Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 12.04.2019, 14:30
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #92
264V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #92

Hejka!
Kolejna dawka kultury zaprasza wszystkich do przeczytania nowych tekstów! :)

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kolejny piątek owocuje kolejną kulturką ! Tym razem na tekst nie wyrobili się: Yang oraz Repip , wybaczamy! Praca i obowiązki każdego potrafi przycisnąć i brakuje czasu na normalne życie, dlatego tym bardziej się ciesze, że mimo tto kulturowi współpracownicy poświęcają resztki wolnego czasu na wpisy ;) THX!

Dziś w kulturze występuje DariuszDariusz! Serdecznie zapraszam!

Ps. 

Poniżej wstawiam wyniki sądy przeprowadzonej przez Jackoo!

 


  


 

FILM:  Ponieważ do tej pory jeszcze nie widziałem tego filu, a Griffter mi go polecił to biorę się za oglądanie w ten weekend Wilka z Wallstreet.

CZYTADŁOOstatnio jestem zajęty pewnym projektem i samo czytanie lekko zaniedbałem ale nie było tak żebym nie chwycił książki ;) Tom 3 PiK Jacka Piekary wydaje mi się słabszy od pozostałych 2, chociaż jestem dopiero w pierwszej setce stron. Zobaczymy jak się rozwinie ;]

SERIAL: Raz po raz oglądam sobie jeszcze Lucky Luke'a ale zapomniałem o jednej ważnej dla mnie premierze na Netflixie. Ponieważ należę do grona osób, które lubią się polampić na piękno natury - jestem oczarowany po obejrzniu pierwszego odcinka Our Plantet ( Nasza Planeta ) . Wybitne dzieło tworzone przez wiele lat, w które władowano tony mln $ jak na serial przyrodniczy. Szczerze? Powala dokładnością i fachowym montażem. Polecam serdecznie fanom gatunku

                         

 

 

dariuszdariusz

 

Witam wszystkich!


CZYTADŁO


Wydawnictwo: "Dom Horroru"


Chciałbym wam moi drodzy użytkownicy a zarazem horroromaniacy, przedstawić niszowe polskie wydawnictwo"Dom Horroru", wydawnictwo w głównej mierze zajmuje się publikacją książek mało znanych, polskich oraz zagranicznych autorów którzy specjalizują się w pisaniu powieści oraz opowiadań z pod znaku horroru ekstremalnego. Czym jest horror ekstremalny, otóż jest to najcięższy kaliber książkowej grozy, makabryczny obleśny, epatujący przemocą i łamiący wszystkie tematy tabu twór. Jeżeli ktoś z was gustuje w filmach typu gore, poczuje się jak w domu, osoby wrażliwe nie mają tu czego szukać. Zainteresowanym chciałbym polecić antologie horroru"Gorefikacje", część druga dostępna jest w formie darmowego e-booka, niestety cześć pierwsza zaginęła w odmętach internetu, ale jest to zbiór niczym ze sobą nie powiązanych opowiadań więc śmiało można po nie sięgnąć. Przeczytajcie, a jeżeli wam się spodoba to drzwi "Domu Horroru są dla was otwarte.

Link do wspomnianych opowiadań:

https://www.beeza(...)acje-2-2


FILM


Ujrzałem Diabła


Miałem coś jeszcze skrobnąć o thrillerze "Ujrzałem Diabła" ale chciałbym żebyście włączyli film i obejrzeli to koreańskie arcydzieło znając tylko tytuł. Na to cudo trafiłem przypadkiem będąc na festiwalu kina azjatyckiego "Pięć Smaków", po seansie szukałem szczęki po sali kinowej która opadła mi z wrażenia i gdzieś się zawieruszyła. Jeżeli lubicie mocne i brutalne filmy o seryjnych mordercach to ten film jest dla was. Daje wam słowo że temu diabłu warto spojrzeć w oczy.


