Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88

Gomlin Gomlin 29.03.2019, 13:56
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #90
243V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #90

Hejka!
Zapraszam na kolejną odsłonę kulturalnego bloga w ten wiosenny weekend!

 

Gomlin

 

 

Witam,

Kolejny piątek przynosi nową odsłonę kultury na weekend. Dziś mam zapewnione, że gość się wyrobi...ale po ostatnich ceregielach różnie z tym może być :D Tak czy siak jest co poczytać i do tego co przedstawiają stali bywalcy serdecznie zapraszam! :)

 


  


 

FILM:  Jeżeli chodzi o Deadpoola sprzed tygodnia to powiem krótko: zasada, że pierwsza część jest zdecydowanie częściej lepsza - tutaj się sprawdza. Przynajmniej dla mnie.  Dzisiaj na warsztat leci: Suspiria - chociaż nie mam wielkich nadziei co do tego horrora.

CZYTADŁO: Drugi Tom przygód Mordimera już w 1/3 przeczytany. Wciąga, chociaż dozuje sobie max 60-100 str na dzień, tak, żeby za szybko się nie skończył :D

SERIAL: Robie przerwę z GoT. Może mi dobrze zrobii, heh. Przestawiłem się znowu na polskie oglądajło i w taki oto sposób łykam jeden po drugim odcinku 2 sezon Odwróconych. Początek (pierwsze 3 odc) to kiła ale teraz zaczyna się już rozkręcać - zobaczymy.

                         

 

 

M4TEKT

 

 

Hejo! Dzięki za zaproszenie i bez zbędnego przedłużania zaczynamy!


CZYTADŁO - AUDIO


Jako człowiek który spędza dużo czasu na jeździe samochodem to lubię poznawać książkowe historie w formie audio. W domu niestety brak czasu na czytanie więc staram się wykorzystać sytuację i nadrobić lekturę w aucie. Przygody Reinmara z Bielawy trafiły do mnie przez  przypadek i nie zainteresowały od razu. Muszę nawet przyznać, ze w pewnym momencie zmusiłem się do słuchania dalej i dobrze, bo z każdą sekundą dzieje się coraz więcej i ciekawiej! W trylogii Husyckiej trafiamy na bliskie ziemie okolic Wrocławskich i okolice Czech w których dzieje się główna akcja a także jesteśmy świadkami próby reformy Kościoła przez Czeskich Husytów. Sam fakt, że większość akcji dzieje się w realnych miejscowościach jest pewnym uatrakcyjnieniem, tym bardziej, że dzieje się to na naszych Polskich ziemiach. Jedyną rzeczą do jakiej mógłbym się przyczepić to z pewnością zbyt duże szczęście naszego bohatera w podbramkowych sytuacjach, takie naciągnięcia wytrącają nieco naszą uwagę. Tak czy siak polecam wszystkim miłośnikom mieczy, magii i przygody!


MUZYKA


Skoro jesteśmy w klimatach średniowiecza to i muzyka adekwatna. Gurala słucham od dłuższego czasu i bardzo sobie cenię jego twórczość z uwagą śledząc każdy jego nowy utwór. Od zawsze byłem fanem Hip-Hopu ceniąc sobie przekaz jaki płynie z tych w jakże ciekawy sposób historii. Niestety patrząc na aktualne trendy muzyczne zaczynam się obawiać o przyszłość wszelakich gatunków muzycznych…


Dzięki za zaproszenie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał okazję napisać tutaj swoje wypociny. 
Pozdrawiam!


 

Jackoo

 

Michael Bay zarzekał się, że seria o Transformerach zakończy się na trzeciej części. Wystarczył jednak solidny czek z chińskimi juanami (resztę do budżetu dołożył Steven Spielberg), by reżyser stanął znowu na czele produkcji kolejnej części, gdyż jak twierdził nikt, tak jak on nie zna tej serii i nikt nie potrafiłby stworzyć podwalin do ewentualnych kolejnych filmów. I tak oto w 2014 roku mieliśmy okazję udać się do kina na czwartą części filmu o robotach.

Transformers: Wiek Zagłady – czyli zagłada kina nastąpiła teraz.

