Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 09.08.2019, 13:48
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #109
118V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #109

Witam i zapraszam do kolejnego odc Kulturki na Weekend :)

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kulturka leci dalej swoim rytmem ;) Dziśiaj małe co nieco ma dla Was jeszcze nasz "festiwalista" RasMass ;) THX

Pogoda zachęca do czytania w ogrodzie - także warto korzystać póki jeszcze mamy taką pogodę by kulturalnie spędzić ten czas ;)

 


  


 

FILM: Obejrzałem Film Alpha -  piękny film, super krajobrazy i relacja prostego człowieka z dziką zwierzyną. Pokazane trudy przetrwania w nagorszych warunkach. Nawet dubbing mnie nie odstraszył. Polecam serdecznie!

MUZA:  W tle lecą mi PIERSI i Bałkanica :D 

 

        

     

 

 

 

RasMass

 

SERIAL


THE BOYS

 

            Hughie Campbell (Jack Quaid) to zwyczajny gość. Ma dziewczynę, pracuje w sklepie z elektroniką i mieszka z ojcem. Niestety, pewnego dnia jego luba ginie, zabita przypadkiem przez superbohatera A-Traina (gość biega szybko jak Flash), który nie zauważył jej podczas wykonywania jednej ze swoich misji. Za śmierć dziewczyny nikt jednak nie ponosi konsekwencji ani nawet nie przeprasza. I po tych paru pierwszych minutach serialu wiemy już A-Train będzie musiał zapłacić za to co zrobił…

            Mogłoby się wydawać, że „The Boys” to kolejny serial o niesamowitych, dbających o bezpieczeństwo i dobro innych superbohaterach. Nic bardziej mylnego! W tym świecie Stany Zjednoczone ochrania grupa zwana Seven, na której czele stoi Homelander (silne nawiązania do Supermana) – który nie jest jednak tak dobroduszny i miły jak go malują. Całą grupą zarządza wielka korporacja, która czerpie zyski ze sprzedaży zabawek, kubków czy talerzy z podobiznami herosów. Grupa Seven nie kiwnie więc palcem dopóki nie będzie się im to opłacało.

Amazon daje nam zgoła inną opowieść niż reszta produkcji traktujących o superbohaterach – tutaj jest krwawo, brutalnie, ale i zabawnie. Dostajemy poważną opowieść dla dorosłego widza. Najlepsze wrażenie w serialu robi postać Butchera – człowieka, który wie wszystko o Spice Girls – granego przez Karla Urbana. Odkrywa on wraz Hughiem wielką tajemnicę, którą ukrywają przed światem suberbohaterowie i korporacja dla której pracują. Sam Butcher napędzany jest wielka nienawiścią do „supków”, jest zgorzkniały i zawsze pewny siebie, dzięki czemu każda minuta z nim spędzona to sama przyjemność.

Serial świetnie ukazuje jak zepsuci mogą być ci który powinni pomagać innym i jak zwykli ludzie próbują z tym zepsuciem walczyć. Mamy tu świetnie nakreślone postacie protagonistów i antagonistów i ciekawe historie z nimi związane. Do tego bardzo dobry soundtrack, który idealnie pasuje do przedstawionych wydarzeń.

Zdecydowanie polecam!

 

 


 

Jackoo

 

Trzeci film z uniwersum o Batmanie miał swoją premierę w 1995 roku. Nastąpiło wiele zmian. Przede wszystkim na stołku reżyserskim zasiadł Joel Schumacher. Główna rola przypadła tym razem Valowi Kilmerowi. Ale Tim Burton nie został zupełnie odsunięty od projektu, ponieważ tym razem pełnił on rolę producenta.

Batman Forever – czyli Człowiek Nietoperz w neonowych barwach.

