Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 21.12.2018, 14:28
Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #76
441V

Kultura na weekend 3.0 [ BEZ GRANIA ] #76

Witam w Świątecznym wydaniu Kulturki na Weekend!

OGŁOSZENIE:

Zbliżają się Świeta. Czas kiedy ludzie starają się być dla siebie milsi bądź chcą coś dla kogoś zrobić. PPE - to nie tylko gry, wojny obozów konsolowych, gównoburze itp. PPE to prawdziwa społeczność ludzi z dobrymi sercami - o czym sam osobiście się przekonałem podczas pobytu ze szpitala i po jego powrocie - za co jeszcze raz wszystkim dziękuję!

Jak zapewne wielu z Was zauważyło, to kilka dni temu na głównej pojawił się news z prośbą o pomoc. Użytkownik oFi poprosił o wsparcie dla jego synka - Wiktorka. Chodzi o wsparcie zbiórki na rzecz rehabilitacji dla małego by móc mu ułatwić ciężkie życie jakie go czeka z chorobą. 

Ja już swoją cegiełkę dołożyłem. I chociaż jest to najniższy próg wsparcia podany na stronie zbiórki to mam świadomość, że gdyby każdy tak pomógł to zbiórka by się zakończyła jednego dnia ;) Proszę więc, by każdy kto jest w stanie finansowo wesprzeć Wiktorka - niech to uczyni :) A jeżeli nie finansowo, to udostępnijcie adres zbiórki na innych portalach społecznościowych ;) 

Gom.

ZBIÓRKA:

https://pomagam.pl/wiktor17

 

 

Gomlin

 

 

Hoł hoł hoł!

Świątecznie-kulturalnie wita się Gom! Oto przed wami specjalny odcinek kultury na weekend w wydaniu świątecznym ;) Mam nadzieję, że nastrój  przedświąteczny wszystkim się nam udzieli ;)

Planem Świątecznego wydania miała być: REDAKCJA :) Jak to jednak, nie każdy ma czas w zalatanym życiu wyrobić się z tekstami - zwłaszcza do niezobowiązującego bloga ^^

Fajnie, że Perez i Rozbo dali radę - i kto wie może Komodo dośle jeszcze tekst? :)

Tak czy siak zapraszam do zapoznania się z tekstami moich gości oraz stałych współpracowników! :)  

 


  


 

 

FILM:  Dzisiaj ode mnie krótko i na temat. Poza oczywistą oczywistością, czyli Kevinem w Polsacie, szykuję sobie do obejrzenia:

- Opowieść Wigilijna [ 1999r ] Mam jakoś sentyment do tego filmu i po prawdzie oglądam go co roku - dla mnie to już taka tradycja jak Kevin...

- Ekspres Polarny, czyli bardzo fajna animacja, która klimatem idealnie wpasowuje się w panujący okres ;)

- Grinch: Świąt nie będzie [ 2000r ]  film, który naprawdę potrafi mi poprawić humor a to przede wszystkim w tym chodzi w okresie świąt ;]

 

    

 

 

 

PEREZ

 

CZYTADŁO


Michał Szafrański - „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”


Blog Michała obserwuję od dawna i o ile na szczęście nie musiałem nigdy korzystać z niektórych jego porad dotyczących wychodzenia z długów, o tyle mam znajomych, którym jego wiedza wydatnie pomogła. Osobiście chętnie korzystam z jego licznych praktycznych sugestii związanych z oszczędzaniem, prowadzeniem domowego budżetu – wbrew pozorom często nie zdajemy sobie sprawy, ile kasy przecieka nam przez palce – tu gdzieś przepłacamy, tam nie wykorzystujemy promocji. Nie zdziwi więc nikogo, że bez zastanowienia nabyłem książkę Michała „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”, która nie jest stricte poradnikiem finansowym, a bardziej autobiografią jednego z najbardziej znanych finansowych blogerów w Polsce. Michał opisuje całą swoją drogę (podtytuł książki jest dość jednoznaczny – Moja droga od zera do 7 milionów z bloga i nie chodzi tu o liczbę użytkowników ;)), która w wielu momentach naprawdę potrafi zainspirować. Zapewne na PPE znajdzie się wiele osób, które mają podobne rozterki jak autor – stała praca na etacie czy swój biznes? Jak się zmobilizować, gdzie szukać wsparcia, jak przezwyciężyć kryzysy? Kilkaset stron naprawdę dobrej lektury, z licznymi przykładami i szczegółami (z czego zresztą Michał słynie – pełna transparentność w zakresie prowadzenia bloga). Polecam, zwłaszcza w tym okresie, kiedy z początkiem roku wielu z nas ostro przymierza się do zmian w życiu zawodowym.

