Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 31.05.2019, 14:55
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #99
283V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #99

Serdecznie zapraszam na kolejny odcinek kulturki! Ostatniej z dwucyfrową numeracją :)

 

Gomlin

 

 

Witam,

Tak oto dobrnęliśmy do ostatniej kulturki z dwucyfrowym numerkiem! A już za tydzień setne wydanie! Myślę, że  z takiego wyniku może choć trochę rozpierać duma :) Chociaż mojej zasługi tutaj tyle co pomysł i samo prowadzenie bloga a lwią część zawdzięczam zarówno współpracownikom bloga jak i wszystkim czytelnikom :) No ale na sentymenty przyjdzie czas za tydz, a póki co zapraszam na występ Astarella jako gościa i reszty ekipy :)

 


  


 

FILM:  Underdog całkiem spoko jak na polskie realia filmowe. Nie jest to może w żadnym wypadku film wybitny ale dobre kino na które nie szkoda byłoby dać grosza by obejrzeć seans na sali czy w domowym zaciszu.

Obejrzałem też inną polską produkcję - Miszmasz, czyli Kogiel Mogiel 3... Ludzie co za sztynks... tutaj z ręką na sercu przyznaję, że szkoda każdej wydanej złotówki na ten film. Ten film szarga dobre imię dwóch kultowych części z lat 90'tych. Nie polecam

MUZYKA:  Z muzyki przypomniałem sobie kilka kawałków Rasmusa ;)

 

                         

 

 

 

 ASTARELL

 

CZYTADŁO


 

Napoleoński Amok Polaków


Czy wiecie w jakim kraju słynny Cesarz Francuzów ma największą popularność. Wbrew pozorom nie jest to Francja a Polska, gdzie wielu rozwodzi się nad geniuszem Napoleona, bowiem w taki czy inny sposób przyczynił się do tego, że nasza sprawa narodowa podczas zaborów nie zanikła. Ta książka jest trochę inna, bowiem autor, chociaż jak sam przyznaje wielbiciel Napoleona przedstawia jego stosunek do Polaków jaki był naprawdę, czyli wyrachowany i małostkowy, aczkolwiek nie deprecjonuje jego zasług dla nas. Praca napisana lekkim językiem przedstawia najbardziej chwalebne czyny oręża polskiego z początku XIX wieku u boku Francuzów, ale nie unika również takich, za które należy się wstydzić, czasem nawet zbrodni wojennych. Mimo wszystko powstał naprawdę obiektywny obraz epoki, gdy polskie formacje wojskowe na obcej ziemi walczyły o odwrócenie skutków rozbiorów. Książka oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale znakomicie sygnalizuje sprawy, którymi warto się samemu zainteresować. Polecam wszystkim wielbicielom historii, a zwłaszcza okresu napoleońskiego.


Grillbar Galaktyka


Świetna Polska odpowiedź na "Autostopem po Galaktyce". Przekorna, śmieszna space-opera, z gotowaniem, polityką i suspensem w tle. Czy czterdziestoletni kucharz Hermoso Madrid Iven w dobie nastoletnich bohaterów może być zbawcą Galaktyki. Jak najbardziej, bowiem nie jest to trudniejsze od bycia szefem kuchni w renomowanej restauracji. Wykreowany przez autorkę (wszech)świat miał być w założeniu satyrą na nasz własny wypełniony bzdurnymi przepisami i regulacjami, aczkolwiek w kilka lat po wydaniu tek książki nie jest już nikomu do śmiechu. Czy potrzebny jest i nam taki Hermoso Iven. Jak najbardziej i książka ta nam własnie pokazuje, iż w pewnych warunkach bohaterem może zostać każdy. W każdym razie, jeśli ktoś chce się pośmiać z szarej rzeczywistości widzianej za oknem, to obecnie chyba nic lepszego nie znajdzie. Ponadto jeśli jesteśmy fanatykami mangi i anime znajdziemy tam dużo pstryczków pod adresem naszego hobby.

 


 

Jackoo

 

Długo trzeba było nam czekać na trzecią część Terminatora, bo aż 12 lat. Twórca serii, James Cameron nie podjął się tworzenia kolejnej części, więc na stołku reżyserskim zasiadł Jonathan Mostow. Czy to mocno zaszkodziło filmowi?

Terminator 3: Bunt maszyn – czyli „Talk to the hand!”