Mija kilka lat po ostatniej bitwie pomiędzy dobrymi i złymi robotami, w której to miasto Chicago zostało zrównane z ziemią. Sojusz pomiędzy Autobotami a ludźmi zostaje zerwany. Zostaje powołana specjalna tajna grupa o nazwie Cmentarny Wiatr, która ma na celu zwalczać niedobitków Autobotów czy też Deceptikonów. Grupa jest pod dowództwem Harolda Attingera (Kelsey Grammer), który nawiązuje ścisłą współpracę z Joshuą Joycem (Stanley Tucci), szefem korporacji zajmującej się badaniami tajnych pozaziemskich technologii. Tymczasem na jednej z teksańskich farm żyje sobie Cade Yeager (Mark Wahlberg), z zawodu mechanik, hobbystycznie niespełniony wynalazca, który nie dość, że ma problemy finansowe, to jeszcze samotnie musi wychowywać dorastającą córkę (Nicola Peltz). Mimo to postanawia kupić niesprawną ciężarówkę, która okazała się być…Optimusem Primem. Wkrótce śladem przywódcy Autobotów oprócz tajnej organizacji rusza również Lockdown, robot z odległego świata. Pechowy zakup sprawia, że Cade wraz ze swoją córką oraz jej chłopakiem znajdują się w samym centrum konfliktu i staną do walki o uratowanie wszechświata.

Film o niczym. Tak w jednym zdaniu mógłbym opisać tą produkcję. Kiedyś przy okazji jednego filmu użyłem określenia, że „jest tak głupi, że podczas oglądania poczułem się obrażony”. To trafnie oddaje to, co czułem podczas seansu. Film jest bezpłciowy, fabuła jest spłycona do takiego stopnia, jakiego jeszcze dotychczas nie widzieliśmy w serii. To tylko kolejny pretekst, by każdy z każdym się naparzał, bez znaczenia jaki im przyświeca cel. Główni aktorzy (ci ludzcy) są jednowymiarowi, ich los jest nam absolutnie obojętny. Nastąpiła wymiana całkowita zestawu aktorów. Mark Wahlberg grający wynalazcę (!!!), który buja w gwiazdach, że uda mu się stworzyć coś, co przyniesie mu wystarczający dochód, by opłacić studia córki. A propos córki. Nicola Peltz wygląda tu, jakby właśnie się wyrwała z planu zdjęciowego kolejnej produkcji pod szyldem Brazzers. Kamera lawiruje pomiędzy jej zgrabnymi i gołymi nogami, co też już zaczęło być znakiem firmowym Michaela Baya . Jest jeszcze jakiś typek grający jej chłopaka, ale nikt za bardzo nie wie kim on jest i jak się tam znalazł. Równie dobrze mogłoby go nie być i by nikt nie zauważył. Sytuacje ratuje jeszcze Stanley Tucci, grający antagonistę, który jako jedyny dopasował się do swojej roli. A co z robotami? Tam też nastąpiło przetasowanie, pojawia się robot-samuraj kojarzący mi się z protagonistą z Sekiro oraz robot-weteran wojenny z nieśmiertelnikiem na szyi. Czarę goryczy przelała scena, gdy ujrzałem Optimusa Prima ujeżdżającego dinobota. W tym momencie się przeżegnałem i błagałem, by film jak najszybciej dobiegł końca, by moje tortury się jak najszybciej skończyły . Okej, są sceny akcji świetnie wykonane, ale widzimy to już po raz czwarty, więc już takiego wrażenia nie robią, jak wcześniej. Teraz trzeba czegoś więcej, by zainteresować wymagającego odbiorcę.

Podsumowując, seria już przy trzeciej części zaczęła zjadać własny ogon, jednak przy czwartek części ogon został zjedzony razem z zadem. Seria zawędrowała w ślepy zaułek i z hukiem uderzyła w ścianę. Niestety, ostatnie sceny filmu zapowiadają kolejną część, więc Michael Bay nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I w sumie nie ma co się dziwić, box office przekroczył miliard, czeki się zgadzają, karawana jedzie dalej. 

Moja ocena:

2/10

 

Poszukiwany/Poszukiwana

 

 

 


 

 

Yangus19

 

Yo!

Tekst doleci w biegu [ dop. GOM]

 

P-chan

 

Witam

Wikingowie to dość wdzięczny temat do rozmów, tym bardziej że ich barwna i bogata historia do dziś skrywa wiele tajemnic.A sami badacze co róż wraz z nowymi odkryciami dostarczają nam nowych faktów. O czym miałem okazję się przekonać biorąc udział kilka tygodni temu w wykładzie, który się odbył w jednej z bibliotek w moim mieście.