Tym razem przeciwnikami Człowieka Nietoperza są Dr Edward Nygma / Człowiek Zagadka / The Riddler (Jim Carrey) oraz Harvey Dent / Człowiek Dwie Twarze / Two Face. (Tommy Lee Jones). Pierwszy z nich napawa rządza zemsty do Bruca Wayne’a, natomiast Two-Face do Batmana. Siła złego na jednego? Nie tym razem. Otóż pojawia się po raz pierwszy w filmie postać Robina (Chris O’Donnell). Kolejna postać, która pragnie zemsty, tym razem na Człowieku Dwie Twarze, który zabił rodzinę Dicka Greysona (niezgodne z komiksem – ale to nie nowość). Widać jasno, co motywuje bohaterów do działania, co sprawia, że scenariusz jest niestety dość płytki. Robin nie jest w stanie w pojedynkę stanąć do walki Harveyem Dentem, dlatego chciałby połączyć siły z Batmanem. Temu jednak nie za bardzo widzi się niańczenie młodszego kolegi, a wręcz przeciwnie. Człowiek Nietoperz myśli nawet, czy by nie odłożyć kostiumu Batmana głęboko do szafy i związać się z Dr Chase Meridian (Nicole Kidman). Jednak gdy już nawet samej Pani Doktor zaczyna grozić niebezpieczeństwo, wtedy nasz główny superbohater nie ma wyjścia i wraca do obowiązków ratowania Gotham City.

Tim Burton nie był już reżyserem tego filmu i to niestety widać od razu. Chociażby po stylistyce. Mrok Gotham City zastąpił jakiś dziwny, neonowy, pstrokaty styl, który mi osobiście średnio przypadł do gustu. Zostały również zaprojektowane pojazdy Batmana oraz jego gadżety. Batmobil może i bardziej przypomina komiksowy pierwowzór, jednak nie ma co porównywać z tym od Burtona. Słówko o aktorach. Val Kilmer nie wypada źle, choć do Keatona nie ma co nawet podskakiwać. Ale to nie jego wina, tylko scenariusza. A jeśli chodzi o role Bruce Wayne kontra Batman, to zdecydowanie Bruce Wayne > Batman. Keaton, gdy pojawiał się w gumowym stroju, to budził pewien respekt, natomiast Kilmer bardziej śmiech. Chris O’Donnell za to jest bardzo dobry. Widać, że śmierć rodziny bardzo na niego wpłynęła i przesycony jest gniewem, przez co nawet mu kibicujemy. Oddzielną historią są za to antagoniści. W skrócie – Jim Carrey jako Riddler to zwyczajnie zły Ace Ventura, natomiast Tommy Lee Jones jako Two Face to nieudana podróbka Jokera z filmu z 1989 roku. Nie ma Burtona to i znika Danny Elfman. Za odpowiedzialnego za muzykę jest tym razem Elliot Goldenthal. Określenie „nijaka muzyka” pasuje tutaj idealnie. Natomiast ścieżka dźwiękowa to już co innego. Przede wszystkim pojawia się U2 ze świetnym kawałkiem „Hold me, thrill me, kiss me, kill me” ale także The Offspring czy Seal. Zdecydowanie na plus, co zaowocowało nominacją do Oskara za najlepszy dźwięk oraz montaż dźwięku a także nominację do Złotego Globu za najlepszą piosenkę.

Szkoda tylko, że Warner Bros poszedł w czystą komercję i zamiast kontynuować dobrą passę dwóch poprzednich części i osiągnąć sukces zarówno artystyczny, jak i komercyjny, to skupili się głównie na tym drugim. Swoje osiągnęli, bo film zarobił ponad 300 mln dolarów, jednak odbiło się to dość mocno na odbiorze. Sam miałem problem jak go ocenić. Ostatecznie dodałem +1 za U2.

 Moja ocena:

7/10

Ciekawostka: Bono – wokalista zespołu U2 podczas trasy koncertowej ZOOTV stworzył postać Mefisto. Postać miała pojawić się w filmie Schmachera i miał ją grać sam Bono, jednak reżyser ostatecznie nie dał się do tego przekonać. Szkoda. Pojawia się za to w teledysku do „Hold me, thrill me, kiss me, kill me”.