 

Jackoo

 

Na początku dziękuję wam za wszystkie oddane głosy w zeszłotygodniowej ankiecie. I jednocześnie nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że wybraliście właśnie trylogię „Ojca Chrzestnego”, bo to kultowy film i jeden z moich ulubionych, więc cieszę się, że mam okazje napisać o nim kilka zdań.

Ojciec Chrzestny – czyli filmowa propozycja nie do odrzucenia

Akcja filmu rozpoczyna się tuż po zakończeniu II wojny światowej. Michael Corleone (Al Pacino), weteran wojenny wraca właśnie z frontu do domu na wesele swojej siostry. Michael jest jednym z synów mafijnego bossa, Dona Vito Corleone (Marlon Brando). Don Vito to głowa sycylijskiej rodziny Corleone, jednej z pięciu rodzin mafijnych rządzących Nowym Jorkiem. Oprócz rodziny Corleone, są jeszcze Barzini, Tattaglia, Stracci i Cuneo. Pewnego dnia Don Vito dostaje propozycję by wejść w mocno rozwijający się wtedy handel narkotykami, jednak się nie zgadza. Doprowadza to do zamachu na głowę rodziny Corleone, udaje mu się przeżyć, jednak zostaje ciężko ranny. Michael Corleone postanawia się zemścić na zamachowcu, zabija Sollozzo (wysłannika pozostałych czterech rodzin) wraz z kapitanem nowojorskiej policji co nieuchronnie doprowadza do wojny mafijnej.

Film Francisa Forda Coppoli z 1972 roku jest adaptacją książki Mario Puzo. Tytułowym bohaterem, czyli ojcem chrzestnym jest tu wspomniany wcześniej Vito Corleone, zagranym brawurowo przez ikonę kinematografii – Marlona Brando (Oskar za rolę pierwszoplanową). Ma czterech synów: Sonnego (James Caan), Michaela, Frederico (John Cazale), przygarniętego za młodu Toma Hagena (Robert Duvall) oraz jedną córkę - Connie. Z ciekawości napiszę, że cała trójka (Caan, Pacino i Duvall) zostali nominowani do Oskara za role drugoplanowe, co mówi od razu z jakiej klasy aktorstwem mamy tutaj do czynienia. Rodzina – słowo klucz w tym przypadku znaczy coś więcej. Bezwzględna, dożywotnia lojalność wobec wszystkich członków mafii, określone zasady, którymi się kierują oraz honorowość. Chcesz być w „rodzinie”, musisz o tym wiedzieć i wszystko przestrzegać, inaczej źle na tym wyjdziesz. Ale genialne aktorstwo i fabuła to nie jedyne aspekty tworzące to arcydzieło. Należy tu jeszcze wspomnieć o świetnym, ciężkim klimacie budującym cały film. Perfekcyjnie odwzorowany świat Ameryki z końca lat 40-tych, samochody, długie płaszcze z kapeluszami, to są podstawowe rzeczy kojarzące się z filmem gangsterskim. Rzadko zdarzają się tak dopracowane pod tym względem filmy. Dorzucając do tego świetną muzykę skomponowaną przez Nino Rote (kolejna nominacja do Oskara – niestety bez statuetki) wszystko razem tworzą niesamowite arcydzieło, taką perełkę wśród światowej kinematografii.

Nie ma wielce co podsumowywać, „Ojciec Chrzestny’ jest dziełem kultowym, który może nie każdy oglądał, ale na pewno słyszał. Dla prawdziwych kinomanów to pozycja obowiązkowa. Bez wątpienia po obejrzeniu pozostawia ogromne wrażenie, posiada niezapomniane sceny (chociażby ta słynna z głową konia), najwyższej klasy aktorstwo i szereg innych czynników sprawiają, że bez wątpienia mamy tutaj do czynienia z arcydziełem. Bez wątpienia najlepsze gangsterskie kino w dziejach. Polecam wszystkim! 

