Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 06.09.2019, 15:24
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #113
226V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #113

Witam serdecznie i zapraszam na kolejny odc kulturki na weekend

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kulturka bez gościa ale z książką wraca do nas GearHulk, a do tego pyziasty Yangberg wraca do nas z urlopu - a to daje lepsze perspektywy na przyszłe kulturki ;) Zapraszam serdecznie do przeczytania!

 


  


 

FILM: Obejrzałem Króla Lwa. Tak tego filmowego. Moje odczucia względem tego filmu są różne. Z jednej strony to prawie kalka 1:1, czego oczekiwałem (poza paroma zmianami), z drugiej zaś nie dało się odtworzyć mimiki i zachowań zwierząt tak jak w animacji, przez co wszystko wyszło....sztucznie. Bądź co bądź zachowano klimat a nostalgia zrobiła swoje, wyszedłem z kina zadowolony mimo, że oczekiwałem czegoś innego. Jeżeli ktoś był na animacji na premierę w kinie to śmiało może kiedyś dać temu filmowi szansę ;)

MUZA: 

        

              

 

 

 

 

 

 


 



 

Jackoo

 

Joel Schmacher wraz ze spółką Warner Bros. pogrążyła serię o Batmanie na kilka ładnych lat. Co nie oznaczało, że inni superbohaterowie równie źle sobie radzili na dużym ekranie. Wielki szał na ekranizacje komiksów dopiero się rozkręcał, a sukcesy kasowe takich filmów jak Spider-Man skłoniły producentów do wskrzeszenia Batmana. Tym razem na stołku reżyserskim zasiadł Christopher Nolan i chyba nic lepszego nie mogło się tej serii przytrafić.

Batman: Początek – czyli Batman niczym feniks z popiołów odradza się na nowo

Jak sam tytuł filmu wskazuje, wracamy z powrotem do początku. Kolejny raz widzimy, jak rodzice nastoletniego jeszcze Bruca Wayna (Christian Bale) zostają brutalnie zamordowani na jego oczach. Przepełniony smutkiem, żalem i ciągłą chęcią zemsty postanawia walczyć ze złem i przestępczością. Opuszcza Gotham City i wkrótce poznaje mistrza sztuk walki, nijakiego Henri Ducarda (Liam Neeson), członka tajemniczej Ligi Cieni. Pod jego okiem, Bruce doskonali swoje umiejętności poprawnego i skutecznego skopania ludziom tyłków, by po 8 latach powrócić do rodzinnego miasta, by zapoczątkować legendę i stać się Batmanem – Mrocznym Rycerzem Gotham.

Tak jak Tim Burton opowiadał nam dlaczego Bruce Wayne stał się Batmanem, tak Christopher Nolan odpowiada na pytanie jak do tego doszło. Nie ma już w filmie natłoku bohaterów, które zupełnie nic nie wnoszą do fabuły. Opowieść wreszcie może się skupić na samym Brucie Waynie. Dzięki naukom udzielonym przez Ligę Cieni potrafi ukierunkować swój żal i złość nagromadzoną w przeszłości do walki ze złem i do zwalczania przestępczości w rodzinnym mieście przy pomocy oczywiście nieodłącznych gadżetów i dziwnych pojazdów. Pojawia się również wątek miłosny Bruca z panią prokurator Rachel Dawes (Katie Holmes), na szczęście jest on delikatnie wspomniany i nie wysuwa się na pierwszy plan. Co do obsady, tutaj też trudno mieć coś do zarzucenia. Christian Bale musiał przytyć ponoć 40 kg by wyglądać wreszcie jak ktoś, kto potrafi powalić na ziemię całą masę przeciwników. Lian Neeson (pierwszy raz grający złego) oraz Cillian Murphy jako antagoniści również wywiązali się znakomicie ze swojej roli, a Morgan Freeman i Michael Cane dorzucili trochę humoru do filmu. Nastąpiła również zmiana kompozytora. Tym razem odpowiada za nią Hans Zimmer i tutaj raczej nic więcej dodawać nie trzeba. Warto również wspomnieć, że film jest bardzo urealniony. W tym sensie, że chociażby gadżety Batmana są zrobione w taki sposób, że wydaje się, że każdy w prawdziwym życiu może mieć i to wykorzystywać. Tyczy się to również postaci w filmie, co sprawia, że film najbardziej ze wszystkich odbiega od komiksu. W tym wypadku jednak można na to przymknąć oko.

