Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 16.08.2019, 15:01
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #110
159V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #110

Witam i zapraszam do kolejnego odc Kulturki na Weekend :)

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kulturka podczas długiego weekendu. Zapewne niejedna osoba skorzystała biorąc dzisiaj urlopik i smyknęła gdzieś pogrillować / poodpoczywać. I dobrze! Oby kulturalnie :D Ostatnio w kulturze użytkownik Slavec0681 wyraził chęć wystąpienia - niestety na wiadomość już nie odpisał i stąd brak gościa. Być może jeszcze się zgłosi? Póki co zapraszam na pozostałe wypociny kulturowej gromadki ;)

 


  


 

FILM: Wracam do oglądania Piratów z Karaibów - teraz zabieram się jednocześnie za część drugą i trzecią - także najlepsze z serii moim zdaniem, więc czeka mnie dobra zabawa ;)

MUZA:  Nostaligiczny powrót do świata DB :) 

 

        

     

 

 

 

 

 

 



 

Jackoo

 

 

 

 

 

RasMass [ FESTIWALOWO ]

 

Witaj Kulturko. 

            Lecimy dalej z festiwalowymi wiadomościami. Dzisiaj w wersji troszkę skróconej, jako że ewakuuję się na urlop i nie miałem za dużo czasu na teksty, bo i robotą przed wolnym zawalony jestem. Udało się na szczęście wygospodarować chwilę i wrzucić dla was trochę basu :) Dzisiaj znowu wybieramy się do Katowic na…

 

BASS CAMP

            W tym roku dostajemy już piątą edycję festiwalu Bass Camp. Dotychczas impreza odbywała się w bardzo malowniczej miejscowości w województwie podkarpackim, Rudawce Rymanowskiej, a w tym roku – w związku z lepszym skomunikowaniem z resztą świata – w Katowicach.

            Event ten zawsze skupiony był na muzyce basowej, tak więc najwięcej było tutaj szeroko pojętego dubu, drum and bassu, jungle, raggastepu oraz dubstepu (tego bardziej klasycznego, nie modnego obecnie popstepu (tak to sobie nazywam). Tak więc impreza idealna dla wszystkich rozmiłowanych w bass music.

           

Kogo będzie można posłuchać i zobaczyć w tym roku? Jedziemy:

 DUBKASM

SOLO BANTON

BUKKHA

Na scenach festiwalu usłyszymy jeszcze między innymi Blackboard Jungle Sound System, Roots Revival Sound System, Goth, Dubseed Sound System, Sgt. Pokes, The Mine Takeover, Ishan Sound, Sub Basics, Sun of Selah czy Full Dub.

Niech bass będzie w wami :)

Na dzisiaj to wszystko, do przeczytania i posłuchania następnym razem.

 

GearHulk

 


 



 

 

Yangus19

 

Yo!

Czas na kolejną porcję muzyki. Tym razem o tyle wyjątkowo, że napiszę o dwóch powrotach dwóch legend w swoich gatunkach.

Zacznę od tego cięższego brzmienia ;)

Slipknot - We Are Not Your Kind

Legendarna grupa z stanu Iowa powróciła tydzień temu z nową płytą. Szczerze powiedziawszy dopiero pod wpływem single’a „Unsainted” zacząłem poznawać dyskografię Slipknotu. Efekt jest taki, że od tygodnia słucham tylko tych kolosów w maskach.

Płyta z przestojem w środku, ale początek płyty na czele z wspomnianym „Unsainted” czy mocnymi „Nero Forte” i „Critical Darling” to naprawdę jazda bez trzymanki. To co momentami wyprawia Corey Taylor to inny poziom. Łączenie screamu, z śpiewem i czymś w rodzaju Rapu robi robotę. Prawdziwy pokaz wokalnych możliwości widzimy np. w „Orphan”. Jednym z chyba ciekawszych utworów płyty. Kończące „Solway Firth” to też ogień.

Pomimo małego przestoju o którym wspomniałem to zdecydowanie powrót na szczyt. Przynajmniej w moim odczuciu. Do tego stopnia, że mi płyta siedzi znacznie lepiej niż znane i chwalone „Vol. 3”. To wciąż nie jest poziom ich drugiej płyty „IOWA” ale trzeba się pogodzić, że tego poziomu ani oni ani chyba nikt inny już nie osiągnie.

Dla fanów mocniejszych brzmień zdecydowanie polecam bo skoro taka hip-hopowa głowa jak ja wsiąkła w tę płytę to chyba jest to jakiś wyznacznik.

Polecam!