Moja ocena:

10/10

 

GearHulk

 

Witam Was serdecznie, gamingowe mole książkowe :)

Dziś po krótce opiszę Wam książkę Dana Browna pt. „Początek” (o. Dolindo niestety jeszcze dziś nie będzie). Powieść na zmianę czytałem lub słuchałem (Jacek Rozenek jak zawsze w dobrej formie) a że w pewnym sensie mógłbym nazwać się fanem Browna myślę, że mogę skonfrontować tę jedną powieść z całą serią o Robercie Langdonie. Książka opisuje kolejne przygody wyżej wymienionego bohatera, profesora Harvardu i kolejną intrygę w którą zostaje wplątany. Opis, kto będzie chciał ten sobie w czeluściach internetów znajdzie ;)

 

Ja natomiast opiszę swoje odczucia po przeczytaniu książki. A jakie one są..? A no, niejednoznaczne. Mamy bowiem tutaj poza głównym wątkiem, opisy występujących w realnym świecie organizacji, budowli architektonicznych, wydarzeń historycznych i jak zawsze u Browna bardzo zgrabnie zbudowana przez niego fikcja fantastycznie przenika się  z tymi właśnie prawdziwymi elementami. Gdyby była to moja pierwsza powieść tego autora z którą miałbym do czynienia, wierzę że byłbym zachwycony. Czyta się lekko i przyjemnie. Jednak z drugiej strony jest to ta sama „czekolada” tylko w innym opakowaniu i dla osoby która czytała wcześniejsze powieści Pana Dana, ten schemat jest już mocno nużący. To nie kebs z budy, że można żuć go co noc i się nie znudzi :) Jedyną zauważalną różnicą w mojej opinii jest to, że ostatecznie autor bardziej skupia się na zadawaniu czytelnikowi pytań niż na udzielaniu odpowiedzi co jest jak najbardziej ok, ponieważ zachęca do refleksji nad tematami, którymi w codziennym życiu na piątym biegu nie zawracamy sobie głowy.

Życzyłbym sobie i innym, żeby kolejna książka tego, bądź co bądź świetnego autora przyniosła nam coś nowego, świeżego i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wolałbym by była to powieść której głównym bohaterem nie będzie już pan profesor Langdon. Książki takie jak „Cyfrowa twierdza” czy „Zwodniczy punkt” również bardzo miło wspominam i tego typu lekturę do poduchy chętnie był łyknął gdyby pojawiła się na rynku.

Pozdrawiam

GEARHULK



 

 

Yangus19

 

Pogrążony w obowiązkach

 

P-chan

 

Witam,

Po krótkiej nieobecności spowodowanej nawałem innych obowiązków, gdzie ku mojemu rozczarowaniu nie dałem już rady ani niczego przeczytać, a tym bardziej o tym napisać do kolejnego odcinka kultury. Wracam z mocnym postanowieniem poprawy. I z kolejną propozycją z mojej strony, która tym razem sprawiła mi nie lada kłopot. Szczególne że powrót do tego bohatera (a bardziej antybohatera) z bogatego dorobku Marvela, nie był zbytnio udany. O co chodzi? 

Chodzi o to, że zacząłem powrót do czytania Punishera od jednego ze słabszych komiksów, który mnie osobiście rozczarował do tego stopnia, że na jakiś czas sprawił że omijałem komiksy z Frankiem w roli głównej wspominając dobre czasy Tm-semiic i wydawane przez nich komiksy z tym bohaterem.

Ale jak to bywa z czasem postanowiłem podjąć rękawicę i ponownie zaryzykować dając drugą szansę. Tym razem wybór padł na intrint Marvel'a skierowany dla dorosłego czytelnika. Mowa tu oczywiście o inicjatywie MAX, która została zapoczątkowana w roku 2001. I wiecie co, lepiej nie mogłem trafić.

Nowy Jork, niedługo po zamachach z 11 września 2001 roku. Frank Castle, weteran wojny wietnamskiej, znany lepiej jako Punisher, samodzielnie wymierza sprawiedliwość rożnym przestępcom. Wszystko jednak na to wskazuje, że Ameryka nie jest już tym samym miejscem co dawniej  i będzie potrzebował żołnierzy do walki na nowym froncie. Tymczasem CIA zastawia pułapkę na potencjalnego rekruta,  lecz nie wie jeszcze, że igra z ogniem. Po za tym duchy irlandzkiej mafii nawiedzają bary i zaułki Hell's Kitchen. Do czego posunie się Frank, gdy zostanie uwikłany w spór gangów złożonych z samych sadystów i psychopatów?

