Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 28.06.2019, 15:29
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #103
177V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #103

Witam serdecznie, zapraszam na kolejny odcinek Kulturki :D

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kolejny tydzień przynosi kolejną kulturkę :D Jak to ostatnio bywa, główny gość czasami się nie wyrabia. Mam chyba pecha do zapraszania ludzi bo często się wysypują. Pchan też ostatnio też będzie miał mniej czasu, ale spokojna głowa nigdzie od nas nie ucieka :D Mimo to zapraszam do czytania! 

 


  


 

FILM: dKc poprosił mnie bym wystąpił gościnnie w jego filmowym blogu i wypowiedział się o filmie na podstawie powieści. Przez ten cały występ, podczas pisania tekstu naszła mnie ponownie ochota by odświeżyć sobie trylogie Władcy Pierścieni i też tak uczynie tego weekendu ;)

MUZA:  Czasami mam taki odruch, że puszę jakiś klip na YT i potem przeskakuje z jednego na drugi, które są powiązane lub gdzieś tam polecane. I tak na ten weekend w ucho mi wpadł poniższy kawałek:

 

        

 

 

 

 

BRAK

 

 

 


 

Jackoo

 

Ponieważ kilka dni temu naszła mnie znowu chęć, by wrócić do jakże fantastycznej i ikonicznej już serii Silent Hill, pomyślałem, że warto też i napisać kilka zdań na temat dwóch filmów, które powstały w tym uniwersum. Pierwszy z nich miał swoją premierę w 2006 roku, a nakręcił go rzekomo wielki fan Cichego Wzgórza, francuz Christophe Gans. Solidny budżet na poziomie 50 milionów dolarów zapowiadał, że wreszcie ekranizacja gry komputerowej może się udać.

Silent Hill – czyli zabłąkani we mgle

Rosa Da Silva (Radha Mitchel) jest matką 12 letniej dziewczynki Sharon (Jordelle Ferland), która cierpi na tajemniczą chorobę, dziwne urojenia. Podczas majaczenia ciągle wypowiada nazwę miasteczka Silent Hill. Wbrew wiedzy swojego męża (Sean Bean), Rosa postanawia zabrać córkę w podróż do tego miasta, gdyż uważa, że tylko taka bezpośrednia konfrontacja może jej pomóc i rozwiązać problem. Niestety, przed granicami miasteczka na ulicę wychodzi prosto pod koła samochodu dziwna postać, która powoduje wypadek. Po odzyskaniu przytomności Rosa orientuje się, że jej córka gdzieś zniknęła i postanawia poszukać jej w tajemniczym, opustoszałym i zamglonym miasteczku Silent Hill.

Trzeba przyznać, żeby podjąć się ekranizacji tak kultowej serii gier, która od 1999 roku, czyli od wydania pierwszej części zyskała miliony fanów na całym świecie, trzeba mieć niezłe jaja, ale też i samemu być fanem. A za takiego uważał się reżyser Christophe Gans. Czy poradził sobie z presją? Cóż, tak i nie. Scenariuszowo film bardzo mocno bazuje na pierwszej części, co w sumie jest dobre. Szkoda tylko, że w pewnym momencie fabuła zmienia kurs i tworzy się nowa historia, chyba tylko dlatego, by film mógł trafić do ludzi, którzy nie znają pierwowzoru i nigdy nie grali w grę. Moim zdaniem to trochę błąd, bo jednak to historia jest najmocniejszym punktem w grze i nie było sensu jej zmieniać, czy też upraszczać. Zdecydowanie na plus wypadają pierwsze sceny z filmu, gdy Rosa trafia już do miasta i zaczyna biec za córką. Są one żywcem wyjęte z gry, na czele z genialnie ustawioną kamerą z góry. Gdy słyszymy jeszcze znane nuty od Akiry Yamaoki, to u każdego fana Cichego Wzgórza pojawia się uśmiech na twarzy. Pojawiają się oczywiście też inne postacie znane z gry, chociażby Dahlia Gillespie (a wraz z nią motyw kultu) czy Cybil Bennet, a nawet oficer Gucci (bardzo miły gest ze strony twórców, że zdecydowali się ożywić tą postać). Pojawiają się też oczywiście potwory znane z serii, na czele z pielęgniarkami (co ciekawe wcale nie generowane komputerowo, a grane przez prawdziwych, przebranych ludzi). Pojawia się też (niestety) Pyramid Head. Piszę niestety, gdyż moim zdaniem jest to kultowa, bardzo ważna postać z Silent Hill 2, ale o kompletnie innym znaczeniu i symbolice, dlatego w filmie zupełnie nie pasuje. Słowa uznania też za scenografię, ulice, po których biega główna bohaterka są bardzo dobrze odwzorowane i bardzo dobrze oddają klimat.