 


SERIAL


Ocaleni


Kiedyś wspominałem o tym, że wciągnął mnie serial „Skorpion” - z „Ocalonymi” jest podobna historia: trochę banał, trochę takiej fantastyki, że głowa mała, nie brakuje głupotek, ale finalnie jak już serial odkryłem, to 2 sezony przeleciały momentalnie. Oto student dokonuje niepokojącego odkrycia – w stronę Ziemi zmierza wielka asteroida, która zmiecie naszą planetę. Trzeba jak najszybciej powiadomić władze (które rzecz jasna o wszystkim już wiedzą), a najlepiej to w ogóle podjąć próbę uratowania globu, tylko jak to ma uczynić biedny uczeń? Mówisz i masz – z pomocą przybywa Darius Tanz, serialowy odpowiednik Elona Muska – bogacz, wizjoner, który bardzo chętnie wspomoże naród. Potem już jest tylko lepiej – kolejne konflikty, romanse, międzynarodowe spiski, zamachy stanu. Podkreślam – to taka bajeczka grubymi nićmi szyta, ale oglądało mi się to naprawdę przyjemnie.

 


ROZBO

 

 

CZYTADŁO


Jacek Dukaj „Czarne Oceany”


Ciężka rzecz, którą trudno tak naprawdę przetrawić, ale którą warto przeczytać, choćby ze względu na przedstawioną przez autora wizję przyszłości. Jak dla mnie to kwintesencja czarnego jak smoła, pesymistycznego odłamu cyberpunka. Są lata 60 obecnego wieku - głównym bohaterem „Czarnych oceanów” jest Nicholas Hunt, lobbysta wprawnie posługujący się w nowoczesnym rozwarstwionym i opanowanym przez technologię społeczeństwie swoimi wpływami oraz władzą. Nadzoruje też tajny projekt dotyczący telepatii. Odkrycie z nim związane nagle burzy misternie ułożone życie Hunta oraz ład na świecie. To co dzieje się dalej to przesycona wręcz niesamowitymi koncepcjami przyszłości karuzela wydarzeń, za którą przy pierwszym czytaniu wręcz ciężko nadążyć. Ale warto się przemóc i wrócić do lektury jeszcze raz, bowiem świat stworzony przez Dukaja jest wręcz niesamowity i przygnębiający zarazem, a co najbardziej przerażające – w trafny sposób przepowiada to, do czego dążymy obecnie. Książka została wydana 18 lat temu, a są w niej elementy, jak np. targetowane reklamy, rzeczywistość rozszerzona czy wojny, które obywają się na giełdzie, a nie polach bitwy.

 


SERIAL


„The Expanse”


Jeden z najlepszych seriali SF ostatnich lat. Jako jeden z nielicznych wciągnął mnie bez pamięci. „The Expanse” oparte na cyklu książek „Expanse” w wyśmienity sposób przedstawia skomplikowaną politycznie wizję przyszłości, gdzie cały Układ Słoneczny został opanowany przez ludzkość. O wpływy nieustannie rywalizują tu największe potęgi - Ziemia i Mars – wciągając w to innych mieszkańców systemu, w tym Pasa Asteroid, który jest uważany przez oba mocarstwa za strategiczne źródło surowców. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pewna kobieta odkrywa spisek tajemniczej organizacji związany z pewną tajemniczą substancją. Szereg bohaterów zostaje uwikłanych w międzyplanetarną aferę, która może doprowadzić do wojny między Ziemią, Marsem i Pasem. Cóż, to, co napisałem nijak nie oddaje fabularnego rozbudowania serialu, mnogości wątków, fantastycznych zwrotów akcji i bardzo dobrze napisanych oraz zagranych bohaterów. Gwarantuję Wam, że jeśli jesteście fanami SF, to „The Expanse” będzie dla Was prawdziwą ucztą.