Tak pokrótce można streścić pierwszy tom Punishera wydawanego przez Wydawnictwo Egmont, na który tak na dobrą sprawę składają się dwie historie. Historie, które pokazują naszego antybohatera jako opętaną żądzą mordu maszynę, choć nie do końca pozbawioną ludzkich uczuć.Zastosowanie takiego zabiegu  przez Ennis'a (to ten pan od Kaznodziei), tak  na dobrą sprawę ma wzbudzić w czytelniku litość. Szczególnie, że przecież sama wendetta Franka Castle mimo jego siły i determinacji, nigdy się nie kończy. Oczywiście we wcześniejszych komiksach, też starano się to pokazać, ale nie tak wyraźnie jak tutaj. Ukazując go jako postać wręcz tragiczną. Sprawia to, że sam komiks czyta się po prostu świetnie. 

Choć tu trochę przerysowania, do czego powinny nas przyzwyczaić już dawno komiksy superbohaterskie, ale nie aż tak bardzo by czytelnik musiał nie dowierzać temu co mu jest przekazywane. A trzeba przyznać, że sam komiks epatuje dość sporą ilością przemocy, i zdecydowanie przeznaczony jest dla dorosłego odbiorcy.

Mimo tej całej krwistej otoczki, autorowi udało się nie tylko przedstawić wyraziste postacie, ale również przemycić komentarz do spraw poważniejszych. Jak choćby ten dotyczący kwestii irlandzkiego terroryzmu.

Niestety w parze ze świetnymi historiami, nie idzie warstwa wizualna, i pod tym kontem komiks trochę rozczarowuje. Szczególnie po tym jak prezentują się same okładki autorstwa Tima Bradstreeta, po których można było spodziewać się czegoś więcej. A tak dostajemy po prostu średnie rysunki, -  owszem nie ma tragedii - ale sprawiają one jakby były robione w pośpiechu. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że w kolejnych tomach jest z tym o wiele lepiej.

Czy w takim razie, mimo pewnych moich narzekań sam komiks jest warty polecenia? Uważam że tak, tym bardziej że jest to dobra okazja by wrócić do tego marvelowskiego antybohatera, jeśli miało się dłuższą przerwę. Tym bardziej, że nie trzeba znać poprzednich komiksów z Punisherem, by dobrze się przy nim bawić. A przy tym dostajemy naprawdę udany powrót Franka do Polski. Dodatkowo samo wydanie stoi na wysokim poziomie, ale do tego już zdążył przyzwyczaić nas Egmont. Tradycyjnie polecam.

Pozdrawiam. 


 

MSaint

 

Cześć, "Kultura" wkrótce powinna dobić do trzycyfrowej edycji i na tym setnym wydaniu chciałbym zakończyć swój udział w tym projekcie. O ile chęci do pisania dalej są, tak przez te kilkadziesiąt wydań mało komu chciało się te moje wypociny w jakikolwiek sposób skomentować i stąd uczucie, że piszę dla nikogo, a opisałem naprawdę wiele różnych tytułów. Prawdopodobnie przeniosę tę publicystykę anime'ową na swój kanał YT.


Niedawno zakończony sezon zimowy obfitował w parę naprawdę ciekawych tytułów, ale jeden szczególnie mnie zainteresował i wiedziałem, że muszę go zobaczyć możliwie najszybciej po obejrzeniu całego Legend of the Galactic Heroes, opisywanego przeze mnie w poprzednim wydaniu "Kultury". Choć moja wiedza na temat tego, co się tam dzieje, była minimalna, to jakoś podświadomie czułem, że Yakusoku no Neverland (które praktycznie samo tłumaczy się jako „Obiecane Nigdziebądź”) bardzo mi się spodoba. I miałem rację.