 

 

 

RasMass [ FESTIWALOWO ]

 

Witaj Kulturko.

 

„Sun is shining, the weather is sweet

Make you want to move your dancing feet” –

Śpiewał kiedyś legendarny Bob Marley. Reggae i słońce to dwie rzeczy które świetnie do siebie pasują. Potańczyć przy zachodzącym słońcu, popalając sobie dary natury i popijając zimne piwko, to coś co lubię i na co zawsze czekam kiedy zbliża się wakacyjno-festiwalowy okres.

Dzisiaj zapraszam was w piękne tereny Przedgórza Sudeckiego, rzut kamieniem od Gór Sowich. Wybieramy się do Bielawy na:

 

REGAŁOWISKO – BIELAWA REGGAE FESTIWAL

            Regałowisko to festiwal organizowany nieprzerwanie od 1999 roku, więc jest jednym z najstarszych tego typu eventów w naszym kraju. Od początku istnienia organizowany w tym samym miejscu, umieszczonym przy jeziorze, z widokiem na góry, Ośrodku Wczasowo-Wypoczynkowym „Sudety”. Miejsce jest piękne i klimatyczne i zawsze chętnie tam wracam :)

            Jak sama nazwa mówi, Regałowisko jest imprezą skupioną przede wszystkim na reggae, ale i dubu czy dancehallu można tutaj posłuchać. Na festiwalu grało już wielu znamienitych artystów z całego świata, a byli to między innymi Jah Shaka, The Congos, Jah Sun & House of Riddim, Inner Circle, The Gladiators, Alborosie, Protoje & Indiggnation, Beenie Man, Barrington Levy czy Adrian Sherwood. W tym roku także usłyszymy uznanych zagranicznych artystów, a także najlepszych polskich wykonawców tworzących muzykę reggae.

 

Kto zagra?

 

IZRAEL VIBRATIONS

            Jamajski zespół istniejący od 1970 roku i wciąż grający najbardziej klasyczne roots reggae. Kiedyś już na Regałowisku zagrali, a było to w roku 2013. Mimo, że panowie lata już swoje mają, to energii im zdecydowanie nie brakuje, a swoją muzyką rozbujali cały festiwal. Wspaniały był to koncert i super, że znowu będzie ich można usłyszeć i zobaczyć.

MR. WILLIAMZ

            Artysta świetnie łączący reggae, dub i dancehall, tworzący swoje własne dubplate’y które rewelacyjnie brzmią w jego sound systemie. Wydawał między innymi w bardzo chwalonym netlabelu Jahtari, gdzie łączył dub ze stylistyką 8-bit music.

 

TABU

            U nas też mamy świetne zespoły grające reggae, a jednym z nich będzie Tabu. Kapela istnieje od 2003 roku i do dnia dzisiejszego wydali 5 albumów. Świetne teksty, energia i szalona sekcja dęta to zawsze gwarancja udanych koncertów. Polecam!

            Na festiwalu zagrają także między innymi Junior Kelly, Bitty McLean, Baazzookas, Cali P, Kid Gringo, Safari Sound, Gutek czy Sidney Polak.

            Na dzisiaj to wszystko, do przeczytania i posłuchania następnym razem.

Pozdrawiam, RasMass

 

GearHulk

 


 



 

 

Yangus19

 

Yo!

Kolejna porcja muzyki i tym razem trochę nie typowo bo zostaniemy na naszym rodzimym podwórku!;)

 

Taco Hemingway - Pocztówka z WWA, Lato ’19

Zwolennikiem polskiego rapu nigdy nie byłem aczkolwiek czasem trafi się album który przyciągnie mnie na trochę dłużej. W tym przypadku jest to o tyle dziwne, że fanem Warszawskiego rapera nie byłem nigdy. Po prostu nie do końca kumałem fenomen Taco Hemingwaya.