Mija 10 lat od wydarzeń z ostatniej części. John Connor (Nick Stahl) jest już dorosły, jednak wciąż ma duże problemy z prawem. Poza tym nie ma telefonu, domu, pracy, nikt nie wie o jego istnieniu. Na ziemię wysłany zostaje kolejny Terminator, tym razem model T-X, zwany również Terminatrix (tym razem w kobiecej postaci Kristinny Loken), który kolejny raz ma za zadanie znaleźć i unicestwić Johna Connora, przyszłego lidera wśród rebeliantów. W ślad za nią rusza podstarzały już model T-800 (Arnold Shwarzenegger), który teraz ma za zadanie nie tylko ochrona młodego Connora, ale także jego przyszłej żony Kate Brewster (Claire Danes). Okazuje się, że Dzień Sądu nie został powstrzymany, a walka pomiędzy ludźmi a robotami wydaje się nieunikniona.

Trzecia część przyniosła sporo zmian jeśli chodzi o obsadę i twórców. James Cameron stwierdził, że nie chce kręcić kontynuacji, gdyż uznał, że sequel był idealny i wystarczający (poniekąd miał rację). Z projektu wypadła również Linda Hamilton oraz twórca muzyki Brad Fidel. W roli Johna znowu był brany pod uwagę Edward Furlong, jednak ze względu na problemy z narkotykami nie dostał angażu. Na szczęście Arnold pozostał. Co nie znaczy, że w całości uratował ten film, ale dodał trochę do niego kolorytu i sucharów. Nasz biedny T-800 ma po raz trzeci jest zatrudniony jako bodyguard, tym razem ma nie lada wyzwanie, bo robot, z którym ma się zmierzyć dysponuje sporymi umiejętnościami. Twórcy popuścili trochę wodze fantazji, bo wyposażyli model T-X w zdolność do kontroli wszelkich pojazdów mechanicznych na odległość, potrafi przybrać formę osób, z którymi weszła w kontakt, a co najlepsze, został wyposażony w…działo o ogromnej sile rażenia. Aż trudno uwierzyć, że tak podstarzały robot T-800 w ogóle ma jakieś szanse. A jednak. Film niestety kuleje pod względem scenariusza. Wiele kwestii jest niewyjaśnionych, jak chociażby skąd wziął się znowu model T-800 skoro w poprzedniej części został unicestwiony. Co mi się najbardziej podobało to efekty specjalne. Przede wszystkim słynny pościg dźwigu sterowanego przez T-X wywarł na mnie duże wrażenie. Ponoć Arnold oddał część pieniędzy ze swojej gaży, by przeznaczyć ją na dopracowanie tej sceny. Świetnie się to ogląda. Co do obsady to według mnie tak połowicznie się udało. Co do Arnolda to nie ma wątpliwości – on się urodził po to, by grać Terminatora. Norweska super piękność Kristinna Loken również dała radę. Ewidentnie wzorowała się na Robercie Patricku z drugiej części, ale wyszło jej to bardzo przyzwoicie. Słabo wypadł jak dla mnie Nick Stahl. Facet bez charyzmy, niby jest ciągle przytłoczony tym, co go czeka w przyszłości, ale jakoś mnie on nie przekonał. Kompletną klapą natomiast był angaż Claire Danes jako Kate Brewster. Umieszczona chyba tylko na siłę, by wprowadzić do filmu wątek miłosny.

Podsumowując, poprzednim dwóm częściom film nie dorasta do pięt. Mimo to, to wciąż dobry film z dużą zawartością świetnie dopracowanych efektów specjalnych oraz dawką humoru. Jedno oczko do oceny podniesione ze względu na scenę pościgową. 

Moja ocena:

7/10  

 

GearHulk

 

Witam wszystkich kulkurkowiczów.

Dzisiaj znów odgrzebię leciwą już książkę lecz zrobię to ponieważ jestem zdania, iż zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Dzisiaj już książka niemalże kultowa, klasyk gatunku czyli "Nie mów nikomu" autorstwa Harlana Cobena. Z książką tą zetknąłem się jakieś dziesięć lat temu a ponieważ byłem wtedy łasy na tego typu beletrystykę była dla mnie jak miodzik dla Kubusia Puchatka. Opowiada ona historię mężczyzny który stracił żonę i chociaż znaleziono i zidentyfikowano ciało, po kilku latach otrzymuje wiadomość mailową do której załączone jest nagranie video przedstawiające kobietę wyglądającą zupełnie jak ona i do tego cieszącą się dobrym zdrowiem. I zaczyna się niezły rollercoaster!

   Książka jest typowym kryminałem sensacyjnym. Świetnie napisana, trzymająca w napięciu, z ciekawymi bohaterami i niejednym zwrotem akcji. To wszystko sprawia, że tej książki się nie czyta. Ją się połyka w całości! I po tym wszystkim ma się ochotę na więcej zwłaszcza, że zakończenie również jest bardzo satysfakcjonujące.