„Silent Hill” jest bardzo udanym filmem, ale mimo wszystko mam wrażenie, że potencjał nie został wykorzystany do końca. Problem leży też w tym, że jest adresowany głównie do fanów gry. Widzowie, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z tą produkcją, mogą się odbić. Mimo, że film ma wiele niedociągnięć, bawiłem się przy nim bardzo dobrze. 

Moja ocena:

8/10

 

GearHulk

 

Witam wszystkich Kulturkowiczów :)

Chciałbym wam dzisiaj przedstawić książkę, która jest już czwartym z kolei tomem uznanej na świecie serii o detektywie Cormoranie Strike'u. Książka nosi tytuł "Zabójcza biel" i jest ona autorstwa Roberta Galbraith'a. Co ciekawe nazwisko autora jest pseudonimem artystycznym autorki cyklu o Harrym Potterze czyli J.K. Rowling. Ujawniła się ona dopiero gdy pierwszy tom noszący tytuł "Wołanie kukułki" odniósł duży sukces. Początkowo nie pisała tej serii pod swoim własnym nazwiskiem, ponieważ nie chciała aby książka stała się popularna poprzez to, że popłynęła na fali książek o Harrym Potterze. Gdy jednak okazało się, że książka osiągnęła sukces i J.K. Rowling ma jednak umiejętności pisania zgrabnych kryminałów, ujawniła że to ona jest autorką. Cały cykl serii jednak nadal pisała i pisze do teraz pod pseudonimem Robert Galbraith.

   Wszystkie wydane do tej pory tomy  skupiają się na przygodach prywatnego detektywa, byłego wojskowego, który po wypadku w czasie misji musiał przerwać karierę wojskową i jego losy potoczyły się w taki sposób, że został prywatnym detektywem. Na początku nie wiodło mu się zbyt dobrze, ale ponieważ mamy już czwarty tomy serii można zauważyć że kilka spraw udało mu się rozwiązać co też powoduje iż w najnowszej książce jest już on dość dobrze rozpoznawalną osobą i prowadzi śledztwo na zlecenie jednego z ministrów. W sprawie towarzyszy mu również jego współpracowniczka Robin, którą również poznajemy już w pierwszym tomie a którą z detektywem łączy ciekawy rodzaj więzi.

   Uważam, że utwór ten nie jest jakimś specjalnym arcydziełem natomiast ma w sobie jakąś siłę przyciągania która powoduje, że pomimo tego iż schemat budowania poszczególnych rozdziałów jest do siebie dość podobny w każdym tomie to jednak historie są wciągające,bohaterowie choć nie przepadam za "brytolami" są bardzo fajnie napisani. Mamy tu również częste, niespodziewane zwroty akcji oraz interesujący i inteligentny sposób rozwiązania poszczególnych zagadek. To wszystko sprawia, iż czyta się bardzo ale to bardzo przyjemnie. 

   Jeśli więc ktoś szuka lektury na letnie dni wakacyjne to szczerze polecam, ponieważ książki te dostarczają naprawdę bardzo lekkiej i przyjemnej rozrywki. Zimny napój, klima lub wentylator, wygodna pozycja i... jedziemy!

 

Pozdrawiam, GEARHULK



 

 

Yangus19

 

 

Tydzień temu nie dałem rady w związku z urlopem ale tym razem lecimy z kolejną dawką muzyki. Przyznam, że w czerwcu jest trochę posucha jeśli o nowe płyty które wpadają mi w ucho ale w lipcu powinno ulec to zmianie.

W związku z powyższym muzyka którą polecę może być znacznie mniej znana dla większości ale zapewniam, że trzyma poziom!

Goldlink - Diaspora

Goldlink to raper z Waszyngtonu który kompletnie umknął mojej uwadze. Poznałem go więc trochę przypadkiem z ciekawości sprawdzając co dostaje tyle pozytywnych opinii i zdecydowanie miło się zaskoczyłem. Goldlink jak się okazuje wcale takim anonimem nie jest co można wywnioskować nie tylko po oglądalności jego teledysków na yt, a również po gościach których udało mu się zaprosić na płytę - Tyler The Creator, Pusha T czy trochę mniej znani Wizkid i Khalid. Oczywiście piosenki z tą pierwszą dwójką to top płyty ale warto zwrócić uwagę na to jak sprawnie cały album łączy rap z r&b i muzyką elektroniczną. Pomimo częstego lawirowania przez głównego artystę między soulowym śpiewem, a rapem nie mamy uczucia chaosu, a całość jest spójna nawet gdy po delikatnym śpiewnym utworze dostaniemy mocny rap od Pushy. Najjaśniejszym punktem na pewno jest singiel o afrykańskich brzmieniach - Zulu Scream aczkolwiek pomimo kilku utworów „do zapomnienia” płyta broni się jako całość, która, jak wspominałem, brzmi spójnie i ciekawie.

