reguły z tym problem. Warto więc się wsłuchać bo tekstem Moment Of Truth stoi. Tym bardziej, że oprócz tekstu działa tu wszystko inne. Mowa tu o płycie niemal idealnej i wcale nie sądzę żebym przesadzał.

Sam początek powinien powodować otwarcie oczu. You Know My Steez, Robbin Hood Theory i Work – klasyk po klasyku. Z biegiem czasu szkoda mi jedynie takiego Above The Clouds gdzie  pierwszorzędne zwrotki Guru i Inspectah Deck są odrobinie stłamszone o delikatnie irytujący beat.

Na szczęście w zamian za tą malutką skazę dostajemy prawdziwą bombę. Moment Of Truth. Ten Beat i ten tekst. Kwestia subiektywna ale na mnie te zwrotki prawdy Guru działają zawsze, za każdym razem. Nawet nie będę przytaczał, polecam posłuchać.

 Na koniec może polecę jeszcze Betrayal bo zwrotka Scarface’a to czyste złoto, pouczająca opowieść o braku lojalności gdy wchodzi kwestia pieniędzy.

Polecam bo tak jak nie lubię mentorskich rapsów tak ta jedna płyta działa w niesamowity sposób.

Polecam gorąco!

 

P-chan

 

Witam !!!

Lubię od czasu do czasu przypominać sobie i odświeżać starsze komiksy jakie czytałem za dzieciaka, i to przy różnych nadających się okazjach. Powodów takich sentymentalnych podróży z mojej strony jest zapewne kilka, wystarczy tu choćby wspomnieć chęć ponownego przeczytania historii które kiedyś zrobiły na mnie ogromne wrażenia. A których dziś nie za bardzo pamiętam, tym bardziej że ludzka pamięć potrafi być zawodna. Czy też po prostu z czystej ciekawości, by zobaczyć czy też dany tytuł wytrzymał upływ czasu i zestarzał się zgodnością.

Nie inaczej było z GTO, które przedstawiałem w kulturze jakieś dwa tygodnie temu z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego, i nie inaczej jest też w przypadku komiksu który w swoim czasie zatrząsł całym amerykańskim rynkiem komiksowym. Choć dziś zapewne nie robi tak piorunującego wrażenia na czytelniku jak kiedyś, ale nie bez kozery uważany jest obecnie za pozycję kultową i obowiązkowy tytuł dla każdego szanującego się fana Supermana.

Śmierć Supermana zaczyna się nad wyraz spokojnie gdyż w momencie gdy Lois Lane bada sprawę kosmitów ukrywających się w podziemiach Metropolis po zakończonej bitwie ze Światem Wojny, i tradycyjnie wpada w tarapaty. Gdy ona i Superman zmagają się z zaistniałym problemem, gdzieś w innym miejscu tajemnicza postać uwalnia się ze swojego podziemnego więzienia. Do walki z tajemniczym monstrum rusza Liga Sprawiedliwości, w składzie Booster Gold, Guy Gadner, Maxima, Blue Beetle, Bloodwynd oraz Ice i Fire. Niestety nie udaje im się powstrzymać potwora. A do opinii publicznej docierają informacje o istocie, która rujnuje miasta i ciągnie za sobą śmierć, Superman postanawia udać się na miejsce katastrofy. Gdzie stoczy bój z najpotężniejszym przeciwnikiem z jakim Człowiek ze Stali kiedykolwiek się mierzył - z Doomsdayem.

Samego komiksu tak naprawdę nikomu nie trzeba przedstawiać, bo każdy przynajmniej o nim słyszał lub za dzieciaka za sprawą wydawnictwa Tm-Semic miał z nim styczność. W końcu jest to jeden z tych tytułów, który miał ogromny wpływ nie tylko na całe uniwersum DC z jej późniejszymi konsekwencjami, ale również na cały rynek komiksowy odbijając się głośnym echem również w innych mediach. Więc mamy tu tradycyjną prostą historię, nieco kiczowatą i naiwną, pozbawioną większej głębi. Ot widowiskowa rozrywka w której dzieje się dużo, ale treści w niej niewiele. Z mocnym zakończeniem które być może już dziś nie robi takiego wrażenia, tym bardziej jak się zna dalsze losy pana "S", ale wywołującym te same emocje co kiedyś. Czy to źle? 