Pozdrawiam,

Rozbo



 

Jackoo

 

Dzisiaj świąteczny odcinek kultury, więc zacząłem przeglądać obejrzane przeze mnie filmy w tej tematyce. Zaskakujące, bo okazało się, że poza Kevinem, który jak co roku zostaje sam w domu, a później w Nowym Jorku, to…znalazłem tylko jedną pozycję. Jest to stety/niestety komedia romantyczna, co nie jest może moim ulubionym gatunkiem, ale z powodu braku innych pomysłów, to ją wam przedstawię. Dzisiaj będzie o filmie „Holiday”.

Holiday – czyli zmiana klimatu może wyjść nam na dobre.

Głównymi bohaterkami filmu są Amanda Woods (Cameron Diaz) oraz Iris Simpkins (Kate Winslet). Pierwsza z nich mieszka w Kalifornii i jest właścicielką agencji reklamowej. Druga za to mieszka w Londynie i z zawodu pracuje w jednej z londyńskich gazet. Amanda mieszka z facetem, który ją zdradzał, Iris natomiast jest nieszczęśliwie zakochana w gościem, który ma właśnie poślubić inną. Obie kobiety mają już dość bycia samotnymi, więc za pośrednictwem internetu i portalu oferującego zamianę domów, nawiązują ze sobą kontakt i postanawiają…zamienić się mieszkaniami na jakiś czas. Iris zamienia śnieżną Anglię na kalifornijskie słońce, a Amanda na odwrót. W niedługim czasie główne bohaterki spotka to, czego chciały, Amanda zakochuje się w bracie Iris – Grahamie (Jude Law), natomiast Iris szybko wpada w oko jednemu ze współpracowników Amandy – Milesowi (Jack Black).

Co ma to wspólnego ze świętami? A no tylko tyle, że akcja filmu właśnie dzieje się w okresie świąt Bożego Narodzenia. Dzieło serwuje nam nie jedną, jak to jest w zwyczaju, a dwie miłosne historie! Niesie to ze sobą podwójną dawkę miłosnych wątków, mało śmiesznych miłosnych gagów oraz podwójny happy-end. Mimo wszystko całość ogląda się lekko i całkiem przyjemnie. Nie ma co liczyć na zaskakujące twisty fabularne, podwójne dno czy morały życiowe. To nie ten gatunek, nie ta bajka. Aktorsko cała czwórka bohaterów trzyma poziom. Nawet sama Cameron Diaz już nie tylko wygląda (jeszcze wtedy) ładnie, ale i też coś sobą reprezentuje. Pozostała trójka jak zawsze solidnie, w szczególności Jack Black grający lekko niezdarnego amanta moim zdaniem się wyróżnia, ale jest on od dawna już etatowym aktorem komediowym.

Film idealnie podsumowuje jedno słowo: niezobowiązujący. Oczywiście, że film bardziej przypadnie do gustu żeńskiej części publiczności, ale może i znajdzie się też jakiś facet, który gustuje w komediach romantycznych. Co by nie mówić, jest to jeden z lepszych filmów jakie oglądałem w tym gatunku. Na miły seans po świątecznej wyżerce nadaje się idealnie. 

Moja ocena:

6/10

Pozdrawiam i Wesołych Świąt! :)

 

ManoWar74

  Kulturalne siemano :)

W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim kulturalnym użytkownikom tego kulturalnego portalu :

Wesołych , spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia :)

Gomlin zamówił świąteczną książkę o miłości - no to cyk :P
Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. 
A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…

Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. 
Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję. 
Czy jednak tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony Anioł Stróż?