Pivot Gang - You Can’t Sit With Us

O tym, to już raczej na pewno nikt nie słyszał. Pivot Gang to Chicagowski kolektyw założony przez rapera Saba. Saba rok temu wydał płytę która trochę przegapiona, była jedną z lepszych płyt zeszłego roku. „Care For Me” to mocna, depresyjna podróż przez traumy lidera Pivot Gang. „You Can’t Sit With Us” to natomiast już trochę lżejsza płyta. Brzmi jak mało znana, bardziej poważna i zdecydowanie mnie eksperymentalna wersja Brockhampton. Szczerze powiedziawszy to ten mroczniejszy styl, połączony z naprawdę dobrą i ciekawą produkcją trafia do mnie zdecydowanie bardziej. Polecam takie utwory jak „Mortal Kombat”, „Bad Boys” czy „Bible” aczkolwiek dobrych piosenek znalazłoby się więcej.

KLASYK DO PRZYPOMNIENIA

Madvillain - Madvillainy

W dzień jak to piszę wychodzi druga płyta Madliba z Freddiem Gibbsem. Madlib to legenda instrumentalnego hip hopu którego renoma nie wzięła się z nikąd.

Próżno tu szukać znanych gości, refrenów czy chociażby energetycznego flow. MF Doom na mikrofonie, mogłoby się wydawać, płynie jakby od niechcenia, powolnie bez żadnych fajerwerków czasami swoim tępem, a beat swoim. Dlatego łatwo tę płytę rzucić w kąt z łątką underground i do niej nie wracać. Nie warto, oj nie warto. Madvillain to absolutny klasyk. Produkcja Madliba to praktycznie nie spotykana perfekcja, maksimum jaki można wyciągnąć z samplowania, a MF Doom wbrew pozorom pasuje tu idealnie. Całości nadaje dodatkowy charakter swoim unikalnym flow, a teksty to istny pokaz składania rymów.

Madvillainy to podróż którą należy odbyć od początku do końca, od pierwszego do dwudziestego-drugiego utworu. Jeśli istnieje coś takiego jak ambitny rap to mamy tu jego topowego przedstawiciela w dodatku z komiksowym humorem tworząc coś na wzór muzycznego paradoksu. Polecam, zdecydowanie polecam.

 

P-chan

 

PRZERWA :}


 

Wielbiciel Anime POSZUKIWANY!

 

 

 

 

Repip

 

Obowiązki

 

 

 


 

Darek79r19

 

Heja, heja!

Wyobraźcie sobie szkołę, w której nie liczą się wyniki w nauce, a wykładnikiem twojej pozycji i wartości są twoje umiejętności w hazardzie. Tak, na coś takiego wpaść mogli tylko Japończycy, aby w końcu przekuć to w anime. I to zadziwiająco dobre anime pod tytułem Kakegurui. Sam nie wiem, jak to się stało, że oglądałem je z taką przyjemnością (może z powodu wdzięków głównej bohaterki Yumeko Jabami, która strasznie się tym hazardem podnieca), ale pierwszy sezon wciągnąłem rzutem na taśmę. Tym bardziej ucieszyła mnie ostatnio wiadomość, że Netflix wrzucił już drugi sezon, który jest chyba pod każdym względem lepszy. Czy polecam go wszystkim ? Raczej nie wszystkim przypadnie do gustu, ale jeśli macie w sobie choć trochę zamiłowania do hazardu i lubicie brunetki w japońskim wydaniu, to nie zastanawiajcie się ani chwili.

 

Coś dla ucha:

 

Coś dla oka:

 

Pozdro i do następnego.

 

 

Gomlin

 

No i końcówka bloga ;) Resztę pozostawiam Wam w postaci komentarzy, na które oczywiście liczę ;) Cieszę się, że tu zaglądacie, dajecie plusy i komentujecie. Skromnie ale stale i do przodu, THX!

Goście stali oczywiście też odwalają robotę za co szacuneczek ;)

Jeżeli chcecie koniecznie poczytać o "gierkach", to Zdun przygotował dla Crossa reckę (Samurai Shodown - pierwsi w Polsce :D ) w  starym dobrym Extreme'owym stylu, której na pewno nikt ze strony nie zdejmie ;) Zapraszam poniżej !

Pozdr, Gom.

Kulturalne ogłoszenie CrossPlay:

Przy okazji, wszystkich spragnionych tekstów o grach  w ciągu tygodnia

( w weekend tylko kulturka!)  zapraszam na CP:
W tym tyg pojawiły się:
Cadillaci i Dinozaury [ Mini Serie - ndl  i Ciapo ]
Hollow Knight [ Recenzja - Yangberg ]
Gry naszego dzieciństwa [ Artykuł - P-chan ]
Super „ Samuraj Szodałn” 2019 q*rwo – pierwsza recenzja w Polandzie ! [ Recenzja - Zdun ]

www.crossplay.pl

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +19 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 77
PD: 58075
REPUTACJA: 34951