Podsumowując, rok 2005 był okazał się początkiem czegoś wielkiego dla uniwersum Batmana. Po wielu latach marazmu, wreszcie wzięły się za niego odpowiednie osoby, dzięki czemu wyszedł z tego doskonały film i początek jednej z najlepszych trylogii o superbohaterach w historii kinematografii. Tak jak mówi podtytuł, był to dopiero początek i najlepsze ma dopiero nadejść.

 Moja ocena – 9/10

 

 

 

RasMass [ FESTIWALOWO ]

 

Witaj Kulturko.

 

            Wakacje, wakacje i po wakacjach. Świetny był to czas dla wszystkich festiwalowiczów w Polsce, mieliśmy masę udanych imprez i setki godzin wspaniałej muzyki. Gorący okres festiwalowy już się jednak zakończył, wielkie gwiazdy pojechały do domów. Nie oznacza to, na szczęście, że nic nie będzie się u nas działo. Od września festiwali jest mniej i oczywiście w związku z naszym klimatem przenoszą się one z terenów otwartych do hal czy klubów. Dlatego też nie będę was pewnie męczył każdego tygodnia, ale zrobię co się da i przy każdej możliwej okazji napiszę o jakiś ciekawych eventach ;)

Dzisiaj wybieramy się na:

TEMPLE OF SILENCE FESTIVAL

            Temple of Silence Festival odbywa się już po raz trzynasty, w tym roku w dniach 6-7.09 w Forum Synagoga w Ostrowie Wielkopolskim.

Ciekawy i zróżnicowany line-up tegorocznej edycji będzie idealny dla wszystkich fanów ambientu, noise’u, coldwave’u czy szeroko pojętych eksperymentów. Klimaty dosyć niszowe, ale bardzo dobre dla zamkniętych przestrzeni ostrowskiej Synagogi. W tym roku usłyszeć będzie można 10 projektów artystów ze Szwecji, Niemiec i Polski. Kto zagra?

 

            DESIDERII MARGINIS

            Johan Levin jest szwedzkim multiinstrumentalistą który od 20 lat tworzy projekt Desiderii Marginis, poruszający się przede wszystkim w nurcie dark ambient.

 

            SLOW SLOW LORIS

            Berliński duet tworzący industrialno-noisowe eksperymenty, którym towarzyszą hipnotyzujące melorecytacje i przeszywający śpiew Angeli Niny Yeowell.

ARRM

Kolejnym ciekawym artystą na festiwalu będzie kwartet z Sosnowca ARRM. Ich muzykę ciężko sklasyfikować, dla mnie najbliżej im do dark jazzu, ale czytałem też mocnych inspiracjach takimi estetykami jak stoner czy drone doom. Do jakiego worka ich jednak nie wrzucimy, muzyka zespołu prezentuje się bardzo interesująco.

Na festiwalu usłyszymy także Voices of The Cosmos, By the Spirits, Contemplatron, ₲ardeŋ ɵƒ, [haven], Dren oraz SqrtSigil.

Na dzisiaj to wszystko, do przeczytania i posłuchania następnym razem.

 

GearHulk

 

„Pacjentka” Alex Michaelides

 

Powrót po wakacyjnej przerwie. Czy super regularnie..? Nie mogę obiecać ale będę się starał. Przez wakacje jednak coś tam przeczytałem więc na tę chwilę świeży materiał jest. Książkę którą dziś wybrałem biorę na pierwszy ogień, ponieważ autorowi udało się coś czego rzadko w dzisiejszych czasach mogę doświadczyć czytając beletrystykę a mianowicie… zaskoczenie.

Książka opowiada historię kobiety która przebywa od kilku lat w szpitalu psychiatrycznym do którego trafiła po wyroku w sprawie zabójstwa męża oraz psychoterapeucie który zatrudnia się w owym zakładzie. Mężczyzna bierze sobie za cel przeprowadzenie terapii która miałaby pomóc kobiecie w powrocie do zdrowia a przede wszystkim sprawić by zaczęła mówić, bowiem od chwili śmierci męża nie wypowiedziała ani jednego słowa.

   Książka napisana jest w sposób standardowy, ma ciekawą fabułę i dobrze zarysowane postacie. Na plus przemawia jednak to, że rzeczywiście buduje napięcie a finał jest zaskakujący i naprawdę świetnie wieńczy całą historię. Naprawdę dobrze się bawiłem podczas lektury dlatego gorąco polecam. Pozdro.