Snoop Dogg - I Wanna Thank Me

Siedemnasty album prawie 50-letniej legendy z LA która już od jakiegoś czasu bawi się muzyką i swoim wizerunkiem. Snoop to gościu który już faktycznie nikomu nic nie nie musi udowadniać. Dlatego w jego dyskografii znajdziemy mariaże z Reagge, Funkiem… a nawet Gospelem. Miliony sprzedanych płyt, setki występów gościnnych, 17 nominacji do Grammy… długo by wymieniać. „I Wanna Thank Me” to powrót do rapowych korzeni Snoopa, a zarazem właśnie podsumowanie tej bogatej kariery. Sam tytuł płyty jasno określa komu Snoop najbardziej zawdzięcza swój sukces, fajnym zabiegiem jest też okładka która zbiera na jednym obrazku wszystkie wizerunki Snoopa które przewinęły się na przestrzeni tych ponad 25 lat.

I taki faktycznie jest ten album, utrzymany w rapowej konwencji z bitami przywodzącymi na myśl muzykę z zachodniego wybrzeża. Bardzo zaskakującym utworem już na samym początku jest „Let Bygones Be Bygones” który jest swoistym wybaczeniem i podziękowaniem czy może uhonorowaniem Suge Knight’a. O tyle zaskakujące, że były szef legendarnego Death Row Records to postać niezwykle kontrowersyjna która nawet próbowała zamordować Snoopa swego czasu.

Wspomniałem, że płyta to raczej rapowa konwencja. Tak jest ale prawda jest też taka, że elementy reagge, gospel czy funk potrafią się pojawić. To ciekawe ale płyta brzmi trochę jak odrzut kawałków Snoopa z całej kariery. Mamy kawałki jak „One Blood One Cuzz” przypominające początki działaności Snoopa lub np. „Main Phone” które z kolei brzmi jak odrzut z „Ego Trippin”.

Sam gospodarz? Nie wiem co tu napisać tak naprawdę, to klasyczny wyluzowany Snoop Dogg sprawnie nawijający na beatach. Nic więcej nic mniej, bez żadnego parcia który zwyczajnie bawi się teraz tym co robi.

Trochę tak samo jest z całą płytą. Przyjemnie się tego słucha i pomimo zróżnicowania gatunkowego wszystko sprawia spójne wrażenie za sprawą tego kalifornijskiego vibe’u. Na pewno przyjemniejsze niż ostanie wydawnictwa, brakuje jednak czegoś co mocniej zapadnie w pamięć bo w pamięć nie zapada praktycznie nic bo pierwszych odsłuchach. Z drugiej jednak strony nie ma piosenki którą musiałem „przeskipować”, po prostu spokojnie słuchasz tego od początku do końca darząc Snoopa coraz większą sympatią.

Ot taka miła płyta którą można potraktować jako taki hołd od Snoop Dogga dla Snoop Dogga ;).

 

P-chan

 

Witam !!!

Przyjęło się że komiksy o super bohaterach pokroju Kapitana Ameryki, Iron Mana, Spider-Mana, czy innego Supermana to twory niskich lotów, nastawiane na czystą rozrywkę. Gdzie praktycznie tytuły wydawane przez Marvela, czy DC nie są w stanie przemycać ważnych kwestii czy treści odnoszących się do aktualnej sytuacji. Jest to poniekąd zapewne podyktowane nie znajomością tematu przez osoby na co dzień kojarzące wyżej wymienionych bohaterów z klepanych przez Disneya filmów, które nie co zakrzywiają ten obraz. Co jest nie co krzywdzące dla samych komiksów. 

Jednym z takich przykładów jest tytuł wykreowany w umyśle Marka Millara, który nie tylko zderzył że sobą większość superbohaterów, którzy postanowili stanąć na przeciw siebie. Doprowadzając do konsenkwencji które w uniwersum Marvela są odczuwalne po dziś dzień. Ale był również komentarzem do pewnej sytuacji politycznej aktualnej nawet dzisiaj. A wydźwięku której nie udało się udźwignąć filmowi bazującemu na tej historii. 

W miasteczko Stamford dochodzi do tragedii z udziałem superbohaterów, w której giną dzieci, a cała misja okazuje się fiskiem. To zdarzenie i jego następstwa stają się przysłowiową kroplą przelewającą czarę goryczy. Nasilają się nastroje społeczne, doprowadzając tym samymi do coraz częstych ataków na superbohaterów zamieszkujących Nowy Jork. Wszystko wskazuje na to, że ludzie mają dosyć kolejnych ekscesów z udziałem różnej maści herosów, którzy co raz częściej walcząc z łotrami, najwidoczniej nie zwracają uwagi na bezpieczeństwo zwykłych obywateli. Dochodzi do tego, że sam prezydent pod naciskiem opinii publicznej inicjuje prace nad projektem ustawy o rejestracji superbohaterów. Zgodnie z jej założeniami dalsza legalna działalność będzie możliwa po ujawnieniu tożsamości oraz podporządkowaniu się rządowej administracji. Co ma doprowadzić, że sami zainteresowani będą podlegać rządowi ponosząc konsekwencje swoich działań, choć nie będą posiadać prawa w ich podejmowaniu.