Nie inaczej jest również z szeroko pojętą popkulturą, która chodliwą tematykę zaadoptowała na swoje potrzeby. Co oznacza, że oprócz książek, filmów i gier nie ominęła kochanych przez nas komiksów. I tak Amerykanie mają swojego marvelowskiego boga piorunów, gdzie mitologię nordycką przerobili na swój własny sposób, Polacy mają choćby Thorgala rysowanego przez Grzegorza Rosińskiego. a przy tym na polskim rynku wychodzą jeszcze "Ludzie Północy" Brian'a Wood'a. Więc nie jest z tym u nas najgorzej.

Ciekawiej się jednak robi dopiero wówczas gdy za temat wikingów biorą się Japończycy, którzy mogło by się wydawać że porywają się na dość egzotyczny temat dla swojego kręgu kulturowego. Jak jednak widać, i tu można się sporo pomylić, bowiem to właśnie Japończycy odpowiadają za jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) komiks o wikingach ostatnich lat. Za którego wydawanie na polskim ryneczku wzięło się niezawodne wydawnictwo Hanami, znane z wydawania bardziej ambitnych mang.

Saga Winlandzka Makoto Yukimury ukazuje nam dzieje Wikingów którzy panowali lata temu. Gdy siali wśród swoich ofiar postrach dokonując licznych grabieży, mordów i gwałtów na podbitych przez siebie ziemiach, przy tym będąc niezwykle walecznym i odważnym ludem. Co sprawiło że sława o nich dotrwała do dzisiaj. 

Sama oś fabularna mangi rozgrywa się w IX wieku skupiając się na kilku plemionach, takich jak: Normanowie, Danowie, Rusini. Pośród nich podczas oblężenia grodu Franków poznajemy Thorfinna syna Thorsa. Mimo swojego młodego wieku, rzadko kto może się z nim równać w walce. Nie trudno również zauważyć, że kryje on w sobie pewną skrywaną tajemnicę, która pcha naszego bohatera do konfrontacji przeciwko Askeladdowi. Co to za tajemnica? I czemu młody chłopak pała tak ogromną rządzą zemsty do osoby dla której pracuje? Tego nie zdradzę.

Saga Winlandzka to zgrabne połączenie komiksu historycznego osadzonego w prawdziwych realiach tamtej epoki z pewną dozą akcji i domieszką japońskości. Takie połączenie mogło wydawać się nie co dziwne, i rodzić pewne obawy o końcowy efekt. Śpieszę jednak uspokoić, że sprawdziło się to wyśmienicie. Manga ma ciężki klimat, który na myśl może przywodzić Berserka Kentarou Miury, bowiem trup ściele się tu gęsto, a sam autor nie szczędzi nam widoku sporej ilości scen przemocy.  Na całe szczęście nie przyćmiło to całkowicie samych wydarzeń, co sprawia że mangę czyta się od początku do końca w napięciu, i z przyjemnością sięga po kolejny tom. Szczególnie że nie brakuje tu intryg, i nagłych zwrotów akcji.

Yukimura sporo miejsca poświęcił również na przedstawienie nam bohaterów tej opowieści, każda przewijająca się tu postać ma swoją głębię. Dzięki temu bohaterowie jacy przewijają się na kolejnych stronach komiksu nie są bezbarwni. Mają wyraźnie zaznaczone charaktery, a przy tym są od siebie bardzo odmienni.

To wszystko dopełnia jeszcze oprawa graficzna, która stoi na bardzo wysokim poziomie. Same postacie mimo że mangowe, to da się odczuć że mamy tu do czynienia z ludami nordyckimi, a to za sprawą nadania im odpowiednich cech. Same sceny batalistyczne również robią ogromne wrażenie. Mamy tu niezwykle dynamicznie rozrysowane sceny pojedynków, co jednak trzeba zaznaczyć są one czytelne i nie sprawiają kłopotu w odbiorze całości. Widać też, że sam autor dużą wagę przywiązał do szczegółów oręża, jak i samych okrętów. I trzeba przyznać, że jest na czym zawiesić oko.

Czy warto sięgnąć po dzieło Makoto Yukimury, który powinien być również znany polskim czytelnikom z mangi Planetes? Uważam, że jak najbardziej, szczególnie że mamy tu ciekawą fabułę która po prostu wciąga. A tym samym dobrze napisane dialogi i sporą ilość walk i akcji. Sama manga jest jednym z tych tytułów, który może przekonać do siebie "mangosceptyków", których odstrasza japoński komiks, a przynajmniej większość tytułów wydawanych u nas. I przekonać ich do sięgnięcia po inne japońskie komiksy.