 

GEARHULK



 

 

Yangus19

 

Yo!

 

Witam po urlopie!

Muzycznie ten weekend jest raczej opanowany przez nowy album Tool’a. Na pewno w następnym  tygodniu postaram się coś o nich napisać bo póki co jeden odsłuch to za mało aby móc sprawiedliwie ocenić album takiej grupy jak Tool. Na ten weekend zapodam więc coś z innej beczki ;)

 

Brockhampton - Ginger

O Brockhampton już tu kiedyś pisałem ale nowa płyta to odpowiednia okazja aby napisać raz jeszcze. 2017 rok został przez młody kolektyw kompletnie przejęty, 2018 już tak udany nie był zarówno ze względu na kontrowersje wokół grupy jak i zdecydowanie gorszą płytę od pierwszych trzech. Obecny rok zaczął się obiecująco bo od całkiem niezłej solówki lidera grupy - Kevin’a Abstract’a tak więc można było czekać z nadziejami na to co przyniesie Ginger.

I co przyniósł Ginger?

Przede wszystkim spójny klimat, to jest pierwsze co mi się rzuciło w uszy biorąc pod uwagę jak nierówne zarówno wspomnianym klimatem jak i poziomem było iridescence.

W całym odbiorze jest zdecydowanie cieplejsze, grupa porzuciła cięższe bassy i przebojowe bangery. Znacznie częściej doświadczymy śpiewane refreny. W tym aspekcie widać wyraźny wpływ Kevin’a przez którego Ginger znacznie bardziej przypomina jego Arizona Boy.

Czy to jest na plus? Zdecydowanie tak. Kto wie czy nie jest to najbardziej przemyślana płyta w całej dyskografii boysbendu. Na swój sposób melancholijna i od początku do końca bez wyraźnych przestojów oraz zmian nastroju. To sprawia, że wreszcie Brockhampton przyswaja się jako całość przy jednoczesnym zachowaniu unikalnego stylu bazującego na eksperymentach zarówno z podkładami jak i wokalami.

Polecam bo to prawdopodobnie najbardziej dojrzała płyta Brockhampton.

Piosenki które warto wyróżnić? Boy Bye, If You Pray Right, St. Percy, Love Me For Life.

Rapsody - Eve

Pisałem już tutaj kiedyś, że kobiecy rap przeżywa mały renesans. Rapsody to jedna z twarzy tego renesansu pomimo tego, że poprzednie Laila’s Wisdom mimo wszech obecnych zachwytów mi nie podeszło. Na szczęście z Eve jest inaczej. Sam koncept tej płyty wzbudził już moje zainteresowanie. Każdy kawałek z nazwy odnosi się do znanej kobiecej postaci. Przy czym oprócz hołdu ważnym osobom reprezentuje on pewne wartości. I tak np. Cleo odnosi się do postaci granej przez Queen Latifah która jednocześnie reprezentuje walkę o swoje przekonania i asertywność, nieodżałowana Aaliyah to symbol kobiety sukcesu która owy sukces osiągnęła bez eksponowania swojej seksualności, a takie Hatshepsut to nawiązanie do pierwszej faraonki Egiptu.

Polecam wyciąganie takich smaczków z tej płyty na własną rękę bo to dodatkowa wartość z nowego albumu Rapsody.

Koncept konceptem ale dobry pomysł musi obronić się muzycznie, obojętnie jak dobry by nie był.

Głównym producentem dalej jest 9th Wonder ale mam wrażenie, że tym razem beaty są znacznie ciekawsze, zawierają bardziej interesujące sample i pomimo, że dalej jest to „jedynie” klasyczny rap to tym razem również sama artystka więcej od siebie wymaga. Widać to wyraźnie chociażby na Whoopi czy Oprah, zresztą nie tylko. Tak jakby sama Rapsody zdała sobie sprawę, że same suche rapowanie swoich zwrotek, obojętnie jak dobrze by nie były napisane, na dość mało eksperymentalnych bitach już nie przejdzie. Lekcja odrobiona, a efektem jest naprawdę dobre, interesujące i przyciągające Eve. Przy okazji płyta zostałą zrobiona z tak zwanym przytupem bo wsparcie Rapsody dostała z najwyższej półki - J. Cole, Queen Latifah, D’Angelo, GZA, J.I.D. czy PJ Morton.

Polecam!

 

P-chan

 

Witam !!!