Jak można się domyślić ustawa ta doprowadza do zażartej dyskusji między bohaterami, gdzie ostatecznie dochodzi do utworzenia dwóch obozów. Jednego prowadzonego przez Tony'ego Starka, który chciałby nawiązać współpracę z władzami, i drugiego na czele którego staje Steve Rogers nie zgadzający się z ograniczaniem wolności w walce ze złem. Co ostatecznie kończy się nieuniknioną konfrontacją.

Wojnie Domowej szczególną uwagę zwraca rozmach scenariuszowy, oferując scenarzyście wiele ciekawych możliwości rozwoju samej historii. I trzeba przyznać że Mark Millar wywiązał się z tego zadania wyśmienicie, nie tylko z tej racji że udało mu się zapanować nad sporą ilością bohaterów, jacy przetaczają się przez kolejne strony tej opowieści. Ale udało mu się przede wszystkim ukazać psychologiczne aspekty zaistniałej sytuacji oraz moralne rozterki jakie szargają poszczególne postacie. Widać że sam autor tworząc ten komiks dobrze się bawił, stawiając kolejnych herosów w sytuacjach które wymuszają na nich trwanie w swoich postanowieniach lub dramatyczne zmiany decyzji. Doprowadzając do tego że sam czytelnik wpada w pewne sidła scenariuszowe zastawione przez Millara, mając problem z określeniem co tak faktycznie może być dobre, a co źle. Co widać choćby po genialnie poprowadzonym wątku Punishera.

Wielką zaletą komiksu są również same rysunki Steve'a McNivena, które błyszczą w scenach gdzie dochodzi do czystej nawalanki, gdzie same sceny są bardzo dynamiczne i świetnie nakreślone. Tym bardziej jak sobie uświadomimy, że mamy tu do czynienia z ogromną ilością superbohaterów, i zapewne same rozplanowanie kadrów nie należało do najłatwiejszych zadań.

Podsumowując Wojna Domowa to jeden z najlepszych eventów jaki przetoczył się ostatnimi czasy przez uniwersum Marvela, i jeden z tych komiksów do których lubię wracać co jakiś czas. Tym bardziej że mimo upływu lat nadal świetnie się go czyta. Mamy tu w końcu ciekawą historię, która pokazuje nam że monstrualnej wielkości wydarzenie nie musi się opierać tylko na zagrożeniu z kosmosu. Ale może być osadzone w wartościach, jakie przyświecają poszczególnym herosom, a które mogą być również bliskie samemu czytelnikowi. W końcu mamy tu poruszany temat swobód obywatelskich, i co może doprowadzić do ich ograniczenia. Polecam.  


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

???

 

Repip

 

 

 

 

 


 

Darek79r19

 

Heja heja!

W tym tygodniu z braku czasu nie będzie żadnego komentarza, ale to niczego nie zmienia, ponieważ pozycja, którą Wam polecam obroni się sama. Pierwszy sezon Kengen Ashura wylądował na Netflix.

Dla wszystkich wielbicieli anime i sportów walki pozycja obowiązkowa. Dobra kreska, humor i efektowne pojedynki. Warto.

 

 

 

Coś dla ucha:

Coś dla oka:

Pozdro i do następnego.

 

 

Gomlin

 

I na tym kończymy dzisiejszą kulturkę ;) Miło, że skromne grono wciąż wspiera i tak trwajmy dalej. Życzę miłego długiego weekendu ! Spędzajcie go kulturalnie!

 

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
Inside. Ponura wersja Another World na miarę dzisiejszych czasów [Recenzja -  Tom]


Na crossie cały czas się rozwijamy, po pierwsze otworzyliśmy nowe działy w postaci: Kącika Kolekcjonerskiego oraz dział Wolna Redaktorka, gdzie forma jak i treść jest dowolna i znajdziecie tam dobre teksty wspominkowe i co najważniejsze teksty na luzie. Patronem tego działu jak i całej strony staje się nasza nowa maskotka i logo Wolna Redaktorka - Victoria :), która powstała w laboratorium świetnego grafika, którego prace polecamy z całego serduszka.

Link do do jego prac na instagramie znajdziecie na naszej stronie po prawej, w polecanych ;)

www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +16 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 77
PD: 58111
REPUTACJA: 35036