Mieszane miałem też odczucia wokół gości na nowej płycie, z jednej zwiastujący zamach na radio Podsiadło czy Shafter ale z drugiej Ras i Pezet.

Główny zarzut jaki miałem wobec Taco to raczej niezmienne flow i niekiedy banalne rymy, z rymami dalej bywa problem ale widać, że gospodarz eksperymentuje z nawijką. Na tyle, że nie odczuwałem w trakcie odsłuchu monotonii czy znudzenia, wręcz przeciwnie - widać znaczną poprawę na tym polu.

Kolejne miłe zaskoczenie to tematyka, większość płyty to krytyka codzienności, Warszawy i generalnie społeczeństwa. Utrzymane w tym klimacie „Antysmogowa maska w moim carry-on baggage” to highlight albumu dodatkowo podbite świetną zwrotką Pezeta (czekamy na album w tym roku, jest forma!).

Taco zawsze miał ciekawe pomysły na refreny i to samo mamy w „Leci nowy Future”, zaskakująco fajnej piosence i z naprawdę nieźle bujającym beatem. O dziwo, nawet piosenki z Dawidem Podsiadłem nie są tym chamskim atakiem na radio jakiego się spodziewałem, a raczej ciekawą zabawą konwencją, w szczególności w wykonaniu właśnie Dawida i w szczególności w naprawdę ciekawym „Sanatorium”.

To nie jest klasyczny rap, także zwolennicy Ostrego czy innego standardowego podejścia do rapu mogą psioczyć ale płyty słucha się naprawdę dobrze. A mówię to ja, sceptyk jeśli chodzi o polski hip-hop. Beaty to raczej elektroniczno taneczne twory, śmiało można to wpisać więc w nową falę rapu zalewającą nas z każdej strony aczkolwiek i to można robić dobrze lub źle. Tu mamy ten pierwszy przypadek.

Goście? Goście naprawdę dają radę, Pezet to był pewniak, a o słynnym uczestniku pewnego programu TVN już pisałem. Reszta, w tym młoda gwiazdka shafter o którym nic nie wiem oraz członek Rasmentalismu świetnie wkomponowują się w Pocztówkę z WWA.

Pozytywne zaskoczenie roku, a wszyscy fani Taco Hemingwaya będą wniebowzięci. Bardzo dobra płyta. Polecam ;)

Sokół - Wojtek Sokół

Znowu polska i znowu stolica. Wiem, że przedawnione bo solowy debiut legendy polskiego hip-hopu (jak to brzmi, debiut po około 20 lat działaności ;)) wyszedł na początku roku ale lepiej teraz niż w ogóle.

Wojtek postawił na nowoczesne bity co zadziwiająco fajnie współgra z „narratorskim” flow Sokoła, pokaz takiego kombo mamy od samego początku na jednym z lepszych kawałków na albumie - „Hybryda”. Szkoda, że kolejny utwór nie robi juz tak dobrego wrażenia, w „Lepiej jak jest lepiej” w którym nie mogę się przyczepić ani do podkładu ani do zwrotek, refren mnie niestety odrzuca. Szkoda bo gospodarz prezentuję wyśmienitą formę. Podobny problem mam z „Nie da na da” które po czasie zaczyna męczyć swoim prostym refrenem.

Szkoda bo czasem brak pomysłu na refren albo prosty beat psuje odsłuch niektórych kawałków, dokładnie odwrotnie niż u Taco bo z kolei warsztat pisania tekstów stoi u Sokoła kilka poziomów wyżej. Rymy podwójne i ciekawe konstrukcje zwrotek to praktycznie norma. Przykładem naprawdę świetnego warsztatu dawnego członka WWO mamy chociażby w „Z Tobą” w którym mamy chyba celowe nawiązanie do znanego „W aucie”. Równie ciekawe jest też „MC Hasselblad” w którym bardzo fajnie działa z kolei zmiana tempa przez Sokoła z mocno elektronicznym beatem, jest moc.