   W ostatnich latach nowości Cobena nie czytam ale nie dlatego, że są to złe książki. To ja raczej idę już nieco inną drogą czytelniczych zainteresowań. Jednak w tamtym czasie tytuł ten wywarł na mnie ogromnie pozytywne wrażenie i zapoczątkował szał na taki gatunek literatury. Skończyło się na tym, że w stosunkowo krótkim czasie przeczytałem niemal wszystkie książki tego autora świetnie spędzając przy tym czas. Ale "Nie mów nikomu" będzie dla mnie zawsze tym "debeściakiem" nostalgicznie wspominanym z kręcącą się w oku łezką. Gorąco polecam!

 

Pozdrawiam, GEARHULK



 

 

Yangus19

 

Yangberg jest obecnie na Międzynarodowych Targach Pyzy. Opycha się pyzami serwowanymi z całego świata i był zbyt ociężały by napisać tekst, Ale za tydz nie odpuszczę! [ dop. Gom ]

 

P-chan

 

Witam,

Zawsze staram się wybierać komiksy, które w jakiś sposób przykują moją uwagę, czy to ciekawą fabułą, czy też ciekawym rysunkiem, intrygującą okładką lub nazwiskiem które jest mi znane. Dzięki temu udaje mi się trafić na wiele tytułów wartych uwagi, choć zdarzają się mi też takie które po prostu rozczarowują. Zdarza mi się też dzięki takim poszukiwaniom trafić na komiks, który jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem,  a po którym tak naprawdę niczego wielkiego się niespodziewaniem.

Właśnie takim tytułem okazał się dla mnie Doll Star autorstwa Satomi Ran i Maki Ebishi, którym jakoś specjalnie się nie interesowałem, i tak na dobrą sprawę dorzuciłem go do jednego ze swoich zamówień by tylko dostać możliwość darmowej wysyłki.

Wszyscy doskonale wiedzą, że Yuki Nonoka to wariatka. Koledzy z klasy odizolowali ją od siebie, a nauczyciele dawno zaniechali prób dotarcia do niej. Nikt jednak nie wie, że Yuki posiada dziwną moc, która pozwala jej słyszeć to co mówią "maskotki". Dzięki temu zna ona najgorsze lęki i mroczne sekrety skrywane głęboko w ludzkich sercach. Wszystko jednak ulega zmianie, gdy w szkole pojawia się nowa uczennica Saho Fukudou, która w Nonoce widzi coś więcej niż tylko szkolne popychadło, i postanawia się z nią zaprzyjaźnić.

Historia opowiedziana w wydanej przez Waneko mandze od samego początku intryguje ciekawym pomysłem, który początkowo może wydawać się absurdalny. Tym bardziej że mamy tu do czynienia z bohaterką,  która potrafi porozumiewać się z "maskotkami". Jest to jednak tylko punkt wyjścia do przedstawienia ciekawej i świetnie napisanej opowieści. Całość bowiem bazuje na mrocznym i ciężkim klimacie, a sama historia jest mieszanką swego rodzaju kryminału, z historią na wskroś psychologiczną. zaś same autorki tego komiksu nie unikają również poruszania dość trudnych tematów. Jak choćby wykluczenie społeczne, przemoc rodzinna, zazdrość, czy brak tolerancji do samego siebie, i tego co wokół nas. Co pozwala trzymać czytelnika w napięciu do samego końca.

W czym dużą rolę odgrywają tu rysunki pani Maki Ebishi, które przyciągają wzrok i mogą się podobać. Tym bardziej, że mamy tu kadry, które starają się przełamywać pewną konwencję. A sama rysowniczka stara się by działo się na nich dużo, co niesie za sobą wielokrotne operowanie na rożnych płaszczyznach. Dzięki temu możemy zaobserwować tu sporo dynamiki w samych ramkach, i tym samym ciekawy efekt nachodzenia na siebie poszczególnych kadrów.

Tym bardziej boli, że sama manga dość szybko się kończy, i nie do końca wykorzystuje swój potencjał fabularny. Widać to szczególnie w jej finale gdzie rozpisanie całej opowieści na dwa tomy, które u nas zostały wydane w jednym zbiorczym nie do końca się sprawdziło. I tak naprawdę przydałby się jeszcze jeden.

Doll Star mimo pewnych wad nie jest oczywiście tytułem złym, i jest warty przeczytania i polecenia. Dostajemy tu mimo wszystko ciekawą historię, której owszem może i potencjału nie wykorzystano do końca, ale która może się podobać. Dobrze z tą mangą bawić się będą osoby, które lubią tytuły niekonwencjonalne, gdzie głównym bohaterem jest ludzka psychika a nie kadry wypełnione ciągłą akcją, i poznawanie tajników ludzkiego umysłu i motywacji. Polecam.

Pozdrawiam.


