Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 13.09.2019, 13:29
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #114
207V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #114

Witam serdecznie i zapraszam na kolejny odc kulturki na weekend

 

Gomlin

 

 

Witam,

Powoli przychodzi jesień, także dla mnie to najlepszy czas na czytanie książek podczas długich wieczorów ;) Mam nadzieję, że będzie ciepło bo chętnie jeszcze zabrałbym sobie czytadło przed dom. Zapraszam do wypocin moich współpracowników!

 


  


 

FILM: Biorę się za kino Tarantino. Po kolei chciałbym obejrzeć produkcje jakie ten reżyser spłodził podczas swojego życia ;) Na pierwszy ogień idą oczywiście Wściekłe Psy
SERIAL: 
 GearHulk polecił mi serial Castle Rock - zatem zamierzam dać mu szansę i zobaczyć czy mnie wciągnie

CZYTADŁO:  Zaczynam polować na nowo wydaną książkę Piekary: Ja inkwizytor - Przeklęte krainy. Chociaż tutaj muszę się zagłębić jak to się ma do kolejności czytania cyklu Inkwizytorskiego, gdyż póki co jestem po 3 tomach Płomień i Krzyż.

 

        

                     

 

 

 

 

 

 

 


 



 

Jackoo

 

Batman: Początek odniósł niewątpliwy sukces, przez co kolejna część trylogii Christophera Nolana była jedną z najgorętszych i najbardziej wyczekiwanych premier w roku 2008. Reżyser nie dość że spełnił oczekiwania wszystkich, to jeszcze na dodatek zaoferował nam coś, czego żaden fan Człowieka - Nietoperza nie mógł się spodziewać.

Mroczny Rycerz- czyli „Why so serious?”

Od zawsze wiadomo,  że Gotham City jest miastem niebezpiecznym. Nieważne jak Batman (ponownie Christian Bale) do spółki z komisarzem Gordonem (ponownie Gary Oldman) będą się dwoić i troić, przestępczość zorganizowana będzie siać postrach na ulicach miasta. Do walki z mafią dołącza również Harvey Dent (Aaron Eckhart), ambitny i bardzo skuteczny w swoim fachu prokurator okręgowy, który już nie jednego złoczyńcę wsadził za kratki. Tym razem jednak czeka ich nie lada wyzywanie, gdyż w mieście pojawia się nijaki Joker (Heath Ledger), prawdziwy król zbrodni, niezwykle przebiegły i bezwzględny szaleniec.

Pierwszą rzeczą, od której trzeba zacząć pisząc o filmie Nolana to Heath Ledger i jego rola jako Joker. Krytycy już przy produkcji filmu wyrażali się sceptycznie na temat obsady, głównie przez to, że nigdy wcześniej nie miał on żadnej większej roli w swoim CV, a przede wszystkim nigdy nie zagrał tego „złego”. Jednak to, co pokazał nam młody australijski aktor na ekranie przeszło jakiekolwiek oczekiwania. Ledger dosłownie skradł show a to wszystko dzięki niesamowitemu wczuciu się w rolę. Joker gdy tylko pojawia się na ekranie przykuwa całą swoją uwagę. Umalowana twarz, lekko przygarbiona sylwetka, charakterystyczne mlaskanie podczas mówienia no i nieodłączny, szaleńczy chichot. Aktor jeszcze długo przez rozpoczęciem zdjęć ćwiczył mimikę twarzy, poruszanie się no i oczywiście śmiech, co zaowocowało jedną z najdoskonalszej i najwspanialszej roli filmowego złoczyńcy. Niestety aktorowi nie było dane podziwiać samego siebie na ekranie, gdyż niedługo przed premierą filmu znaleziono Ledgera martwego w jego apartamencie. Śmierć była spowodowana przez (prawdopodobnie) nieświadome przedawkowanie środków nasennych. Aktor pośmiertnie został uhonorowany statuetką Oscara za najlepszą rolę drugoplanową, co absolutnie nie podlegało dyskusji. Ale Mroczny Rycerz to tym razem nie tylko wielki widowisko (sceny pościgów czy wysadzenie szpitala to istny majstersztyk) oraz doskonały film akcji. Jest to także świetny thiller psychologiczny. Każdy z czwórki głównych bohaterów jest zupełnie inny i każdy ma swoje problemy z którymi muszą się jakoś uporać. To jest pewna nowość w tego typu filmach. Chociażby taki Bruce Wayne ma swoje chwile zwątpienia czy warto mu jeszcze być Batmanem. Za muzykę kolejny raz odpowiadają Hans Zimmer do spółki z Jamesem Newtonem Howardem w skutek czego dostaliśmy jedną z najmroczniejszych ścieżek dźwiękowych, która idealnie wpasowuje się w klimat filmu.