Często tak jest, nie tylko w naszym kraju, że jak zasłużony artysta wydaje po latach płytę to okazuję się, że zatrzymał się w czasach swojej świetności nie do końca rozumiejąc współczesną muzyką. Wojtek Sokół rozumie i momentami pokazuje jak to powinno się robić. Zdecydowanie doceniam eksperymentalne podejście i wyjście z strefy komfortu. Pomimo przestojów i kilku gorszych momentów to wciąż jedna z lepszych płyt polskiego rapu tego roku (chociaż przypominam, że raczej sporo z naszego podwórka mnie omija ;)).

 

P-chan

 

Witam !!!

Jakiś czas temu wydawnictwo Waneko, uraczyło polskich czytelników kolejną klasyczną premierą w swoim wydawniczym dorobku. Co niestety w przypadku naszych rodzimych wydawnictw mangowych skupionych głównie na najpopularniejszych tytułach, jest pewnym wydarzeniem. Tym bardziej, że akurat ten segment mangowego rynku w naszym kraju jest u nas strasznie zaniedbany, i niestety wielu klasycznych historii u nas nie uświadczymy. Dlatego też każdą taką publikację przyjmuję z otwartymi rękoma, i nie inaczej jest i tym razem. Gdzie w moje łapki wpadła kolejna obowiązkowa lektura z bogatego dorobku Osamu Tezuki.

Japonia, rok 1949. Do kraju powraca Jirou Tenge, tajny współpracownik amerykańskich władz okupacyjnych. Oficjalnie ma zamiar udać się do niewielkiej miejscowości Jodojama w regionie Tohoku, gdzie mieści się posiadłość jego ojca. Nie ma jednak zamiaru poświęcić się rodzinie. Otrzymał bowiem zadanie zlikwidowania chłopaka swojej siostry Naoko, który tak samo jak ona jest zaangażowany w działalność komunistyczną.

W noc morderstwa, gdy usiłuje uprać zakrwawioną koszulę, zostaje zauważony przez służącą, oraz kilkuletnią siostrzyczkę Ayako. Jirou zdaje sobie sprawę, że musi pozbyć się niewygodnych świadków.

Jakiś czas później Dyrektor Japońskich Kolei Państwowych zostaje przejechany przez pociąg. Co dziwne sam wypadek w zadziwiający sposób przypomina sposób zamordowania chłopaka Naoko. W między czasie wychodzi na jaw że Ichirou, najstarszy syn rodu Tenge, ulega namowom ojca i od czasu do czasu wypożycza mu swoją żonę. W zamian Sakaemon obiecuje zapisać swojemu pierworodnemu cały majątek.

Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa mała Ayako? I na co zdecyduje się rodzina chcąc za wszelką cenę zatuszować zbrodnię dokonaną przez Jirou, by nie dopuścić do skandalu?

Ayako to kolejny na naszym rynku tytuł autorstwa Osamu Tezuki z którego się cieszę, bo nie będę ukrywał, że jest to jeden z moich ulubionych artystów,. A jego twórczość do dziś potrafi być aktualna, i dobrym przykładem jest właśnie manga, jaką chciałem tu dziś przybliżyć. Możecie bowiem nie wierzyć, ale tytuł liczy sobie dobre ponad 40 - lat, a sam autor porusza w niej tematykę, która do dzisiaj potrafi szokować. W końcu mamy tu takie tematy jak wykorzystywanie seksualne, związki kazirodcze, bratobójstwo, przemoc fizyczna. 

Wątki te Tezuce udaje się jednak połączyć w zgrabną opowieść sensacyjną, od której nie da się oderwać, bo nawet jeśli sama akcja nie utrzymuje równego tępa, to sam mangaka rozgrywa to bardzo umiejętnie, gdzie uwagę czytelnika przykuwają inne elementy. Przy czym trzeba zaznaczyć tu dość wyraźnie, że mimo poruszanej tematyki, nie mamy tu tanich chwytów do których przyzwyczajają nas dzisiejsze wydawnictwa komiksowe.