„Anioł do wynajęcia” autorstwa Magdaleny Kordel to niezwykła historia. Otula jak ciepły koc, rozgrzewa jak filiżanka cynamonowej herbaty, a przede wszystkim przywraca wiarę w ludzi i daje nadzieję.


Kulturalnie pozdrawiam :)

 


 

 

Darkest

 

Czołem,

Na wstępie chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom Kultury wesołych świąt w gronie rodzinnym i wora trafionych prezentów.

A teraz z zupełnie innej beczki... Metal i święta, to na pierwszy rzut oka coś, co niekoniecznie ma prawo zadziałać, bo przyjmijmy, że tematycznie nie są ze sobą zbyt kompatybilne. Tyle w teorii, ale w praktyce taki miszmasz już parę razy miał miejsce i to na ogół z całkiem dobrym efektem. Dzisiaj na świątecznej tapecie album składankowy We Wish You a Metal Xmas and a Headbanging New Year. Płyta na pełnym, gitarowym wypasie i z takim zatrzęsieniem wyjadaczy rockowo/metalowych, że aż może się w głowie zakręcić. DioLemmyDave GrohlAlice CooperTony Iommi i wielu innych maczało palce w tej świątecznej składance. W kwestii doboru kawałków - dostajemy klasyczny zestaw. Krążek otwiera We Wish You A Merry Xmas, następnie leci Run Rudolph Run z panem Kilmisterem na wokalu, wprowadzającym typową jazdę spod znaku Motorhead. Dalej Alice Cooper z Santa Claws is Coming to Town i epickie God Rest Ye Merry Gentlemen z udziałem Dio. Pojawiają się nawet takie rodzynki jak death metalowe Silent Night. Fajna i wpadająca w ucho płyta w sam raz na święta. 

Tyle ode mnie. Jeszcze raz wszystkiego dobrego i cytując na koniec Lemmy'ego z Motorhead - Merry Christmas Mother*uckers!

Do następnego

 


 

P-chan

 

Witam !!!

Kiedy piszę te słowa to do świąt został tydzień, i tak sobie gdybam co tym razem polecić w temacie komiksów czytelnikom kultury. Tym bardziej, że Gomlin wyskoczył z tematem by dotyczyło to zbliżającego się wielkimi krokami Bożego Narodzenia. A że nic o tej tematyce ostatnio nie czytałem, to byłem zmuszony co nie co sobie przypomnieć i wygrzebać z czeluści nie tylko swojej pamięci, ale także kolekcji pamiętającej czasy wydawnictwa Tm-Semic. 

Wybór tym razem padł na dorobek Marvel'a w tym temacie, i dwa komiksy które chciałbym tu pokrótce przedstawić z dwójką odmiennych od siebie bohaterów, i ich wizji udanych świąt:).

Nie zastanawiało Was w końcu kiedyś co by w święta robił nasz ulubiony Frank Castle? Czy organizował by wigilię dla byłych skazańców, czy też przypadkiem nie zbierał by datków na wsparcie CBA. A może wraz ze zmartwychwstałą rodzinną udał by się na pasterkę lub wstąpił na ścieżkę dobra? Już śpieszę by was uspokoić, bo nic z tych rzeczy. W końcu mamy tu do czynienia z Punisherem, a jak wiadomo Punisher nawet w święta nie odpuszcza przestępcom. I jak ten Święty Mikołaj potrafi odwiedzić szefa gangsterów i podarować mu prezent - przepiękny kartonik z ludzką głową. Nie wspominając już o specyficznych rózgach jakie rozdaje na prawo i lewo tym co nie byli grzeczni. To daje sporo do myślenia, i tym samych zachęca do sięgnięcia po komiks Punisher: Święta na czerwono, wydany u nas w latach 90-tych ubiegłego wieku przez niezastąpione Tm-Semic.