Niekoniecznie, szczególnie że samą Śmierć Supermana czyta się nadal świetnie, i z wielką przyjemnością wraca się do tego komiksu po tych kilkunastu latach. Nawet znając zakończenie, a to dzięki nie tylko świetnym rysunkom które nawet dziś się ogląda z przyjemnością. Choć tu nie ustrzeżono się pewnych błędów, wynikających bardziej ze sposobu wydania tej historii, aniżeli braku umiejętności samych ilustratorów. Ale również dzięki scenarzystom, którzy podeszli do postaci Supermana z należytym szacunkiem. Ukazując jego niezwykłe poświęcenie, i to co było dla niego naprawdę ważne.

Komiks mogę polecić zarazem starszym czytelnikom którym nie jest obca postać tego "trykociarza", gdzie przypomną sobie czasy gdy co miesiąc biegło się po nowe komiksy do kiosku. Jak i nowym w temacie, chcącym poznać komiksy te najbardziej kultowe i ważne, mające realny wpływ na rozwój tego medium. Po za tym Śmierć Supermana to wspaniały powrót do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku z wszystkimi tego konsekwencjami. Tym bardziej, że dziś już nie tworzy się takich opowieści, a i same komiksy nie co ewoluowały.

Polecam.


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

???

 

Repip

 

Pewnie zarobiony

 


 

Darek79r19

 

Heja heja!

Nigdy nie uważałem się za fana X-men'ów. Owszem, przeczytałem kilka komiksów, obejrzałem ileś tam odcinków animacji w tym uniwersum, oraz wszystkie filmy fabularne, jednak zawsze były dla mnie czymś mniej interesującym, niż taki np. Batman czy nawet Green Lantern. Jedne filmy były lepsze, inne gorsze, ale wszystkie zawsze wydawały mi się nierówne. Na tyle, aby nie móc ich jednoznacznie ocenić. Gdy zabrałem się za oglądanie Dark Phoenix, z góry założyłem, że czeka mnie powtórka z rozrywki. Znów zobaczymy spinę Xaviera i Magneto, mutanci stojący po przeciwnych stronach ze sobą powalczą, a ja o filmie prędko zapomnę. Jednak o dziwo muszę powiedzieć, że film całkiem pozytywnie mnie zaskoczył. Mało tego: kiedy pierwszy raz zobaczyłem drewnianą grę Sophie Turner w roli Sansy Stark, nie uwierzył bym wtedy, że kilka lat później ta sama dziewczyna tak bardzo spodoba mi się w roli Jean Grey. A więc tak, Mroczna Phoenix to najprzyjemniejszy w odbiorze X-man, jaki do tej pory nakręcono. Czy najlepszy? Cóż, były już części z lepszą obsadą, z lepszą historią, lepiej pokazujące uniwersum, ale żaden nie był w swojej formule tak zrównoważony od początku do końca. Nie mamy tutaj przeskoków od scen paździerzowych do wypasionych efektami specjalnymi. Teraz czujemy cały czas, że jesteśmy w środku historii, nie zabrakło budżetu, a efekty specjalne robią robotę i nie gryzą się z resztą filmu. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to pierwszy x-man, który obejrzałem z ogromną przyjemnością od początku do końca i który mam ochotę obejrzeć po raz drugi w przyszłości. Tylko jedno mnie martwi: już tyle razy widzieliśmy restarty filmów różnych superbohaterów i różnych wersji uniwersum, że ciężko powiedzieć, czy będzie jakiś ciąg dalszy, czy znów dostaniemy inną wersję tej samej historii. Byle by była przynajmniej tak dobra, jak Mroczna Phoenix. Polecam.

 

 

Coś dla ucha, dziś dla miłośników muzyki klubowej:

 

 

Coś dla oka:

Pozdro

 

 

Gomlin

 

Tak dojechaliśmy do końcówki kulturki ;) Już bez informacji o jej braku. Mam nadzieję, że więcej przerw nie będzie a my ruszamy dalej!

Dzięki za przeczytanie !

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia
( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP

W tym tyg pojawiły się:

-Persona 4 Golden [ Mini seria - Lotheneil]
Banjo-Kazooie: Grunty’s Revenge  [Recenzja - Valoo]
American McGee’s Alice  [Recenzja - Gomlin]
Utawarerumono: Chiriyuku Mono e no Komoriuta [Recenzja - Yuri]
Astral Chain [Recenzja - ndl]
Oninaki [Recenzja - Iron]


www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +23 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 77
PD: 58044
REPUTACJA: 34944