Sam scenariusz jest podkreślony zręczną i efektowną kreską, która może się podobać. Choć trzeba też brać pod uwagę, że styl rysunku wyraźnie odbiega od dzisiejszych standardów, i nie wszystkim może przypaść do gustu. Co nadaje opowieści pewnej filmowej narracji, a to dzięki samemu układowi kadrów i ich dużej dynamiki. Gdzie mamy do czynienia z przełamywaniem tradycyjnych sposobów kadrowania.

Ayako to tytuł, który powinien poznać każdy szanujący się fan komiksów japońskich, choć nie tylko. W końcu mamy tu do czynienia z przemyślaną i odważną opowieścią, poruszającą trudne tematy, ale bez przekraczania "dobrego smaku". Tytuł, który mimo swoich lat na karku, nie zestarzał się nic a nic, robiąc na odbiorcy ogromne wrażenie. Jest to też jedna z tych mang, która może przekonać do komiksu japońskiego niezdecydowanych lub tych, którzy z sobie wiadomych przyczyn go unikają. O ile da się tej historii szanse i schowa pewne uprzedzenia. Polecam. 


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

???

 

Repip

 

 

 

 

 


 

Darek79r19

 

Heja heja!

W tym tygodniu polecam trzeci sezon Stranger Things. Poznajemy dalsze losy paczki dzieciaków, które w dalszym ciągu muszą zmagać się z wielkim wrogiem naszego wymiaru - łupieżcą umysłów, Rosjanami i problemami wieku dorastania. Jeśli jesteście fanami poprzednich sezonów, to nie trzeba was namawiać, natomiast jeśli nimi nie jesteście, to dajcie szansę temu serialowi. Widać, że twórcy nie tylko pracują nad rozwinięciem samego uniwersum i zapewnieniu nam coraz to lepszej rozrywki, ale również inwestują w stronę techniczną swojej produkcji, co owocuje niesamowitymi (jak na taki serial) efektami specjalnymi. Nie ukrywam, że jestem pod ogromnym wrażeniem, ponieważ dostajemy nie tylko kontynuację odcinającą kupony, ale lepszą z sezonu na sezon. Miejmy nadzieję, że Netflix przynajmniej tu nic nie zepsuje i będzie ciąg dalszy.

 

 

Coś dla ucha:

 

Coś dla oka:

 

Pozdro i do następnego.

 

 

Gomlin

 

I na tym kończymy dzisiejszą kulturkę ;) Dzięki za wsparcie i każdy komentarz, nawet jeżeli pod blogiem miałby być tylko 1 !

Grakti i THX dla moich stałych gości i zapraszam serdecznie do kolejnego odcinka!

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
Tales of… [Artykuł -  Yuri]
Observer. Detektywistyczny Łowca Androidów ze swojskim zapachem PRL. [Recenzja - Tom]
Killer is Dead, czyli Boski Gigolo z kataną [Recenzja - Gomlin]
Soundtracki z gier na analogu [Kącik Kolekcjonerski - Ndl]

 

Na crossie cały czas się rozwijamy, po pierwsze otworzyliśmy nowe działy w postaci: Kącika Kolekcjonerskiego oraz dział Wolna Redaktorka, gdzie forma jak i treść jest dowolna i znajdziecie tam dobre teksty wspominkowe i co najważniejsze teksty na luzie. Patronem tego działu jak i całej strony staje się nasza nowa maskotka i logo Wolna Redaktorka - Victoria :), która powstała w laboratorium świetnego grafika, którego prace polecamy z całego serduszka.

Link do do jego prac na instagramie znajdziecie na naszej stronie po prawej, w polecanych ;)

www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +11 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 24 Poziom: 77
PD: 57225
REPUTACJA: 35055