 

MSaint

 

Dawno, dawno temu, gdy człowiek mniej więcej wiedział, co to jest internet, ale specjalnego dostępu do niego nie było, oglądanie anime było zadaniem dość trudnym. W telewizji były dostępne znane tasiemce typu „Czarodziejka z Księżyca”, a w wypożyczalniach VHS można było dostać filmy bardzo różnej jakości i niewiadomego pochodzenia, i generalnie cały proceder był mocno losowy. Z pewną pomocą przychodził Canal+, który oferował takie hity, jak „South Park” czy „Trzynasty Posterunek”, ale był pewien haczyk – prawie wszystko na tym kanale było zakodowane i za oglądanie trzeba było dodatkowo zabulić. Wyobrażacie sobie płacenie za możliwość oglądania „Trzynastego Posterunku”? Takie to były czasy.

Canal+ lubił też wieczorami puszczać anime, przeważnie kilkuodcinkowe OVA sci-fi, oraz co łagodniejsze hentaje, co u 15-letniego mnie musiało budzić niezdrowe zainteresowanie, które chyba mi zostało do teraz…? W każdym razie jedną z OVA, które chciałem wtedy obejrzeć, a nie było ku temu możliwości, była Iria i zaledwie dwadzieścia lat później postanowiłem tę zaległość nadrobić.

Ta sześcioodcinkowa OVA stanowi prequel filmów aktorskich, których nie oglądałem i do niedawna nawet nie wiedziałem, że istnieją, ale opinie widzów na ich temat są raczej pozytywne. W anime Iria jest początkującą łowczynią nagród, która wraz ze swoim starszym bratem wyrusza na misję ratunkową. Sprawy zaczynają przybierać koszmarny obrót wtedy, gdy atakuje ich Zeiram – wredny kosmiczny potwór, z daleka wyglądający jak wysoki humanoid w szerokim kapeluszu. Bestii tej chyba nie da się ubić i potrafi ona stworzyć zagrożenie dla całego miasta, a jedynym, choć prowizorycznym rozwiązaniem na walkę z nim jest teleportowanie dziada w przestrzeń kosmiczną, której przebycie zajmie mu jakiś czas.

Jest to anime akcji – Iria chyba w każdym epizodzie ściera się z Zeiramem i próbuje znaleźć sposób, jak go załatwić. Korzysta przy tym z dużej ilości czasem naprawdę dziwnych gadżetów, ale sięga też po pistolety, wyrzutnie rakiet czy solidny miecz. Fabuła nie przeszkadza zbytnio, ale tworzy solidną podstawę. Animacja zazwyczaj jest ładna, dodatkowo nie ma jakiegoś specjalnego gore ani za specjalnie golizny, a to akurat w OVA z tamtych czasów czasami serwowano nam w nadmiarze.

Dość powiedzieć, że Iria to produkcja solidna – bez fajerwerków, ale bardzo przyjemnie się ją oglądało, również ze względu na pewną nostalgię za czasami minionymi. Można spróbować.

You should probably watch this:

 

 

Repip

 

Achuj!

Dziś zamiast fotek materiał z drona. Węgierski Szigliget Castle którego już za kilka dni odwiedzę ;) zaraz po zamku Sumeg najbardziej jarajacy mnie zamek na Węgrzech, a że na tym drugim już byłem to pora na Szigliget


 

Darek79r19

 

Heja, heja!

Jakie jest polskie kino, wszyscy wiemy. Jednak raz na jakiś czas pojawia się pozycja godna uwagi, nie koniecznie romantyczna, czy głupkowata. I jednym z tych bardziej ambitnych filmów ostatnich miesięcy jest film „Zabawa zabawa”. Temat adekwatny nie tylko do polskiej rzeczywistości, a wręcz uniwersalny w dzisiejszych czasach, czyli nadużywanie alko. Ale nie tylko temat przewodni przyciąga do ekranu. Dobry scenariusz, wzorowa reżyseria i brawurowo dobra gra aktorska - kompletne zaskoczenie. Plejada znanych aktorów pokazała, ze potrafi z siebie wykrzesać nieznane pokłady talentu. Dla mnie miłe zaskoczenie, polecam.

 

Coś dla ucha:

Coś dla oka:

Pozdrawiam.

 

 

Gomlin

 

I tak kończy się 99 odsłona kulturki! Za tydzień możemy otwierać szampany i świętować setny odcinek! Chciałbym podziękować Astarellowi za występ oraz jak zwykle moim współpracownikom! Za komentarze i wsparcie czytających oczywiście też wielkie THX! 

PS. A już jutro (jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem - jeżeli nie to z małym opóźnieniem) ogłoszę mój nowy projekt, tym razem jednak związany z grami ;) Oczywiście kulturka dalej będzie funkcjonować !

Pozdr, Gom

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +13 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +143 -
Gomlin
Ranking: 31 Poziom: 81
PD: 67205
REPUTACJA: 36219