Pozdrawiam. 


 

MSaint

 

Jakieś dwadzieścia lat temu obejrzenie anime nie było taką prostą sprawą – sprowadzenie czegoś z Japonii zależało od widzimisię ograniczonej liczby osób, efektem czego czasem trafiały do USA twory dość dziwne, które jednak zdołały zyskać sporą popularność – choć w innych okolicznościach mogłyby pozostać niezauważone i szybko zapomniane. Wydaje mi się, że Trigun można do takich przypadkowych hitów zakwalifikować.

Powiadają, że na pewnym pustynnym terenie, mocno przypominającym Dziki Zachód, grasuje niesamowity wymiatacz, który potrafi niszczyć całe miasta i nawet dorobił się ksywki „Ludzki Tajfun”. Na miejsce zniszczeń przybywają dwie agentki ubezpieczeniowe celem oszacowania szkód, a może też i znalezienia winowajcy i poproszenia go, żeby przestał, jeśli da radę. Jakiegoś mąciciela faktycznie znajdują, wysokiego, odzianego w czerwony płaszcz i zachowującego się jak kompletny debil Vasha de Stampede.

Z czasem nasze bohaterki, Meryl i Milly, przekonują się, że Vash nie jest ani błaznem, za jakiego chce uchodzić, ani niszczycielem, za jakiego uchodzić zdecydowanie nie chce. Podobnie też widz powoli zaczyna dochodzić do przekonania, że nie ma do czynienia z durną, a miejscami wręcz irytującą komedią, tylko z intrygującą opowieścią z silnymi elementami sci-fi, sięgającymi niekiedy po elementy podobne do tych w grze Xenogears, oraz po rozważania nad moralnością.

Nie żartuję – Trigun w trakcie trwania zmienia się, i to bardzo. Na początku nie miałem za bardzo pojęcia o co chodzi i chciałem to dropnąć w pierony, by jednak wytrwać i ujrzeć sceny, które mocno wryły mi się w pamięć. Nie chcę zdradzać za wiele, bo Trigun to dziwna jazda – ale według mnie warto się w tę podróż wybrać.

 

You should probably watch this:

 

 

Repip

 

Achuj!

Pogoda średnio się rozkręca i mam nieciekawe warunki, ale nawet wtedy można coś ciekawego zobaczyć. Looking-back od WillLanglands


 

Darek79r19

 

Heja, heja!

W tym tygodniu pozwoliłem sobie na skopiowanie suchego pomysłu redakcji na Top10 i zebrałem dziesięć najlepszych (moim zdaniem) theme mojego dzieciństwa. Oczywiście jest to lista jak najbardziej subiektywna, skupiająca się na okolicach lat 80-tych i 90-tych. Jednak miło sobie czasem posłuchać, czym się żyło te 20 i więcej lat temu, jak muzyka pieściła wtedy nasze uszy i qurła, wtedy naprawdę w tym temacie było lepiej :) no to lecimy, kolejność przypadkowa, po prostu oddajmy się nostalgii :)

Robocop

 

Terminator

 

Batman

 

Superman

 

Beverly Hills Cop

 

Rocky

 

Predator

 

Ostatni Mohikanin

 

Gwiezdne wojny

 

Robin Hood

 

Mam nadzieję, że nie pojedziecie mnie za brak jakiegoś waszego ulubionego theme, chciałem podzielić się moją listą ulubionych kawałków z filmów i seriali. Wiadomo, że jest tego dużo więcej, ale skupiłem się na tych najbardziej osobistych, które przypominają mi bieganie po kasety do wypożyczalni ...... piękne czasy z odtwarzaczem Aiva, które łapią za serducho :)

 

Na koniec tradycyjnie dla poprawy zasięgu:

 

Oraz coś dla oka:

 

 

 

Gomlin

 

I tą redaktor.....Darkowską TOP'ką kończymy dzisiejsze 90 (!) już wydanie kulturki. Jeszcze dycha i mamy co świętować - pełna SETKA! ^^

Dzięki Wam za czas spędzony z każdą kolejną odsłoną bloga. Za występy dla wszystkich gości i oczywiście zapraszam do komentowania i dzielenia się z nami swoją kulturką na weekend!

Pozdr, Gom

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +17 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +148 -
Gomlin
Ranking: 29 Poziom: 81
PD: 65946
REPUTACJA: 37367