Christopher Nolan stworzył dzieło niemal doskonałe. W moim osobistym rankingu jest na pierwszym miejscu z całego uniwersum o Batmanie oraz w czołówce najlepszych filmów akcji. Ogląda się to znakomicie i mimo, że trwa prawie 3 godziny to oni na moment nie spojrzymy na zegarek. 

Moja ocena:

9/10

 

 

 

RasMass [ FESTIWALOWO ]

 

Dojedzie za tydzień, gdy roboty będzie mniej. Czekamy!

 

GearHulk

 

 

GEARHULK



 

 

Yangus19

 

Yo!

 

Czas na kolejne muzyczne polecenia więc bez zbędnego wstępu lecimy!

Tool - Fear Inoculum

Zgodnie z tym co pisałem tydzień temu całkiem niedawno premierę miała nowa płyta Tool’a…po 13 latach czekania. Taki okres wyczekiwania plus status grupy kultowej to połączenie nakładające całkiem niezłą presję na brzmienie nowego albumu. Kolosy muzyki progresywnej to jednak grupa która od początku kariery robiła muzykę po swojemu, a więc wbrew oczekiwaniom Fear Inoculum brzmi raczej na album dopracowany i spójny ale nie koniecznie zrobiony pod fanów.

Przede wszystkim to nie jest Lateralus. Proponuje powtarzać to jak mantrę przed odsłuchaniem nowego krążka, pomoże to w odbiorze całości. Nie tylko pod względem jakościowym ale również stylistycznie bliżej raczej temu do 10,000 Days. Utwory są długie, mocniejsze wstawki to raczej rzadkość, a całość ma dużo spokojniejszy charakter. Wszystko polane tajemniczymi dźwiękami i mistyczną aurą. Zdecydowanie nie jest to najprostsza płyta Tool’a w odbiorze.

Słychać koncept, słychać również, że każdy dźwięk jest w miejscu którym jest bo miał tam być. Nie ma przypadków. Nie jest to może płyta która usprawiedliwia tak długi okres oczekiwania ale słychać, że nie jest to album który można by zrobić w kilka miesięcy na kolanie. Wszystko jest dopracowane i dopieszczone ale niestety czegoś tu brakuje.

Tak jak pisałem wyżej na ten album trzeba się przestawić. Jeśli ktoś spodziewa się czegoś na miarę Lateralusa to tutaj uśnie dość szybko. Przy odpowiednim nastawieniu i spokojnym delektowaniu się Fear Inoculum zyskuje ale niestety brak tu momentów które nas jakkolwiek zaskoczą lub też zapadną w pamięć. I to jest ten główny problem.

Tool przestał zaskakiwać. Wokal Maynard’a jest w świetnej formie, instrumenty dalej robią robotą ale każdy utwór jest napisany w sposób który nie robi już wrażenia. Muzyka progresywna uległa rozwojowi od momentu kiedy to Tool nadawał jej tempa. O większości utworów mógłbym właściwie napisać, że są dobre i przyjemne i na tym mógłbym skończyć. Próżno tu szukać nowego Pot’a, Schizmy czy Grudge’a. Pod tym względem chyba jedynie Descending wybija się na tle reszty. Zdecydowanie najlepszy i najciekawszy utwór na płycie. Do tego można dorzucić jeszcze niezłe 7empest i Invincible.

 

Fear Inoculum to płyta dobra, trudna i dobra która po kilku odsłuchach zdecydowanie zyskała ale Tool przyzwyczaił nas do standardów i wysokości poprzeczki której nie są w stanie sięgnąć nowym wydaniem. Czas oczekiwania na pewno nie pomógł pod tym względem. Proponuje jednak zapomnieć o tym wszystkim i dać szansę powrotowi Toola bo Fear Inoculum to nie jest zła płyta.

Polecam!

 

P-chan

 

Witam !!!

Już kilka razy przybliżałem w kulturze tytuły wydawane przez wydawnictwo Hanami, i tym razem nie będzie inaczej. Szczególnie że mangi od tego wydawcy skierowane są bardziej na przyciągnięcie dorosłego i wyrobionego czytelnika. A i idealnie trafiają w mój dość specyficzny gust, dostarczając wiele interesujących pozycji. Jakich w sumie ciężko szukać u innych polskich wydawców, nastawionych na wydawanie najbardziej rozpoznawalnych tytułów. Tym razem padło na mangę dość specyficzną, która zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, ale jak już da się jej szansę to nikt nie powinien być rozczarowany. 