Wrzesień to taki miesiąc, który zawsze kojarzył mi się z powrotem do szkoły i szkolną rutyną. Gdzie oprócz spotkań z dawno niewidzianymi kolegami, mozolnie wchodziło się w szkolne obowiązki. I nie inaczej jest i tym razem, ale czemu o tym wspominam? A temu, że naszło mnie z tej okazji na odświeżenie pewnego tytułu, który dość mocno swego czasu namieszał na rynku, również u nas. I dość mocno zahaczał o tematykę szkolną, a tym samym był pewną krytyką japońskiego systemu szkolnictwa. Pewnie co poniektórzy już się domyślają o jaki tytuł chodzi, więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do dalszego czytania.

Ekichi Onizuka to członek gangu motocyklowego, któremu szemrana reputacja, jak i wygląd gangstera nie ułatwiają zbytnio życia. A jego specyficzne hobby - podglądanie dziewczyn, - sprawiło że przyległa do niego metka zboczeńca. Traf jednak tak chciał, że pewnego razu udaje mu się umówić z dziewczyną, która po jakimś czasie wpada w objęcia starszego nauczyciela. Onizuka oniemiały zaistniałą sytuacją postanawia zostać nauczycielem. Ale nie takim zwykłym, tylko najlepszym belfrem na świecie.

Udaje mu się z pewną pomocą zdobyć posadę w liceum jako wychowawca klasy, która nie cieszy się dobrą reputacją. A to choćby z faktu że poprzedni wychowawcy nie sączyli dobrze, gdzie jeden z nich trafił do psychiatry, a kolejny popełnił samobójstwo. Gdzie w myśl swoich zasad stara się dotrzeć do uczniów, i się z nimi zaprzyjaźnić na swój własny sposób. Co doprowadza do wielu zabawnych sytuacji.

GTO, to 25 tomowa manga autorstwa Toru Fujisawy, okazującej w zabawny sposób perypetie wspomnianego wyżej Onizuki, i jego uczniów. Choć pod tym płaszczykiem pełnym humoru i zagrywek rodem z American Pie, udaje się autorowi tego komiksu przemycić dość wiele kontrowersyjnych tematów, i problemów z jakimi można się spotkać na co dzień. Co obdziera tą mangę z metki "głupia komedia z erotyką w tle", jaka może przylgnąć do tego tytułu. Tym bardziej że sam autor, stara się czytelnikowi nie tylko przybliżyć bohaterów tej opowieści, ale także pokazuje ich w dość realistyczny sposób. Przynajmniej na tyle na ile mu pozwala konwencja opowiadanej tu historii.

Manga zapewne nie robiła by takiego wrażenia, a jej humor nie doprowadzał by do łez, gdy by nie świetne rysunki autora, które nie tylko zahaczają o realizm. Szczególnie to widać gdy spojrzymy na starsze grono nauczycielskie. Ale również przez genialnie oddaną mimikę twarzy, która bardziej przypomina karykatury bohaterów, co świetnie kontrastuje z bardziej poważnymi momentami, których tu przecież też nie brakuje.

GTO to tytuł który warto znać, tym bardziej że mimo tego że upłynęło sporo czasu od jego premiery, również w Polsce (czekam na wznowienie Waneko, słyszycie?). To tę mangę nadal czyta się świetnie, a wylewający się z niej humor do dzisiaj potrafi bawić, i nie zestarzał się nic a nic. Może to zasługa samych rysunków, a może też opowiadanej historii. Tym bardziej że każdy kiedyś marzył by trafił mu się taki nauczyciel jak Onizuka:).

Polecam.


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

???

 

Repip

 

Pewnie zarobiony

 


 

Darek79r19

 

 

 

 

Gomlin

 

Póki co to na tyle ;) Kulturka mimo braku gościa jednak robi się na powrót bogatsza co mnie bardzo cieszy ;) Wakacje już się skończyły a kulturowi współpracownicy zjeżdżają i wracają do stałego pisania (oby). Dzięki za przeczytanie i do następnego wydania!

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
Zakupy Growe#2 [Kącik Kolekcjonerski- Redakcja]
Battlefield V [Mini Serie- m4tekt]
Crazy Taxi [Recenzja - ndl]
Blair Witch [Recenzja - Venom]
Jump scare i nie tylko, produkcje zasypane straszakami [Mini Serie - Tom]


www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +16 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +146 -
Gomlin
Ranking: 25 Poziom: 77
PD: 57734
REPUTACJA: 34594