Drugim komiksem, jaki chciałem tu przedstawić, a nawiązującym luźno do atmosfery Bożego Narodzenia, jest komiks o Pająku wydanym u nas w grudniu 91 roku. Myślicie, że Peter Parker ma takie klawe życie, bo ma super moce, i piękną żonę, a nawet udaną pracę. To już wyprowadzam Was z błędu, bo co byś cie zrobili jakby nagle tuż przed Bożym Narodzeniem ktoś wyrzucił was z mieszkania. A to właśnie przydarzyło się naszemu bohaterowi i pajęczych mocach. A żeby tego było mało to udając się na grób wuja Bena, nasz kochany "ścianołaz", natrafia na szajkę złodziei. Ale co to by były za święta, gdyby Spiderman'owi na pomoc nie przybył Święty Mikołaj, który pomaga mu w ich ujęciu. Jak widać duch świąt i tym razem tryumfuje, a to wszystko przedstawione kreską cenionego Todd'a McFarlane'a.

Nie są to być może jakieś wybitne komiksy, które mają skłonić do refleksji nad życiem. Bardziej są to dwie propozycje z mojej strony, które mają Wam zapewnić w ten szczególny czas czystą rozrywkę. A czy sięgniecie po nie w tym okresie o ile macie taką możliwość, to zależy tylko od Was. Ja się przy nich w sumie dobrze bawiłem, choć raczej nie są to historie które zapamiętam na długo.

Wesołych Świąt.


 

MSaint

 

W Japonii, a przynajmniej w fikcji wywodzącej się z tego kraju, Boże Narodzenie jest pretekstem do randek, miłosnych wyznań i tak dalej: Toradora czy Persona 3 to przykłady, które najmocniej zapadły mi w pamięć. Dla nas jednak ten czas przeważnie kojarzy się z rodziną, niepowtarzalną atmosferą, ciepłem, choinką i prezentami. Albo smutkiem i tępym bólem, gdy tych rzeczy nie masz i snujesz się zaśnieżonymi ulicami, a wokół gra muzyka i świecą się światła. I to właśnie uczucie „świątecznej melancholii” anime o tytule Tegami Bachi niezawodnie we mnie wywoływało.

Mamy świat pogrążony w ciemności. Sztuczne słońce daje tylko minimum światła niezbędnego do przeżycia. Ludzie skupieni są w miastach, a droga pomiędzy nimi jest bardzo niebezpieczna, gdyż w każdej chwili mogą zaatakować podróżników wielkie insekty. Cichymi bohaterami tego świata są listonosze, zwani „tegami bachi” („pszczoły listowe”?), którzy z narażeniem życia dostarczają listy pomiędzy miastami.

Główny bohater, chłopiec imieniem Lag, zostaje znaleziony przez jednego takiego listonosza i... doręczony niczym przesyłka w bezpieczne miejsce. Lag sam postanawia zostać jednym z Letter Bee i po kilku latach nauki dopina swego.

Każdy z listonoszy ma swojego tresowanego zwierzaka, zwanego „dingo”: Lag również dość szybko zyskuje kogoś takiego... dziewczynkę, której nadał imię „Niche”. Ma ramiona jak u jakiegoś zwierzaka futerkowego i wiele „zwierzęcych” zachowań, a jej długie włosy potrafią się zmienić w ostrza – i bardzo szybko wchodzi w rolę obrońcy Laga do tego stopnia, że sama proklamuje się jako jego „dingo”. Oh well.

Lag będzie wykonywać różne misje, ale cały czas będzie mu przyświecał jeden cel: odnaleźć jego dobroczyńcę, który lata temu go uratował i natchnął do zostania Letter Bee. Gauche, bo tak brzmi jego imię, zaginął i nasz główny bohater stara się go odnaleźć, w miarę swoich skromnych możliwości. A czy to ponowne spotkanie będzie szczęśliwe...?