Mushishi to słowo wywodzące się od mushi czyli pewnych tajemniczych istot zamieszkujących Ziemię. Są to dość nietypowe stwory albowiem nie są one ani roślinami, ani zwierzętami, a tym bardziej ludźmi, które tak na dobrą sprawę mogą dostrzec tylko nieliczni. Sprawia to, że dla wielu mushi stają się pewnym przekleństwem, którego chcą się pozbyć. Tym bardziej że cześć z nich pasożytuje na ludziach przynosząc im cierpienie lub smutek. W tych właśnie okolicznościach poznajemy Ginko, jednego z mushishi, który para się ich poszukiwaniem, badaniem, a gdy zachodzi potrzeba to również ich poskramianiem. Jego nietypowe podejście do tych tajemniczych istot, sprawia że wędrując po świecie i pomagając potrzebującym dość szybko zdobywa sławę.

Mushishi jak już wspominałem to dość specyficzny tytuł, tym bardziej że sama autorka mangi Yuki Urushibara od samego początku pozwala czytelnikowi na pewną interpretację miejsca i czasu w jakim dzieje się akcja tej opowieści. Musicie bowiem wiedzieć, że żadna lokacja nie jest podpisana, a czas nie jest określony. Co nadaje samej mandze tajemniczości i pewnej bajeczności. Dzięki temu zabiegowi sam komiks ocieka niepowtarzalnym klimatem, mimo tego że typowej akcji jest tu jak na lekarstwo. Więcej w nim  poruszania tematów filozoficznych, rozważań na temat świata, czy ludzkich postaw. Dając tym samym czytelnikowi ogromny ładunek emocjonalny. Do czego pewnie przyczynia się specyficzny styl rysunków kreślonych przez samą autorkę. Gdzie dopracowane kadry z bogatymi tłami potrafią przeplatać się z pewną prostotą czy niedbalstwem. Choć to akurat zapewne zamierzony efekt, który miał nam ukazać w jaki sposób na świat ludzi oddziałują same mushi. Trzeba też zaznaczyć przy tym że pani Yuki Urushibara rzadko sięga po czerń, co wywołuje dodatkowy efekt pewnej senności i pozwala budować pewną magiczną atmosferę.

Sama manga jest warta poznania, a historie zawarte w tym tytule odkrywają przed nami nieznany lecz niezwykły świat. Dając nam do myślenia, że być może nie jesteśmy na tym świecie sami. I powinniśmy choćby od czasu do czasu zwrócić uwagę na nie co mniejsze istoty jakie nas otaczają, a które w każdej chwili mogą wprowadzić w naszym życiu pewien zamęt.

Polecam.


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

???

 

Repip

 

Pewnie zarobiony

 


 

Darek79r19

 

Heja heja!

W tym tygodniu polecam trzecią cześć rozwałki, jaką serwuje nam John Wick. Czy powtórzono poziom pierwszej części ? Niestety nie, ale jest lepiej, niż w drugiej. Bardzo dobre sceny kaskaderskie i nienachalne efekty powodują, że ogląda się to całkiem przyjemnie. Bardziej może martwić chaotyczny nieco scenariusz, który rzuca Johnem po świecie chyba tylko po to, aby zapewnić Hally Berry możliwość zagrania w tym filmie. Tak więc oglądamy nie po to, aby dowiedzieć się, co będzie dalej, ale by zobaczyć kilka powodów więcej do rozwałki. Szkoda, że to już nie jest JW z pierwszej części, klimat nieco uleciał a seria zaczyna zjadać powoli własny ogon. Wciąż warto zobaczyć, bo takiego kina akcji już się dziś nie robi. Czekamy więc na ciąg dalszy ale z coraz większa obawą, czy seria idzie w dobrym kierunku.

 

 

Coś dla ucha:

 

 

Coś dla oka:

Pozdro i do następnego.

 

 

Gomlin

 

Tak dojechaliśmy do końcówki kulturki ;) Jak zwykle dziękuje wszystkim odwiedzającym i wspierającym blog! ;) Na sam koniec tradycyjnie polecam kulturalnie jeszcze wpisy na CP, które w tygodniu warto odwiedzić !

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
Devil May Cry 5 [Mini Serie- m4tekt]
Shenmue Story [Artykuł - ndl]
Persona 3 FES [Recenzja - Iron]
Black [Recenzja  - Tom]


www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +19 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +150 -
Gomlin
Ranking: 27 Poziom: 79
PD: 62507
REPUTACJA: 37604