Norman, Ray i Emma są trójką najstarszych dzieci w sierocińcu, w którym mieszkają. Osiągają perfekcyjne lub niemal perfekcyjne wyniki na testach, pomagają w opiece nad młodszymi dziećmi. I to właściwie tyle, ile chciałbym powiedzieć na temat fabuły – po prostu obejrzyjcie pierwszy odcinek, który w doskonały sposób przedstawia to, czym będzie ta seria i od razu będziecie wiedzieć, czy warto oglądać dalej, czy dać sobie spokój po Tej Scenie.

Do mnie anime bardzo trafiło i śledziłem losy dzieciaków, samemu będąc w sporych nerwach – anime ma tendencję kończenia odcinków cliffhangerami, co bardziej mi się kojarzy z amerykańskimi serialami typu LOST czy „24”, a nie z anime. To może być źródłem pewnej irytacji, ale mi bardzo przypadło do gustu, szczególnie, że mogłem oglądać odcinki jeden po drugim.

Nie wiem, jak Yakusoku no Neverland ma się w porównaniu do innych udanych serii zimowych, ale ja gorąco polecam spróbować: po pierwsze uosabia obecną tendencję w świecie anime do tworzenia 12-odcinkowych, ale po prostu mocnych i zapadających w pamięć serii, po drugie jest po prostu bardzo dobre.

You should probably watch this:

 

 

Repip

 

Po problemach ze RnG oraz masie pracy należy się chłopakowi trochę odpoczynku! [ Gom ] 

 


 

Darek79r19

 

Heja, heja!

Nie jestem ani wielkim fanem, ani znawcą uniwersum RE. Co prawda ograłem prawie wszystkie części i obejrzałem prawie wszystkie filmy, ale jest to dla mnie tak porypane uniwersum, że nie staram się go w żaden sposób zrozumieć. Wystarczy mi, że są ci źli (Umbrella) i ci dobrzy (tutaj różnie) i oczywiście jest wielkie widowisko (zazwyczaj).

Jeśli chodzi o Resident Evil: Vendetta, to jakoś tak kiedyś coś tam zacząłem oglądać, ale dopiero teraz wróciłem, aby dokończyć i muszę powiedzieć, że wreszcie załapałem klimat i fenomen tej animacji. Polecam, fajnie się ogląda, dużo lepiej, niż poprzednie animacje a sceny walk w wąskich korytarzach, to mistrzostwo świata.

Pozostając w klimatach japońskich animacji, odpaliłem na próbę pierwszy odcinek Ultraman'a na Netflix i muszę powiedzieć, że zapowiada się całkiem fajnie. Oglądam dalej.

Zaczynam również drugi sezon Gotham. Pierwszy zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, oscar za casting, tak dobrze zagrane postacie są przeciwieństwem marvelowskich produkcji na Netflix. Podejrzewam, że decyzję o ich skasowaniu podjęto właśnie po obejrzeniu Gotham. No ale ten serial to klasa sama w sobie. Rzutem na taśmę mam zamiar nadrobić sezony 2,3 i 4.

 

Jeszcze coś dla ucha:

 

Oraz coś dla oka:

 

 

 

Gomlin

 

Końcówka bloga, więc czas się pożegnać....nie no zaraz! Jeszcze Wasze niezastąpione komentarze! Pochwalcie się co oglądacie, słuchaczy czy czytacie w ten weekend! A może jakaś planszówka ? Podzielcie się w tym w komentarzach a jak już standardowo podziękuję za Występ Dariuszowi, oraz moim Współpracownikom! Kulturo trwaj!

Ps.

Smuci mnie tylko fakt decyzji Msainta no ale cóż, współpraca to tym Maniakiem Animców to czysta przyjemność i mam jeszcze pewną propozycję, ale to na pw pójdzie ;) 

Pozdr, Gom

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +21 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 29 Poziom: 81
PD: 66113
REPUTACJA: 37074