Nie. Tegami Bachi nadal jest shounenem, gdzie mamy walki, charakternych wrogów i tak dalej. Jednak nie stanowią one podstawy fabuły – a jest nią melancholia, smutek, poczucie straty. Naprawdę trudno tam o happy end: wyobraźcie sobie „Dziewczynkę z zapałkami” czy inne baśnie Andersena, które osobiście uważam za cholernie smutne i depresyjne, z dodaną akcją typową dla szonenów. Niektóre fragmenty zabolały mnie na tyle (tak, historia z psem), że na oglądanie drugiej serii, Tegami Bachi Reverse, nie odważyłem się aż do dnia dzisiejszego. A może po prostu przeczytam mangę, której opowieść już się zakończyła...? Nie wiem.

You should probably watch this:

 

 

 

Repip

 

Achuj!

Od dłuższego czasu w święta u nas śniegu nie ma i nie wiadomo jak to będzie i tym razem. Zatem macie ode mnie śnieg na obrazku Castle in a snowy forest od SergeyZabelin


 

Darek79r19

 

Heja, heja!

Któż z nas nie zna Opowieści Wigilijnej autorstwa Dickensa ?!... I choć ma ona już prawie 200 lat, wciąż nie straciła nic ze swojego świątecznego przesłania. Jest dziś jednym z najlepiej kojarzonych elementów około świątecznych, nadających Bożemu Narodzeniu swoistego klimatu, obok mikołaja, ozdobionych choinek, i kolęd (również tych mniej kościelnych)

Nie chwaląc się napiszę, że również grupa baletowa mojej córki wystawiała w tym roku Opowieść Wigilijną (a właściwie chwaląc się, bo skromność to podobno strata czasu). Nie da się zliczyć ilości adaptacji tej powieści na całym świecie, jednak najbliższą współczesności i mojemu sercu jest adaptacja filmowa z Bill'em Muray'em w roli głównej. Film ten powstał już w 1988 roku, ale do dziś nie stracił zupełnie nic ze swego przesłania, a jest ono uwspółcześnione i wielopłaszczyznowe. I choć Bill'a znamy głównie z komedii, Wigilijny Show mimo tego jest filmem z ogromnym przesłaniem, stawiającym bliskich ponad pogoń za pieniędzmi w wersji korpo. Dla wszystkich, którzy lubią komedie, klimat lat 80-tych, Bill'a oraz słabe efekty specjalne polecam gorąco ;)

Polecam przejrzeć program TV w okolicach świąt, lub po prostu kliknąć tutaj ;)

A tym czasem żegnam się i życzę wszystkim zdrowych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, aby ten czas był dla was i waszych bliskich najlepszy w całym roku. I dużo odpoczywajcie, ładujcie baterie na kolejny rok, ogrywajcie kupki wstydu.

Wesołych...

 

 

 

Gomlin

 

Tak oto kończymy to świąteczne wydanie kulturki ;)

Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które znalazły czas i wystąpiły w dzisiejszym odcinku. Zwłaszcza, że jak wiadomo w obecnym świecie czas jest na wagę złota, tym bardziej w okresie przedświątecznym. THX! 

Również dzięki dla czytelników i komentujących!

Na koniec, korzystając z okazji (bez względu na to jak kto podchodzi do świąt) chciałbym wszystkim złożyć życzenia:

- Przede wszystkim dużo Zdrowia! Bo jest to jeden z naszych największych skarbów jakie mamy a bardzo często go nie doceniamy... A komu jak komu - mi jednak możecie wierzyć, że bez zdrowia nie ma nic... Także jak najwięcej go dla Was i Waszych bliskich!

- Życzę też by te nadchodzące dni przyniosły Wam dużo radości i zadowolenia. Byście ten czas spędzili w gronie najbliższych Wam osób. Bo jak wiadomo, tak mało mamy teraz chwil spędzonych z bliskimi - więc postarajmy się to wykorzystać ;)

Z bardziej przyziemnych rzeczy:

- Dużo uśmiechu

- Wymarzonych prezentów od Gwiazdorka

- Wypasionej wyżerki!

Tego wszystkiego i Wiele więcej życzy Wam Gom !

Pozdr

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +27 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +147 -
Gomlin
Ranking: 26 Poziom: 77
PD: 58111
REPUTACJA: 35036